(Nie)dobre rady innych mam – będzie jeszcze gorzej

(Nie)dobre rady innych mam – będzie jeszcze gorzej

Jesteście młodymi mamami? A może dopiero spodziewacie się dziecka? Czy w kółko słyszycie dobre rady innych mam? Ale czy one są zawsze dobre czy tylko w tonacji „będzie jeszcze gorzej”? Czy ciąża i macierzyństwo są aż takie straszne by wzajemnie się dołować zamiast trzymać sztamę? Mamuśki, jak to jest u Was?

Z czego to wynika, że zamiast się wspierać, radzić, tak naprawdę wzajemnie się dołujemy. Czemu z macierzyństwa robimy ogromne cierpiętnictwo, a zawsze będzie tylko gorzej. Nigdy lepiej!

Dajmy na to, małe dziecko płacze.

Zamiast powiedzieć: Słuchaj, on z tego wyrośnie, może spróbuj mu dać na noc kaszkę?

Słychać zawsze: Eee, teraz to nic, zobaczysz dopiero, jak zacznie ząbkować. To będzie jazda bez trzymanki.

No nie wiem, jakoś średnio mnie to pociesza. Cóż, nie ma już nadziei. Totalne dno. Nic tylko się załamać.

Halo, czemu tak robimy? Czemu zawsze może być tylko gorzej? Czy Wy też słyszycie takie „dobre” rady innych mam?

Podrzućcie przykłady i może wspólnie znajdźmy metodę na takie rady albo podpowiedzmy co robić by radzić, wspierać a nie dołować i obrzydzać ten cały „dzieciaczkowy” stan.

Żeby nie było wątpliwości, nie twierdzę, że macierzyństwo czy ciąża to sielanka, będzie tylko pięknie i cudownie. Nie, tak nie jest. Jest trudno, ba! jest cholernie trudno, ale jest też fantastycznie! Czyż nie?

Przykłady z życia – scenki rodzajowe

Może dla rozbawienia kilka moich zasłyszanych tekstów :)

1. Początek ciąży, nie mogę się doczekać aż będzie widać krągły brzuszek. Co słyszę? „Ciesz się póki możesz, potem będzie ogromny, będziesz chciała tylko sikać i będziesz miała go dość”.

2. Końcówka ciąży, nie mogę doczekać się spotkania z Maluszkiem. Co słyszę? „Wyśpij się na zapas, teraz to dopiero zobaczysz, ciąża to pikuś, teraz to dopiero zacznie się jazda bez trzymanki”.

3. Dziecko jest malusie, płacze sobie, bo pojawiło się na świecie i nie wie o co „kaman”, tak samo, jak ja nie wiem jeszcze wszystkiego. Co słyszę? „Teraz to pikuś, dopiero zobaczysz za 2-3 miesiące jak zacznie ząbkować, wtedy będzie płakać!”

4. Dziecko pełza, z niecierpliwością czekam na pierwsze kroki. Co słyszę: „Jeszcze zatęsknisz za tym, jak było nieruchome, nie będziesz mieć własnego życia, nawet sikać nie będziesz miała kiedy pójść”.

I żeby nie było, to w sumie wszystko prawda, ale czy naprawdę w tym konkretnym momencie trzeba się wzajemnie tak dołować dając te „świetne” rady?

Jak to jest u Was? Jakie rady słyszycie? Jak sobie radzicie i… może sami takie dajecie? Ja nie twierdzę, że są one w złej wierze, ale czemu zawsze musi być gorzej? Jest aż tak źle? :) Uściski, czekam na Wasze komentarze – zacytuję jak zawsze z przyjemnością ♥

 

Komentarze:

U nas najlepsze było jak młody zaczął chodzić… Usłyszeliśmy, że teraz to się zacznie… Że będzie masakra bo bedzie wszedzie wlazil ( tak jakby wczesniej tego nie robil), ze trzeba bedzie za nim biegac ( tak jakby wczesniej nie trzeba bylo)… Ech:)

  • Katarzyna z Facebooka
  • Odpowiedz

A co ty dzisiaj Kochana robiłaś w Arkadia ???

Nie wydaje mi się, aby to było celowe ‚złe’ radzenie. Czasami to zależy od charakteru – pesymiści tak maja, czasami to po prostu przykłady z życia wzięte dotyczące tego jak maja inni. Poza tym przyjmowanie takich dobro-złych rad zależy od nas samych. Ja zawsze słucham ale nigdy nie przejmuje się dłużej niż 10min bo niby po co. co Ma być to będzie, a zgodnie z moim tokiem myślenia będzie dobrze bo tak sobie powtarzam:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Natalia niby tak, mi raczej chodzi o to, byśmy się wspólnie wspierali a te same rady można powiedzieć ciut lepiej, pozytywniej. Czasem to samo można powiedzieć miło :)

Ogladalam filmik z lekkim usmieszkiem ;) Sama sie tak oburzalam jak mnie inni dolowali podczas pierwszej ciazy.Trzeba przelknac i delektowac kazda minuta spedzona z dzieckiem.Kazda chwila jest inna,niezapomniana,niewiarygodna.Bycie mama to ciezki kawalek chleba.Male dzieci male problemy,duze dzieci duze problemy.Tak bylo zawsze i nic tego nie zmieni.To po co sie nawzajem dolowac.Kazdy etap dorastania dziecka jest pelen wyrzeczen ale zarazem pelne uroku .I o tym ostatnim nigdy nie zopinajmy. Trzymajmy sie razem mamy ,pozytywnie :)

Katarzyna szybkie zakupy prezentowe :)

Ja to przeciwnie, od mojej matki słyszałam wiecznie tylko, że ja to w dzieciństwie byłam inna, grzeczniejsza, spokojniejsza….zaczęłam myśleć, że z moim dzieckiem jest coś nie tam, co za tym idzie, z nami, rodzicami…Młodzi rodzice, nie dajcie sobie nic wmówić i róbcie swoje!!

O Boże, dokładnie tak, jak ja tego nie znoszę. Ale to nie tylko z dziećmi tak jest tylko ogólnie ze wszystkim co ktoś już przeżył a Ty przeżywasz po raz pierwszy. To jest chyba chęć podkreślenia swojego doświadczenia w danej materii, podkreślenia, że „wy nie wiecie, a ja wiem”. Teksty, które najbardziej mi utkwiły w pamięci:
1. nie mogę doczekać się malucha na świecie – poczekaj, jeszcze będziesz chciała żeby wrócił do brzucha! – nigdy, przenigdy nie chciałam by mój synek znów znalazł się w moim brzuchu…
2. w okresie ciąży – ZOBACZYSZ! skończy się (i tu pełna litania): czytanie książek (przeczytałam mnóstwo książek odkąd 10 m-cy temu urodził się mój syn), przespane noce (w tej materii miałam problem tylko przez 2 m-ce, między 5 a 7 miesiącem życia dziecka), wyjścia do kina (byłam chyba 3 razy w kinie i raz w teatrze w ciągu ostatnich 10 m-cy w sumie tyle samo razy co przed urodzeniem synka) itp. itd.
3. dziecko leżące – poczekaj aż zacznie raczkować! dziecko raczkujące – poczekaj jak zacznie stawać i sięgać do różnych rzeczy! dziecko stojące i sięgające – poczekaj aż zacznie chodzić dopiero wtedy się zacznie!
4. no i w ciąży jeszcze, że dziecko po urodzeniu to jest straszny wydatek, bo ono jest caaaały czaaas chore! (moje dziecko raz jeden jedyny zachorowało – książkowa trzydniówka)

przykłady mogę mnożyć w nieskończoność TO JEST STRASZNE, czasem się boję, że może ja też taka jestem, ale mam ogromną nadzieję, że nie, bo nie dołuje mnie fakt posiadania dziecka, wręcz przeciwnie, uważam tego malucha za najkochańszą istotkę na świecie :)

uh, ale się rozpisałam! ale faktycznie temat rzeka

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina no to się rozumiemy :D jak widzisz po komentarzach jest więcej takich Mamuś :D

haha masz racje,ja slyszalam to samo!!! tak sie negatywnie nastawilam ze pozniej mi sie rodzic nie chcialo :D teraz uwazam ze kazde dziecko jest inne i z wiekem jest lzej!!! moj synek ma 3 latka i jest to cudowny wiek bo sam idzie na toalete,wezmie sobie piciu lub cos do jedzenia!!! Teraz jestem mega zadowolona mimo glupich porad i paplania im starszy tym wiecej problemow!!!! wszystko idzie przezyc no nie? przeciez to nasze dzieci :D

Nie mam dzieci więc nie wiem jak to jest, ale również jestem zdania że trzeba myśleć pozytywnie, a nie nastawiać się że będzie tylko gorzej.

haha mam to samo! Ostatnio nawet zaczęłam liczyć ile razy znajomi mówili mi jak to dopiero będzie strasznie! Jak staralismy sie (baaardzo) dlugo o dziecko, to ludzie mówili… eee wy się tam cieszcie, bo jak już zajdziesz w tę ciąże to dopiero się zacznie.
A teraz jak jestem w ciazy to tez… wyspij sie na zapas. Boli mnie kręgosłup…a teraz to jeszcze nic.
A najbardziej mnie irytuje jak mówię że nie mogę się już maleństwa doczekać, a ludzie mówią… eee ty się ciesz że jeszcze jestescie sami.

  • Marzena z Facebooka
  • Odpowiedz

Bardzo fajny temat ;) Mogę się zgodzić z każdym słowem, jak pewnie każda mama słyszałam te ,,dobre,, rady nie raz. Podchodzę do nich jednak z wielkiem przymróżeniem oka, bo przecież to, co przydazyło się komuś nie musi wcale dotyczyc mojego dziecka. Polacy niestety mają ogromną tendencję do narzekania, czarnowidztwa, użalania się nad sobą. Wydaje mi się, że osoby, które starają sie siać taki niepokój w innych same są bardzo nieszczęśliwe. Zamiast przejmować się ich słowami można im tylko współczuć, że nie potrafią w pełni cieszyć się macierzyństwem i tak bardzo są skupione na tych trudniejszych momentach.

Wydaje mi się, że zjawisko, o którym mówisz, wynika z tego, że Polacy lubią narzekać i się nad sobą użalać.

  • Seira

Dokładnie :)

masz 100% racji,też bardzo często się z takimi „radami” spotykałam i nadal jeszcze spotykam:)

Właśnie mi uświadomiłaś, że podczas ciąży chyba nie będę mogła się spotykać z moją mama, bo to jej ukochany sposób na strasznie (dołowanie) mnie za każdym razem kiedy wchodze w nowy etap życia. Straszyła mnie tak przed liceum, studiami, pójściem do pracy…I to nie że raz powie tylko przy okazji każdej rozmowy na dany temat albo i bez okazji! Teraz wychodzę za mąż i już mnie straszy jak to będzie okropnie po ślubie.Strach zajść w ciąże. Nie wiem po co tak mówić, zamiast pocieszyć, dodać otuchy:(

To nie jest tylko z ciążą- w kółko się takie rzeczy słyszy. Ja miałam pójdziesz na studia to zobaczysz co to nauka, teraz pójdziesz do pracy to zobaczysz co to prawdziwe życie bez weekendów i wakacji. Ja nie wiem, co to ma mi pomóc? Mam czekac z przerażeniem na koniec studiów bo już nic lepszego mnie nie spotka? Wkurzające jest takie gadanie:/

mnie też to w ciąży bardzo wkurzało, teraz młody ma 3,5 roku a ja się dalej tymi „radami ” wkurzam hahhaa ale sobie obiecałam że nie będę tak robić i każdą znajomą mi mamę i przyszłą mamę staram się nastawić pozytywnie :D i wiele razy usłyszałam już dziękuję, takie szczere np. kiedy radziłąm komuś żeby nie przejmował się negatywnymi doświadczeniami i radami co do porodu, mówiłam to Twój poród, i będzie piękny, zobaczysz, a naprawdę nie ma się czym martwić. itp :)

a mamom które są świeżo po porodzie i martwią się że jest ciężko zawsze mówię że z każdym dniem będzie coraz łatwiej, bo i dzidzia się przyzwyczai do „nowego środowiska” i mama coraz łatwiej będzie wszystko sobie organizowała. Wspierajmy się nawzajem my mamy i przyszłe mamy. Przecież macierzyństwo jest najpiękniejszym darem i to własnie radością z niego powinnyśmy się cieszyć! <3

a nawet stresować i dokopywać innym nawet nieświadomie niestety ;/

za tym nie tesknie zyjac na obczyznie.
mozna wpasc w depresje!
zamiast sobie wzajemnie dodawac sily, energii i usmiechu, to my zawsze w te druga strone!
Ludzie,uszy do gory! Zycie jest piekne,trzeba tylko chcec to zrozumiec!

Ba, ja jeszcze dzieci nawet nie planuje, a juz dostaje takie ‚rady’, chyba jako forma zachety ;)

Niestety jest tak że ludzie nie lubią gdy patrzymy w przyszłość pozytywnie i myślimy o tych fajnych stronach macierzyństwa. Jak tylko słyszą że jesteśmy szczęśliwe to trzeba przypomnieć że macierzyństwo to nie sielanka. Tak jak byśmy same o tym nie wiedziały. Sama mam wiele wątpliwości i zastanawiam się jak sobie dam radę i nie potrzebuje takiego dołowania. Czasem jest to w żartach ale gdy słyszę takie rady poważnie to mnie krew zalewa. Ja słyszałam że po 3 miesiącu będę mieć okropną zgagę i co 7 miesiąc prawie po zgadze ani śladu. Mówię że jak na razie rozstępy się nie pojawiają – zobaczysz w 9 miesiącu się pojawią. A rady na temat wyspania się to chyba każdy młody rodzic słyszy. A i jeszcze wydatki- jak będziecie mieć dziecko to dopiero zobaczycie co to wydatki bo przecież dziecku nie odmówisz. Na całe szczęście mam cudownego męża. Bardzo się cieszymy że będziemy mieć naszą córeczkę i to już za 3 miesiące :D zamierzam się cieszyć tym okresem bo na zmartwienia zawsze przyjdzie czas:)

  • Basiak z Facebooka
  • Odpowiedz

Właśnie niedawno rozmawiałam na ten temat z koleżanka.To jakaś moda teraz na zależnie się i sianie jak to z dziecki jest okropnie.Czasem jest ale gloryfikowanie tych momentów nie jest fajne.A może to forma oczyszczenie się?Nie wiem najlepiej nie słuchać i kochać miniaturke.

Dobre rady to faktycznie ciekawy temat, ja jak usłyszałam podczas ciaży, żebym się wyspała na zapas zaczęłam się śmiać. Teraz z perspektywy czasu myślę, że to dobra rada, nie złośliwa. Analizując swoją pierwszą ciążę i nie tylko moją” przytakuję koleżance, która stwierdziła, że „ciąża blokuje prawidłowe funkcjonowanie mózgu” (nie dopatrywać się od razu złego). Czekałam na dziecko z utęsknieniem, świadoma zmian jakie nadchodzą (przynajmniej w jakimś stopniu, bo tego nie da się przewidzieć) i co robiłam – jako przyszła matka polka, która chciała być idealna posprzątałam całe mieszkanie od góry do dołu tuż przed porodem, z brzuchem jak armata myłam okna na taborecie itp. Gdzie tu rozsądek? Po porodzie też w każdej wolnej chwili między karmieniem, usypianiem sprzątałam, gotowałam obiadki itp. Skutek – po 1 miesiącu byłam bardzo zmęczona, bo synek miał kolki i nie bardzo miałam pomoc kogoś trzeciego. Myślę, że trzeba czasami się zastanowić, czy pewne rzeczy nie mogą poczekać, czy nie warto poświecić te chociażby 15 min na odpoczynek i relaks, zwłaszcza w ciąży bo to jeszcze moment, kiedy to mama rządzi a nie dziecko :). W każdym razie okres bycia mamą ma swoje dobre i złe strony, ale myślę, ze „dobrymi radami” nie ma co się przejmować. Zawsze będą osoby uszczypliwe, złośliwe ale myślę, że sporo osób dających dobre rady nie mają nic złego na myśli. Faktycznie chcą doradzić na podstawie własnych doświadczeń zapominając, że dla mamy pierwszego dziecka każdy etap to nowość, każdy początkowy etap to szok, bo książki nie przekazują tego co się odczuwa, jak się reaguje na płacz itp, a każda mamusia musi się nauczyć rozumieć dziecko, co nie jest łatwe. Każdej z nas płacz dziecka, choroba powoduje ściskanie serca. Ja w chwilach załamania powtarzałam sobie, ze nie ja pierwsza i nie ostatnia która ma dziecko. Ponieważ nie miałam w otoczeniu młodych mam szukałam informacji i rad w internecie i wierzcie mi, że najlepszy jest kontakt osobisty. Wspierajmy się bo kto najlepiej zrozumie młodą mamę jak nie inna młoda mama :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Justa o tak! „Nie ja pierwsza i nie ja ostatnia” i to mnie też zawsze jakoś mobilizuje :D I masz rację co do tego, że czasem trzeba odpocząć i już :)

  • Agnieszka z Facebooka
  • Odpowiedz

Tak!!!!! Dobre rady!!!!! Irytujące!! Ja myśle, że my nie potrafimy sie cieszyć z każdego etapu w naszym życiu, tylko szukamy dziury w całym :/
Ja jestem na etapie, a zobaczysz w nowej szkole…. Hahaha. No zobaczę, zobaczę i dam sobie radę :)

muszę przyznać że sama dawałam takie rady przyjaciółce która jest obecnie w ciąży. nie miałam zamiaru jej dołować tylko opisywałam własne doświadczenia. człowiek to chyba nieświadomie robi,przynajmniej tak ze mną było. Tak czy siak muszę się ogarnąć bo potem mi będzie wypominać :p

Paulina Stępień
  • Paulina

Monika nie przejmuj się nie tylko Ty :) ale wielki respect za przyznanie się :D haha, mów, radź, tylko może ciut pozytywniej :D bo przecież aż tak strasznie nie jest prawda?

  • Monika

no właśnie z moją córeczką nie miałam i nie mam żadnych większych problemów ale okres ciąży nie miałam zbyt piękny i to właśnie tego tyczyły się moje „rady” ale z przyjaciółką już taki humor mamy że dogryzamy sobie więc myślę że się nie zdołowała :) każdy przecież jest inny i inaczej przechodzi ciąże i macierzyństwo ale prawdą jest że dużo ludzi tak „radzi” większość pewnie nieświadomie. Sama miałam okazję tego doświadczyć:) więc muszę kontrolować to co mówię :P

  • Katarzyna z Facebooka
  • Odpowiedz

tez tak pomyślałam bo głowe chyba w chmurach miałaś jak się mijałyśmy:))]

Heh kochana a nie masz tak ze jeszcze dopowiadaja Ci ej a czemu on jeszcze nie mowi ej a czemu on jeszcze nie raczkuje ej a czemu on przekrzywia glówke…. Kurcze to moje pierwsze dziecko a ciagle slysze cos. Makabra! Wedlug mojej mamy jak Synus potrze nosek to od razu lec do lekarza! To samo z wprowadzaniem pokarmow! Nie jestem za wyscigiem szczurow w tej dziedzinie i bardzo spokojnie wprowadzam nowosci ( trauma po kolkach) ale wedlu mojej mamy to moje dziecko nie zje biszkopta do 18 lat!!!! I tak cholera w kolko! Aj mam w nosie te dobre rady i durne pytania bliskich. A nie daj Boze wpisz w internecie np dziecko trze oko. Oj to juz kaplica. Tam to dopiero sie dowiesz hahahah

  • Monika

też tak miałam jak moja córeczka kołysała się do muzyki to słyszałam że ma chorobę sierocą, jak nie mówiła nic to mówili że będzie niemową a najczęściej że to moja wina bo się źle nią zajmuje, bo nie pomagam jej się rozwijać,starałam się nie słuchać ale wiadomo coś zawsze w głowie zostaję. Teraz ma 2,5 roku i mówi już prawie zdaniami,a zaczęła mówić jakieś 2 miesiące temu więc nie potrzebnie się przejmowałam. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Chociaż przyznam szczerze że chwilami zaczynałam wierzyć, że mają racje

Pamiętam gdy ja byłam w ciąży to jakoś jeszcze te rady znosiłam, niestety jak się pojawiło dziecko to się dopiero zaczeło…i niestety to nie były miłe rady… ciągle słyszłałam a widzisz tak jest a będzie jescze gorzej.. wtedy się załamałam ..słyszałam nawet od mamy że sobie nie radzę…że może jestem nie zadowolona z dziecka ..o jak bardzo mnie to zabolało jak można tak powiedzieć do tej pory to pamiętam…wiem że wtedy okropnie płakałam..tylko mój mąż wiedział że nie jest mi łatwo gdyby nie on to nie wiem jak bym to zniosła..równierz przerabiałam różne etapy dobrych rad. Teraz moja córeczka ma 3 latka i ciągle słysze ze jest nie wychowana albo rozwydrzona i takie tam ale teraz sie tym nie przejmuje … wiem że to moje życie i moje dziecko i zrobie tak żeby ono było szczęśliwe! już przestałam się tym przejmować że ktoś mi mówi że mam bałagan w domu choć go nie ma ale są tacy ludzie co szukają dziury w całym. Wiem że potrafie zaplanować dzień gdzie jest czas na zabawę z dzieckiem a gdzie czas na porządki. Więc trzymajcie się mamuśki i myślcie pozytywnie :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Sylwia trzymaj się też pozytywnie i pamiętaj – jesteś najlepszą mamą dla swojej pociechy :)

  • Sylwia

dziękuję za słowa otuchy :)

wchodzę na porodówkę, ucieszona że mam skurcze i że w końcu urodzę usłyszałam: a ta się cieszy, bo nie wie co ją jeszcze czeka…

  • cherryladyinred1
  • Odpowiedz

To chyba taka cecha Polaków, mówić jak to jest źle, że będzie gorzej i w ogóle tragedia ze wszystkiego :)

A ja się strasznie przejmuję! Ostatnio doświadczone mamy i babcie opowiadały mi jakie to dzieci są niegrzeczne, potrafią nabroić itp. Niektóre mi opowiadały jak poroniły, albo urodziły przedwcześnie. No masakra, i co… człowiek taki jak ja bierze do głowy (jak to się mówi).
Ale mój mąż jest taki cudowny i mi rozwiewa te okropności, i dzięki temu mogę się cieszyć ciążą i czekam na dzidziusia i bycie mamą, chociaż już nią jestem, a proces wychowywania się rozpoczął.

I wiecie co? Jestem w 17 tyg pierwszej ciąży, i wczoraj, w naszą pierwszą rocznicę ślubu poczułam ruchy dzidziusia, po raz pierwszy! I jestem pewna, że to maluszek, a nie coś innego. Ale faza, mówię Wam :-D

Paulina Stępień
  • Paulina

Tasia kochana, trzymam kciuki za Ciebie! Wiem, wiem, że w nawale takich negatywnych emocji trudno mysleć pozytywnie, ale serio dziel wszystko przez dwa :) nerwy Wam niepotrzebne :) a ruchy Maluszka są cudowne! super, gratuluję!

  • Kamila

Gdy pochwaliłam się teściowej też jakoś w 17 tyg że chyba czuje ruchy dziecka to powiedziała że to niestrawność :) to dobra kobieta ale bardzo denerwuje mnie gdy mówi żebym nic jeszcze je kupywała do wyprawki dziecka bo na to jest czas a najlepiej żebym dała sobie z tym spokój bo mąż może pojechać i kupić jak ja pojadę rodzić :) bo po co kusić los:) w ogóle jak mówię coś o przyszłości związanej z córką to patrzy na mnie jakbym się z choinki urwała albo jakiś herezje mówiła:) a jestem w 7 miesiącu i wydaje mi się to całkiem normalne że chce małej już coś kupić i myślę jak to będzie jak przyjdzie na świat :) i kończy się na tym że w ogóle z nią o tym nie rozmawiam :)

Ja jakoś w czasie ciąży „zlewałam” takie „budujące” komentarze. Jednak jeden zapadł mi w pamięci szczególnie: na porodówce, kiedy dostałam córeczkę do przytulenia po porodzie usłyszałam od położnej: „teraz to się dopiero zaczyna- urodzić to nie sztuka”.Cóż-moja córka dziś ma prawie 3 latka-bywało różnie,ale nie było aż tak ciężko żebym nie dała sobie rady lub żebym ze zmęczenia padała z nóg. Pozdrowienia dla wszystkich położnych „z powołania”! ;-)

masz racje!! Ciężko jest byc pozytywna mamą! Ja totalnie ignorowałam cały negatywizm wokól mnie bo chciałam być szczesliwa w ciazy i szczesliwa z malutkim dzieckiem – I TAK SIE STALO!!!

Takie gadanie ludzi jest śmieszne. Nie rozumieją, że wszystkie etapy rozwoju dziecka to wielki dar. Nie widzą dzieci, które nigdy nawet nie zaczną raczkować, albo całe życie, już jako dorośli pozostaną na etapie 2letniego dziecka. Każdy krok, każdy płacz, każde słowo, pytanie dziecka powinno być dla rodziców BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM!Czemu ludzie tego nie doceniają tylko narzekają.Tak samo z usamodzielnieniem się dziecka – powinniśmy się z tego cieszyć, a nie że zostawia rodziców samych.Wszystko to dar.

Bedac szczesliwa mamusia, staram sie nastwiać pozytwnie i inne młode mamy bo wiem ze wtedy bedzie im latwiej, Im mama pozytywniejsza, tym szczesliwsza ona i dziecko!

Byc może jest tak, że te „rady” udzielają mamy, które nie do końca pragneły mocno byc matkami tylko tak im się „przytrafiło” i porpostu gdzieś podświadomie nie doceniają cudu dziecka tylko uważają je za coś co zabrało im wolnośc, swobodę, co w pewnym sensie utrudnia im życie.

Jeszcze nie jestem mamą, i nie wiem czy będę, ale „dobre rady” spotykam też codziennie. Niedawno (jak co roku) dostałam wypowiedzenie,znowu szukam pracy, troszkę zdrowie się sypie, i mam związek na odległość i jakie sygnały odbieram od ludzi? co chwile słyszę od rodziny, znajomych, ojej bez pracy, no straszne, taki związek na odległość to nie utrzyma się długo, powinnaś jechać do niego i pilnować go, bo Cię zostawi, wieczne „co to będzie?”, „jak sobie poradzisz?”, przychodzę do pracy a tam

wieczne narzekanie (pracuję w szkole i niestety jest teraz bardzo dużo zwolnień), i pytania: „nie masz etatu?” „co to będzie?” „a tam i tam też zwolnienia” blablabla. albo weekend idzie „i co jedziesz do krakowa ze swoim chłopakiem, jak długo się nie widzicie?” „pewnie wam ciężko”, „oo, masz pierścionek zaręczynowy, ale co z tego jak tak macie daleko do siebie”. Czasami mam ochotę wykrzyczeć wszystkim „odpie*dolcie się” i zajmijcie swoim życiem. Jeśli w życiu są problemy potrzebne są konkretne

i konstruktywne rady, a nie dołowanie i szukanie jeszcze gorszych scenariuszów. Mimo wszystko uważam, że jestem szczęśliwa, że jest dobrze, że zawsze może być gorzej, że sobie poradzę, że wspiera mnie chłopak, przyjaciele. I ciężko jest się nastawić pozytywnie dlatego jak już osiągnę spokój, odstresuję się to ostatnie co mi trzeba to dołowanie mnie przez innych ludzi. Nie wiem, może to jest negatywna cecha polaków -popadanie w narzekanie i marazm. Ehhh :))) na pohybel takim radom ! damy radę!:)

Poruszyłaś bardzo bliski mi temat. Jestem przeczulona na punkcie takiego nastawienia innych ludzi. I nie chodzi tylko o ciążę i macierzyństwo. Tak jak wcześniej pisały już inne osoby Polacy tak mają. Choć nie generalizuję, ale większość ludzi w naszym kraju niestety tak ma. Gdybym brała do serca te wszystkie „dobre rady” zamartwiałabym się na zaś, czasem jak potem życie pokazało, zupełnie niepotrzebnie. Życie wcale nie jest takie jakim widzą je inni. To jakim jest zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Czy szklanka będzie do połowy pusta, czy do połowy pełna.
Najbardziej bolą mnie przykre, demotywujące słowa, nie od innych mam, znajomych czy przyjaciół, zresztą nasze pokolenie jest już bardziej optymistyczne, ale od rodziców i dziadków. Sądzę, że takie osoby powinny mieć już więcej dystansu do życia i wiedzieć, że „nie taki diabeł straszny jak go malują”. A okazuje się, że oni lubują się w straszeniu i podcinani skrzydeł. Przykre to jest bardzo.
A co do uroków macierzyństwa? Wszystko mija. A po jakimś czasie człowiek z sentymentem wraca do tych trudnych chwil. Dlatego cieszmy się z każdej minuty spędzonej z naszymi pociechami. Pozdrawiam:))

  • tasia

O, to dopiero temat poruszyłaś, odnośnie pesymistycznych starszych pokoleń.
Ostatnio zastanawiałam się nad tym. Człowiek tak chciałby żyć w miłym i uprzejmym świecie (zwłaszcza, jeśli takie wzorce super działają za granicą i widział, że można), a tu na każdym kroku, przy spotkaniu z pokoleniem PRLu spotyka się z opryskliwością, nadąsaniem na wszystkich i wszystko, jeśli czasem nawet nie z chamstwem. A ta krytyka i narzekanie, to jakby ich sposób na życie. Czemu to tak jest?

Paulina Stępień
  • Paulina

Tasia i Mamade macie racje, to jest też bardzo ciekawy temat! Jeszcze gdyby faktycznie to było tylko nadąsanie i pesymizm, ale faktycznie niestety zdarza się chamstwo. Ja myślę, że jest to też temat trochę tabu, bo ludziom młodym głupio krytykować ludzi starszych.

Zgadzam się w 100%, wynika z tego, że ciąża i macierzyństwo to istny horror z matką zombie w roli głównej. Po następnej „dobrej radzie” włączę sobie jeszcze raz filmik ku pokrzepieniu:)

U mnie część rodziny jak dowiedziała się, ze będziemy mieć dziecko (po długich staraniach) ucieszyła się oczywiście, ale zaraz zaczęli przewidywać, że nie będzie w nocy spać, tylko wciąż płakać, że będzie alergikiem, że to, że tamto, takie „krakanie”, aż się wkurzyłam i powiedziałam, ze mi odbierają całą radość z oczekiwania na maleństwo. Po porodzie położna biadoliła, ze córka mogła się urodzić chociaż kilka dni później (a poród był w terminie), bo ona taka mała (3100g) i nie będzie miała odruchu ssania… Na szczęście mała w nosie miała te całe gadanie i chociaż różne drobne „niedogodności” się zdarzają, jak to każdemu, to dają się opanować generalnie jakiś większych kłopotów z nią nie mamy. Teraz z kolei przewidują co to będzie jak pójdzie do przedszkola :) – a czy się przyzwyczai, a będzie wciąż chorować… Czasami mam wrażenie, że ludzie wmawiają nam, że będziemy mieli takie same problemy jak oni ze swoimi dziećmi i dziwią się i trochę zazdroszczą, jak ktoś ma mniej problemów?

  • ptyś z budyniem
  • Odpowiedz

zgadzam się z Aszeko,że ludzie próbują wmówić że jak oni mają źle to inni też tak samo będą mieli, bardzo sensowny temat,to chyba jakiś polski cd. narzekania na wszystko:)

To jest niestety nasz choroba cywilizacyjna. Nawet do najbliższych sobie osób łatwiej przychodzi nam bycie odburkliwym i zawistnym. Ale dobrze, że są tacy ludzie jak Ty, którzy widzą problem, a przede wszystkim potrafią być w tym wszystkim NORMALNYM, czyli kulturalnym, inteligentnym i świadomym. Oby więcej takich ludzi!

A co do wysypiania się na zapas, wydaje mi się, że lepiej przygotować się i ciążę wykorzystać na dostosowanie organizmu do niewielkiej ilości snu. Oczywiście nie chodzi o nocne pobudki, bo bez dziecka to mija się z celem, ale ograniczenie tego snu do 6-7 godzin. Później, gdy zachodzi potrzeba, organizm lepiej radzi sobie w sytuacji, którą rozpoznaje, tj. mniejsza ilość snu niż zwykle.
Życzę wszystkim mamom radości z macierzyństwa! To najpiękniejsze, co zostaje z wami na całe życie.

Paulina Stępień
  • Paulina

Sylwia coś w tym jest! Ale tak serio, to ja nie zdawałam sobie sprawy, jak organizm szybko sie przestawia, jak sen się zmienia i jak… niewiele go potrzeba :D

  • Sylwia

Oj to prawda! W zależności od dnia jaki mnie czeka, albo jestem niezwykle czujna albo zasypiam jak kamień. ;) Ale pozostaje mi pogratulować tym, którzy nie poddają się złym emocjom. Jesteśmy w stanie przetrwać dużo cięższe sytuacje. Trzeba tylko znaleźć synergię między ciałem i umysłem.
A dziecko! Dziecko jest nieodłącznym elementem natury kobiecej, więc im mocniej uwierzymy, że możemy dać radę, tym bardziej będzie się to urzeczywistniać. :)

Wielkie dzieki za ten filmik:):):)
Nie jestem jeszcze mama, ale juz teraz otrzymuje mnostwo „dobrych rad” od kolezanek matek, wysluchuje ich narzekania oraz wiecznego „zobaczysz jak to bedzie…” Nie jest to zachecajace, slucham, ale staram sie nie brac tego do serca.
Uwazam, ze pozytywne myslenie to podstawa i tego nalezy sie trzymac!
Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasia nie można dołować się w ten sposób, na pewno nie jest łatwo, ale po co tak się nastawiać :) trzymam kciuki za pozytywne podejście

  • Marlena Goździk
  • Odpowiedz

nie rozumiesz i nie zrozumiesz. Za normalna jesteś :) to jest ten typ, co wszystko wie najlepiej i chcą być lepsze od Ciebie, lubią się wywyższać, niestety. U niektórych zaczyna się to od razu po urodzeniu swojego dziecka…i dają rady np mi…przyszłej mamie, która jest na etapie planowania. Co ciekawe rada „top one” to: poczekaj, jeszcze się za to nie bierz… Mam 24 lata i zaczynam myśleć o dziecku, a 26-27letnia mamusia z rocznym stażem mówi mi żebym poczekała jeszcze kilka lat :/ bezsens…

Bo Polacy mają to do siebie, że zawsze narzekają i marudzą, że Oni mają gorzej niż inni i chcą, żeby inni mieli jeszcze gorzej. Nawet z wesołych i radosnych przeżyć potrafią zrobić mega horror, bo to miało nie być tak, bo to miało być inaczej, bo to bo tamto. Macierzyństwo to radosne przeżycie przecież, chociaż sama jeszcze go nie doświadczam. Wiadomo, że chodzi się nie wyspanym, że może czasu na coś brakuje. Ale bądźmy szczerzy- są takie czasy, że nawet nie mając dzieci, i tak chodzimy niewyspani i ciągle zabiegani. Zamiast dawać takie „dobre rady” podzielmy się ze wszystkimi pierwszym wypowiedzianym „Mama”, pierwszym krokiem malucha, pierwszym jego uśmiechem, pierwszą namalowaną dla Nas laurką itp. Opowiadajmy jak jest nam wtedy mega radośnie, jak jesteśmy dumni z naszego dziecka, że „coś” w naszym życiu się naprawdę udało, zamiast opowiadać jak to jest źle i będzie jeszcze gorzej.
Pozdrawiam wszystkie mamusie :)

Witam! A właśnie moja bratowa jest w ciąży z pierwszym dzieciątkiem i uświadomiłaś mi że te moje dobre rady też tak wyglądają. musze sie szybciutko poprawić ;) Ja również jestem młodą mamą bo syn ma 7 miesięcy. Chce ją nakierować poprostu czego sie może spodziewać. Ja okres w ciąży uwielbiałam i zawsze jej podkreślam że nawet jak jes ciężko to dzidzius wszystko wynagradza. Pierwszymi ruchami, pozniej pierwszym usmiechem a nawet płaczem ktory rowniez jest bardzo wazny…. przeciez oboje ( mama i dzidzius ) musza siebie poznac… takze mlode mamusie powodzenia wytrwalosci i dostrzegajcie nawet w tych ciezkich chwilach pozytywow :)

Ja z kolei sadze, ze takie dawanie dobrych rad jest w naszej ”polskiej” naturze. Od zadnej Angielki nigdy nie uslyszalam ze bedzie gorzej. Zawsze staraly sie pokazywac pozytywne strony wszystkich sytuacji. I staram sie tak do tego podchodzic. Cieszyc sie kazdym dniem spedzonym z moim synkiem i patrzec jak rosnie:) Tak jak powiedzialas mamy powinny trzymac sztame, ale tak nie jest. Potem nastepuje przechwalanie sie osiagnieciami dzieci i porównywanie które jest lepsze. Ech…

  • Klaudia Bancarzewska

Od Niemców też nie słyszałam ;)

HEHE NIC TYLKO SIE ZASTRZELIĆ:) FAJNY FILMIK, :)

Fajny filmik Paula ,skąd ja to znam, jestem w piatym miesiacu ciąży i ciągle bombardują mnie słowa ” …zobaczysz co bedzie później” najbardziej denerwuje mnie komentarz typu ” zycie Ci skończy”,a ja mysle ze dopiero sie zaczyna, jak wspomnialas bedzie trudno ale i pieknie i jestem zdania ze kazdy czlowiek „rosnie w miare zadania”, ze wszystkim mozna sobie poradzic! Kobietki nie dolujmy sie!zycie przeciez jest piekne

Ten filmik naprawde jest ku pokrzepieniu! Dzieki Paulina ;) myślałam ze walcze z wiatrakami hihi

Swiete slowa :) Dla mnie teraz zycie jest jeszcze lepsze od kiedy jest z nami Victoria :) Mi sie kazdy dziwi ze tak wszystko moge robic przeciez mam male dziecko :) owszem nie mozna pospac ale zycie jest piekne I za krotkie na spanie :) Twoj synek jest cudny buziaki ps ja tez nie moge sie doczekac kiedy zacznie chodzic

Tak…. „ciotka- dobra rada” .. .. Obecnie jestem w 5tym miesiącu ciązy.. dochodza juz do mnie te wspaniale rady typu: tak, ciesz sie teraz, bo potem jak dojda nieprzespane noce, to juz nie bedzie tak wesolo…. itp itd… echh przeciez to jest zupelnie bez sensu! Czy ja mam teraz juz skupiac sie i drzec z przerazenia przed tym co mnie czeka? Trzeba cieszyc sie tym co jest TU i TERAZ:) a jesli pojawia sie trudnosci, to i zawsze sily sie znajduja! a Potem sobie czlowiek mysli: jeju.. jak ja dalam rade? :)) Mysle tez, ze to wlasnie te „ciotki- dobre rady” maja problem, skoro tak komentuja czyjes zycie.. albo sa zgorzkniale i sfrustrowane i nie chca zeby ktos mial lepiej.. albo patrza tylko przez pryzmat swoich doswiadczen .. nie wiem..:) dla mnie sprawa jasna: masz swoje zycie, mojego nie komentuj, a dobre rady schowaj sobie do kieszeni, bo kazdy z nas jest inny! A jak bede potrzebowala pomocy i rady, to sama o nia zapytam :)) Pozdrawiam :))

To nie tylko tak jest w kwestii dzieci, sądzę, że w ludziach jest za dużo goryczy, smutku i pesymizmu. Najlepiej otaczać się ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia, gorzej jeśli rodzina nasz najbliższa ma takie usposobienie, trzeba wtedy uruchomić w sobie pokłady radości i się nie dawać, działać i nie poddawać się !!! Ja wiele razy jak sobie coś kupię co mi się bardzo podoba, usłyszę, że brzydkie, że źle wyglądam, wtedy czuję że wcale już mi się tak nie podoba. Ale później staram się o tym zapominać, chociaż jest trudno :/ Albo teksty, Ty się nie nauczysz tego, nie będziesz tego robić, Tobie się nie uda, po co będziesz to robić itd….. Trzymajcie się wszyscy czytający !!! I nie dawajcie się najważniejsze jest to co nosimy w sercach i w głowie, nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Ja wprawdzie nie mam dzieci, ale doskonale rozumiem te teksty. Czasem inaczej ułożone zdanie i lekki uśmiech a zupełnie inaczej się to odbiera :) Buziaki i dużo słoneczka życzę :)

Współczuję mamusiom, które wiecznie mówią jak to mają ciężko… Po co Ci dziecko kobieto?! Kup sobie pluszaka… Ehhh Nie przejmuj się, bo jeśli dziecko jest Twoją pasją, to nie będzie ciężko, tylko coraz lepiej… I będziesz wspominać, owszem, ale będziesz się również cieszyć, że rośnie, rozwija się itd. Dasz radę ;-)

„Dobre rady” słyszałam w ciąży i jak już urodziłam. Byłam dręczona non stop przez teściową. Wpadłam nawet przez to w depresję poporodową. Zamiast się cieszyć narodzinami maleństwa, ciążą to ciągle żyłam presją. Dopiero jak się wyprowadziłam mogłam się cieszyć wszystkim co robiłam z dzieckiem i dla dziecka. Bo wtedy: źle karmiłam, źle trzymałam dziecko- powinnam tak i tak… ciągle wszystko nie tak. A przecież kazda z nas ma intuicje jak najlepiej opiekować sie swoim dzieckiem. Dziecko płacze, może nie jesteśmy wyspane i takie tam ale to jest przecież najpiękniejszy etap w zyciu kobiety i nikt nie ma prawa nam zakłócać szczęścia. Ja od takich osób po prostu się izoluję.

  • Klaudia Bancarzewska

Jeśli nastawienia niektórych nie da się zmienić to chyba faktycznie izolacja od takich ludzi to dobry sposób albo ograniczanie czasu spędzonego z nimi…

Macie racje że ludzie muszą narzekać:) cały maj był piękny teraz na koniec się pogoda popsuła to zaraz słyszę że co to za pogoda że tak brzydko ile to tak można:)będzie gorąco to znowu usłyszę że za gorąco i susza :D znowu słyszę że jaka to bieda będzie jak drogo bo uprawy nędzne bo zimno bo burze że jak tu żyć- i słyszę to co rok! to co z tego powodu trzeba usiąść i płakać i najeść się na zapas żeby zimę przetrzymać?:Di tak trzeba jakoś żyć :) Ciąża chyba oduczyła mnie pesymizmu :)

  • Klaudia Bancarzewska

Dokładnie :D Najedzmy się żeby zimę przetrzymać :D

Zawsze tak ciepło się żegnasz z nami <3 "paaaa" :)

Popieram Twoje stanowisko. Wydaje mi się, że osoby, które dają takie „rady” same doświadczyły takich niedogodnień i teraz chcą jakby pozbyć się tych wspomnień i emocji jak było im trudno i opowiadają jak to bardzo ciężko jest przechodzić ciąże, urodzić i zająć się dzieckiem. A przecież dziecko to wielka radość i cud narodzin i w zasadzie puszcza się w niepamięć te nieprzespane noce i ten trud jaki się wkłada w jego wychowanie. Pozdrawiam

  • Klaudia z Facebooka
  • Odpowiedz

Podpisuję się pod tym wszystkim czym się tylko da :) My jesteśmy teraz na etapie „a zobaczysz jak zaczynie chodzić” :/ Rzeczywiście można zwariować :D Zarażajmy pozytywnym myśleniem :)

To ogólnie masakra ten temat dla mnie. Mam 4 letnie dziecko i nie wiem skąd wzięło sie u mnie takie pesymistyczne nastawienie – przecież nigdy taka nie byłam. Ostatnio bratu urodziło sie dziecko i pierwsze co musiałam zażartować to: teraz to wam sie zacznie- noce nie przespane itd. Bratowa sie obrazila i brat tez – mamy kontakt ale raczej na dystans. Rozmawialiśmy o tym, ze przecież to był tylko żart ale pewnych rzeczy już nie da sie cofnąć. A ogólnie ich dziecko wogole nawet nie płacze, dużo śpi i jest spokojne jak anioleczek.
Więc lepiej nie udzielać takich ‚rad’ – mea culpa.

Ech
Moim zdaniem to młode mamy są bardzo wrażliwe, a ludzie, jak to ludzie mówią co im ślina na język przyniesie. Więc czy to dołowanie kogoś, czy same się dołujemy?
A ja jestem trochę rozbawiona listą wyprawową i tematem wózka, sama to niedawno przerabiałam i z perspektywy śmiać mi się chce…
I to samo z wózkiem. Dlaczego kupiliśmy drugi wózek z gondolą (tak tak!), bo mieliśmy stosunkowo małą gondolę i dziecko z grubym śpiworem w mróz się nie mieściło.
I te kocyki. Też mi tak mówili jeden cienki, drugi gruby. Mam i używam teraz: jeden śpiwór puchowy.
I nie ma np. takiej szmaty co ją trzeba zarzucać na budę żeby słońce nie świeciło i tez jej nie miałam i dokupiłam itd. mogłabym pisać i pisać.
To samo koszuli. Nigdy żadnej nie ubrałam, tylko bodziaki i pajace.
Łóżeczko zwykłe i turystyczne, taaak, jak mama karmi to większość dzieci śpi z mamą. Naprawdę turystyczne można sobie odpuścić na początek.
A najważniejsza rada moim zdaniem jest taka. Kupujcie jak najmniej a w praniu samo wyjdzie co tak naprawdę potrzebujecie.

Jeszcze pewnie część z Was nasłuchała się „dobrych rad” niektórych matek, które dzieci urodziły już kawał czasu wstecz (czyli najczęściej babcie i prababcie dziecka) i uważają, że to nowe metody to krzywda dla dziecka. Jak najbardziej ich rady są cenne, żeby nie było, ze wszystkich wrzucam do jednego worka (i zaznaczam że niektórych) :), ale powinny nam pozwolić przemyśleć je i wybrać najlepsze dla naszych dzieci. Niestety niektóre rzeczy uważane kiedyś za dobre dla dziecka, dziś już nie są zalecane albo są jakieś nowocześniejsze wynalazki :). U mnie była batalia o tzw. „szerokie pieluchowanie” i beciki – uznałam, że skoro nie ma problemów z bioderkami a fizjoterapeuci zalecają pozwolić dziecku jak najwięcej ruszać się i fikać, to będzie dla małej najlepsze; dziwienie się, że potem dość ruchliwe i kręcące się dziecko trzymam na kocu na podłodze, „bo zimno i jak to dziecko na podłodze”, a przynajmniej nie bałam się, że mi spadnie np. z kanapy i miała więcej swobody, również żeby sobie potem zwiedzać mieszkanie na czworaka :). Pieluszki jednorazowe też były złe (chociaż tłumaczyłam, że najpierw zrobiłam szeroki wywiad i nie wybrałam ich tylko ze względu na własną wygodę), potem znowu była żywność dla dzieci w słoiczkach, że to nie ma żadnych wartości odżywczych… (chociaż jak mała podrosła i już lepiej żuła zmiksowane przeze mnie jedzenie, słoiczki nie były potrzebne) i jeszcze było dziwienie się, że kiedyś to już w 3 miesiącu dziecko dostawało soczek, jabłuszka i zupki itd. nieważny obecny schemat żywienia, który ma trochę inne terminy, a pewnie za jakiś czas się znowu zmieni :). Najlepsze podejście miała moja mama – może podpowiedzieć co i jak, ale dziecko urodziła kupę lat temu, a od tego czasu sporo się zmieniło i nie będzie się wymądrzać :).

  • Karina Ziółkowska
  • Odpowiedz

Dzięki za tą serie filików o ciąży :) bardzo mi się przydają :)

  • Karina Ziółkowska
  • Odpowiedz

Jestem na początku ciąży i już słyszę komentarze typu potem będzie Ci ciężko :) haha

Witam serdecznie wszystkie mamy, również te przyszłe.
Mam dla Was tylko jedną radę: nie słuchajcie rad innych mam. A tym bardziej ich przechwałek, jak to wspaniale ich dzieci się rozwijają. Zawsze, gdy się tego osłuchałam (dawno, dawno temu), było mi bardzo przykro, że moja starsza córka jest opóźniona w rozwoju. Wprawdzie rozwijała się „książkowo”, czyli zgodnie z opisem rozwoju dzieci w poszczególnych miesiącach czy latach, ale w stosunku do tamtych dzieci….serce mi pękało! I okazało się, że mam normalne, inteligentne dzieci, aktualnie już bardzo dorosłe. Matka najlepiej wie, bo czuje, czego potrzeba jej dziecku. Życzę cudownego macierzyństwa wszystkim kobietom, które się na nie zdecydują. I więcej pewności siebie:)

Ja mam dwójkę sporych. Też słyszałam tego typu komentarze, zwłaszcza wyspaniu się na zapas. I się grubo mylili bo moja 1 córa przesypiała nocki mając 2 m-ce;) ale ja jestem typem osoby (przynajmniej takie słuchy mnie doszły) nie wtrącającej się, nie straszącej i udzielającej faktycznie dobrych rad. Nigdy nie straszyłam porodem! dla mnie to najpiękniejsza chwila była. Ale nie owijam w bawełnę, że nie boli. Życzę szybkiego porodu, bo bezboleśnie się nie da, usłyszałam kilka razy Dziękuję :) miło

A każdy wiek dziecka i etap rozwoju ma swoje plusy i minusy :) pisałam z męża konta hehe ;)

Możliwe też, że tęsknią za tym okresem w którym nowa mama jest obecnie i chcą, aby nie popełniała jej błędów, tylko jest jedna sprawa, którą trzeba wziąć pod uwagę każde dziecko inne jak mama i ich potrzeby również ;)

Dokładnie! Jest ciężko co nie ulega wszelkiej wątpliwości, ale nie ciągle. Mnie wręcz czasem chcą wmówić, że mi na pewno ciężko, a jak dowiedziano się o 2 ciąży to wręcz litość „Ale Ci będzie teraz ciężko, poradzisz sobie?” no comment…chyba jakbym wiedziała, że nie dam rady to bym na 2 się nie decydowała ;) to raz a dwa teraz słyszę „Jak Ty sb dajesz radę? z dwójką dzieci bez pomocy babć cioć itd.?” Odp. NORMALNIE :D kwestia organizacji i pomocy męża :)

Popieram! taaa skończy właśnie dopiero zaczyna się serio. Dokładnie jak piszesz jakbym wtedy kiedy miałam jednego noworodka dostała na raz 2,5 i 4,5 latkę to faktycznie bym się załamała może, ale jesteśmy powoli wdrażane w macierzyństwo. Można i da się człowiek jest elastyczny i wszystko można jakoś pogodzić i dopasować :D Nie ma co się dołować jaka to masakra będzie jakoś większość ludzi ma 2 a nawet 3 dzieci ;)

PS jestem w stanie zrozumieć, że mamy „dobre rady” dlatego tak mówią, żeby nowa mama nie obudziła się z ręką w przysłowiowym nocniku ;) wiecie o co chodzi, że i tak ten świat jest wyidealizowany w mediach itd. a życie jest inne trudniejsze. Najlepiej niech każda się przekona i potwierdzi lub zaneguje. Ja byłam straszona porodem nastawiałam się na masakrę, a okazało się super.

Te „dobre rady”, o których mówiłaś Paulino, to w mojej ocenie chęć podkreślenia przez osobę je wypowiadającą tego, że osoba ta wychowując swoje dziecko dało z siebie tak wiele, że należy to rozpatrywać w kategoriach męki i każdy będzie przechodził taką samą drogę przez mękę i oczywiście należy tego kogoś o tym poinformować. Należy podkreślić, że mama z „dobrymi radami” jest bohaterką, bo przez te wszystkie „trudne chwile” przeszła.

Powiem wam, że kiedy sama słyszałam takie głupie komentarze, odpowiadałam w taki sam sposób: „nie dla każdego ciąża i macierzyństwo to taka masakra jak dla Ciebie, ja czuję się świetnie i jestem świadoma, że nie będzie kolorowo, ale też i człowiek inteligentny czasem decyduje się na dziecko.”

Wiem, to wredne, ale nie bez przyczyny taka formułka. Była w moim życiu taka jedna „mama”, która rok wcześniej przechodziła to co ja. Za każdym razem jak się spotkałyśmy, to mi doradzała: „Nie noś herbaty, bo jesteś w ciąży, poronisz. Nie zmywaj naczyń, bo opierasz się brzuchem, urodzisz przed czasem. Jak się czujesz? Dobrze? Niemożliwe, żadna kobieta w 8 miesiącu nie może czuć się dobrze, po prostu nie chcesz ze mną rozmawiać! Nie dawaj małemu kaszy mannej, bo zapchasz mu jelita i będzie miał zatwardzenie. Nie karm go jogurtem, bo mu wątrobę rozwalisz. Zostawiasz go samego w łóżeczku??? Jeszcze Ci się wyślizgnie przez kratki. Płacze? To jeszcze nic, jak dostanie kolek, to będziesz płakać razem z nim.” Masakra, masakra, masakra…

Niestety, jedno jest pewne… Nigdy nie unikniemy osób, które będą nam „dobrze radzić”. To chyba wynika z narodowej mentalności…

Pozdrawiam wszystkie dzielne mamy!!!

Hej:) Takie rady to nic, w porównaniu do „rad wychowawczych” szczególnie mojej teściowej!:) W zasadzie to brzydko mówiąc olewałam takie gadanie i nie brałam tego do siebie jakoś za specjalnie w czasie ciąży:) A jak słyszę takie „rady” teraz kiedy mój synek ma już roczek, to kończę zaraz szybko dialog:) Paulina, a może filmik o radach właśnie tych takich „wychowawczych” ?? Jak powinnaś postępować, jak ubrać, czym karmić itp, itd… te to dopiero działają na nerwy:) Pozdrawiam wszystkie mamy!

A moja teściowa wierzy bardzo w zabobony i będąc w ciąży nie mogłam chodzic pod sznurkami od prania i patrzeć na żaby czy myszy. teraz gdy urodziłam mam 3 miesięczną córkę to bardzo się dziwi ze dziecko płacze nie rozumie ze nie umie powiedziec ze jest głodne ze coś chce lub cos jej dolega .tylko twierdzi ze robie jej krzywdedlatego płacze. doradzcie co robic

Dobre rady czasami są przydatne. Ale czy muszą być przytłaczające?
Nikt nie mówił, że bycie rodzicem jest czystą sielanką i bujaniem głową w chmurach. Czasami ten trud opieki nad maluszkiem, który rośnie jest czymś pięknym.
Zgadzam się z Tobą Paulino, że owszem jeden komentarz i „rada” później dopiero się zacznie jest OK. Ale nie za każdym razem kiedy dziecko płacze i od każdej napotkanej mamusi.

Przydatnym uważam to, że Mamy powinny się wspierać w trudnych chwilach, bo nie każdy ma zawsze „dobry dzień”. Ja jako studentka kierunku, który głównie zajmuje się rodziną we wszystkich aspekach. Staram się obserwować dziecko, zdiagnozować jego potrzeby i nie pouczać mam według schematu : „Uważaj, będzie gorzej”. Czasami dziecko wymaga wiele trudu, aby nawet przez chwile mieć jakąś nagrodę.

Wiem, wiem nie mam dzieci. Ale czytając wiele książek, artykułów w internecie czy gazetach, nie należy tak pesymistycznie podchodzić do wychowywania, że UWAGA !!! WYCHOWYWANIE DZIECI TO ISTNE PIEKŁO.
Czasem warto czytać cenne wskazówki i wymieniać się sposobami radzenia sobie z kolką, płaczem przy ząbkowaniu – a nie dołować bardziej mamusie, albo jak ja to widzę kopać jej większy dół. Bo rzecz nie na tym polega.

Mimo iż nie mam dzieci, to według wieku dziecka – może nie książkowo i ściśle określone reguły czy porady przekazuje swojej siostrze. Nie każde dziecko jest takie samo jak jego rówieśnik. Najpierw poznajmy dziecko, jego potrzeby. By łatwiej było zastosować metodę, np. przy prozaicznym zasypianiu. Jedno dziecko woli kołysanke, inne przygaszone światło i szept mamusi, a kolejne czytankę na dobranoc.

Pozdrawiam serdecznie
Zdesperowanych Rodziców, którzy dają „dobre rady” :)

Szczerze mówiąc to ja nie pamiętam czy jakieś rady dostawałam… pewnie tak :)
Na pewno mnie straszono, że najgorzej z płaczem u dziecka to jest jak wychodzą piątki. Prawdę powiedziawszy najgorzej wspominam raczej wychodzenie pierwszych ząbków, wtedy faktycznie był płacz… Natomiast gdy wychodziły piątki jedynym problemem było budzenie się w nocy tak ze 3 razy. Jak tylko wybiła się ostatnia piątka zaczął mi synek przesypiać całe noce.
I bardzo mnie też denerwowało jak słyszałam: „Ale pozwól mu robić to i to, on później z tego wyrośnie”. Mimo wszystko ja się na to nie godziłam, ale pozwalała mu babcia i z tych rzeczy nie wyrósł do tej pory :/

  • Sylwia Pustkowiak
  • Odpowiedz

Tak naprawdę każdy etap u dziecka ma swoje plusy i minusy i każdy jest INNY, nie powiedziane, że gorszy. Moje dziecko też dorasta, a ja z kazdym dniem czuję się coraz lepiej i coraz bardziej je POZNAJĘ :) coraz lepiej odkrywam jego charakter i uczę się reagować na problemy. Gdyby mi ktoś przyprowadził 5- cio letnie dziecko to nie wiedziałabym co z nim robić, bo to nie moje dziecko.

  • Sylwia Pustkowiak
  • Odpowiedz

Poza tym ktoś może mieć super kontakt z niemowlakami, a kto inny umie prowadzić niekończące się dyskusje z przedszkolakiem. Każdy etap wymaga innego rodzaju zaangażowania i nie można powiedzieć, który jest najgorszy.
Wiadomo, problemy się zmieniają bo najpierw dziecko ma podstawowe potrzeby: jeść, pić, przytulić się, wyspać… Potem pojawiają się poważniejsze sprawy, ale nasze relacje też powinny ewoluować, bo jeżeli jako rodzice zatrzymamy się na etapie dokarmiaczy to kiepsko

super blog hahhaa usmialam sie bo rzeczywiscie w nawyku naszego narodu jest tylko narzekanie :) Znajomi maja synka autystycznego i niemalze juz cechy niegrzeczne przypisuja mojemu nienarodzonemu dziecku , ze na pewno beda nieprzespane noce ze to sama udreka dziecko … zastanawiam sie jak to mozliwe ze oni jeszcze zyja ? ;)

Co prawda mamą nie jestem i nie będę w najbliższym czasie, ale filmik super : D

Tak sobie myślę, że wylewasz przez internet swoje żale zamiast być asertywną i powiedzieć komuś wprost, że Cię rani takimi tzw.”dobrymi radami”.
A tak poza uważam, że macierzyństwo jest wpisane w naturę kobiet i nie ma o czym dyskutować. Załatw to z osobami, które bezpośrednio Cię dotykają. Dobijają mnie matki, które natarczywie i monotematycznie opowiadają o swoim macierzyństwie, nie bacząc na innych i ich problemy.

Paulina Stępień
  • Paulina

Akurat o mnie sie nie martw, mówię i nie dopuszczam do siebie takich „rad”, raczej zastanawia mnie skąd to sie bierze, nawet Twój komentarz jest podszyty ogólnym „jak jest strasznie”, a przecież tyle fajnych rzeczy jest wokół.

Ja też słyszałam takie pocieszające rady. „ciesz sie puki nie chodzi…” A ja sie cieszę ze chodzi i siedzi bo jest bardziej samodzielny i w końcu mogę wyjść na siku a nie czekać do jego drzemki. Jak nie chodził to musiałam wszędzie nosić syna i leżaczek a teraz jak chce to sobie do mnie przyjdzie, pobiegnie po zabawkę i nie muszę zgadywać czy to mu się podoba czy może tamto. Tak że jak słyszę ze będzie gorzej mówię że gorzej być już nie może bo syn dorasta a nie maleje ;)

Dodaj komentarz: