Mleko modyfikowane nie jest jak mleko mamy

Mleko modyfikowane nie jest jak mleko mamy

Moje starsze dziecko odkąd skończyło pół roku karmię mlekiem z puszki, stąd mam odwagę to powiedzieć. To nie jest to samo. Zawsze słuchałam, czytałam, że mleko modyfikowane jest, jak mleko mamy, że jest inspirowane mlekiem mamy, że jest podobne. Prawie takie samo. Ale prawie robi różnicę. I dzisiaj bardzo subiektywnie (!!) o moich/naszych przygodach z MM.

Ten tekst nie ma na celu mówić Wam, że mleko modyfikowane jest złe (choć chwilami tak uważam), nie ma wskazywać, które mleko z puszki jest lepsze czy gorsze. Chciałabym przybliżyć kilka historii, które po pierwsze pokażą, że źle dobrane mleko robi sporo zamieszania po drugie może kogoś z Was zmotywuje, że warto dłużej karmić piersią, a może wskaże, że warto MM zmienić. Tak szczerze to TAK chcę Was zmotywować do karmienia piersią. Mleko mamy jest najlepsze. Najbardziej wartościowe. I chociażby wszystkie firmy świata stawały na głowie to nigdy nie stworzą mleka z puszki, które będzie jak mleko mamy. Bo ono jest naturalne.

Mleko mamy jest idealne. Choć pewnie jak to w życiu bywa nie zawsze jest „idealnie” i nie zawsze się da.

Dzisiaj jednak skupię się na niedoskonałości mleka modyfikowanego. Może któraś mama zamiast dziecku wynajdywać choroby skonsultuje zmianę mleka.

Przygody z Mlekiem modyfikowanym

Kilka historii skrótowo i na temat na przestrzeni 1,5 roku.

Mleko B

Dziecko zjada je chętnie, nie budzi się w nocy tak często, jak na piersi. W sumie początkowo się cieszę, jednak dopada nas rotawirus. Dziecko nie przyjmuje MM, dopiero trawi moje mleko po wskrzeszonej laktacji, dość szybko wraca do zdrowia. W szpitalu mówią, że to dzięki KP. To jest mój pierwszy przebłysk, który mówi mi, że mleko mamy jest fajniejsze :)

Mleko B2

Dziecko jest już na MM. Je kilka razy dziennie, rozszerzamy dietę itd. Wciąż nie daje mi spokoju to, jak się załatwia. Ogólnie to dość często ma biegunkę. Lekarze nigdy nie podejrzewają mleka. A szkoda.

Mleko BB

Zmieniamy mleko. Dziecko jeszcze w nocy zaczyna wysoko gorączkować. Teraz wiem, że to z powodu podwyższonej laktozy w mleku, może czegoś jeszcze. Mleko odstawiam. Niestety sugeruje mleko HA…

Mleko NHA

Mleko HA nie oznacza, że to mleko bez laktozy. Wręcz przeciwnie cukrów ma/może mieć więcej niż inne mleka (w tym nie HA). Do tego dochodzę niestety sama. Dziecko ma straszne biegunki. Teraz już wiem, że ogólnie wszystkie nasze problemy są od mleka.

Mleko N

Inny lekarz sugeruje kolejne mleko. Dobre, mniej laktozy, super. Badania jednak wykrywają krew utajoną. Jako matka zaczynam się stresować, wolę nawet nie czytać dr google, bo piszą tam straszne rzeczy. Dopiero po pewnym czasie przychodzi refleksja, że to znowu mleko. Wielokrotne badania to potwierdzają.

Mleko NP

Apteczne, na pewno idealne. Niekoniecznie. Dziecko śpi bardzo niespokojnie. Odpuszczamy dość szybko i wracamy do jakiegoś normalnego mleka.

Mleko H

Kolejna zmiana. Dobre mleko, dobre badania. Okazuje się jednak, że mój maluch zrezygnował z przedpołudniowej codziennej drzemki :) Początkowo myślę, że to kwestia wieku, dwa lata, dużo energii, widać to już ten czas. Na wszelki wypadek sprawdzamy. Odstawiamy mleko. Dziecko śpi w dzień, jest spokojniejsze :)

Mleko BC

Jestem zmęczona ciągłym szukaniem lepszego mleka modyfikowanego. Czekam aż odstawimy mleko całkowicie, może kozie, może roślinne. To modyfikowane w moim odczuciu mocno uzależnia dziecko, jak żaden inny posiłek.

Mleko H2

Gdy dziecko go nie pije np. rano to ma lepszy humor. Po moich wszystkich przygodach już nie wiem czy to przypadek.

Podobno każde mleko modyfikowane jest do siebie podobne, ale jak widać może narobić sporo zamieszania. Z jednej strony myślę sobie rany jakie paskudztwo, a czasem siebie samą karcę, że to jednak jedzenie. Ale wiecie jakie mam skojarzenie? MM to taki fast food, spełnia normy, ale nie jest najlepsze. Osobiście w jakiś sposób czuję się nabita w mleczną butelkę. Że takie samo, że super, że potrzebne do rozwoju. A to nie tak.

Z przymrużeniem oka na koniec. Michał mówi zawsze: chcesz zmienić charakter dziecka, poprawić lub popsuć humor to zmień mleko.

Myślę, że to mleko mamy jest najlepsze. A potem może lepiej roślinne, kozie? Może macie swoje doświadczenia? Podzielcie się.

PS Ten tekst nie zastępuje opieki lekarskiej.

PS2 Tak mleko mamy jest najlepsze, bo naturalne :) Ale w życiu różnie bywa (czytaj: ja również karmiłam MM)

PS3 Odnośnie karmienia naturalnego i mlekiem modyfikowanym. Zapamiętajcie. Nie ma lepszej lub gorszej mamy, bo karmi tak czy tak. Może być lepsze lub gorsze mleko, ale nie mama!

PS4 dopisek. Czytając komentarze mam wrażenie, że wiele osób odbiera to jako atak na siebie. A ja chcę się podzielić swoim doświadczeniem. Jeśli gdzieś na świecie jakiejś mamie zapali się lampka ostrzegawcza w głowie i zamiast ciągnąć dziecko na kolejne badania, wkłucia, pobieranie krwi, po prostu pomyśli/skonsultuje, czy aby to nie mleko. To uznam, że ten tekst jest tego warty mimo tego, że wiele osób zupełnie niepotrzebnie odbiera go jako atak. Nie przypisujcie sobie czegoś, czego tu nie ma.

Komentarze:

bardzo ciekawy tekst… sama często o tym myślę, kiedyś nie było MM a nawet jak było to nie na taką skalę jak teraz… nasze mamy karmiły nas piersią a później kaszką manną/ grysikiem na mleku i jakoś żyjemy… a teraz nawet jak karmisz piersią to później i tak każą wszystkie kaszki gotować na MM… a tak jak piszesz jedzenie ma bardzo duży wpływ na zachowania dzieci

  • Kat

Nasze mamy akurat tez miały możliwość karmienia mlekiem modyfikowanym. Już w szpitalu noworodkom było podawane, a później dużo szybciej niż obecne zalecenia podawały stałe pokarmy. Stąd pewnie mniejsze zapotrzebowanie na mleko.

  • eksel

Ja zadnej kaszki nie gotowalam na mm, ani nie kupowalam takich, ktore mialy mm w skladzie. Mozna je przygotowac na mleku roslinnym albo wodzie, a po pierwszym roku zycia na mleku krowim czy kozim. Moje 16 miesieczne dziecko nigdy nie mialo mm w ustach.

Byc moze tak jest ;) ale jesli mama nie na pokarmu :( nie ma wyjscia… U nas było dobrze dobrane;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Tak dokładnie masz rację. Chcę jednak zwrócić uwagę na to dobrze dobrane.

  • Anonim

Nie ma czegoś takiego jak brak pokarmu

  • Ewelina

czy matka ma pokarm, siedzi tylko w jej głowie

Tak myślałam, że to sama sztuczność….

Ja bedac juz w ciazy wiedzialam, ze bede karmic piersia. Jednak przez cala ciaze jak i po porodzie nie mialam laktacji i przez dwa dni walczylam z elektrycznym laktatorem by ta laktacje pobudzic. Udalo sie z tym, ze dziecko zamiast sie najadac i przybierac na wadze bylo nerwowe i chudlo. Po dwoch tygodniach takiej beznadziejnej walki, stresie w calej naszej rodzinie zdecydowalismy sie na mieszanke, i to byla najlepsza decyzja jaka podjelismy. Moj synek 18 listopada skonczy 3 latka i tylko raz w swoim zyciu chorowal na zapalenie migdalow jak mial 10 miesiecy. Mieszanke juz po tygodniu proponowal nam doradca laktacyjny twierdzac ze moje mleko jest bezwartosciowe w skladniki odzywcze ale ja walczylam przez kolejny tydzien majac nadzieje do konca. Nam sie nie udalo i MM uratowalo nasze zycie.

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina wiele pięknych historii było tutaj http://domowa.tv/karmienie-piersia-kazdy-ma-swoja-historie/
Swoją drogą trafiłaś na strasznego doradce, nie słyszałam jeszcze by jakikolwiek tak mówił i wcale takim gadaniem nie pomagał.
Ja tak jak wspomniałam MM również karmiłam, po prostu to nie jest super rzecz :)

  • Karolina

Ja bardzo rozpaczalam, mylalam ze jestem zla matkanie umiejac wykarmic wlasnego dziecka. Bardzo chcialam karmic piersia, ale nam na szczescie MM krzywdy nie zrobilo i dopasowalismy dobre mleko dla naszego skrzata. Ale tak jak mowisz i ja zdaje sobie z tego sprawe, mleko mamy jest najlepsze a nam sie po prostu nie udalo :)

  • Anonim

Jak mozna komus powiedziec ze mleko matki jest bezwartosciowe??? Ciemno grid. Twoje dziecko moze miec wiedzidelko podjezykowe, co uniemozliwia prwidlowy transfer mleka z piersi. Wiaze sie to tez z innymi problemami w zyciu doroslym. Radze zajzec pod jezyk lub poprosic o porade logopede.

  • Ania

u mnie podobna sytuacja była, mało pokarmu i trzeba było dokarmiać ale 3 miesiące na mieszanym wytrzymała, mleko idealnie dobrane i żadnych problemów, Paulino co do stolcy to patrząc na moje pociechy stwierdzam że luźne były częściej po karmieniu piersią, drugi brzdąc dokarmiany butelką w drugą stronę. Mleko mamy najlepsze ale są sytuacje że faktycznie się nie da i jest to aż 5% więc nie tak mało a lekarze wtedy każą podawać MM. Mimo wszystko zauważam że mamy które tylko karmią piersią zawsze uważają że wszystko można zrobić i czują się lepsze i zjadły wszystkie rozumy „jak lekarz mógł tak powiedzieć…”
Karolino zgadzam się z Tobą w 100%, czasami poprostu trzeba sięgnąć po MM a nasze dzieci są zdrowe i nic im nie jest

Ja karmie piersia ponad 2.5 letniego syna , mleko mamy jest najlepsze tylko kiedy mama o siebie dba. Stres przechodzi na dziecko tak jak zjedzone przez nia jedzenie.

To sie nazywa terror laktacyjny.Bo mamy ktore niemoga karmic lub np ich pokarm jest niewystrczalny lub nawet szkodliwy (tak tak pokarm mamy moze zawierac toksyny) to popadaja w depresje bo wszedzie do okola to ona jest wytykana palcami bo podala butelke nie cyca.Pierwszego syna karmilam dwa lata moim mlekiem i przechodzil praktycznie to co opisane wyzej. Stosawalam diety dopasowane dla mam karmiacych.Drugi synek po ukonczeniu tygodnia poprostu niedawal rady na cycu wiecznie plakal bo byl nienajedzony.Teraz sypia spokojnie jest wesolutki jak na 3 miesiace bardzo szybko sie rozwija mimo ze jest karmiony MM. Niedajmy sie zwariowac.A kazde MM podaje sie dopiero po padaniach i konsultacji z lekarzem…Niewolno na wlasna reke zmieniac mleka dziecku…

Paulina Stępień
  • Paulina

Anna Twój lekarz robił badania? bo ja byłam u wielu lekarzy i nigdy. Niestety nie wiem czy wiesz, ale lekarzy odwiedzają przedstawiciele handlowi… Jeśli masz zaufanego lekarza to zazdroszczę.
Terror? no proszę Cię. Poza wyjątkami – patrz konsultacje z lekarzem itd,. mleko mamy jest najlepsze, tak jesteśmy stworzeni, jesteśmy ssakami i już.
A to, że jedne mamy oceniają inne przez pryzmat karmienia czy sposobu rodzenia to inna historia, ale to już my same sobie robimy przykrości, a szkoda.

  • Smykusmyk

To tylko przewrażliwione na swoim punkcie mamy stwierdzają, że wpisy tego typu to terror laktacyjny. Zgadzam się z Pauliną, tak jesteśmy skonstruowani, że najlepsze jest nasze mleko. I kropka. A fakt, że niektóre mamy tego mleka nie mają, albo dzieciak nie chce ciągnąć cyca – cóż, takie jest życie i to zdarza się dość często. Wówczas MM faktycznie ratuje życie (i pożycie). Ja akurat miałam mleko, i to niemało. Ba, skończyłam karmić synka, gdy miał 1,5 roku, a wciąż mam laktację, bo śpimy razem w łóżku, a Tymon ma manię miętoszenia mojej piersi :) Jeszcze odnośnie terroru – żyjemy w dość specyficznych czasach, karmienie piersią jest bardzo ważne, ale – mimo wszystko – zdrowie psychiczne zarówno mamy, jak i malucha, jest ważniejsze. Już w szkole rodzenia (jeśli chodzimy) albo po porodzie, położne kładą nam do głowy, że trzeba karmić cycem za wszelką cenę. Pamiętam, jak moja przyjaciółka przeżywała katusze, bo pielęgniarka dosłownie wyciskała jej mleko z piersi. Siłowała się z nią kilka dni, a wiadomo, że na laktację wpływa też nasze samopoczucie. To jest takie „kółeczko zamknięte” – im bardziej chcemy, tym mocniej się stresujemy i tym trudniej zmobilizować organizm. Podobnie jest przecież z zajściem w ciążę, choć nie wiem, czy udowodnione. Ile było przypadków w moim otoczeniu, kiedy znajome starały się o dziecko wiele miesięcy, nawet lat. A gdy odpuściły – bach, wymarzone dwie kreski na teście ciążowym. Forsujemy dziwne zwyczaje, trochę jak za króla ćwieczka. To samo z nacinaniem w trakcie porodu. Moim zdaniem to poroniony pomysł. Matka umęczy się niemiłosiernie, czasem rozerwie ją prawie że na pół – zszyj to człowieku. Mnie nacinali, pięknie, równiutko, nie ma śladu. A urodziłam w 30 minut. To samo z karmieniem – trudno, żeby mama zjadała zęby na próbach wywołania laktacji. Nie da się, trudno. Trzeba się ratować inaczej. I tu na szczęście pojawia się MM. Oczywiście, nie tak wartościowe jak mleko matki, i nie mam tu na myśli tylko zawartości, ale też specyficznej więzi, która wywiązuje się podczas karmienia. Ale powtarzam – rzeki nie zawrócimy.

  • Kat

Mleko mamy najlepsze pod warunkiem, że Maluch uważa podobnie. Mleka może być za mało ( i naprawdę teksty o tym, że trzeba walczyć mogą wygłaszać jedynie te mamy, które nie słyszały jak dziecko wyje z głodu), może być uczulone na wszystko, że już nie wspomnę o chorobach i używkach owej matki. Nigdy nie zrozumiem dlaczego każda uważa, że wie dokładnie co jest najlepszego dla każdego dziecka na świecie. Bzdura.Co do wpisu – współczuję takiego przypadku, jednak nie jest on zbyt częsty i opieranie na nim oceny MM jest wyjątkowo niereprezentatywne. Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie.

Iga Skrobacz@ co to znaczy, ze mama nie ma pokarmu? Kobieta, zwlaszcza po urodzeniu piewszego dziecka, przez pierwsze kilka tygodni wydziela bardzo malo pokarmu i wystepuje ono pod nazwa siary, konsystencja przypomina wode; tak tez bylo w moim przypadku; pierwsza corka przez pierwsze kilka tygodni bardzo czesto plakala, w dzien i w nocy, gdyz byla wiecznie glodna, gdyz pokarm w postaci siary nie byl obfity; zwrocilam sie do lekarza, czy moze zaczac karmic butelka; stanowczo sie temu sprzeciwil i kazal corke czesto przystawiac do piersi; wkrotce zaczela sie produkcja prawdziwego mleka i po niedlugim czasie mialam tyle pokarmu, ze dziecko nie nadazalo z piciem; piewsza corke karmilam przez 3 lata piersia, a druga nie chciala odejsc od „cyca” nawet pozniej; mysle, ze kobiety za szybko sie zniechecaja do karmienia, myslac, ze nie maja pokarmu, ale jest to naturalny proces, od niewielkiej ilosci siary do pelnej produkcji mleka; i jesli nie ma jakichs medycznych przeciwskazan, to kazda matka moze karmic naturalnie dziecko swoim pokarmem. :)

  • Kasia

Danusiu nie każda mama może karmić piersią. Przy ostatnim porodzie widziałam kilka matek, które bardzo się starały i nie było nawet siary, coś tam pokapało. Zdrowe młode kobiety i nic nie leciało.
Pierwsze swoje dziecko karmiłam piersią, mleko lało się strumieniami, choć w pierwszym tygodniu miałam duży problem bo nie umiałam podać właściwie cyca córce. Problem był taki, ze mam duży, bardzo duży biust. Zrobiły się zastoje, ale po tygodniu opanowałam temat. później mleko leciało strumieniami. Dodam, że w między czasie gdy uczyłam się obsługi cycków to mała dokarmiałam MM i nie było najmniejszego problemu. Później też tak zostało, na spacerki brałam butlę. Po 4 miesiącach przeszłam całkowicie na MM, karmienie z tak dużych piersi było ciężkie, uciążliwe i miałam dość. Czy to było egoistyczne? Chyba nie, pomyślałam o sobie, a szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Córa ma 9 lat. MM jej nie zaszkodziło, niema alergii, mało choruje, jest zdrowa.
Z drugim karmieniem miałam większy problem. Nie miałam pokarmu. Odciągałam w szpitalu przez 40 min (najpierw wstępne krótsze 15 minutowe odciąganie przez kilka dni) i mleka było zaledwie 20 ml. po 10 dniach miałam dość. Mały oczywiście był dokarmiany MM. Najadał się i przesypiał, był spokojny. Nie było żadnych rewolucji. po tych 10 dniach odetchnęłam z ulgą, dziecko się najadało, ja wiedziałam ile. Był na bebiko. Sama wybrałam. Nie miał żadnych problemów. Teraz ma 2 lata, dalej pije MM, zmieniłam je na inne bo wyjechałam z kraju. Syn jest zdrów jak ryba, nie ma alergii, zjada wszystko, a swoje mleko uwielbia :)
Dla mnie MM było wybawieniem i spokojem. Piszemy tutaj, że mamy nie mogą karmić bo coś tam…, że powinny próbować, a co jeśli świeżo upieczona mama nie chce karmić piersią? Na szafot z nią? Nie mają prawa wyboru? Leżała ze mną w szpitalu dziewczyna, urodziła synka. Nie chciała karmić piersią, ale oczywiście była przez położne namawiana i karmiła tym cycem, bardzo nieudolnie, mały się nie najadał. Przez kilka dni ciągle się darł, aż wreszcie dała mu butlę, najadał się i zapadła błoga cisza, zasnął na kilka godzin. Od tej pory był najszczęśliwszym maluszkiem na sali :) bo się najadał, a mama przestała się stresować. Takich historii jest wiele… Czy mleko MM jest dobre? Ja uważam, że tak, w końcu jest dopuszczone dla maluchów, a najlepszym tego dla mnie dowodem jest dwójka moich zdrowych dzieci. I w życiu nie nazwałabym MM fast foodem :) Gdyby miała jeszcze raz rodzić to tym razem nie spinałabym się, że muszę, jeśli by poleciało to ok, ale i tak pewnie nie karmiłabym dłużej jak do ok. 6-go miesiąca, jakoś nie mogę sobie wyobrazić roczniaka przy cycu, że nie wspomnę od dwu latku :) Miłego karmienia wszystkim mamą i smacznego maluchom, bez względu którym mlekiem…

  • Anonim

Kasiu, podajesz opis prawidłowej laktacji w pierwszych dobrach. „Cos tam pokapalo” to juz jest naprawdę dobrze! Ja za pierwszym razem jak mi położna zmietolila pierś i na jej czubku pojawiły sie 2 smutne przezroczyste kropelki, które były za małe żeby spaść, to powiedziała: o co pani chodzi? Przecież ma pani pokarm. I dokładnie tak było, jednodniowy noworodek potrzebuje dosłownie kilka kropelek, żeby sie najeść, a mamom w pierwszych 3 dobach mleko prawie nigdy nie leci! No wiec karmiłam pierwsza 26 miesięcy, a druga karmie juz 3 i zamierzam długo. Kobitki, macie pokarm, czasem położne plotą rożne bzdury bo im sie nie chce przystawiac waszych dzieci do piersi, łatwiej dać butle, niż użerać sie z marudzaca i płaczącą mama, ktora nie umie przystawiac. Tak samo nigdy nie sugerujcie sie tym ile uciagnwlyscie laktatorem. Moj rekord to był przy pierwszej córce 30ml z jednego udoju. Dzieje sie tak dlatego, ze do karmienia potrzebny jest wyrzut oksytocyny który powoduje rozluźnienie tkanek w piersiach (takich zaworkow) i wypływ pokarmu. Wyrzut pokarmu jest niezależny od produkcji tzn możesz mieć mleko ale w danym momencie nie mieć wyplywu. I tak sie właśnie zwykle dzieje w przypadku laktatora, cyc nie chce mu oddać pokarmu bo laktator nie jest twoim ukochanym dzieckiem :)

Niestety nie każda kobieta ma cudowną możliwość, predyspozycje i inne, do karmienia dziecka piersią. My przygodę z mm zaczęliśmy dość wcześnie, z wielu powodów i problemów, ale to nie miejsce na to opowiadanie. Po kilku dniach i problemach z kupką pani doktor zaleciła, by podawać mleko comfort/sensitiv, które jest delikatniejsze dla małego brzuszka. I u nas to był strzał w 10! Problemy brzuszkowe odeszły w niepamięć i dziecko szczęśliwe, najedzone, zdrowo rośnie. Nie zgodzę się z tym, że mleko uzależnia. Dużo pewnie też zależy od dziecka. Mój synek od dobrych dwóch tygodni niechętnie je mleko z butelki, w ogóle mleko. Poznał łyżeczkę i najchętniej nią by wszystko jadł :) wszystko, co tylko nie jest mlekiem. A przecież jest mały wiec musi je dostawać. Wiec walczymy i dajemy, może polubi je na nowo. Ale nie mogę powiedzieć, że jest od niego uzależniony. Może dlatego, że ma dopiero 7msc, a może dlatego że, właśnie każde dziecko jest inne. Uogólnianie jest krzywdzące. Tylko ja wiem jak ciężką drogę i walkę przeszliśmy z kp aby się udało. Niestety…zrozumieć to Może osoba, która to przeszla. Nie na wszystko mamy wpływ, taki jakbyśmy chcieli mieć. Ja się cieszę, że wymyślono mm.

Paulina Stępień
  • Paulina

ja się z Tobą zgadzam, tak też mam za sobą walkę, zresztą wiele historii jest tutaj http://domowa.tv/karmienie-piersia-kazdy-ma-swoja-historie/
te tekst ma pokazać coś zupełnie innego, by czasem się przyjrzeć swoim dzieciom, że może mleko sztuczne, które nie jest doskonałe robi coś złego.

mieszkam we wloszech i tu badaja jesli sie o to poprosi,mam ogromne zaufanie do naszej pani doktor bo sama najpierw prubowala ratowac moja laktacje ale po analizie mleka (niemam zielonego pojecia jak to badanie nazywa sie w PL) wyszlo ze moje mleko jest bezwartosciowym plynem ktory nijak niezaspokoi potrzeb niemowlaka.Poza skladem witamin porownywalnym z MM najlepszym rozwiazaniem bylo podanie butelki i nie ze wzgledu na ulatwienia …Nioestety wsrod mam jest straszny terror z tej strony.Ja przez gadanie ze pokarm idzie z glowy dwa tygodnie ryczalam bo jaka jestem straszna matka ze niemoge dziecka nakarmic moim melkiem.

Paulina Stępień
  • Paulina

Anna nigdy tak o sobie nie myśl :)
no niestety mamy są różne :*

Nie lubię tego tematu, a pisanie ze każda matka może karmić swoje dziecko i tylko przeciwwskazania medyczne ja z tego zwalniają (a nawet nie, bo lepiej niech matka leków nie bierze tylko karmi dziecko, przecież jej zdrowie fizyczne i psychiczne się nie liczy) to pisanie bzdur przez ludzi, którzy nie mają pojęcia jakie można mieć inne problemy z kp. Powtarzam, zrozumie to tylko ta kobieta, która sama przeszła ciężką drogę często jednak przegraną. Tym co się udaje i karmią myśla, że to jest przecież tak naturalne ze nie da się nie móc karmić.

  • Asia

Zgadzam się z Tobą, sama toczyłam walkę, zmieniałam mleka modyfikowane, mała miała dodatkowo skazę białkową i dzięki Bogu, że trafiłam na odpowiedniego lekarza, bo moje dziecko by padło, od niekompetencji niektórych lekarzy. Miałam mało mleka, dziecko było takim alergikiem, że ja mało co mogłam jeść, więc skąd miało się u mnie brać w piersiach!!!!Nie każda matka, niestety może karmić piersią, choćby zapłakiwała się na śmierć.

  • Katarzyna Machowska
  • Odpowiedz

mleko mamy jest najlepsze i każda, naprawdę każda kobieta ma predyspozycje do karmienia

  • Kasia

Stuknij się w głowę….każda mama? A gdzie to wyczytałaś?

  • Kat

” To mówiłem ja, Jarząbek” :) takie wpisy są po prostu genialne. Na zasadzie – wiem wszystko, całujcie mnie po stopach :)

Czytam Twojego bloga od dwana, każdy wpis-jednak ten bardzo mnie zasmucił.

Mój synek ma 4 miesiace, a od 5 dnia życia jest dokarmiany MM. I to nie jest moje lenistwo, że nie chciałam karmić piersią. Bedac w ciąży i nawet po porodzie nie pomyślałam, że bede dokarmiać MM. Synek urodził sie duży-4110 i uwierz mi był głodny cały czas. Ja oczywiście karmiłam piersią, ale od samego początku miałam bardzo mało pokarmu-a syna przystawiałam cały czas do piersi. Poza tym pobudzałam laktatorem-starałam sie jak mogłam, tyle przepłakanych dni i nocy, walki o pokarm, a miałam tylko 1,5 miesiaca. Myślisz, że było mi miło-wiesz jak ja sie czułam? MM było jedynym wyjściem i teraz z biegiem czasu nie żałuje tego. Synek rozwija sie świetnie. Jest ciagle uśmiechniety, prawie w ogole nie płacze, przesypia całe noce-budzi sie jak jest głodny.
Oczywiście poczatki z MM nie byly łatwe, miał biegunke-nasz lekarz powiedział, ze żoładek dziecka przyzwyczaja sie do mleka 2 tyg. Każda zmiana mleka wywołuje biegunki, nie wolno zmieniać mleka po paru dniach.

Oczywiście mleka matki nic nie zastąpi i z tym nie ma co dyskutować.

Nie możesz oceniać negatywnie te matki, które karmiły MM. Każda historia jest inna. Nie oceniaj, że matki wybieraja MM bo sa leniwe, bo im sie nie chce-jest to bardzo krzywdzaca opinia! Poprostu nieraz nie ma innego wyjścia jak podanie MM. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym karmić piersią, a nie mogę.

Paulina Stępień
  • Paulina

Anno przeczytaj proszę jeszcze raz ten fragment: „Odnośnie karmienia naturalnego i mlekiem modyfikowanym. Zapamiętajcie. Nie ma lepszej lub gorszej mamy, bo karmi tak czy tak. Może być lepsze lub gorsze mleko”.

Sama podkreślam, że karmie mm, raczej chcę w jakiś sposób przestrzec przed wynajdywaniem chorób, zwrócić uwagę na zachowanie dzieci. Nigdy nie powinniśmy siebie wzajemnie oceniać ani ze względu na sposób karmienia ani na poród ani nic takiego.

Co do walki o pokarm poczytaj mój wpis o historii http://domowa.tv/karmienie-piersia-kazdy-ma-swoja-historie/
Ja naprawdę rozumiem każdą mamę, która sięga po MM.
Ja tylko mówię, że MM nie jest wbrew zapewnieniom producentów takie jak mleko mamy. Tylko i aż tyle.

Nigdy nie oceniłam nikogo żle, więc proszę nie doszukuj się tego. Może sama podświadomie sobie to wmawiasz, zupełnie niepotrzebnie, więc jeszcze raz kochana powtórzę: nie ma lepszej czy gorszej mamy, może być lepsze czy gorsze mleko. Uściski.

Moja córka co prawda naście lat temu, pila mleczko od kozki i było najlepsze po wielu testach mlek z proszku.

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasia no własnie podobno kozie najbardziej zbliżone składem do kobiecego, też tak słyszałaś?

  • Marlena Wróblewska
  • Odpowiedz

Maria Górecka palimy ją na stosie? ;)

Kiedy i gdzie będzie można obejrzeć rywalizację Wedel?

to że mama nie ma pokarmu albo że jest niewartościowy to bardzo smutna bzdura… smutna, bo cierpią na tym dzieci… jestesmy ciemnogrodem niestety. zabobony i straszenie karmiących matek dietą (a raczej ich głodzenie) więc nie dziwię się że zastraszone matki jedza miesiącami ryż i gotowanego kurczaka,tracą pokarm i siły… produkcja pokarmu wymaga dodatkowych kalorii i zdrowej diety, niestety dużo kobiet wierzy w to że po zjedzeniu schabowego czy bigosu dziecko będzie bolał brzuch. pokarm nie przenika w magiczny sposób z żołądka matki. nie wiem czemu wciąż powielane są takie mity. i o małej ilości pokarmu również. żołądek dziecka w pierwszych dnia życia ma wielkość wiśni. nie potrzeba więcej pokarmu wtedy.

  • Smykusmyk

Oj, pamiętam jak zjadłam kapuśniak, mój Syn miał wtedy pierwszą i jedyną kolkę, której nie zapomnę do końca życia. To chyba jednak coś tam przenika :)

  • Kasia

przenika, przenika co głupoty piszesz, najedz się bobu, albo czosku i nakarm dziecko, zobaczymy, skoro nie przenika to po co karmić piersią, obłęd

Ściągam mleko od 7 miesiecy non stopzawsze starczalo ale teraz mam mniej mleka i mniej czasu na ściąganie bo louis coraz mobilniejszy i wprowadzam powoli mleko modyfikowane narazie jest ok . A mam pyt pano Paulino a czy nie za często zmienialas mleko dzircku bo wedlig mnie to dziecko powinno sie przyzwyczaić do nowego mleczka . Malutki brzuszek potrzebuje czasu .

Paulina Stępień
  • Paulina

Nie, zresztą każde było przez długi czas dosyć i w konsultacji lekarskiej :) Na pewno jednak, gdy dziecko gorączkuje czy ma biegunkę to nie można podawać takiego mleka długo, zamiast się przyzwyczaić może się dziecko odwodnić.

Ja uważam nieco inaczej. Moja córcia od 2 miesiąca życia jest na MM. Obecnie ma skończone 18 m-cy i ani razu jeszcze nie byłyśmy u lekarza (poza szczepieniami oczywiście). Przy karmieniu piersią budziła mi się co 2-3 godzinki. Od przejścia na MM przesypiała całe nocki (dziecko 2,5 miesięczne) Częste zmiany mleka na pewno wprowadzają niezłe zamieszanie w organizmie maluszka. Dlatego trzeba dać dziecku czas na zaakceptowanie czegoś innego.

Paulina Stępień
  • Paulina

Tak, bo mleko mamy jest szybciej trawione niż mleko modyfikowane :) Ale na przespane nocy nie wpływa tylko zmiana sposobu karmienia, moje dziecko nie spało calej nocy do 1,5 roku, więc też nie uogólniajmy, bo zmęczona mama może szybko sięgnąć po MM (sama to robiłam licząc na cud) a potem jest wielkie rozczarowanie.

  • Ewelina Szymońska
  • Odpowiedz

Ja również się zgodzę z Pauliną. Mleko matki jest najlepsze i moje dziecko miało kolkę może 2 razy i żadnych innych problemów. Nie było również chore, nawet katar – NIC. Po 14 miesiącach przestałam karmić i się zaczęło… Raz córa dostała mleko modyfikowane i zwymiotowała :/ Poza tym córka nigdy nie używała smoczka i nie chciała pić z butelki i uważam, że to świetnie. Teraz je łyżeczką i pije z kubeczka niekapka lub ze słomki. Mam dwie znajome, które nawet nie próbowały karmić bo tak im wygodniej…. Jak kobieta próbuje i przez dłuższy czas nie wychodzi to rozumiem ją, ja sama nie miałam lekko (pęknięte, krwawiące brodawki, zastoje – ból nieziemski!).

Niestety to Ty nie zrozumiałaś mojego wpisu.

Sama zaznaczylaś, że namawiasz do karmienia piersia-o to mi chodziło. Niektore matki chca, a nie moga, a nie to, ze im sie nie chce.

Poza tym każde dziecko jest inne-charakter itd, a mleko nie ma wpływu na wszystko. Jest wiele czynnikow dlaczego dziecko placze, nie chce spać itd. To nie jest tylko i wyłacznie wins mleka, rodzice też maja wpływ na zachowanie dziecka.

Paulina Stępień
  • Paulina

Anna oczywiście namawiam i namawiać będę. Zawsze. Bo mleko mamy to najlepsze mleko.
Na zachowanie dziecka ma wpływ wiele rzeczy, w tym może mieć mleko. Tyle w temacie.

Trochę to krzywdzące. Chyba nie rozumiesz, że czasem mtaka nie może karmić piersią, choćby stanęła na głowie i co ma sobie w łeb strzelić, bo jest gorsza?no chyba jednak nie. Jeszcze tylko brakuje stwierdzenia, że dzieci karmione mm sa gorsze, bo nie mają więzi z matką. Czasami nie ma wyjścia i nikt nie ma prawa tego oceniać, a więz z dzieckiem buduje się jednak trochę inaczej niż pakując mu do buzi piers. Smutne takie jednostronne myślenie. Najlepsze dla dziecka jest to co daje mu kochająca matka i nieważne czy jest to kp czy mm.

Paulina Stępień
  • Paulina

Czytanie ze zrozumieniem. A gdzie kogo skrzywdziłam jakimkolwiek stwierdzeniem? :)
Raz jeszcze podsumowanie tekstu „Odnośnie karmienia naturalnego i mlekiem modyfikowanym. Zapamiętajcie. Nie ma lepszej lub gorszej mamy, bo karmi tak czy tak. Może być lepsze lub gorsze mleko, ale nie mama!”.

  • ew

Zwykła logika. Mleko lepsze, mleko gorsze. Z tego punktu widzenia gorsze mleko poda gorsza matka. Terror laktacyjny w najlepszym wydaniu. A nie zawsze jest to wybór świadomy, czasem ostateczność, ale terrorystki laktacyjne wiedzą lepiej.

Paulina Stępień
  • Paulina

Oczywiście, że poza skrajnymi wyjątkami (choroba, nałóg, leki) mleko mamy jest najlepsze. Przecież kwestia wyboru nie wpływa na jakość mleka. Czemu, jak z czymś się nie zgadzasz to krzyczysz, że terrorystka laktacyjna? ja nie biegam i nie krzyczę, że pewnie jesteś z firmy produkującej MM.
Dziewczyny opamiętajcie się. Rozumiem, że są różne wybory, rozumiem, że ostateczność, rozumiem, że są wyjątki, ale do diaska to jest natura. Zdrowa kobieta jest w stanie wykarmić dziecko tak zaplanowała to natura.
I ja też karmię mm i też była ostateczność i wybór, ale to nie zmienia faktu, że mleko mamy jest najlepsze.

Ja swoją córkę karmiłam piersią zaledwie 3 miesiące. Z samym karmieniem, apetytem małej i moimi chęciami nie było problemu. A bardzo chciałam sama karmić. Córka niby zdrowa była, ale na wizytach kontrolnych wypadała średnio na siatkach centylowych, pomyślałam normalka, ja też od zawsze byłam szczupła. Ale zaczęła na tych siatkach spadać i mina mi rzedła.. Starałam się jak mogłam, karmić ją często, a później jeszcze odciągać ewentualne resztki mleka, żeby jeszcze bardziej pobudzić laktację, ale nie było poprawy u małej. Zaczęłam łączyć modyfikowane i swoje, podtrzymując odciąganie, w końcu przestała spadać. W końcu dałam spokój, dla jej dobra. Przeszłam na MM i użyłyśmy tylko 1 firmy, od razu wróciła na swoją linię w siatkach (i tak poniżej średniej, ale tak już się ustabilizowało). U nas nie było biegunek, nadpobudliwości itp. I tak cieszę się, że dane były mi te 3 miesiące chociaż, bo jednak to inny skład, ale historie są różne. Pozdrawiam ciepło, mama zdrowej i zdolnej 4 latki.

Obserwuję od niedawna i bardzo mi się tu podoba:)
Nie wpadłam na to że MM może tak „zmienić humor dziecka”, ale faktycznie po przeczytaniu tego wpisu zaczynam poważnie analizować MM które podawałam swojemu synowi.
Karmiłam piersią od początku mojego głodomora, mały ssak od początku wisiał na mnie nawet po 5 godzin non stop. Lekarka poleciała bym dokarmiała go MM mimo tego że tak długo na mnie wisi(brzydko to brzmi ale tak było-byłam chodzącym smoczkiem). Dokarmiałam butlą, po miesiącu syn jadł mniej MM – nawet w ogóle przestał jadać z butli, sama pierś. Po jakimś czasie znów musiałam dokarmiać, ale nie miało to żadnego wpływu na laktację i nagle w 4 miesiącu mój syn obraził się na KP w dzień…w ogóle nie mogłam go nakłonić do jedzenia, akceptował tylko KP nocą, tak jest do dziś. Syn ma 6,5 miesiąca, w dzień je MM bo nadal nie mogę go zmusić do KP, a wieczorem (by zasnął na noc) i w nocy KP. U nas mleko następne tego samego producenta co mleko 1, nie zdało egzaminu- zawartość pieluszki mi się nie podobała. Zmieniałam na inne i jest ok. No niestety u nas karmienie mieszane na porządku dziennym-oczywiście chciałabym tylko KP ale nie wiem jak nakłonic syna by jadł z piersi również w dzień…
Pozdrawiam :D

Paulina Stępień
  • Paulina

Aleksandra dziękuję za Twój komentarz. Dziękuję, że przeczytałaś wpis :*
Powodzenia.

Moj synek urodzil sie poza Polska i od pierwszego momentu bylam wspierana, zeby tylko i wylacznie karmic piersia. Polozne mowily, ze karmie w porzadku, ale w trzeciej dobie nie zrobil kupki ani siusiu. Musialam jechac do szpitala, bo okazalo sie, ze nie mialam wystarczajaco duzo pokarmu i moj biedny maly synek sie odwodnil. Poczulam sie strasznie, ze nie jestem dobra mama i nie potrafie nakarmic mojego syna. W szpitalu spedzilismy cztery doby i przez ten caly czas tylko pompowalam, co trzy godziny po 20 minut, zeby tylko dostal moje mleko. Bylam wykonczona i zrozpaczona.Musialam go dokarmiac mlekiem modyfikowanym, ale tylko troche. W szostym tygodniu jego zycia karmienie sie ustabilizowalo i mogalam wreszcie odstawic sztuczne mleko. Dzis moj synek konczy roczek i wciaz jeszcze daje mu piers. Od 10 miesiaca zycia przesypia cala noc, choc bylo trudno go nauczyc, ze w nocy nie ma cycusia. Zgadzam sie calkowicie, ze pokarm mamy jest najlepszy dla dziecka i nic mu tego nie zastapi. W kraju w ktorym zyje, po pierwszym roku zycia podaje sie juz pelno tluste mleko od krowy, ktore dziecko moze strawic. Lekarze i polozne tylko i wylacznie zalecaja podawanie mleka matki, ktore chroni maluszka nie tylko przed chorobami, ale rowniez przed alergiami. Od kazdej poloznej czy doradcy laktacyjnego uslyszalam, ze nia ma czegos takiego, ze matka ma za malo pokarmu. To jest kompletna bzdura i kazda mama ma tyle mleka ile dzidzius potrzebuje. Zycze, aby wszystkie nowe mamy mialy tyle sily i wsparcia, by mogly karmic swoje dziecko tylko swoim mlekiem. A mleko modyfikowane napelnia tylko kieszen ich producentow.

  • emilaka

‚Kazda mama ma tyle mleka, ile dzidzius potrzebuje’ – myslenie magiczne, niestety. To tylko natura i zdazaja sie bledy (oczywiscie z naszego punktu widzenia).
Sam wpis to stapanie po kruchym lodzie i rzeczywiscie moze byc odebrany jako krytyka ludzi karmiacych dziecko mlekiem modyfikowanym. Ponadto – zeby ocenic, czy MM jest zle, to wypadaloby przejrzec badania naukowe, a nie sadzic po dwojce dzieci.

Paulina Stępień
  • Paulina

Emilaka zgoda. Tak, jak napisałam „I dzisiaj bardzo subiektywnie (!!) o moich/naszych przygodach z MM”.
Ja chcę się tym podzielić, jeśli choć jednej mamie na świecie zapali się lampka w głowie i zamiast prowadzić swoje dziecko na kolejne badania, wbijanie igieł, pobieranie krwi itd., pomyśli rany może to mleko, to warto było ten tekst napisać. Tyle w temacie.

  • emilaka

To ja tylko jeszcze dodam szybciutko, ze chyba problem nie lezy w tym, czy kobiety chca czy nie chca karmic piersia, czy tez za szybko z tego rezygnuja, tylko w tym, ze jakos brak informacji o tym, JAK karmic piersia. Dziecka jeszcze nie mam i zastanawiam sie, gdzie mozna sie do takiego (dobrego) instruktazu dokopac. Wolalabym sie nie zdawac na dobra wole czy tez wiedze lekarza/pielegniarki. Moze to pomysl na notke? ;-)

Ja myślę, że jeśli chodzi o karmienie piersią to w Polsce jest ogromna luka w wiedzy. Mam koleżanki, które opowiadają, jak to chciały karmić, ale miały mało pokarmu. Po dłuższej rozmowie wychodziło, że przystawiały do piersi, ale później dawały butelkę, bo sądziły, że dziecko im się nie najadało. Albo odciągały laktatorem, żeby wiedzieć ile mają mleka i stwierdzały, że to za mało. A tu mama/teściowa/”życzliwa osoba” mówiły, że na pewno dziecka nie wykarmi. Często nawet pediatrzy opowiadają bzdury typu: ma pani duże dziecko to trzeba dokarmić. Nie mogę też pojąć, jak ktoś może twierdzić, że ma mleko bezwartościowe, niby na jakiej podstawie? Przy karmieniu piersią mogą być różne problemy i tylko potrzeba cierpliwości, a wszystko się ułoży. Mnie moja malutka tak „atakowała” że moje brodawki krwawiły, ale przetrzymałam i karmię już 10 miesięcy, co jest dla mnie cudownym doświadczeniem. Najbardziej przykre jest to, że lekarze często są na usługach firm i zamiast zachęcać do pokonywania problemów z laktacją to radzą mm. Albo brakuje im rzetelnej wiedzy na temat karmienia. Ja informacji szukałam u mojej położnej i na blogu Hafija, który jest nieoceniony. Dzięki temu, kiedy byłam chora nie posłuchałam lekarki rodzinnej, która stwierdziła, że mam wirusa, powinnam zażywać apap i przerwać karmienie.

Paulina Stępień
  • Paulina

Danusia tak, blog Agaty jest nieoceniony (www.hafija.pl). Dzięki za ten komentarz, to prawda, że nadal o karmieniu mówi się mało lub są jedynie tzw „dobre rady”. A gdy ktoś mówi, że mleko mamy jest dobre to jest już terrorystką laktacyjną.

  • Justyna Medyńska
  • Odpowiedz

Mleko matki jest najlepsze i koniec

Karmiłam 15m-cy..czasem żałuję,że nie doszliśmy do 2lat..ale..a potem dostawał mleko prosto od krówki..mamy swoją:) i ser i masło też:) dzisiaj niestety nie przepada za mlekiem- nie wypije mi samego, jedynie kakao i płatki..

PS4 dopisek. Czytając komentarze mam wrażenie, że wiele osób odbiera to jako atak na siebie. A ja chcę się podzielić swoim doświadczeniem. Jeśli gdzieś na świecie jakiejś mamie zapali się lampka ostrzegawcza w głowie i zamiast ciągnąć dziecko na kolejne badania, wkłucia, pobieranie krwi, po prostu pomyśli/skonsultuje, czy aby to nie mleko. To uznam, że ten tekst jest tego warty mimo tego, że wiele osób zupełnie niepotrzebnie odbiera go jako atak. Nie przypisujcie sobie czegoś, czego tu nie ma.

Proponuje temat następnego wpisu:

Cesarka to ZACHCIANKA.

Zobaczymy, jak TY odniesiesz się do tego tematu.

Paulina Stępień
  • Paulina

Nie, tytuł by brzmiał: Cesarka to nie jest poród naturalny, poród naturalny jest lepszy. I znowu by było to samo, brak zrozumienia. Bo zawsze są wyjątki, tak samo z karmieniem, jak i porodem. Ale to że podejmujemy, czy to z wyboru czy z przymusu, jakieś decyzje to nie znaczy, że to najlepsze z punktu widzenia natury. To może być najlepsze dla nas czy dla naszego dziecka i jedyne słuszne – owszem.
Nie wiem czemu to tak trudno oddzielić.

To nie jest trudno oddzielić. Ktoś Ciebie może skrytykować, że miałaś cesarkę, bo taką miałaś zachciankę, a nie że tak było najlepiej dla Ciebie i dziecka (albo innego wyjścia nie było, bo natura zawiodła).

Tak samo jest z KP czy MM-natura też zawodzi i nie ma wyjścia i trzeba podać dziecku MM, choć to nie jest mleko matki.

Super wpis! Dzięki, że podzieliłaś się swoimi doświadczeniami, dobrze wiedzieć do czego MM może być zdolne. Szkoda tylko, że tak duzo osób nie umie czytać ze zrozumieniem i najeżdza na Ciebie zamiast skupić się na meritum tekstu. Tylko jedno pytanko: co oznaczają te dziwne literki przy nazwach (np. mleko H)? Czy to jakiś typ? Myslałam że rodzaje mleka różnią się tylko firmami?

Jeszcze raz dziękuję za ten wpis i nie daj się terrorowi nie czytających do końca, bo są tez tacy, którzy bardzo doceniają Twoje wpisy.

Paulina Stępień
  • Paulina

Nie chciałam podawać konkretnych nazw firm ;) więc to nazwa mleka.

Ogólnie mleka różnią się ze względu na producenta oraz u producenta mają różne wskazania np. HA – dlz uczuleniowców, comfort – niższy poziom laktozy, 1,2 – pierwsze, drugie (po 6 mc), AR – dla dzieci z refluksem, R -z dodatkiem kleiku. To tak w skrócie.

odnosnie jeszcze składu tutaj też tabelka http://zdrowe-zywienie.wieszjak.polki.pl/ciaza-i-karmienie-piersia/292154,Mleko-kobiece-a-mleko-modyfikowane-roznice.html

  • Anna

,,Do czego może być zdolne MM” … Życze Ci jak najlepiej, żebyś nie musiała kiedys własnemu dziecku podawć MM. Rozumiem, że np pomimo braku własnego mleka nie podasz MM…. Pożyjemy, zobaczymy…

Teraz jak nie masz dziecka to nie wypowiadaj sie, bo nie wiesz co mowisz.

Powyższy komentarz był do Beci

Moja córka ma 4 miesiące. Karmiona jest piersią, kupki robi co 4-5 dni, nie mamy żadnych problemów z kolkami, a ja jem prawie wszystko.
Jakieś 2 tygodnie temu wychodziłam do lekarzy dwa dni pod rząd i mała dostała MM, w efekcie kupka w oba wieczory no i płacz niesamowity, ale uznałam że to przypadek. Dzisiaj całe popołudnie byłam na konferencji i mąż nakarmił córkę MM, efekt? 2 kupki zanim zdążyłam wrócić i płacz pół wieczora.Nie ma już wątpliwości, że MM trawi dużo gorzej niż mój pokarm. Mam nadzieję, że dane mi będzie karmić jak najdłużej.

  • Sabina Lubańska-Wypior
  • Odpowiedz

Karmię dzielnie po raz trzeci. Współczuję mamą które chcą a nie mogą i nie rozumiem tych, co by mogły a tego nie robią – szkoda dzieci. …

Dla mnie temat bardzo na czasie bo od 2 tygodni jestem mamą i walczę o karmienie piersią. Przede wszystkim to nie jest prosta sprawa i choć chodziłam na szkole rodzenia to przekładanie sobie lalki do piersi czy sucha teoria to nie to samo co głodny noworodek. Trochę też jestem w szoku że nikt nie mówi o tym ze karmienie piersią jest trudne i że trzeba czasu żeby się nauczyć.

Paulina Stępień
  • Paulina

Anka to swoją drogą jest świetny temat na kolejny wpis :) dziękuję za inspirację.

  • Emilia

Jest trudne. U mnie np. był problem z brodawkami i gdyby nie to, że gdzieś doczytałam, żeby karmić przez nakładki to po prostu bym nie karmiła. _Nikt_ w szpitalu nie pomógł mi rozwiązać tego problemu. Mała nie chciała jeść z piersi bo nie miała jak złapać. Przez nakładki jadła około 6 tygodni, teraz nie ma już problemu. Wymagało to jednak dużej determinacji i przyznam, że jestem zawiedziona tym, że zgłaszając się z problemem do położnych dzień po porodzie dostałam po prostu MM dla małej.

Mi też się wydawało, że to jest takie proste: przystawiasz dziecko do cyca a mleko leci, że hej.
W moim przypadku po CC, przy bliźniakach, które w dodatku prawie miesiąc leżały w szpitalu i mleku, którego było tyle co cyc napłakał nie udało się wykarmić piersią… A naprawdę chciałam. Jednak miesiąc obdarzania „miłością” laktatora, a potem okresu „butelka-ściąganie-godzina snu” szybko przeszłam na mleko sztuczne. Nie wspominam o zakrzepicy, która się wdała pod koniec połogu – na lekach podobno nie wolno karmić…
Płakałam, bo chciałam jak najlepiej dla moich maluchów, bo rozczarowanie sobą, swoim ciałem było ogromne.
Dziś staram się myśleć tak, że nie ściągając pokarmu mam więcej czasu dla dzieciaków, na przytulanie, rozmowę, kołysanie. To też jest ważne :) Może to historia trochę nie na temat, ale generalnie wpisuje się w myśl przewodnią tekstu: mleko mamy jest najlepsze. Czasem jednak zostaje tylko sztuczne.

  • Sylwia Jaśkiewicz
  • Odpowiedz

Ja też nie lubię tego tematu , nawet jeśli kobieta karmi swoje dziecko mm z wygody itp to co z tego ? Przecież nie robi tym dziecku żadnej krzywdy… Bo często zapomina się że przede wszystkim dobre samopoczucie matki w tym wszystkim jest najważniejsze , bo jeśli matka jest szczęśliwa to dziecko tymbardziej. Mój syn był karmiony mm i był zdrowy , nigdy nie miał żadnej kolki ani nic z tych rzeczy a dziecko kuzynki karmione mlekiem z piersi miało takie kolki , ze kuzynka była wykończona. Więc niech każda robi według uznania , bo najważniejsze jest żeby dziecko nakarmić a jaki mlekiem to już każdej z nas wybór.

  • cheekynati

Bardzo dobrze powiedziane!!!! :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Sylwia, jasne :) ale tym razem zupełnie nie o tym był ten wpis :) widzę jednak, że muszę zrobić wpis o przygodach z karmieniem, bo jest tu wiele historii, które mogą być krzepiące dla innych mam.

Mleko mamy jest najlepsze, bo dostosowuje się do aktualnych potrzeb dziecka…

Urodziłam dziecko, w momencie, gdy starsza córeczka (starsza o 15 miesięcy) złapała rotawirusa. Maluchowi nic nie było… ale starszak bardzo cierpiał, nic nie mogła pić ani jeść, w końcu wpadłam na pomysł podawania jej mojego mleka (miałam sporo zapasów) – to był jedyny pokarm, którym nie wymiotowała, i po którym zaczęła wracać do zdrowia…

  • jk2

Może zaczęła wracać do zdrowia bo po rotawirusach do zdrowia się wraca.

Pewnie tak jest, że zdrowiej na mleku matki, niż na modyfikowanym, ale na pewno najzdrowiej jest żyć bez paranoi na jakimkolwiek punkcie. Jak słyszę historie, że jakieś matki rozpaczają, bo nie mogę wykarmić dziecka piersią, płaczą i wmawiają sobie, że są złymi matkami, to problemem nie jest to, jakie dziecko zje mleko, a ich psychika. I to ona najpewniej może to dziecko skrzywdzić, a nie rodzaj mleka, jakim będzie nakarmione. Jak się uda piersią to fajnie, jak się nie uda piersią, bo nie da rady, to też przecież krzywda się temu dziecku nie zdarzy, bo mleko da się jakoś w końcu dobrać, tak samo jak matka nie chce karmić piersią, bo i tak się zdarza, dziecko na modyfikowanym da radę (choć tu mama powinna zastanowić się nad sobą, czy może warto poświęcić się trochę dla dziecka). Natomiast demonizacja w stylu „moje dziecko będzie chore/gorsze/itp. bo nie jest wykarmione piersią” nie pomogą ani mamie, ani dziecku, budują przewrażliwienie i złe priorytety.

Mam pytanie może mi coś doradzicie. Karmię wyłącznie piersią, mój synek ma 5 mcy, jem wszystko normalnie, nie ma problemów ze snem, jest spokojny i radosny. Za miesiąc wracam do pracy, nie będzie mnie 8 h, z nim, zostanie z babcią. Czy jest szansa ze jakoś uda mi sie zorganizować zeby moze odciagac pokarm, karmic rano i wieczorem, po powrocie z pracy itd. nie mam pojęcia jak uda mi sie to zorganizować. Niby minie juz najważniejsze 6 mcy, ale jakoś nie przemawia do mnie odstawianie go i przejście na butelkę…a do pracy wrócić muszę chociaz chetnie bym jeszcze posiedziala z nim w domu…no ale coż. Może macie podobne doświadczenia i jesteście w stanie mi coś podpowiedziec? Na razie w planach mam karmienie go na pewno rano , wieczorem , i wtedy gdy jestem z nim ale reszta posiłków to odciąganie mleka i pozostawienie dwóch butelek (chyba ze bedzie potrzebował więcej) w lodówce. . W razie biedy Mleko modyfikowane na czarną godzinę jak zabraknie mojego. Pozdrawiam wszystkie mamy- przeczytałąm tekst i nie odebrałam go jako atak na mamy nie karmiące piersią. Po prostu jako ocena mleka modyfikowanego. Mnie się udało , mimo że nie było łatwo , jednak moje bratowe nie karmiły piersią i wcale nie traktuję ich jako gorszych matek.

  • Ania

Gdy wrócisz do pracy, dziecko będzie zaczynało okres rozszerzania diety. Zamiast MM na czarną godzinę, proponuję rzecz następującą: normalnie zaleca się dziecko nakarmić piersią i dopiero gdy jest najedzone proponować posiłek stały. Skoro Ty będziesz w pracy, to zamiast piersi niech dziecko dostaję butelkę, a potem gotowane warzywa (brokuł, marchewka) lub owoc np. jabłko, gruszka. Postaraj się najpierw te dwa posiłki gdy będziesz w pracy zamienić z mleka na pokarmy stałe. Nie będziesz musiała wtedy odciągać (pamiętam, że u mnie przy odciąganiu nie było zbyt dużo mleka, dziecko ssie bardziej efektywnie. Dodatkowo przy dłuższym odciąganiu zaczęłam mieć problemy z sutkiem). Ja obecnie pracuję na pół etatu. Karmię dwa razy do spania: o 13 (o tej porze wracam do domu) oraz przed 20 . Po za tym mały zjada 5 posiłków (śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja). Stopniowo każde karmienie piersią zastępowałam stałym posiłkiem. Ostatnia była kolacja, gdy miał ok. roku. Nie stresuj się. Niektóre dzieci nawet do 8-9 m-ca są bardziej na piersi, a stałe pokarmy są tylko dodatkiem. Słuchaj siebie i dziecka i zmiany wprowadzaj powoli (Twoje pójście do pracy będzie na początku wystarczająco dużą zmianą w jego życiu). To tyle z mojej strony :) Oczywiście zrobisz tak, jak Tobie będzie najlepiej :) Polecam bloga hafija.pl Tam znajdziesz dużo fajnych artykułów oraz pomocną dłoń ze strony autorki:)

  • kasia84

Asiu,ja wrocilam do pracy jak synek mial 8 miesiecy.Tez byl tylko na piersi, no oprocz dozwolonych juz innych produktow z rozszerzonej diety. Karmilam go rano, po powrocie z pracy i wieczorem, nie musialam odciagac pokarmu (nie cierpie tego robic).Teraz karmie juz drugiego synka 5 miesiecy:) Powodzenia i pozdrawiam.

  • Asia

dzieki za porady:) podrawiam

Ja karmiłam młodego 10 miesięcy i pewnie bym karmiła dłużej żeby nie postępująca alergia prawie na wszystko a zaczęło się od skazy. Po badaniach i konsultacji z lekarzem padło hasło: wprowadzamy bebilon pepti od kolejnego karmienia, nie jutro nie za tydzień tylko już. Pewnie zaraz jakaś mama powie, przecież mogłaś być na diecie bezmlecznej- odpowiem zapobiegawczo- owszem, byłam- 6 miesięcy( przez ten czas- ciągle bolące stawy- pęknięte 3 zęby – gdzie wcześniej nie było nawet jednej dziurki, kłopoty ze wzrokiem). Problemy naprawdę zaczęły się po 6 miesiącu przy rozszerzaniu diety bo już naprawdę nie było wiadomo czy mały tak cierpi po zjedzeniu czegoś nowego czy może ja zjadłam coś na co jest uczulony a o czym nie wiedziałam do tej pory. Więc nie zawsze jest tak, że mleko mm jest złe- mm pozwala matce i dziecku żyć normalnie bez zbędnego spinania się , bo prawdę mówiąc ulżyło mi niesamowicie kiedy to lekarka zadecydowała za mnie, że koniec karmienia. Teraz młody ma prawie 2 lata nadal jest uczulony na wiele rzeczy, w tym na mleko krowie, kozie i całe jajko ale żyjemy- mamy się dobrze- wyniki badań ma świetne a ja bez ciśnienia jestem w stanie ogarnąć temat jego alergii.

Fajny tekst, Paulino. Gratulacje za odwagę! Ataki były do przewidzenia. Niestety, jako nauczycielka wiem, że słabo w naszym kraju o czytanie ze zrozumieniem. Ja karmię piersią (18 m-cy). Też mamy swoją historię i przejścia (ropień piersi), ale walczyłam jak lwica. Porad szukałam u kilku osób, nie posłuchałam lekarza, który po diagnozie stwierdził, że to koniec KP (dziecko miało 6 tygodni). Od początku byłam podejrzliwa wobec MM, a potem słoiczków. Wolę karmić naturalnie, zwłaszcza po lekturze książki „Zamień chemię na jedzenie”. Dziecku zawdzięczam zmianę myślenia oraz diety w naszym domu. A po przeczytaniu Twojego tekstu przypomniał mi się syn mojego kuzyna. Mały niedługo kończy 3 lata i od dłuższego czasu zrobił się z niego straszny niejadek. Jedyne, co toleruje to MM i słodycze (zwłaszcza te kupne).

Moja mama 25 sierpnia tego roku urodziła mojego braciszka, który tylko przez okres pobytu w szpitalu jadł mleko modyfikowane potem tydzień jadł mleko mamy i do tej pory pije mleko modyfikowane.

Ja nie odbieram tekstu jako atak, dla mnie to jak opis moich doświadczeń. Też przechodziliśmy przez kalejdoskop mieszanek szukając tej najlepszej, bo mimo moich największych chęci i karkołomnych wysiłków – laktacja była marna i musiałam dziecko dokarmiać mieszanką, a nie kurczowo trzymać się karmienia piersią, stresować siebie, dziecko i rodzinę, a wiadomo, że w takim stresie laktacji nie będzie. Wprowadzałam mieszankę jedną, drugą, trzecią i też kłopotów co nie miara. Jednakże nie mleko odpowiadało za ogólny zły stan dziecka, chociaż moment w którym to prawie idealne mleko znaleźliśmy, pozwoliło na dłuższy sen dziecku i nam na sekundę odpoczynku.
Dobrze, że pojawiają się takie wpisy, żeby nie piętnować kobiet, które z różnych przyczyn nie mogą karmić piersią, więc by nie ustawały w wysiłkach w poszukiwaniu prawie idealnego rozwiązania i co najważniejsze, by nie słuchały się ślepo lekarza, bo to tylko matka/rodzice najlepiej wiedzą co dziecku jest potrzebne, a lekarz jest coraz częściej postrzegany przeze mnie jako diler leków, a nie osoba, która ma i może pomóc.

ps.
Po mleku, które przepisał pediatra mojemu dziecku był sajgon nie z tej ziemi. Zmieniałam mleka, szukałam, szukałam i nawet o tym lekarzowi nie mówiłam. I to było najlepsze podejście w tej i wielu innych sytuacjach

Paulino, uwielbiam Twój blog, uwielbiam Twoje wywody, opowiesci oraz porady ale uważam, ze poruszylas BARDZO delikatny temat, może nie potrzebnie?

Wiem, ze zamysł tego wpisu nie byl atakiem na nikogo, podkreślasz, ze sama karmisz MM ale po samych komentarzach widać jak bardzo ten temat wywołuje emocje…

Sama jestem mama dwójki maluszkow. I synka i córeczkę karmilam i karmie moim mlekiem ( ale butelka )oraz MM. Syn zdrowy jak ryba, ma 22 msc i raz był przeziebiony… :)
Córka dopiero 8 tygodni ma i poki co żadnych kolek ani innych problemów :)

A tak nawiasem mówiąc, to nawet sobie nie zdawałam sprawny, ze jest aż tyle marek i rodzajów MM. My uzywalismy tylko jednego, nigdy nie mieliśmy żadnych problemów.
Może tak częste zmiany sprawiały, ze twój synek źle to znosił…?

Pozdrawiam serdecznie :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Nie uważam, że nie należy poruszać niewygodnych tematów. Trudno. Bardzo chciałam się tym podzielić, bo może komuś to się kiedyś przyda. Bo rozmawiałam z wieloma mamami i właśnie jedzenie, w tym mleko, bywa problemem wielu zdrowotnych przypadłości a szuka się przyczyny gdzieś indziej. Raczej częste zmieny nie wpływają, zresztą wbrew pozorom nie były częste o ile nic sie nie działo :)

Wszystkiego dobrego dla maluszków! :)

Miałam jeszcze dodać…

Czy ja dobrze rozumiem, ze karmisz /karmilas synka MM po skończeniu roczku?

My jak tylko synkek skończył jakieś 13 msc przestaliśmy dawać MM, pił normalne krowie ( to najtlusciejsze), czasem dawaliśmy mu też ryzowe bądź kozie, przyczym mały nie bgż wielkim fanem tego ostatniego, więc przestaliśmy.

Mój kuzyn, lekarz neonatolog, powiedział mi, ze dziecko po skończeniu pierwszego roku, może już pić mleko krowie ( o ile nie ma na to jakiś przeciwwskazań) i ze to koncerny produkujące MM nam wmawiają, ze się powinno je dalej dzieciaczka dawać.

  • Kasia

A mi lekarz powiedział, że dziecko po ukończeniu pierwszego roku nie potrzebuje mleka, bo już go nie trawi się tak dobrze, i w jelitach tworzy się serwatka, które powoduje koli, biegunki i bóle brzucha. Jeśli tak jest, należy go zastępować przetworzonym nabiałem, typu jogurt, maślanka itp.

Oczekuję pierwszego dziecka i Twój blog okazał się nieocenioną skarbnicą wiedzy (wcześniej oglądałam i czytałam wszystkie Twoje wpisy a teraz wracam do tym o ciąży i macierzyństwie bo nagle nabrały większego sensu:) ). Czy miałam badania prenatalne? Co o nich sądzisz? Zastanawiam się również na wielorazowymi pieluszkami a Ty jako fanka ciekawych dzieciowych rozwiązań pewnie wiele o tym słyszałaś. Będę wdzięczna za każdą opinię na te tematy.

Denerwują mnie komentarze dziewczyn, które nie umiejąc czytać ze zrozumieniem, atakują Paulinę za ocenianie ich jako gorsze matki. Paulina poruszyła BARDZO poważny temat. Chciała pokazać, że jej dziecko jest wrażliwe na źle dobrane MM. Zrozumcie, że nie wszystkie dzieci muszą tak reagować, ale mnóstwo jest przypadków, kiedy dzieci źle tolerują mleko albo nie tolerują w ogóle, przez co jest problem z zachowaniem dziecka, zaburzeniami snu, kupkami i mnóstwo innych, a my matki o tym nie wiemy i szukamy przyczyny gdzie indziej. Bo o tym się nie mówi. A trzeba mówić, że jesteśmy tym, co jemy, że jelita to nasz drugi mózg, a więc to co jemy, wpływa ogromnie na nasze zachowanie, emocje, sen i wile innych. Dlatego, szukając przyczyn problemów warto zacząć od zgłębienia tego, co dziecko pije (a starsze dziecko je).
Ze zwierzęcych mlek najbardziej zbliżonym do kobiecego jest mleko kobyle.
Ja natomiast opowiadam się za całkowitą rezygnacją z mleka zwierzęcego na rzecz roślinnego.
A tak swoją drogą: czy jest jakiś ssak w przyrodzie (oprócz kobiet), który podkrada innemu ssakowi mleko dla swoich dzieci?

  • emilaka

Chyba nie, ale za to mrówki doją mszyce, a niedźwiedzie bezczelnie kradną pszczołom miód. ;)

Witam
A czy zauważylaś Paulino czy kaszki w typie mleczno-ryżowym, czy też mleczna kaszka manna dają u Twoich dzieci niepożądane reakcje? Twój artykuł właśnie mnie w tej kwestii natchnął. Moja córeczka ma 9 miesięcy i karmię Ją piersią ale dodatkowo daję Jej kaszki mleczne. Będę wdzięczna za opinię
Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Ania tak, my preferujemy dlatego te kaszki typu holle, ale zdarzają nam się zwykłe i też wiem już które. Warto po prostu obserwować dziecko, jeśli coś się zmienia :)

  • Ania

Kaszki, kaszki, ileż ja ich nie wypróbowała, i za każdym razem córka wymiotowała lub miała mega zaparcia. Gotowałam sama wszystko i skończyły się kłopoty brzuszkowe.

Gdy moje dziecko miało około 1 roku gotowałam kaszkę na mleku krowim, dziecko nie miało, żadnych problemów. Potem przeszłam na kaszki mleczne – też ok. Niedawno a ma już 2lata – skończyła się kaszka w torebce i ugotowałam na mleku, jak dawniej i miał rozwolnienie. Zastanawiam się czy to nie dlatego, że przestały u niego działać enzymy odpowiedzialne za coś tam, coś tam….
Ja wychowywałam się na krowim mleku od 3 miesiąca życia, jestem zdrowa, żadnych problemów z brzuchem, alergii, urodziłam zdrowe dzieci…
Czasem zastanawiam się jak to jest z tym mlekiem na prawdę…

Madziu, też się zastanawiam, jestem uczulona na laktozę i nie mogę pić mleka. Moja córeczka od urodzenia problemy, skaza itp. chodziłam z nią po dermatologach, którzy kazali mi jeść wszystko bo dziecko się przyzwyczai. I tak zrobiłam. Na szczęście trafiłam pod opiekę w Krakowie specjalistyczną dziecięcą. Córka miała skórę jak jeden ogień. Lekarz pow absolutnie nabiału, cielęciny, wieprzowiny sam drób dla mnie jak chce ją karmić. Mleka brakowało w piersiach bo mało co mogłam jeść. Karmiłam mieszanie z tym że mleko MM apteczne. Co chciałam podać potem kaszki to wymioty zaparcia itp. Stopniowo przechodziłam na zwykłe mleko po ukończeniu 2 roku życia córki (wcześniej testy alergiczne). Ale ciągle miała wzdęcia bóle brzuszka. Poszłam prywatnie do pediatry, który stwierdził iż człowiek potrzebuje mleka tylko do pierwszego roku życia. Potem jakiś tam enzym w żołądku zanika co prawidłowo trawi mleko. Stąd u osób wrażliwych takie żołądkowe zaburzenia. Doradził aby zastępować to jogurtami ale naturalnymi, maślanką itp. Po wypiciu mleka tworzy się w jelitach tzw serek. i robią się problemy, oczywiście ni u wszystkich. Każdy musi obserwować siebie i dziecko.

Ja nie rozumiem tych ataków na Paulinę, sama karmię piersią już 5 miesięcy, nie mamy raczej większych problemów, ale ten artykuł w żadnym wypadku nie atakował osoby, które karmią MM. Paulina napisała o SWOICH, subiektywnych odczuciach, ma prawo, a raczej komentarze niektórych osób są właśnie atakiem. Jeśli komuś nie pasuje co tu jest zamieszczane przez autorkę tej strony to niech nie czyta i da żyć innym. Tyle w tej kwestii

Lepiej zamiast podawać kupne mleko modyfikowane, zrobić je domowym sposobem:

http://www.westonaprice.org/beginner-videos/baby-formula-video-by-sarah-pope-2/?qh=YToxMjp7aTowO3M6ODoiaG9tZW1hZGUiO2k6MTtzOjQ6ImJhYnkiO2k6MjtzOjY6ImJhYnkncyI7aTozO3M6NjoiYmFiaWVzIjtpOjQ7czo3OiJiYWJpZXMnIjtpOjU7czo3OiJmb3JtdWxhIjtpOjY7czo4OiJmb3JtdWxhcyI7aTo3O3M6OToiZm9ybXVsYSdzIjtpOjg7czo4OiJmb3JtdWxhZSI7aTo5O3M6MTM6ImhvbWVtYWRlIGJhYnkiO2k6MTA7czoyMToiaG9tZW1hZGUgYmFieSBmb3JtdWxhIjtpOjExO3M6MTI6ImJhYnkgZm9ybXVsYSI7fQ==

Fajna alternatywa dla mleka kupnego.

Mleko kozie niestety się nie nadaje:-(

Wpis bardzo motywujący do wytrawani :)
Cztery miesiące temu urodziłam syna z nastawienie, że będę karmić piersią jeśli tylko się da, ale bez wojowniczego podejścia do tematu. Już na porodówce, na której dostaliśmy z mężem i małym Bruniakiem swoje pierwsze dwie godziny bliskości na brzuchu, mały załapał od razu jak ssać. Niestety nasza cunowna położna, która odbierała poród poszła na urlop tego samego dnia. Na oddziale poporodowym wpadliśmy pod skrzydłą pielęgniarek i lekarek z neonatologii, które miały jedną uniwersalną receptę na wszystko MM. Dziecko leżące z nami na sali malutkie 2400g – trzeba dokarmiać bo za małe, mój Bruno 3890g – urodzony 7dni po terminie, trzeba dokarmiać bo po terminie. Trzeba dokarmiać, pod groźbą niewypuszczenia ze szpitala jeśli dziecko cokolwiek straci na wadze! Więc ja – matka przestraszona, nieznosząca szpitali, szczególnie kiedy upał i na sali 35stopni, pokornie posłuchałam i dokarmiałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to wszystko zamuli mi rozkręcenie laktacji, jak i zamuli mi dziecko. Wróciłam do domu, zgodnie z zaleceniem dokarmiałam MM. Przeżyłam dwie noce płaczu dziecka i mojego, karmienia piersią po 1,5h i na koniec dokarmianie MM. Kiedy tylko wróciła z urlopu moja wspaniała położna powiedziała, że mam to chrzanić i nie podawać mieszanek, nawet kosztem płaczu przez kilka nocy, miałam dać szansę swojej laktacji. Dopiero wtedy naprawdę dostałam mleka, w końcu widziałam, że ono naprawdę tam jest i leci! MM zostało na półce i nadal tam stoi, chociaż ciągle bombarduje mnie terror mleka modyfikowanego z bardzo wielu kierunków. Kiedy maluch zaczął jeść krócej, nikt nie mówił, że może poprostu taka jego natura, że je sprawnie szybko i do syta – od razu słyszałam, że może jest za mało pokarmu i będzie trzeba podawać dodatkowo MM. Przy wizytach szczepiennych, pediatra zawsze zadziwia się, że nadal karmię wyłącznie piersią i mimo prawidłowych, wręcz ponad normę, przyrostów wagi zawsze słyszę, że jeśli będzie przybierał gorzej, trzeba wprowadzić MM. Teraz kiedy przybiera słabiej, bo w dolnej granicy normy ok 550g miesięcznie już słyszę, że powinnam dokarmiać mimo że mój niespełna 4 miesięczny malych waży 6900g i ledwo go dźwigam. Powiem więcej, świat szaleje! Dziś musiałam odwiedzić internistę, bo strasznie się przeziębiłam. Doktor mnie zbadał i kiedy powiedziałam że karmię piersią wywiązała się rozmowa na ten temat. Wiecie co powiedział mi lekarz? Powiedział, że po 6 miesiącu powinnam koniecznie odstawić dziecko od piersi, bo w tym wieku to więcej szkody niż pożytu, że jak dziecko ma pół roku to znacznie lepiej podawać mu MM, bo one są perfekcyjniejsze niż mleko mamy. Zatkało mnie!
Mam wrażenie, że świat nie motywuje dziś wcale do karmienia piersią, lakarze się dziwią i patrzą na pacjentkę karmiącą trochę jak na okaz w zoo, pielęgniarki w szpitalu nie przykładają szczególnej wagi do pomocy w przystawianiu do piersi, bo łatwiej dziecko zabutelkować i będzie spokój. Dziecko słabiej przybiera, marudzi, płaczne, mało śpi? MM to remedium na wszystko. Dobrze czasem od kogoś usłyszeć, że walka o karmienie piersią ma sens ;) Dzięki

A ja się nie zgodzę, że nie ma nagonki na karmienie piersią. Widzę na około i doświadczam na sobie. Nie z Twojej strony Paulinko, tak ogólnie, w otoczeniu.
Urodziłam swojego słodziaka przez cc. Decyzja została podjęta z dnia na dzień, bo dziecko duże (straszyli 4,8 kg, ostatecznie wyszło prawie 4,5 kg) i brzuszek szerszy od główki (więc było ryzyko zaklinowania). W kilkanaście minut po operacji dostałam brzdąca na brzuch i próbowaliśmy małą dostawiać do piersi. Jak stanęłam na nogi i przeszłam na ogólną salę dopiero zaczęła się walka. Mała za chiny ludowe nie chciała złapać piersi – nie że źle łapała, po prostu cyc był be – wystarczyło że wyjęłam pierś i ją zbliżyłam a ta się darła w niebogłosy. Laktator poszedł w ruch. Odciągałam po 3 krople i dawałam przez strzykawkę (taką bez igły, po palcu – tak kazały położne). Przez 2 dni dziecko mi wyło przy piersi, była wściekle głodna i padała ze zmęczenia, ale położne upierały się że takie ma prawo że nie jest głodna po porodzie i że mam próbować dalej. Dopiero jak waga dziecka spadła ponad pół kilograma, pozwoliły dać mm (dalej przez strzykawkę, żeby nie przyzwyczajała się do smoczka). Dodam że całe 2 dni wyłam razem z dzieckiem, każdy mi tylko powtarzał – będziesz miała pokarm, mała w końcu złapie pierś, masz dobre brodawki. Siedziałam po pół godziny na laktatorze co 3 godziny, dawałam dziecku te 3 krople i dokarmiałam mm. W końcu wyszłam do domu. Kazali kupić dowolne mleko z 1 (nie chcieli powiedzieć jakiej firmy mieli w szpitalu). I tu zaczęły się dopiero jazdy. Już pierwszego dnia w domu (mała miała 5 dni) dziecko zaczęło płakać, kulić nóżki i wyć po kilkadziesiąt minut. Ja dalej próbowałam odciągać, po 2 dniach miałam „nawał” pokarmu który trwał 2 dni i w ciągu których w sumie udało mi się odciągnąć na 2 pełne posiłki, reszta to mm. Po tym czasie wszystko wróciło do normy, czyli dosłownie 3 krople z jednego odciągania. Dziecko jak nie chciała, tak nie chciała mojej piersi (zaczęłam się zastanawiać, czy może mój zapach jej nie pasuje czy jak?). Oczywiście wyłam w tym czasie prawie non stop. Bawiłyśmy się tak prawie miesiąc, zbierając każdą kropelką którą udało mi się dosłownie wycisnąć, aż w końcu laktator poszedł na półkę. Przez cały ten czas karmiłam małą przez strzykawkę, z nadzieją że może jednak któregoś pięknego dnia będzie chciała cyca, no ale nie wyszło.

Tyle tytułem wstępu, a teraz konkrety ;)
Jak pisałam, prawie od pierwszego dnia mój maluch był na mm i jak to szpitalne mleko było totalnie „jałowe”, bo wszystkie maluszki spały po nim jak aniołki, tak z tym puszkowym już nie było tak różowo. I zgadzam się tutaj z Pauliną, że trzeba patrzeć jak maluszek na mleko reaguje.
My pierwsze mleko mieliśmy jakieś 2 tygodnie. Maluch po nim strasznie płakał, bolał ją brzuszek, nie robiła kupek przez 2 dni.
Sami zmieniliśmy mleko na takie dla dzieci z tendencją do kolek i ulewania – z mniejszą ilością laktozy. I tu kolki nie były już tak „agresywne”, były krótsze, wspomagaliśmy się kropelkami, ale wciąż nie było kupek (rekord to 4 dni i czopek). Dodatkowy objaw – wysypka na całej buzi, ale jako że i tak mieliśmy wizytę u lekarza to wstrzymaliśmy się tydzień i skonsultowaliśmy z pediatrą.
Lekarka pochwaliła pierwszą zmianę mleka, po czym stwierdziła że wysypka na buzi jest uczuleniowa i przepisała mleko DHA na receptę. I po ok 2 tygodniach przystosowania się dziecka do nowego mleka wszystko zniknęło jak ręką odjął – wysypka zniknęła, kolek nie mamy, kupki są 3-4 dziennie. Dziecko jest radosne i skore do zabawy. Ma 3,5 miesiąca i przesypia całe noce (najpierw budziliśmy ją w nocy na jedzenie, ale mieliśmy wrażenie że jest w ciągu dnia marudna i nie wyspana). Ona budzi się uśmiechnięta, a nas budzi jej gadanie do zabawek a nie płacz z głodu. Pewnie wszystko się zmieni jak zacznie ząbkować ;) wszystko przede mną…

Dziewczyny, chodzi o to że każde dziecko jest inne, wyjątkowe i trzeba znaleźć na nie złoty środek. Pokarm mamy jest najlepszy bez dwóch zdań, ale czasem na prawdę się po prostu nie da. Wmawianie komuś że jak ktoś chce to się uda, jest na prawdę krzywdzące i może zranić.
Mleko modyfikowane nie jest doskonałe, stąd tyle firm i tyle rodzajów. Obserwacja własnego dziecka działa cuda i czasem faktycznie wystarczy zmienić mm, aby maluszkowi pomóc.

P.S. Przepraszam że się tak rozpisałam, ale to taki drażliwy na mnie temat :)
P.S.2. Paulinko Quinny jest rewelacyjny :)

Z ciekawością przeczytałam Twój tekst. Nawet bym nie pomyślała, że MM może przyczynić się do tylu niefajnych spraw. Natomiast ostatnio dowiedziałam się z sieci, że ponoć mleko matki wchłania niesamowicie całą chemię, którą jemy, którą stosujemy w kosmetykach itp. itd. I zgupiałam, bo czy to oznacza, że pokarm, który przez setki lat był zdrowy, nagle taki być przestał, podobnie jak tran, o którym dowiedziałam się ze zgrozą, że akumuluje w rybie cały syf z morza i rybich ferm hodowlanych? I jesli tak, to czy to oznacza, że wybór pomiedzy MM a mlekiem matki to wybór mniejszego zła w dzisiejszych czasach? A jesli tak, to które wybrać? Może ktoś wie coś więcej na ten temat, bo ja jestem w kropce… i z chęcią dowiedziałabym się, co należy robić (z tranem zresztą też, bo na wszelki wypadek przestałam go dawać rodzinie). Pozdrawiam.

A moje dzieci w ogóle nie chciały pić puszkowego mleka – gdy tylko poczuły jego smak, od razu wszystko wypluwały. Próbowałam kilku różnych i żadne się nie sprawdziło. Karmiłam więc tylko naturalnie: córkę przez rok, syna już 19 miesięcy i nadal upomina się o cycusia :) Chyba czasem jest tak, że dzieci same wiedzą najlepiej co dla nich dobre a co niekoniecznie…. Pozdrawiam cieplutko :)

Paulina, jak ja mogłam ten wpis przeoczyć! Brawo! <3

Paulina Stępień
  • Paulina

Dziękuję Agata :) nie powinnaś go przeoczyć, będę go sobie czytać sama w chwilach zwątpienia :D

Mam 13-sto miesięczną córkę i karmię piersią. Nie podowalam MM, nie musiałam, nie zastanawiałam sie nad tym. Czytając tekst i komentarze o terrorze laktacyjnym jestem zaintrygowana, myślę, że skoro dziewczyny karmiące MM mówią, że odczuwaja taki terror, to na pewno tak jest, a ja odczuwam również drugi terror, który nazyw „to kiedy odstawiasz?”. Szczerze już nie mogę tego słuchać, staram się mie mówić, że karmię piersią, bo mi się nie chce tłumaczyć czemu. A jak już wyjdzie w rozmowie, to każda, ale to praktycznie każda osoba mnie sie pyta czemu tak dlugo i kiedy odstawiam, a ostatnio ktoś mi poradził, żebym poszla „z tym problemem” do lekarza, bo to nie normalne. To może nie terroryzujmy się nawzajem :) Szczęśliwa Mama, szczęśliwe dziecko!

a co z super paniami położnymi, które bez wiedzy matek podają mleko modyfikowane, a potem z uśmiechem dopiero po 7 godzinach od cc przynoszą dziecko? na siłę próbują wyciskać z piersi mleko maltretując do krwi sutki, a potem najeżdżają na matkę, że to jej wina, bo ona pewnie nie chce karmić i boi się przyznać?po czym biegną i na siłę wciskają butelkę? gdybym to ja była taka mądra jak rodziłam Lilę byłoby łatwiej. cyrki na piersi – o ile już cokolwiek poleciało i Lila się nią zainteresowała, zaczęły się 2 tygodnie po powrocie do domu, nietolerancja laktozy popsuła mi szyki karmienia, bo „koniecznie trzeba przestać karmić piersią”. mleko jedyne w aptece bez recepty i bez laktozy spowodowało straszne problemy z kupką, na co neonatolog twierdził, że to na pewno nie mleko, że to na pewno młoda za mało pije wody. gdy bez konsultacji z nim zmieniliśmy na mleko bez laktozy innego producenta i nagle problem z kupką minął – ten sam lekarz stwierdził, że bardzo dobrze. teraz jesteśmy na etapie powolnego bardzo wprowadzania małej ilości laktozy – mleko z obniżoną zawartością laktozy, jedyne które znaleźliśmy bez recepty z magiczną cyferką 2, mieszamy z bezlaktozowym, i właśnie dzięki Tobie Paulino zastanawiam się czy właśnie to, że Lila nagle zaczęła mieć problemy ze spaniem, zrzucane przez wszystkich na zęby, które wyżynają się od sierpnia i wyrżnąć nie mogą, nie jest przypadkiem powodowane przez mleko.
i chyba jednak prawdą jest, że mleko matki jest the best, po za przypadkami, kiedy kobieta nie może karmić, ale też nie powinno się najeżdżać na matki, które nie chcą karmić,z różnych przyczyn nie mogą czy po prostu nie trafiły na kogoś, kto doradzi i pomoże nauczyć się tego, przez co straciły zapał, i zostały wciągnięte w mm nieświadomie
i jedna mądra rzecz, którą usłyszałam od położnej – gdyby istniało coś takiego jak za mało mleka w piersiach to te biedne afrykańskie dzieci, które dostępu do mm nie mają długo by nie pożyły.
więc dziękuję Paulino za poruszenie takiego akurat tematu

Żona choć piersi zawsze miała pokaźne, mleka u niej było tyle co u mnie. No może trochę więcej :) bo coś tam jednak było. Przez 4 tygodnie męczyła się karmiąc córkę co 30 minut, nawet w nocy. Po 2 tygodniach z żony zrobił się zombi a ze mnie dr. Frankenstein. Pieniądze nie grały roli więc przez miesiąc wydałem ok. 3000 zł na panie z poradni laktacyjnej, wypożyczenie profesjonalnego laktatora i dziesiątki różnych wynalazków. W efekcie dziecko było ciągle głodne, żona sfrustrowana i niewyspana i dodatkowo (ale to akurat wynik szczepionek) dziecko dostawało alergii skórnych.

Gdy po miesiącu przeszliśmy na PUSZECZKĘ, córa od razu ożyła! przesypiała prawie całą noc, w ciągu dnia bardziej żywa i chętna do gugania itp (AZS akurat nie zniknęło :(, AH TE SZCZEPIONKI).

Osobiście jestem za zdrowym żywieniem, i trybem życia. Jadam sushi, warzywka, spirulinkę, acai, pąpeczki, medytacja itp, Ale co do „mleka mamy” to uważam że jest trochę przereklamowane. Może i jest najlepsze, ale tylko gdy mamusia również taka jest. (moja żona jest cudna, ale do zdrowego odżywiania jej daleko) Gdy kobieta karmi piersią to raczej musi sobie odmawiać wiele. W pokarmach dla dużych jest pełno chemii. Dodatkowo nie wolno czosnku, cebulki, tatara o winku do kolacji już nie wspomnę.
Uważam, że jeśli Mamusia jest zdrową babką ze zdrowymi nawykami żywieniowymi, to najbardziej cycuś nawet do późnej podstawówki ;),

P.S. Moja córka mleka już nie pije (ma ok. 4,5 lat) i pomimo karmienia PUSZECZKĄ do 2giego roku życia jest zdrowa i ponadprzeciętnie inteligentna. Alergia jej została, ale tego był z mlekiem nie łączył bo zaczęło się zanim je dostawała (AH TE PRZYMUSOWE SZCZEPIONKI!!!).

też się właśnie zastanawiam czy mleko może wpływać na to że dziecko nie chce spać czy to skok rozwojowy czy ząbki a może taki wiek.. trudno jednoznacznie stwierdzić, jednak mimo wszystko dzięki Twojemu tekstowi uświadomiłam sobie że może faktycznie warto wziąć to pod uwagę i zmienić mleko na inne

  • Ania

wracam do przemyśleń… to nie mleko a skok rozwojowy jednak…MM było i jest ok

Syn ma skonczony rok, kilka dni temu sam odstawil sie od piersi. Byl to dla mnie szok, bo chcialam znacznie dluzej go karmic. Podpowiedzcie mi prosze jakie mleko najlepiej mu podawac? Czy modyfikowane, krowie czy roslinne? Czy sa jakies materialy potwierdzone badaniami na ten temat?

Paulina Stępień
  • Paulina

Ja wybrałam roślinne, ale warto skonsultować z lekarzem. Ja mogę jedynie podsumować i podsunąć źródła, które znam

Dodaj komentarz: