Małe dziecko i kot lub pies w domu

Małe dziecko i kot lub pies w domu

Spodziewacie się dziecka a w domu na kanapie leży leniwy kot lub rozbrykany pies. Od znajomych/rodziny czy położnej słyszycie radykalne: „oddać zwierzę” lub „będzie alergia” a Wy nie wiecie co robić? Dzisiaj mój punkt widzenia, jako mamy i posiadaczki trzech przygarniętych kotów. Was zapraszam do dyskusji :)

Odpowiedzialność

Zacznę dość stanowczo, ale nigdy nie brałam pod uwagę, że oddamy nasze koty, bo na świat przyjdzie nasze dziecko. Specjalnie powtórzyłam słowo NASZE. Wiecie czemu? Bo zostałam tak wychowana, że zwierzak to domownik, to nasz członek rodziny. Nie przedmiot, ale futrzaste stworzenie z uczuciami.

Wzięłam odpowiedzialność za ich los, przygarnęliśmy i choć bywa trudno to staram się nadal być odpowiedzialna i podtrzymywać ten stan rzeczy. Wiadomo są sytuacje losowe, ale dzisiaj mówię o klasycznym przypadku.

Ja znam swoje koty. Mam to szczęście, że wszystkie nasze koty to kocice, są miziakami, nigdy nie drapały i są raczej takie miękkie przytulaki. Nie bałam się, że będą agresywne, choć jednocześnie starałam i nadal staram się poświecić im czas i nigdy nie krzyczeć, nie wyganiać itd. To moim zdaniem bardzo ważne, by zwierze nie czuło się odrzucone.

Odpowiedzialność tyczy się też małego człowieka. Zawsze, szczególnie na początku patrzyłam co robią zwierzęta w obecności dziecka. Tak, jak podkreślam, ja mam łagodne koty, ale to w sumie uwaga do posiadaczy psów, wiecie tych bardziej narwanych :)

Jak to wygląda u Was?

Zwierzak i nowy człowiek

Początkowo zadbałam o dobre samopoczucie zwierzaków, dostały środek na stres :) Ja polecam pastę Kalm Aid lub taki do prądu Feliway. W domu pojawił się wrzask, więc to była sytuacja stresująca.

Początkowe kilka miesięcy raczej wyglądało tak, że zwierzaki wąchały, ale trzymały się na bezpieczną odległość. Czasem któryś kot zajrzał do dziecięcego łóżeczka, ale raczej pod nieobecność dziecka.

Dopiero po ok. 3 mc dziecko zaczęło uśmiechać się do kotów, dotykać i poznawać. A teraz, gdy ma rok jest super. Jeden kot totalnie zakochany jest w naszym Maluchu ze wzajemnością. Daje się głaskać, tarmosić i mruczy nieziemsko. A ja mam chwilę dla siebie :)

Alergie, odporność i zwierzęta

Często pojawia się ten temat, że zwierzaki w domu to murowana alergia. Serio? Nigdy nie jest zwolennikiem takich radykalnych poglądów, równie dobrze można powiedzieć, że jest odwrotnie. Ale tego też nie mówię.

U nas alergii nie ma, na pewno jednak dziecko ma większą odporność. Nie ukrywajmy, ale w domu, gdzie są zwierzęta nie będzie nigdy sterylnie. Są gdzieś kłaki, nie ma przebacz.

Dziecko dotyka zwierzę, pamiętam, że jak pierwszy raz wycałowało kota to uznałam, że sterylizowanie butelek dalej nie ma sensu :) Cóż tego się nie uniknie, ale w sumie czy to źle? :)

U mnie w domu też były zwierzaki, bardzo dobrze to wspominam. A u Was były zwierzęta?

Czego uczy zwierzę

U nas na naukę przyjdzie pora, ale mam nadzieję, że obecność zwierząt ułatwi mi przekazanie informacji, że zwierze to nie zabawka, że należy pomagać, dać miskę z jedzeniem, gdy na dworze zima. Bardzo chciałabym nauczyć odpowiedzialności na tym przykładzie.

Co zrobić by dom ze zwierzakiem był bezpieczny

U nas jest bramka zabezpieczająca wejście do kuchni, tak by było odgrodzone jedzenie i woda dla zwierząt. Również kocia kuweta jest w bezpiecznym i niedostępnym miejscu.

Macie dodatkowe porady? Piszcie! Jak to u Was wygląda lub wyglądało? Czekam na Wasze komentarze ♥

PS: kilka zdjęć na rozbawienie dla Was :)

Są wszędzie, nie będzie sterylnie, ale może być po prostu fajnie dla dziecka
Są wszędzie, nie będzie sterylnie, ale może być po prostu fajnie dla dziecka
Wspólna zabawa
Wspólna zabawa
Wcale nie będę Wam ściemniać, że koty nie wchodzą do łóżeczka, bo im się zdarza
Wcale nie będę Wam ściemniać, że koty nie wchodzą do łóżeczka, bo im się zdarza
Kot na bujaczku - nocna zmiana
Kot na bujaczku - nocna zmiana

 

Komentarze:

Błąd w tytule ;)

Nie wyobrażam sobie, pozbywać się moich ukochanych zwierząt, gdy dziecko przychodzi na świat. Z tego co się orientuje, to właśnie dzieci lepiej się rozwijają ze zwierzętami, a co jeśli np starsze dziecko na psa, a gdy przychodzi nowy członek rodziny trzeba się go pozbyć. Starszak traci zaufanie do rodziców i oczywiście odbije to się na młodszym dziecku, bo przez stracił zwierzaczka… niby takie coś, ale dzieci pamiętają, nie wiem skąd to się wzięło, że dzieci powinny mieć super sterylny dom…

ja wychowywałam się z mega łagodnym pieskiem i uważam, że to było dla mnie cudowne doświadczenie uwrażliwiające mnie w jakiś sposób. Ogólnie moim zdaniem dobrze jest przed narodzinami malucha pomyśleć co może zmienić się po pojawieniu się dziecka (np. jesli nie chcemy aby zwierzak chodził do jakiegoś pokoju, gdzie wcześniej mógł chodzić) i wprowadzić te zmiany wcześniej, tak, aby nie poczuł że coś się zmienło na gorsze po pojawieniu się dziecka (i jakby przez niego)

Tak mam psa , 3 koty i królika :)

9 kotów ;-) Wszystkie do dziś mają ogonki ;-)

Domowa pisałam o tym już u siebie http://buuba.pl/2013/09/07/psiuki-in-da-house/ -zobacz
nie wyobrażam sobie życia bez moich członków rodziny:)
też wiele razy słyszeliśmy żeby oddać, ale dzieci się nie oddaje;)

Paulina Stępień
  • Paulina

super, fajnie im więcej opinii tym lepiej. Proszę dopisujcie coś od siebie, nie tylko linki może uda nam się zbudować fajną dyskusję :) tym bardziej, że to o psie, super, bo ja to kociara :D

Kasia hahahaha świetne podsumowanie :D

U nas w domu kocur i też zdarzyło mi się usłyszeć w ciąży komentarz o oddaniu zwierzaka i że po porodzie mi się zmieni punkt widzenia (nie wspominając o straszeniu toksoplazmozą). Dla nas kot również jest członkiem rodziny i podobny pomysł nie wchodził w grę (choć trochę bałam się co będzie jak dziecko będzie miało alergię). Wszelkie zmiany staraliśmy się wprowadzić przed pojawieniem się dziecka…w tym zamykanie sypialni na noc…żeby kot nie kojarzył zmian z nowym członkiem rodziny i nie czuł się pokrzywdzony.
Oczywiście kot na początku trochę się „obraził” i omijał małego szerokim łukiem…za to pokochał wszelkie dziecięce meble/akcesoria (łóżko, wózek, przewijak itp). Na początku obserwowaliśmy zwierzaka ale szybko nam udowodnił że można mu ufać i drzwi do sypialni znowu stanęły dla kota otworem:) I zdarzało się że nawet razem sypiali w łóżeczku…odkąd syn stał się mobilny i próbuje okazać kotu miłość to zwierzak znowu omija go szerokim łukiem:)
U rodziców jest labrador i tu też same pozytywne wrażenia…trzeba tylko uważać żeby synka czasem pies z tej miłości nie stratował;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Meggy super :) może z czasem się zaprzyjaźnią ;)

zgadzam się z Tobą!:) ślicznie wyglądasz taka opalona:)

Ja również nie wyobrażam sobie domu bez zwierzęcia, mam dwa psy rasy husky i dwa koty. Nie zgadzam się na chomiki, świnki morskie itp. z tego powodu ze bardzo krótko żyją i ogromnie trudno jest przeżyć takie odejście. Przeżyliśmy ich już kilka i basta nie chce więcej. Psa czy kota jeszcze trudniej ale to odejście następuje po dłuższym czasie. Dzieci które wychowują się od początku ze zwierzętami w rodzinie w której nie bije się zwierząt!!!!!, są bardziej wrażliwe na przyrodę na środowisko które nas otacza, maja większą świadomość, że oprócz ludzi są bardzo wartościowe istoty w koło nas i że nie jesteśmy pępkami świata, oddychamy, jemy, śpimy itp. tak jak one, a co najważniejsze że one nas kochają bezwarunkowo, nie obrażają się i nie obmawiają, po prostu nas kochają. Dzieci to widzą nawet dokładniej niż dorośli i wyrastają na porządnych ludzi. To tak jak z zachowaniem przy stole, jak jemy nożem i widelcem, nie trzymamy łokci na stole to po pewnym czasie okazuje się że mimo iż nie zwracaliśmy ciągle naszym dzieciom uwagi, one jedzą nożem i widelcem i nie trzymają łokci na stole. Dlaczego? to proste dzieci uczą się przez naśladownictwo. Nie trzeba ciągle mówić „nie”, trzeba dziecko czymś zająć, odwrócić uwagę. Jak tak robimy od początku nie musimy mówić słowa „nie”. Możemy go zostawić na naprawdę poważny zakaz i wtedy zrobi na dziecku wrażenie i na pewno się posłuch. Ale to taka moja dygresja.

Paulina Stępień
  • Paulina

Jolantamr bardzo fajny komentarz. O nie to pewnie oddzielny temat! :) ale jeśli chodzi o zwierzęta to masz 100% racji i też nie chciałabym zwierzaka malutkiego, bo sama pamiętam, jak mocno przeżywałam ich stratę. Mam nadzieję, że teraz, w domu pełnym zwierząt, uda mi się tę wrażliwość przekazać, tak po prostu :)

  • Sandra Piwowarek
  • Odpowiedz

Moja chrzesniaczka wychowuje sie u boku malego bialego czorta i patrzac na nich to cos cudownego:) Jak Liluśka plakala to lecial pod drzwi od pokoju i lezal pod drzwiami badz przy wozku jak w nim byla:) piesek korzysta rowniez z tego jak Liluśka nie ma na cos ochoty bo wtedy jemu daje :) obydwoje sa bardzo za soba!!! Taki widok to cos pieknego :)

Gdyby nie to że nie mieszkamy w pl to piesek…

U mnie wiekszość ludzi ma taką mentalność że dziecko i kot to absolutnie nie może tak być. Mam kota który przebywa i na polu i w domu, i kiedy moja przyjaciółka była w ciąży i miała przyjechać, kotek poszedł na pole a ja nie przyznałam się że przebywa również w domu, bo miala takie myślenie (lekarz również jej tak powiedział) żeby nie zbliżała się do kotów, psów, wogóle do wiekszości zwierząt, nawet przebywanie w pomieszczeniu gdzie kot przebywa było coś nie do pomyślenia. samo zło.

Syn mojej kuzynki nie jest dopuszczany do kotów, nie pozwalają mu się do nich zbliżać, głaskać, bo to tylko same zarazki. Uczony jest że kot to jest coś niedobrego. MASAKRA

My mamy psa. Przed porodem słyszałam:”powinniście go oddać”. Dla mnie pies jest częścią rodziny.Gdy byłam po porodzie, a jeszcze przed powrotem do domu to mąż przynosił psu rzeczy naszej córeczki do obwąchania. Pierwsze spotkanie wyglądało tak, że pies obwąchiwał małą bardzo intensywnie – widać było, że rozpoznaje zapach. Potem było już tylko coraz lepiej, a teraz jedno bez drugiego już chyba żyć by nie mogło :)) Codziennie się razem bawią.

  • Trawika

Też robiliśmy tak z ubrankami :) pozdrawiam

Ja miałam przyjemność dorastać z całkiem sporym psem w typie owczarka niemieckiego. Miałam kilka latek, nie więcej jak pięć jak rodzice w zimę przynieśli tę kupkę futra do domu. I nie rozumiem jak ludzie mogą być tak bezmyślni i oddawać przyjaciela „bo dziecko”, to jest czysta głupota. Dziecko rozwijające się ze zwierzakiem ma inną mentalność. Moja siostra miała okazję dorastać z owym psem, bo urodziła się jakiej dwa lata później.

Nie wychowalam sie ani z psem ani z kotem. Mama nie pozwalala, ze wzgledu na ich prace zwierzak bywalby sporo sam. Ja teraz mieszkam sama i mam psa i uwazam, ze to najwieksze szczescie jakie moze sie trafic dziecku, by dorastac razem! Nie mam jeszcze dzieci ale kiedys pewnie…

Mieliśmy pieska a raczej psa był bardzo duży, kiedy urodziła się moja córeczka. Do szóstego roku życia byli prawie nierozłączni, cudnie było patrzeć kiedy się z nim przewalała po podłodze. Dwa lata temu urodził się mój syn który już psa pamiętał nie będzie. Musieliśmy go uśpić bo dostał paraliżu:( Na dzień dzisiejszy nie planuję zwierząt bo córcia bardzo przeżyła odejście Doksa. Mimo iż minął już rok od jego śmierci wciąż o nim wspomina. Ja zresztą też…

Pozbywanie sie zwierzakow tylko dlatego ,ze spodziewa sie dziecka jest okrutne !. Dziecko wychowujace sie ,ze zwierzetami wychowuje sie duzo lepiej . Oczywiscie trzeba zachowac ostroznosc , ale napewno nie usuwac czlonka rodziny ( bo takim sa dla mnie futrzaki ) tylko dlatego zeby ulafwic sobie zycie . Zwierze to nie zabawka tez czuje !!!

Przed narodzinami mojej córci somsiadka zapytała co zrobimy z naszym psem (mamy suczkę rasy pekińczyk). Zdziwiło mnie to pytanie bo wydawało sie to dla mnie normalne że zostanie z nami. Dostałam wykład o tym jakie to choroby przenosi pies na niemwlę, że potrafi nawet skrzywdzić z zazdrości. Nie przejęłam się tym, ponieważ w czasie ciaży pies był z nami więc tym bardziej po porodzie nasz dzidzius nie powinien mieć żadnych alergii. Poczytałam w necie na ten temat i uspokoiłam się ponieważ przeczytałam że zwierzę w domu to dla niemowlaka większa odporność itp. Jedyną kwestią jaką przyszły rodzić powinien przemysleć to tak jak mówiła Paulina kwestia poznania naszego zwirzaka i przewidzenia jego zachowań. Nasza suczka to straszny śpioch, przytulak, a do tego praktycznie trzeba ja prosic żeby zaszczekała – nie mieliśmy żadnych obaw. Faktem jest że wycierpiała swoje jak dziecko pojawiło się w domu bo nie była już nr1 w przytulaniu, ale żyje ma sie dobrze i teraz nie z nami a z dzieckiem bawi sie w rzucanie jej piłki po pokoju. Wszystko jest w porządku. Zachęcam przyszłe mamy do poczytania na ten temat. Szczerze słyszałam dużo złych opinii na temat kotów i małego dziecka, ale Paulina rozwiała moje wątpliwości. Najwaźniejsze to dobrze znać swojego zwierzaka :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Trawika wydaje mi się, że najtrudniej jest na początku, bo zwierzakowi nie poświęci się już tyle czasu, ale po roku może się okazać, że to dziecko zacznie poświęcać mu tyle uwagi, jakiej wcześniej nie miał, to jest super! :)
A co do kotów, to jeszcze dodam, że z mojej obserwacji, jak jest taki strachliwy to po prostu omija łukiem dość długo, za to u nas właśnie widzę drugi zaczyna się zaprzyjaźniać tak na dobre, bo chyba widzi, że tamten kot nigdy nie był aż tak wytulony :))

  • trawika

Paulina zapomniałam dodać że mam jeszcze dwa akwaria z rybkami…pasja męża ale jak rozmawiamy o zwierzakach w domu to nie mogę o nich nie napisać :)))))))))))))))))))

Bardzo dobry artykuł :) ja wychowałam już dwie dziewczyny :) i koty były zawsze i nigdy nie zdarzyło się nic złego :) no może poza jedną sytuacją kiedy to po kilku tygodniach raczkowania drugiej pociechy okazało się że kot głodny chodzi :( bo mu młoda wyżerała suchą Purinę z miseczki :)) ale miski poszły wyżej gdzie dziecko nie sięgnęlo, a lekarz domowy poprosił tyko żeby kupować kotu dobra karmę to obydwoje (córka i kot ) bedą zadowoleni :)i żyją w symbiozie a dzieci bardzo dzięki temu są uwrażliwione :)) czego wszystkim miłośnikom dzieci i kotów życzę

Paulina Stępień
  • Paulina

Kas hahaha no ładnie, karma kocia ;)

Bardzo dobry artukul:)) Podpisuje sie obiema rekoma i lapkami moich dwoch futrzakow (kot i kotka). Tez slyszelismy o oddaniu, ale nam sie to w glowie nie miesci!!! Ludzie, ktorzy przygarniaja zwierzeta powinni byc odpowiedzialni za ich los do samego konca, a nie jak zmienia sie sytuacja zyciowa to „fora ze dwora”!!! Teraz jak jestem w ciazy (jeszcze trzy tygodnie:)) probujemy przyzwyczaic zwierzaki do lozeczka i innych akcesoriow. Srednio to wychodzi, ale wydaje mi sie ze z czasem jest lepiej, po prostu stracily zainteresowanie nowosciami. Uwazam, ze przy ograniczonym zaufaniu do zwierzat i zdrowej wyobrazni nic zlego sie nie wydarzy, a dziecko bedzie sie lepiej rozwijalo :)) Pozdrawiam wszystkich posiadaczy duuuzych rodzin:))

Paulina Stępień
  • Paulina

Przyszła mama to trzymam kciuki za szybkie rozwiązanie a potem na obserwowanie jak dziecko i zwierzęta szybko się dogadują i jak rodzi się fajna więź :)

  • Grażyna Bałazy
  • Odpowiedz

Ja wychowywalam sie z psami i strasznie mi brakuje w moim mieszkaniu psa. Ale mamy kotkę cudna do przytulania miziania glaskania. Tylko zobaczy reke to robi wszystko zeby sie o nią poglaskac ;) nawet o malutka raczke synka.
Jak bylam w ciąży ciagle slyszalam co zrobimy z kotem…bo przeciez kot=toksoplazmoza.. i musialam tlumaczyc ze to glupie myslenie.
Na poczatku Lola byla zazdrosna ale teraz po 4 miesiacach kotka nawet pilnuje malucha ;)

Ogólnie całkowicie się z Tobą zgadzam. Absolutnie nie oddałabym swoich zwierząt, tym bardziej, że wiem, że po prostu są wychowane (nauczone nie gryźć,nie wskakiwać na ludzi itp). ALE ktoś z mojej rodziny spodziewa się dziecka. Mają kota, który jest agresywny (drapie i gryzie do krwi, warczy jak ma zabawkę itp.). Dodatkowo jest nieszczepiony. Mieszkać będą z kotem i dzieckiem na 1 pokoju. W tej sytuacji bardzo się martwię, jak to się skończy… Także jestem za zwierzakami, ale tylko, jak rodzice są odpowiedzialni. Bardzo się cieszę,że podjęłaś ten temat.

Ja właśnie z tymi kłakami dzielnie walczę ale narazie one walkę wygrywają ;) heh Franek niestety straaasznie sie leni :(

Witam!

Mam psa ( sunie) i spodziewam się dziecka i podobnie jak większość z Was nie wyobrażam sobie, że miałabym ją oddać dlatego, że na świat przyjdzie dziecko. Nigdy nie usłyszałam „dobre rady” żeby oddać psa, może dlatego że Ci co mnie znają wiedzą, że traktuję psa jak członka rodziny. Myślę, że wszystko da się tak zorganizować żeby zwierzak i dziecko polubili się i zostali najlepszymi przyjaciółmi. Trzeba tylko włożyć w to trochę pracy, ale czego nie robi się dla swoich ukochanych stworzeń. Jeśli chodzi o psy to przede wszystkim zanim dziecko przyjdzie na świat trzeba nauczyć go podstawowych zasad posłuszeństwa, co przyda się również na spacerach. Na pewno nie izolować dziecka od psa i samych NIE ZOSTAWIAĆ BEZ OPIEKI nawet na chwilę. Moim zdaniem bardzo ważne też jest to że pewne zasady powinny dotyczyć zarówno psa jak i dziecka. Często rodzice zapominają o tym i dziecko może np. wchodzić na psa kiedy ten odpoczywa, wkładać ręce do miski z jedzeniem, szarpać za uszy, bić po głowie itp…Nie rozumiem takiego zachowania. Rodzic mówi, a bo dziecko jest małe i nie rozumie. A pies tym bardziej nie rozumie! Takie zachowanie jest przykre dla psa, mimo że nie reaguje na nie w żaden sposób.
Na ten temat można pisać dużo;) Dla mnie dziecko i pies to szczęście:)

  • SexyBodyFitnessDance
  • Odpowiedz

Ja sie dziwie takim opiniom aby oddac zwierzaka z powodu dziecka, jesli sie wychowuje zwierzaka od poczatku to wlasnie najlepiej go znamy wiemy jaki jest itp a co do dzidzi to moim zdaniem przy zwierzaczku dziecko lepiej sie wychowuje. Czesto tez zwierzeta zwlaszcza psy dbaja o dzieci „jak o swoje” hehe

Widzę same pozytywne opinie. Paulina, a co zrobisz, jesli okaże się, że twoje dziecko ma alergię na sierść kota?

Paulina Stępień
  • Paulina

Ania w tej chwili nie ma, w rodzinie były przypadki alergii i dzieci były leczone z tego, wtedy możliwe że musielibysmy mocno przemeblować nasze mieszkanie na czas leczenia, ale nie mogę zakładać najgorszego. Oczywiście czekam też na komentarze, że coś komus nie wyszło zgodnie z planem, ja mogę mówić, jak jest u mnie teraz i jak sobie poradziłam na tym trudnym dla wielu początku :)

swietny temat I calkowicie popieram Twoje zdanie. mam z mezem 4 koty I psa a jak pojawi sie dziecko nie mamy zamiaru niczego zmieniac!

Zgadzam się z Tobą w 100%, nigdy nie wyrzuciłabym swoich zwierzaków z jakiegokolwiek powodu, a dziecko z pewnością nie powinno być tego powodem. Ja wychowywałam się z pieskiem, mama mi opowiadała, że wyjadałam jej jedzenie z miski (czasem przeze mnie głodowała :D), spałyśmy razem w koszyku psim i bawiłam się z nią. Sądzę, że dziecko, które ma kontakt z zwierzęciem szybciej uczy się m.in. jak traktować futrzaki. Zwierzaki to dla dziecka same plusy, moim skromnym zdanie.
Pozdrawiam, masz śliczne koty. :)

  • Karina Ziółkowska
  • Odpowiedz

Jestem w ciąży i miałam bardzo wysokie igg toksoplazmozy..wszyscy dziwili mi się że kota nie oddam gdzieś ,nie wyobrażam sobie tego aby teraz kotka odrzucać…nie wiem jak to będzie gdy urodzę i wrócę do domu z maluszkiem ,ale miałaś bardzo dobry pomysł z tymi kroplami na uspokojenie :) dzięki za świetny filmik :)

  • Zaneta Stamirowski
  • Odpowiedz

Tez mam kota perskiego białego

Ojejciuu !! Jaki kochany kotek <3 xxxx :* mam tez białego kota ;) pozdrawiam cieplutko ;)

Hej :) a Ja będąc w ciąży właśnie rozważałam oddanie swojego kota, ale na tym się skończyło. Mój kot jest mega charakterny:) bałam się po prostu że może zrobić krzywdę mojemu dziecku… I to wcale nie znaczy że nie jestem z nim przywiązana, że go nie kocham bądź jestem jakaś nie odpowiedzialna. Gdy synek się urodził bardzo ale to bardzo uważałam na to jak się zachowuje mój niesforny zwierzak:) przyzwyczajałam go pomału teraz w sumie jest trochę gorzej gdy mój syn ma 14 miesięcy bo sam lubi po zaczepiać kotka a mu to bardzo przeszkadza zdarzyło się że lekko go podrapał w rączkę bądź też jakby to powiedzieć ma odskoki od normy i lata z prędkością światła po całym mieszkaniu nie zwracając na nic uwagi i zdarzyło mu się go przewrócić, więc w sumie muszę mieć go ciągle na oku. Więc w sumie myślę że to jest indywidualna decyzja ze strony rodziców.

Kiedy zaszłam w ciążę miałam kocurka i koteczkę. Wszyscy wokół naciskali na mnie i mojego męża, abyśmy oddali koty (chociaż na jakiś czas), bo przecież takie małe dziecko i koty to nie idzie w parze :( My z mężulkiem stwierdziliśmy, że faktycznie wszyscy mają racje i nie pasuje, aby małe dziecko było na świecie, a przy nim 2 koty. Po namyśle porządnym podjęliśmy decyzje i stało się…. gdy nasza córka miała dwa miesiące moja kotka okociła 6 malutkich, cudownych kociaczków :P Od dawna planowaliśmy założenie hodowli i klamka zapadła. Oczywiście i kocurek i kotka byli kupieni z prawami hodowlanymi, ale jak kotka do nas przyszła to okazało się po kilku miesiącach, że jestem w ciąży i mieliśmy pierwszy miot odłożyć na co najmniej rok, ale w takiej sytuacji – przyśpieszyliśmy :) I muszę przyznać, że to był rewelacyjny pomysł! Gdy wszyscy się dowiedzieli to skończyli swoje gadki, a my mieliśmy swojego kochanego maluszka, którego po jedzonku kładło się do łóżeczka lub na klatce piersiowej i przez te 2-3 h (do następnej pobudki maluszka) można było leżeć przy porodówce i relaksować widokiem słodziutkich kluseczek :) Dodam jeszcze, że maluszki bardzo dobrze wpłynęły na rozwój naszej małej. P.S. Moja kotka jest bardzo spokojna, ale kocurek ma dość mocny charakterek i wiecie co: to mój kocur jest dla młodej prywatnym ochroniarzem, a koteczka…. no powiedzmy, że kotka i córcia nie wchodzą sobie w drogę ;) Kocur natomiast od pierwszej chwili był bardzo mocno zainteresowany nowym domownikiem, mimo że staraliśmy się do tego nie dopuścić to po kilku dniach od przyjścia ze szpitala – spał z nią w łóżeczku, a nie daj boże jak ona zaczęła płakać, to nie ważne czy był na drugim końcu mieszkania czy ucinał sobie boską drzemkę od razu był przy niej i głośno komunikował, że coś jest nie tak (nieraz uszy odpadały bo i dziecko płakało i kot miauczał, ale dzięki temu wiedzieliśmy, że ochroniarz czuwa) :)

Czemu się tak pieścisz?

Zwierzęta są nieprzewidywalne.

Ohhh jak uroczo wygląda ta wasza miłość do kociakóóófffff. No to powodzenia np. z toksoplazmozą od waszych kociaków. Albo szczęśliwego prawdopodobieństwa złapania tego :D Miłego prawdopodobieństwa pasożyta w mózgu i organach wam życzyć tylko :D Aha i podziękujcie swojemu wyimaginowanemu bożkowi za piękne dary w postaci zajebistych pasożytów… A propo pasożytów i porodu to człowiek też przechodzi przez etap pasożyta :D Zarombiaszczy jest wasz bozio! ;) Pomysłowe bydle ^^ i taki kofany jest! LOL

Witaj bardzo mi się podobają twoje koty a w szczególności ten biały jestem bardzo ciekawa jakiej jest rasy,mam takiego podobnego z rudą kitą jak u wiewiórki,niedawno znajoma powiedziała mi że podobny jest do rasy Maine Coon.

Paulina Stępień
  • Paulina

Justyna mamy dwa białe i jednego biało czarnego, pewnie chodzi Ci o Pusię, tę puchatą. Tak naprawdę to dachowiec, ale z jakimiś korzeniami arystokratycznymi :) kiedyś nawet weterynarz dochodził jakimi, muszę sobie przypomnieć.

Jestem własnie w 8 miesiącu ciąży i od 13 lat posiadam koty… I apropo
komentarza poniżej to toksoplazmozy można uniknąć poprzez najprostsze
działania jak badanie u weterynarza czy kot posiada wogule ta chorobę ,
oraz przez dokładnie mycie rąk po zmienianiu w kuwecie, albo niech po
prostu robi to partner . I jeszcze jedno toksoplazmozą szybciej można się
zarazić od nieumytych owoców oraz warzyw… A pasożyty…??? Każdy
odpowiedzialny właściciel co pół roku odrobacza pupila tabletką która nie
kosztuje majątku bo tylko 5 zł . Jedynie mam obawę żeby koty nie spały w
łóżeczku noworodka , ale z tym też sobie poradzę , w tym tygodniu rozłożę
już łóżeczko materac owinę streczem i cały obkleję taśmą dwustronna ,
kotkowi po wskoczeniu do łóżeczka przykleją się łapki i na pewno się
zniechęci a dwa miesiące to wystarczający długi okres żeby się oswoił z
nowym meblem. :) ( I nie wyobrażam sobie ze kiedykolwiek oddam kociaki
bez wyraźnego powodu)

Ja mam ten problem, jestem w 6 miesiącu ciąży i mam 2 koty syberyjskie, które gubią sierść tragicznie, nie raz jak coś jem to na deser mam w buzi kocią sierść, choć odkurzam co 2 dzień i czeszę je co tydzień. Boję się, że dziecku trafi do buzi sierść, a od tego naprawdę można się udusić… co w takie sytuacji radzicie?

Paulina Stępień
  • Paulina

Tylko sprzątanie, koty linieją sezonowo, więc nie będzie tak cały czas. No niestety w domu ze zwierzakami nie będzie sterylnie a z drugiej strony może stety :) ja widzę teraz, jak niesamowicie dziecko i koty super sie bawią i nie oddałabym tego za ten brak kłaków :)

Posiadanie w domu minimum 1 psa lub minimum 2 kotów zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii u dziecka o 70% – tak wynika z badań naukowych.
Mój maluch jest „zabezpieczony” w 3 nasze koty. Jako weterynarz często rozwiewałam obawy przyszłych rodziców w temacie ich zwierząt domowych.
Nasze koty na pewno mają teraz gorzej, bo jednak muszą sobie organizować odpowiednio swój święty spokój, który kiedyś miały w ilościach niczym nielimitowanych.
Młody już nie raz został drapnięty, a nasz najstarszy kocur bardzo cierpliwie i stanowczo go wychowuje. Niesamowite jest to, że już niespełna 2letni szkrab w takim stadzie wie, czego po kotach można się spodziewać. Jednak cały czas trzeba go mieć na oku i zwracać uwagę, bo zwierzaki są tak atrakcyjne, że nawet groźba drapnięcia nie zniechęca do prób uprzykrzania życia kocim eminencjom.

Jakiej rasy jest ta biała futrzana kotka? ;) cudna jest ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Wbrew pozorom to dachowiec, ale mieszany z jakimś rasowym, ciągle zapominam jednak jakim :)

Bratu przytrafiła się córa, w tej chwili 5 miesięcy. Żona brata prowadzi kocią hodowlę. W momencie pojawienia się dziecka w domu było ponad 20 kotów w różnym wieku, przy czym 10 to jest minimalne minimum, które żyje w mieszkaniu. Efekt taki, że Mała ma najlepsze przytulanki pod słońcem, dziecko zdrowe, szczęśliwe, a koty albo udają, że nie widzą, albo śpią z dzieckiem w łóżku.

a ja mam pytanie o kocią kuwetę. jaki żwirek używasz/używacie drodzy czytelnicy domowa.tv? żwirek często jest przenoszony przez zwierzaki na łapkach. co zrobić żeby nie nosił się po caaaałym domu?

Paulina Stępień
  • Paulina

My mamy taki bardzo drobny silikonowy, który zminimalizował ten problem niemal do zera. W dodatku mamy wycieraczkę przed kuwetą, też trochę pomaga. A żwirek muszę sprawdzić dokladną nazwę, ale specjalnie zamawiamy w którymś sklepie internetowym.

Super strona, przynajmniej wiem ze jest wiecej ludzi normalnych;) jestem w 7 miesiacu ciazy,mamy z mezem 4 koty niewychodzace,wysterylizowane,wykastrowane itd. Od poczatku ciazy slysze od rodziny ze jestesmy niemormalni , ze koty powinnismy wyrzucic, nigdy bym ich nie oddala,tak jak napisalas koty to czlonkowie rodziny,kochamy je bardzo;) mamy od kociat;)

Dodaj komentarz: