Minusy noszenia w chuście

Minusy noszenia w chuście

Uwielbiam chusty, uwielbiam nosić w chuście, ale każde rozwiązanie ma swoje minusy, wady, niedogodności. Jako, że noszę dużo w chuście, jestem również doradcą, to pozwolę sobie przewrotnie napisać o noszeniu dzieci w chuście, czyli jakie są minusy noszenia w chuście.

Rozmawiając z rodzicami prócz plusów (zobacz plusy i zalety noszenia w chuście) często wspominam też o minusach. Nie, nie po to by zniechęcić (o nie nie, chustonoszenie jest cudowne!), ale po to by noszący uniknął pewnych rozczarowań.

Oto minusy noszenia w chuście, piszę je głównie jako mama dwójki dzieci, jako chustoświrka, ale też jako miłosniczka wózków, jako doradca chustowy, jako zwykła kobieta :)

1. Związane włosy

Zacznę po babsku, od włosów :) Bardzo lubię swoje długie włosy, niestety nosząc w chuście przez większość czasu muszę mieć je upięte wysoko, bo inaczej albo zostaną wyskubane albo będą wchodzić dziecku do oczu czy buzi. Czasem mam tego dość, bo ciągłe motanie w ścisły koczek sprawia, że z loków zostaje mi mało co.

2. Gorąco latem

Mimo świetnego ubrania, niewielu warstw, dobrze dobranej chusty (zobacz co dają domieszki w chustach) to noszenie latem zazwyczaj kończy się wilgotną koszulką. I u mnie i u dziecka. Niby to nie jest jakiś wielki problem, gdy na dworze jest bardzo ciepło, ale przyznam, że gdy na przykład byliśmy w Barcelonie to celowo wybierałam koszulki, na których nie będzie widać mokrych plam po zdjęciu chusty. No jest to minus

Tutaj przez chwilę chciałam też dodać minus związany ze słońcem, ale prawda jest akurat taka, że dziecku zakładam kapelusik z dużym rondem a nóżki kremuję kremem z filtrem, w końcu w wózku też wystają :)

Lato, chusta, ciepełko :)
Lato, chusta, ciepełko :)

3. Niewygodnie zimą

Motanie zimą dziecka na kurtkę, w kombinezonie jest po pierwsze niewygodne, a po drugie niekoniecznie zapewnia dobrą pozycję dziecka (tyle warstw do dopasowania). Stąd młodsze dziecko lepiej nosić pod kurtką, a dopiero chodzące na kurtkę. Polecam Wam wpis o noszeniu w chuście zimą. Oczywiście to nie jest tak, że się nie da, ba! da się, bo sama dużo noszę i zimą, w śniegu niekiedy jest łatwiej niż z wózkiem, ale bywa, że zanim zamotam to jestem zgrzana niemiłosiernie mimo, że wrzucenie dziecka na plecy zajmuje mi 1 minutę.

Minusy noszenia w chuście? Zimą wolę motać starsze dziecko
Minusy noszenia w chuście? Zimą wolę motać starsze dziecko

4. Mało bagażu

Ten kto ma dzieci wie, że zawsze coś trzeba wziąć. Pieluszki, ubranie na zmianę, słoiczek, łyżeczkę i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. Ogólnie udało mi się ograniczyć wszystko do absolutnego minimum i nawet dwójkę pakuję w mała kobiecą torebkę, ale nie będę ukrywać, że wózek daje większy luz – można wrzucić do bagażnika pół domu i samo jedzie. A z chustą muszę być bardziej minimalistyczna, jeśli nie chcę wyglądać jak wielbłąd. Tym bardziej, że zakładanie torebki również nie zawsze jest wygodne, a do nerki jakoś się nie przekonałam (jeszcze).

6. Zakupy i torby

Jeśli zaś chodzi o zakupy, to z jednej strony wygodniej poruszać się po sklepie, a z drugiej znowu te nieszczęsne torby, które trzeba nieść w ręku. W efekcie na szczęście duże zakupy zazwyczaj zamawiam przez internet, a tylko małe robię w osiedlowym sklepie, ale przyznaję, że zdarza mi się i tak ponieść więcej, gdy nagle włożę kilka cięższych produktów, które potrzebne mi są natychmiast :) Część rodziców kupuje takie wózeczki na kółeczkach, z jednej strony fajne, a z drugiej strony skoro nie pcham wózka to po co mam go ciągnąć :) ale to oczywiście jest jakieś rozwiązanie.

6. Chusta dobra na wszystko

To taka wada innego typu, bo czasem łatwo można wpaść w schemat „ot chusta dobra na wszystko”. Płacze? To zamotam. Z jednej strony to prawda, a z drugiej warto czasem zanim się zamota usiąść i zerknąć, posłuchać dziecka, czego tak naprawdę potrzebuje. Zawsze staram się o tym pamiętać i doradzać to innym, bo niekiedy dziecko potrzebuje zamiast posiedzieć na plecach niby blisko mamy, po prostu potulić się np. na łóżku.

7. Niewygoda rodzica

To akurat wada, którą często wymieniają osoby, które nie noszą w chuście. Ale coś w tym może być, jeśli chusta jest źle dobrana (np. chusta z bambusem, śliska, dla ciężkiego dziecka) albo źle zamotana lub wiązanie jest źle dobrane do noszącego (osoby przy kości, z problemami z kręgosłupem, po cesarce – każda z tych osób może mieć potrzebę wiązać inaczej). Sama nie uważam tego za wadę, bo myślę, że można to rozwiązać spotykając się z doradcą, ale czułabym się nie w porządku nie wpisując tej wady, a nóż ktoś kto ma taki problem trafi tu i może uda nam się go rozwiązać? :)

8. Trudne wiązanie

Trening czyni mistrza, ale to rozumiem. Sama na początku byłam przerażona co z czym jak zawiązać żeby było dobrze. Tutaj polecam spotkanie z doradcą, wierzcie mi, jedno spotkanie działa cuda :) Poza tym unikniecie ewentualnych błędów w wiązaniu, a nie tylko dowiecie się, jak to robić. Początki bywają trudne, ale z czasem jest co raz lepiej.

Zdaję sobie sprawę, że przy braku wprawy to może przerażać :)
Zdaję sobie sprawę, że przy braku wprawy to może przerażać :)

9. Kupowanie kolejnych chust

To całkiem fajna wada haha, ale prawda jest taka, że zwykła chusta pasiasta często zastępowana jest kolejną, ładniejszą, fajniejszą, z ciekawszym wzorem. Potem dochodzi druga, bo przecież warto mieć na zmianę potem trzecia, bo taka piękna, czwarta, bo limitowana… itd. :) |Ja lubię kupować chusty, ale nie ma co oszukiwać, że jedne kosztują 100 zł, inne 400, a jeszcze inne 700 zł itd. Co prawda chusty nie tracą na wartości i można je sprzedać, ale no takie chustowariactwo bywa wciągające :) Tutaj same zakupy może nie są wadą, a raczej to, że w tym szaleństwie trzeba uważać by środek nie stał się celem. W końcu chusta ma być przede wszystkim do noszenia (choć oczywiście może cieszyć oko, ale myślę, że wiecie o co chodzi).

Chusto stosik :)
Chusto stosik :)

10. Komentarze innych

To ciekawe, ale choć chusty były przed wózkami, to obecnie często wzbudzają zainteresowanie. Jeśli ktoś jest „wrażliwy” to będzie to wada. Te różne uwagi „a czy dziecko ma wygodnie?”. Co prawda jeśli dziecko śpi i jest słodkie to najczęściej uwagi są miłe, ale dziecko bywa zmęczone, głodne i płacze, tak samo, jak w wózku, wtedy musicie liczyć się z tym, że uwagi mogą być bardzo różne, od tego, że dziecku źle, po to jakie Wy złe jesteście :) Ja spotykam się z wieloma ciepłymi uwagami, a mniej miła miałam z płaczącym maluchem w wózku, ale z rozmów z chustomamami wiem, że bywa różnie :)

Co nie jest wadą? Wadą nie jest przyzwyczajenie dziecka do noszenia, wszak dziecko już było noszone w brzuchu, no i poczytajcie tekst uważaj, bo przyzwyczaisz. Nie jest też ograniczanie jego swobody i możliwości rozwoju, bo przecież dziecka nie nosi się non stop, po drugie im większe dziecko tym (stety/niestety) nosi się mniej, a po trzecie w dobrze zawiązanej chuście dziecko również ma aktywności. Wadą nie jest cena, bo chusty nie tracą na wartości, sprzedaje się bez strat, a można kupić dobrą za 120 zł (zobacz jaką chustę kupić na start).

To chyba tyle minusów w moim odczuciu. Zebrałam aż 10. Większość jest do rozwiązania, ale warto o nich wiedzieć. Moim zdaniem te wszystkie minusy blakną przy zaletach i plusach noszenia w chuście i do tego pozytywnego tekstu Was odsyłam, zobaczcie zalety noszenia w chuście <3

A Wy jakie widzicie minusy? Może macie wątpliwości? Może uda nam się wspólnie je rozwiązać? <3

Noszenie w chuście - warto znaleźć dla siebie dobre rozwiązania.
Noszenie w chuście - warto znaleźć dla siebie dobre rozwiązania.

Komentarze:

My z maluszkiem nie możemy znaleźć „naszego” wiązania. Ponadto synuś… nie daje czasu na dociągnięcie, wyciąga ręce, odpycha się ode mnie bo za mało widzi, prostuje nóżki. Na plecach motać nie umiem, ale też dlatego, że cieżko jest nauczyć się przy niecierpliwiącym się malcu. Ogólnie moim największym „problemem” :P jest niecierpliwy i ciekawy świata 11msc synuś :D spotkanie z doradcą wskazane i jak najbardziej upragnione przez nas.
Chustę mamy od pół roku (100% bawełna, nowa), motamy i uczymy się codziennie.

Dla mnie jedyną wadą są zakupy o których wspomniałaś, a właściwie ilość zakupów ;) w chuście trzeba się ograniczać.

  • Paulina Pluciennik
  • Odpowiedz

Super szczerze napisałaś, bez owijania w „chustę” ;)

Jeszcze mam jedną wado-zaletę o której zwykle mówię na warsztatach czyli podnoszenie się koszulek podczas wiązania.
Wada – widać brzuch często i trzeba poprawiać koszulkę. Zaleta – działa motywująco by szybko „zrobić coś” z brzuchem (u mnie zadowalające mnie efekty dało samo noszenie).

Witam jest jeszcze jedna dość poważna wada chusty o której się nie myśli chodzi o kwestie obciazania kregoalupa maluszka. Dla więzi, relacji o wygody chusta jest dobra ale dla kręgosłupa dziecka które zamiast go stabilizowac zwisa sobie może być to problem.
Nie chcę krytykować chust ale uwazam ze warto o tym pamiętać.

Paulina Stępień
  • Paulina

Asia to nie jest prawda. Dobrze (!) zawiązana chusta odciąża kręgosłup zarówno dziecka, jak i rozkłada równo ciężar u rodzica, jest lepszą opcją niż noszenie na ręku co często robimy źle. Chusta stabilizuje, w wisiadle dziecko wisi, a o wisiadłach tutaj http://domowa.tv/nosidlo-vs-wisiadlo-jakie-nosidelko-wybrac/
Ważny temat poruszyłaś, bo to właśnie wisiadła mogą zrobić szkodę.

  • Zakłopotana

Asia ma rację. Paulina zrób wywiad z neurochirurgami, neurologami, ortopedami. Nie każdy może nosić w chuście, np. ja, nie mogę wogóle nosić dziecka co dopiero w chuście. Masz świadomość, że możesz wprowadzać kogoś w błąd. Bo chyba nie. Podpierasz się kursami, papierkami, informacjami książkowymi. Zgoda osoby zdrowe mogą sobie na to pozwolić, ale niestety większa część nie.

Paulina Stępień
  • Paulina

Oczywiście, są przeciwsazania do noszenia po stronie rodzica, ale tutaj była kwestia u dziecka. Zdrowo rozwijające się dziecko i dobrze zamotane jest dobrze podparte. Podpieram się kursami, rozmowami z fizjoterapeutami, tak inaczej bym tego nie pisała. Każdy rodzic podejmuje decyzje i jeśli ma przeciwskazania natury zdrowotnej to naprawdę trudno dyskutować. Ale też mejlowałam kiedyś z dziewczyną na wózku noszącą dziecko na brzuchu w nosidle miękkim. To tak jako dowód, że mimo przeciwwskazań, można w wielu przypadkach znaleźć rozwiązanie dobre i dla mamy i dla dziecka.

witam:) mam prośbę czy wózek graco evo xt jest godny polecenia??? bardzo by mi zależało na opinii.

Chustoszenie bardzo mi się podoba! Moja przygoda z dzieckiem dopiero niedługo się zacznie i ja boję się, że zrobię dziecku krzywdę złym ułożeniem. Nie wiem czy odważę się nosić od samego początku. Może lepiej jak już będzie trzymać główkę albo nawet siedzieć?

Paulina Stępień
  • Paulina

Algo polecam Ci spotkanie z doradcą. Wiesz, z mojego punktu widzenia, chustonoszenie jest piekne, ale też najpraktyczniejsze na samym początku. Teraz, gdy moje dzieci są większe to korzystamy przy ząbkowaniu albo na spacerze, a gdy było małe, zanim zaczęło siedzieć to chusta ratowała niejedną sytuację.

Ale coś z tym przyzwyczajeniem do noszenia jest, bo jak rzeczywiście dziecko się”nauczy” że jest noszone cały czas to nie będzie się umiało same pobawić czy posiedziec żeby mama mogła coś nie wiem np.ugotować czy co kolwiek zrobić dla siebie a nie tylko nosić. Rozumiem potrzeba czułości i bliskości i nie odmawiam tego mojemu dziecku, ale z rozsądkiem ono też musi wiedziec że nie tylko przytulanie i noszenie. A chusty mi na szczęście nie potrzebne świetnie sobie daję rade bez nich. Jak potzrbuję do miasta wkłądam córke do wózka, a śmigam gdzie mi pasi. W domu nie noszę dziecka w chuście bo umie się powabić samo na tyle bym, se mogła coś zrobić i fajnie jest.

  • Ania

Moja corka najwiecej noszona umie sie pieknie sama bawic. Najmniej noszona ciagle szuka bliskosci ze mna i ciagle chce byc blisko, mimo, ze juz nie jest malym dzieckiem.

  • Aga

Nie do końca, ja swojego synka noszę w chuście od 8 dnia życia, a umie spędzać czas „sam”, bawiąc się zabawkami. Jest całkowicie odkładalny. ;) Poza tym wiele domowych prac można wykonywać z dzieckiem w chuście, np. odkurzać, zmywać podłogi, zmywać naczynia, gotować, itp. To, jak bardzo i jak długo dziecko chce być przy mamie, to nie kwestia noszenia, a jego potrzeby bliskości. Jeśli dziecko ma „średnią” potrzebę bliskości, to można je nosić cały czas, a potem odłożone i tak zajmie się sobą. A jak dziecko ma silną potrzebę bliskości, to i bez chusty nie da się odłożyć. ;)

Długość chusty- rzeby ja zawiązać trzeba ciągac ja po ziemi. W domu można, ale np. W mieście po zarzyganym chodniku już niezbyt.

  • Sandra

Polecam chustę kółkową ☺️

Hei,
Ja np. Mam problem z kręgosłupem, przepuklina między kręgowa wylana do rdzenia kręgosłupowego, ale nie wyobrażam sobie życia bez chusty!!! Ciężar się jakoś inaczej po plecach rozkłada i tak bardzo nie boli jak noszenie tylko na rękach… Z wiązaniem miałam problem, bo długo się szamotałam z chustą, a to było nie wygodne dla moich pleców i rąk, i wkońcu zamieniłam chustę na chusto- nosidło cabbo carier, gorąco polecam. Jedynie jak na basen idziemy to używamy chusty wiązanej Bykay Aqua, ogólnie jestem bardzo zadowolona z chustoszenia, a maleńka uwielbia się przytulać;-))) jedyny minus to to, że czasem ktoś gdzieś przełoży lub sama położę nie na miejscu to później muszę latać i szukać naszego wspólnego ulubienica…;-))))) i mimo chustoszenia, dzidzia potrafi sama sobą się zająć, posiedzieć, pobawić się itp. Nie mamy konieczności ciągłego noszenia!!! Czasem kładziemy się też i śpi dzidzia u mamy na brzuszku zawinięta w chustę, szczęśliwa, a mama może się zrelaksować i film np. pooglądać;-)))

Paulina Stępień
  • Paulina

ale to nosidło to taka chusta elastyczna, dla Twoich pleców to może być niekorzystne, bo tkana lepiej rozprowadza ciężar. Warto może spotkać się z doradcą, który jest jednocześnie fizjoterapeutą, może doradzić Ci wiązania, które będą dla Ciebie najlepsze :)
dzięki za komentarz

Wada: wiązanie w deszczu na parkingu w kałuży poza tym same zalety

OMG!!! Masz pelli Pop Art Lolly <3

Wkładanie i wykładanie z chusty na zewnątrz, dlatego zastanawiam się nad nosidełkiem tula. Co Pani o nim myśli?

Jedną dużą wadą chusty, jaką do tej pory odkryłam jest to, że podczas noszenia mojego 2-miesięcznego synka (noszę z przodu w wiązania typu kieszonka), przy nagłym i nieoczekiwanym wpływie pokarmu nie mam jak zatkać sutków. Wiem, że jest coś takiego jak wkładki laktacyjne, ale ze względu na częste kryzysy laktacyjne związane ze stresem na studiach, szkoda mi każdej uronionej kropelki.

Dwie godziny to jest maks ile moge nosic moja trzymiesieczna corke, pozniej bola mnie plecy i musze sie rozmotac:/

Dwie godziny to jest maks ile moge nosic moja trzymiesieczna corke, pozniej boli mnie kregoslup i musze sie rozmotac:/

Mam pytanie jak sie ma chustowanie u kobiet z dużym biustem (miseczka E) czy dziecku będzie wygodnie? I mi (cesarka trzecia plus slaby kręgosłup ledzwiowy) nigdy nie chustowalam ale teraz przy trojce dzieci zaprowadzaniu do szkoły do przedszkola wydaje mi się to wygodna alternatywa. Od jakiego momentu można zacząć? Ze wzg na dziecko i ze wzg na cesarkę. Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Po cesarce warto wybierać wiązania, które nie uciskają brzucha, tak naprawdę wchodzi w grę wiązanie typu kangurek lub chusta kółkowa, przy kangurku dyzy biust faktycznie może być mniej wygodny, choć spokojnie da się, za to kółkowa może być ciekawym rozwiązaniem, tylko zerknij na prawidłowe wiązanie lub umów się z doradcą by nie nosić w kołyskę, tylko prawidłowo, niestety nadal w wielu instrukcjach jest pokazane noszenie w kołyskę, a ono nie jest ani dobre, ani bezpieczne.

Ja właśnie miałam kiedys kolkowa i syn mi sie tak w niej darł ze zrezygnowałam. Córka znowu była taka przytulaska ze ręce mi więdły. Chyba poczekam jednak do porodu z zakupem i zobaczę w jakim będę stanie. W końcu 3 cesarka może się okazać ze wózek będzie dla mnie na początku wsparciem. A czy polecasz jakiegoś doradcę w Radomiu albo może jakieś miejsce gdzie by sie dalo przymierzyć najpierw chustę i poczuć. Pozdrawiam cie cieplo. Asia

Minus chust -Nie wiem czy którejś mamie się to zdarza, ale ja córeczkę noszę maxymalnie 30- 40 min, później pękają jej naczynka w okolicy kostek. Próbowałam różnych wiązań, chust grubszych i cieńszych i niestety. Chustę dociągam starannie, szablonowo, małej w niej wygodnie, zasypia w 5 minut. Kolejny minus chust – trzeba w niej robic przysiady, a nie schylać się z dzieckiem ;-)

Super artykul. Na poczatku mialam wrazenie, ze chustonoszace to jakas sekta, bo xlego sliwa o chustacb nie slyszalam, co wydali mi sie podejrzane :) Jest jeszcze jedna wada…trzeba przyzwyczaić się, że ma się doczepionego chusciocha i uważać, żeby nim nigdzie nie zahaczyc :)

  • Ula

Nie wiem cz to jakaś wada. Ja pamiętam jak kupiłam swoją pierwszą chustę (mam ją do tej pory, nieśmiertelna chusta z luna dream <3 :) ) i od razu poczułam się 'wolna' :) Wygoda niesamowita bez względu czy nosimy na biodrze, plecaczek czy kangurek. Dobrze dopasowana chusta i dobrze zawiązana sprawia, że masz dużo miejsca, komfort i serio, nie idzie 'gdzieć zahaczyć' ;)

Ja mam talie pytanie. Zakupiłam nosidło tylu mej taj wiązane. Dziecko jest w niej w pozycji przytulonej a nóżki w pozycji żabki. Tak jak należy literka M . Tylko moja wątpliwośc jest taka czy dziecku w takiej pozycji n ożek jest wygodnie ? bo mam czasami wrażenie że dziecko chciało by nimi pomachać a jednak wiązanie jest pod nużkami i pupą więc nóżki są nieruchome. Maluszek ma 8 tygodni.

Dodaj komentarz: