Moda na szycie – czy warto?

Moda na szycie – czy warto?

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 26 komentarzy
  • Aktualizacja:

Obserwuję coraz większą liczbę osób, które sięgają po maszynę, ba! sama mam na swoim koncie już kilka osób wciągniętych w to całe szycie :) I… bardzo fajnie, bo to świetne hobby – bardzo praktyczne! Dzisiaj o modzie na szycie, czyli czemu to jest fajne.

Kiedyś było sporo kursów śpiewu, potem tańca, jeszcze niedawno pełno było ofert kursów kulinarnych, a teraz, prócz mody na fit i bieganie, widzę kolejne miejsca, w których proponowane są kursy szycia. Co prawda przy tej modzie trudno mi sobie wyobrazić program „Gwiazdy szyją na maszynie” :) Co tu ukrywać, szycie jest raczej mało widowiskowe. Za to efekt – owszem. Niemniej na reality show to mogłoby być zbyt mało :)

Tak czy tak szycia jest coraz więcej. Sama wciągnęłam się w szycie nawet nie rok temu, a już w tym czasie widzę ile powstało nowych grup czy sklepów oferujących materiały. Ile kolejnych z moich znajomych wyciąga maszynę i ile widzę na ulicy dziewczyn w uszytych rzeczach (taaaak zerkam, niektóre poznaję po materiałach, inne po krojach z Burdy, a inne wydaje mi się, że są uszyte przez kogoś lub analizuję, jak uszyć haha).

To jest bardzo relakcujące :)
To jest bardzo relakcujące :)

Czy szycie jest fajne?

No ba! Jasne, że jest! Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że będę siadać wieczorem z myślą: „uszyję sobie na jutro bluzkę” to chyba bym nie uwierzyła. Dzisiaj z większą lekkością poruszam się w świecie szycia, a i tak jeszcze wiele nauki przede mną. Mi to się podoba, bo lubię wyzwania.

Szycie ma tę zaletę, że jest to bardzo użyteczne hobby. To co uszyjesz to nosisz, zakładasz dziecku czy używasz (np. pościel) itd. Dla mnie bomba.

Co mi daje szycie?

Dzięki temu, że szyję mogę stworzyć sobie ubrania dopasowane do swojej sylwetki czy urody, wbrew pozorom wcale nie odbiegające od trendów, ale też zgodne z moim stylem. Swoją drogą, chyba nigdy nie interesowałam się tyle modą co obecnie – to naprawdę wciągające!

Zwracam większą uwagę na materiały, na jakość ubrań, na wykończenie. Wiem, w których tkaninach czuję się dobrze i jakie wady mają dzianiny (choć i tak często je wybieram). Swoją drogą poczytaj o różnicach między tkaniną, a dzianiną. Wciąż eksperymentuje, ale coraz częściej wiem, który materiał będzie mi się lepiej nosić lub nada się na wymarzony uszytek. Ogólnie, wcześniej nie miałam tylu ubrań tak dobrych jakościowo, jak obecnie, po prostu świadomiej dokonuję tych wyborów.

Szycie pozwala mi też uszyć coś dla dzieciaków, tak naprawdę od tego to się zaczęło, bo bardzo denerwuje mnie to, że w sklepach dla dziewczynek są głównie ubranka różowe, a dla chłopców szare lub bure.

Dodałabym, że szycie jest ekonomiczne. W przeliczeniu na uszytą sztukę często tak, ale gdy właśnie zerkam w stronę mojego kącika do szycia, a tam na regał z pudłami, a w nich materiały, to raczej nie powiem bym wydawała mniej :) No chyba, że teraz przez pół roku nie kupię ani jednego metra materiału…. (jasne :)).

To jeden z moich pierwszych guzików, a raczej zapięć na guziki. Nadal renuje, ale w ciągu ostatniego pół roku postęp jest niesamowity, satysfakcja jeszcze większa
To jeden z moich pierwszych guzików, a raczej zapięć na guziki. Nadal renuje, ale w ciągu ostatniego pół roku postęp jest niesamowity, satysfakcja jeszcze większa
Ubranka dla dzieciaków
Ubranka dla dzieciaków
A to nie dalej, jak wczoraj, spontaniczne zdjęcia na mazurach i moja uszyta na szybko batystowa, bardzo letnia bluzka
A to nie dalej, jak wczoraj, spontaniczne zdjęcia na mazurach i moja uszyta na szybko batystowa, bardzo letnia bluzka

Moda na szycie?

Ale czy to moda? Nawet jeśli szycie jest pewną modą i z czasem część osób wymięknie, a część sklepów się zamknie to na pewno wiele osób w to szycie wpadnie po uszy. Mam nadzieję, że mi się to nie znudzi, bo niesamowicie podoba mi się to całe szycie :)

A niżej też kolejna rzecz, która bardzo się zmieniła – zdjęcia. Michał robi coraz lepsze, mi coraz lepiej wychodzi dawanie się fotografować :) Ale to już rzecz na osobny wpis.

Pierwsza uszyta bluzka :) w kropki. Nadal mi się podoba, choć teraz uszyłabym ją inaczej
Pierwsza uszyta bluzka :) w kropki. Nadal mi się podoba, choć teraz uszyłabym ją inaczej
A to bluzka uszyta „na rano”, świetnie się nosi. Zupełnie inaczej ją wykończyłam, w końcu sięgnęłam po szew francuski, fajnie poradziłam sobie z dekoltem. No i zdjęcia – Michał +1000
A to bluzka uszyta „na rano”, świetnie się nosi. Zupełnie inaczej ją wykończyłam, w końcu sięgnęłam po szew francuski, fajnie poradziłam sobie z dekoltem. No i zdjęcia – Michał +1000

A Wy czujecie tę modę na szycie? Czy też już szyjecie? A może dopiero o tym myślcie?

PS: wkrótce wpis o stopkach! :)

Komentarze:

Ja się wciągnęłam na maksa, chociaż na razie to mam zdecydowanie więcej kupionych materiałów niż uszytych rzeczy :-) nie umiem odmówić sobie kupna materiału, guzików, zamków czy czasopism. Więcej rzeczy mam ochotę uszyć niż umiejętności i czasu. Ale jak już uda się coś uszyć to jestem dumna jak paw. Łatwiej szyć dla dzieci bo są zachwycone wszystkim, nie patrzą na błędy czy niedociągnięcia :-) Szycie to teraz moja pasja i będę w nim coraz lepsza. Ciesze się ze wpis o stopkach będzie niedługo :-)

Ja jestem w trakcie kursu właśnie dzięki tobie :) narazie uczę się takich rzeczy jak wszywanie zamka, lamówki czy układania plisow ale już się nie mogę doczekać uszycia czegoś co założę :)

  • Domowa.tv

Cieszę się i trzymam kciuki za wspaniałe uszyte rzeczy :)

  • Justyna Medyńska
  • Odpowiedz

Mnie też dopadło :P

Ja tez zakochalam sie w szyciu choc wiekszosc szyje dla dzieci to dla siebie tez zawsze cos wyczaruje.

A skąd yen cudny materiał?

  • Domowa.tv

materiał ze zdjęci na górze to z grupy „tkaniny, materiały, nowości, fajny, choć bardziej podoba mi się drugi podobny, batyst wrozgwiazdy :) (podoba w sensie użytkowo-szyciowym)

Gdyby nie było widowiskowe, na antenie nie byłoby „project runaway”! :)

  • Domowa.tv

fakt! masz rację :)

Prawda, Michał robi coraz lepsze zdjęcia! Aż mam ochotę kupić maszynę do szycia i uszyć sobie sukienki/bluzki :)

Parę czapek i sukienka dla córki szyte ręcznie juz poza mną. Jutro przyjedzie do mnie nowa pierwsza świeżutka maszyna :)

Mnie inspirujesz bardzo! Szyjevod listopada,a czuje jakby to były wieki:) Czekam na kolejne wpisy i nie przestawaj!

  • Magdalena Dobosz
  • Odpowiedz

Bardzo pomagasz,czekam na kazdy wpis i szycie wciaga mnie coraz bardziej:-) dziekuje!

  • Agnieszka - http://ogrodektalentow.blogspot.com/
  • Odpowiedz

Ja dzięki Twoim wpisom zdecydowałam się (w czerwcu) na zakup maszyny, chociaż nigdy w życiu nie szyłam :-) Bardzo Ci za to dziękuję! Ostatnio uszyłam m.in. pidżamkę dla syna – oczywiście wspomagając się Twoimi wpisami i teraz rozumiem, dlaczego szycie ubrań może uzależniać ;-) No i zabrałam się za szycie ubranek dla moich lalek.

Paulina Stępień
  • Paulina

Super! czytam to z wielką przyjemnością :)

Polecam Great British Sewing Bee, który pokazuje że jest w szyciu potencjał na program telewizyjny :)

Ha. Ja też zaszalałam i pod Twoim wpływem kupiłam maszynę, i to nie byle jaką , nie wiedząc nawet jak się zakłada nici :) I uczę się szyć i baaardzo mi się podoba. Czekam na każdy kolejny wpis o szyciu :)

  • Agnieszka - Ogródek Talentów

Ha ha – ja też nie wiedziałam jak się zakłada nici, nawet nie wiedziałam jak wyjąć szpulkę z bębenka! Taki drobiazg, a jak się nie ma zielonego pojęcia o szyciu, to można mieć takie problemy. Aż wstyd się przyznać ;-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Oj tam, nie ma w niczym wstydu :) każdy kiedyś zaczynał :)

Kiedys dawno temu…jakies 34 lata temu ,w podstawowce byly lekcje ZPT i wtedy nauczylam sie szyc na maszynie a rok pozniej byl haft i dziewiarstwo reczne.Niestety w domu nie mielismy maszyny do szycia a jak wyszlam za maz zawsze cos innego bylo pilniejsze do kupienia.I nie szylam ,az do tego roku.Dostalam maszyne na urodziny,Lucznik,moj wymarzony.Siadlam i okazalo sie,ze…umiem uruchomic,nawlec igle,wymienic szpulke,i…rozpoczelam przygode z szyciem.Robie bledy.Np. szyjac corce spodnice zdarzylo mi sie krzywo pojechac sciegiem a dol musialam podpruc i od nowa podlozyc bo tez bylo nierowno.Ale nie zrazam sie i dumna jestem,ze suwak umiem wszyc.Za to dziewiarstwo reczne nie ma dla mnie tajemnic.

Muszę powiedzieć, że ja również zauważyłam, że od jakiegoś czasu kobiety zaczynają wracać do typowo kobiecych zajęć jak samodzielne gotowanie, szycie, dzierganie, …. a nawet do ziołolecznictwa i (kobiecej) magii (serio!). Jeszcze parę lat temu było to nie do pomyślenia!

Pamiętam, jak pracując jeszcze w Polsce (to było parę lat temu), młode kobiety zafiksowane były na punkcie kariery i stuprocentowym poświęceniu się pracy zawodowej. Prychały na samą myśl o „gotowaniu domowych obiadków”. A teraz… ależ to się wszystko zmieniło! Proces deindustrializacji trwa, nie tylko w Polsce. Cieszymy się, jeżeli nasza druga połówka ma stałe zatrudnienie.

Wiele kobiet nie może znaleść pracy, z wyjątkiem jakiś tam „mini jobs” albo innych śmieciówek. Właściwie „będąc po trzydziestce” wiele z nam musi pożegnać się z pracą bo „za stare, zaraz urodzą dziecko, będą chcieć podwyżki itp.” i zostaje się „z ręką w nocniku”. W związku z tym mamy więcej czasu – a mniej pieniędzy. I chociaż nasze matki nie miały tak dobrego wykształcenia, nie władały biegle kilkoma językami itp. – to nagle wiele z nas, tych „wspaniale wykształconych, z imponującym doświadczeniem zawodowym” musi borykać się z bezrobociem czy „bylejakim” zatrudnieniem. A przecież trzeba coś robić! Mamy jeszcze dość energii i chęci do życia, chcemy być potrzebne – jeśli nie dla kraju, społeczeństwa, to chociażby dla własnej rodziny!

Wróćmy jednak do „mody na szycie”. Pamiętam, jak „za komuny” moja babcia i mama szyły ubrania dla całej rodziny, gotowały posiłki, robiły na drutach, haftowały. Mama przychodziła ze swojego zakładu pracy koło godziny szesnastej, więc miała odrobinę czasu na te sprawy.

Na początku lat dziewiedzięsiątych wszystko diametralnie się zmieniło. Zeby utrzymać rodzinę kobiety musiały zacząć pracować na dwa etaty, wracały do domu późnym wieczorem, zamartwiały się zwiększającym się mobbingiem w pracy. Jednocześnie nasze matki zniechęcały nas do robienia „domowych obiadków” („kiedy ty na to znajdziesz czas po pracy? Zarabiaj tyle, by móc sobie coś kupić na mieście”), domowego szycia („zwariowałaś?! Po co ci to? Lepiej pójść do sklepu i kupić sobie kieckę, aniżeli marnować czas przy tym „ściboleniu”. Szkoda nawet oczu na to! Nie daj Boże zamiast na studia pójdziesz na krawiectwo! A ile teraz zawodowych krawcowych poszło na bruk, bo pozamykano wszystkie zakłady produkcyjne w Polsce!).

Nie wspomnę już o zniechęcaniu mnie i moje koleżanki przez matki do robienia na drutach, czy szydełkowaniu. Miałyśmy zamienić się w kororacyjne roboty, których życie miało upływać przy biurku a nie „przy garach”. Dodam, że wiele z nas, młodych kobiet, w głębi duszy, nie pociągała ta wizja….

Ale trzeba przecież jakoś zarabiać na życie, więc „rzuciłyśmy” te nasze robótki, dziecięce maszyny do szycia wyniosłyśmy do piwnicy, a książki kucharskie postawiłyśmy na najwyższej półce, z dala od „rąk”. Z pracy zaczęłyśmy wracac późnym wieczorem, bo nie wypada odmawiać „nadgodzin”, chociaż te nadgodziny były coraz częstsze i niepłatne. W moim przypadku było tak, że w domu, z racji służbowych wyjazdów, nie było mnie całe dnie. Jak tutaj zajmować się szyciem czy chociażby założyć rodzinę?

Jednak życie jest przewrotne. Nagle z zabieganych i pochłoniętych pracą kobiet stałyśmy się „niepotrzebnymi trzydziestkami”. „Przecież zaraz urodzi dziecko! Tylko patrzeć jak wyjdzie za mąż! Kobiet to u nas nie zatrudniamy!

Rozglądając się za nową pracą (były też propozycje zatrudniena za friko, czyli w ramach wolontariatu) wiele z nas zdało sobie sprawę, że w Polsce nie ma żadnych szans na pracę (pozamykane zakłady pracy, w których jeszcze kiedyś pracowały nasze matki, handel przejęty przez międzynarodowe koncerny traktujące ludzi jak niewolników itp. itd).

Wiele z nas wówczas wyemigrowało, a w najlepszym przypadku założyło rodziny i zajęło się po prostu „domem”. Albo jedno i drugie. Teraz mamy czas – i wracamy do typowo kobiecych zajęć. Stąd ta moda na szycie, gotowanie, ziołolecznictwo, itp.

Zresztą, żyjąc na emigracji, zauważyłam, że tamtejsze kobiety też wracają do „korzeni”. Powoli zmniejsza się zatrudnianie kobiet (postępująca deindustralizacja – cały przemysł wynosi się do krajów azjatyckich) a kobiety mają więcej czasu, więc z powrotem gotujemy domowe obiady dla całej rodziny (ku wielkiemu przerażeniu matek, chcących abyśmy nie marnowały naszego potencjału), a wieczorami zabieramy się za dzierganie „czapek i szalików” czy szycie kolejnych części garderoby itp. Tak – zmieniło się wszystko, nawet nasze postrzeganie kobiecości, ale to już opowieść na inny temat.

Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu sukcesów przy maszynie do szycia :-)

oj, sukienka rozwiazdowo-niebieska super! pokażesz ją w całości i zdradzisz skąd jest wykrój? :-)

Ja uwielbiam szyć!! Niestety z powodu licznych zainteresowań (projektowanie wnętrz, szydełkowanie, szycie, scrapbooking) nie szyję tyle ile bym chciała, choć ciągle pracuję nad tym by to zmienić :-) Jeśli szyję to domowe tekstylia: poszewki na poduszki, zabawki dla dzieci, prześcieradła. Jednak pod wpływem znalezionych na przystanku autobusowym porzuconych starych numerów „Burdy” i pod ogromnym wpływem Twojego bloga mam chęć uszyć coś „ubraniowego” dla synusia a nawet dla siebie ;-D
Uwielbiam czytać takie blogi jak Twój, które pozytywnie nakręcają do działania :-)
Jestem bardzo ciekawa postu o stopkach. Mam cały zestaw, tylko nie wiem jak ich używać, hehe ;-)
pozdrawiam!

Mam pytanie. Czy da się uszyć te wszystkie ubrania ( dla dzieci też :-)) co Pani szyje na zwykłej maszynie? Ja zastanawiam się nad kupnem maszyny takiej jak Singer 3229 lub juki HZL29Z czy na tych maszynach dam radę uszyć ubrania? Nie bardzo bym chciała wydawać dużo pieniędzy na maszynę (jak mi zapał opadnie to będzie siedziała w szafie).
Proszę o odpowiedź

Paulina Stępień
  • Paulina

Ubranka dla dzieci elastyczne musisz mieć ścieg zygzak lub owerlockowy :) zerknij też na Silwerkę, ma być w lidlu teraz :) bardzo chwalona. Singery też są fajne :) pierwsze swoje uszytki dla dzieci szyłam na singerze

Czyli dam radę :-). Jak coś uszyję to dam znać

Dodaj komentarz: