Macierzyństwo bez lukru

Macierzyństwo bez lukru

Dzisiaj ironicznie, prawdziwie, śmiesznie lub tragicznie. Zależy od Waszego odbioru :)  Bo każdą sytuację można odebrać dwojako. Serio. Nie należę do osób, które lubią narzekać. Myślę, że wiele zależy od tego, jak daną sytuacje postrzegamy. A dzisiaj o macierzyństwie bez lukru. Haha różowy bobasek słodko kwilący w łóżeczku prosto z reklamy jedzenia dla dzieci? Wyspana mama? Zapomnijcie. Obalamy mity w sposób okrutny… i ten bardziej polukrowany też :) Bo punkt widzenia zależy od nas.

Jakoś daleko mi do twierdzenia, że bachory są takie straszne, w moim słowniku są jednak dzieci :) Ale prosicie tak często by napisać, jak jest naprawdę i oto powstał oto taki wpis. Macierzyństwo bez lukru. Ironicznie, prawdziwie, śmiesznie lub tragicznie – odbiór zależy do Was. Bo każdą sytuację można widzieć przynajmniej na dwa sposoby. Oto pierwszy.

mity na temat lukrowanego macierzyństwa

1. Ciąża. Jest ciężko, nikt miejsca nie ustępuje.

2. Poród. Wcale nie jest cudowny, zapomnijcie o orgazmach i uniesieniach, które można przeżyć. Boli jak jasna cholera. A jeśli marzycie by Was pocięli bo się boicie to po cięciu boli jeszcze bardziej.

3. Mały bobasek. Po porodzie wcale nie jest różowy i czyściutki, jak na filmach :) Jest lekko pomarszczony i lepki. Gdyby takie pokazywali w łzawych komediach to nikt by się nie rozczulał.

4. Karmienie piersią. Uroczy bobasek przytulony do maminej piersi wpatrzony słodko w jej oczy. Stop. Raczej drący się potwór, który ssie z siłą rwącą raniąc sutki. Boli dość często. Ale potem bywa lepiej… lub gorzej. Z butelką nie jest lepiej – drogo i zawsze są nieumyte.

5. Ubranka. W ciąży wybierałyście śliczne ubranka a potem łapie się to co czyste, suche i pod ręką.

6. Seks. Gdyby połóg trwał krócej to niewiele by to zmieniło, bo przez te 5-6 tygodni i tak nie musielibyście szukać wymówek w stylu „boli głowa”, bo i tak boli (obydwoje!) od ciągłego płaczu w domu.

7. Toaleta. Pobijecie rekordy w prędkości w biegu do WC.

8. Odpoczynek. Jasne. Po prostu padacie na twarz karmiąc lub gdy maluch zaśnie.

9. Wyjazd za miasto na piknik. Wyobrażacie sobie siebie leżącą na kocu, obok słodki bobasek a Wy czytacie książkę? Zapomnijcie. Będziecie raczej patrzeć na słodkiego bobaska albo go gonić, jak już ruszy w świat. Z książki nici tak czy tak :)

10. Coś słodkiego tylko dla siebie. No przykro mi od teraz słodycze lub inne pyszne rzeczy będziecie jeść ukradkiem w łazience jeśli chcecie mieć je tylko dla siebie. Inaczej będzie „daj, eeee, co masz, mogę spróbować?” W zależności od wieku. A jak jeszcze będzie za małe to i tak nie będziecie jeść, bo każdy będzie patrzeć czy już schudłyście.

Macierzyństwo bez lukru. I tu bym mogła skończyć czekając na Wasze propozycje co jeszcze dopisać, jak to jest strasznie, źle i w ogóle. Ale nie byłabym sobą, gdybym jednak nie przedstawiła po prostu innego punktu widzenia na to samo. Tak, wiele zależy od tego, jak daną sytuację postrzegamy.

Macierzyństwo bez ściemy… z odrobiną lukru

1. Ciąża. Jasne, jest ciężko, szczególnie pod koniec, ale nie ma nic fajniejszego niż kopniaczki maluszka, który siedzi w brzuszku.

2. Poród. OK, boli, serio boli, bez względu na to czy siłami natury czy cięciem, ale wiecie co? To się szybko zapomina.

3. Mały bobasek. Jasne, po urodzeniu jest ciut pomarszczony, no kto by nie był siedząc tyle w wodzie? :) Nie zmienia to faktu, że dla Was będzie najpiękniejszym dzieckiem na świecie.

4. Karmienie piersią. Faktycznie może boleć i może być trudno, ale dacie radę, a jak nie to jest butla. Jakby nie było pod Waszymi skrzydłami jest fajny maluch, który uśmiecha się, odpręża, zasypia, gdy dostaje mleko. To wiele rekompensuje.

5. Ubranka. Serio tak jest, sięga się po to co pod ręką, ale skoro wybierałyście same ładne to Wasze dziecko i tak ślicznie wygląda prawda? :)

6. Seks. Z fajnym partnerem czy mężem wszystko można obrócić w żart i na pewno uda Wam się znaleźć czas dla siebie.

7. Toaleta. Faktycznie bywa szybko, ale… to dodatkowo spalone kalorie :)

8. Odpoczynek. Taki sen z pachnącym maluszkiem obok jest całkiem relaksujący.

9. Wyjazd za miasto na piknik. To mój ulubiony mit, bo sama wciąż w to wierzę, ale nieprzeczytaną książkę naprawdę rekompensuje mi widok dziecka.

10. Coś słodkiego tylko dla siebie. To wszystko prawda. Ale fajnie się dzielić z kimś kogo się kocha, a można też kupić więcej. Proste :)

Niby to samo, ale z trochę innym podejściem. Które jest dla Was bliższe? Co byście dopisali do tej listy mitów, jak Wy podchodzicie do ww. rzeczy? :)

Grunt to w każdej sytuacji znaleźć coś pozytywnego a świat wtedy jest po prostu łatwiejszy. A jak jest u Was? ♥

Komentarze:

  • Agnieszka Staniek
  • Odpowiedz

Paulinko ☺️ to co napisałaś jest ok… I moze boli i moze krytykują cie z każdej strony i czekają aż schudniesz. Im starsze tym wiecej wątpliwości i pytań, ale za nic bym tego nie oddała, ani zamieniła. Dla mnie to sens życia.

  • Agnieszka Staniek
  • Odpowiedz

Paulinko ☺️ to co napisałaś jest ok… I moze boli i moze krytykują cie z każdej strony i czekają aż schudniesz. Im starsze tym wiecej wątpliwości i pytań, ale za nic bym tego nie oddała, ani zamieniła. Dla mnie to sens życia.

Wszystko co napisałaś jest prawdą i mity i bez ściemy. Mam dwoje „szkodników”, bo jakoś tak pieszczotliwie ich czasami nazywam. Czasami „szkodniki” to właściwe określenie sytuacji, bo pomalowane ściany, powylewane szampony, powysypywane cukry, mąki itp. jak mama zniknie w innym pokoju pokazuje, że małe ale jednocześnie duże szkodniki :). Ale później przytulanie, buziaki, oczy kota ze Shreka i serce mamy mięknie jak świeża bułeczka :). Wydaje mi się, ze bez nich życie byłoby takie szare i beznadziejne.
Najgorsze są niektóre wieczory, jak jestem już zmęczona a one mają ochotę na zabawę powiązaną z walką między sobą o zabawki lub mamę, co skutkuje zawsze płaczem lub krzykiem. Wtedy mam ochotę wyjść z domu na spacer.
Macierzyństwo jest jak medal, ma dwie strony a i tak z reguły pamięta się tę dobrą :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Justa bardzo fajnie to napisałaś, dużo cierpliwości dla szkodników zatem :D
jestem ciekawa jak inni, czy widzą dwie strony medalu czy jedną i którą? ;-)

nie wazne z ktorej strony na to spojrzec, to jeszcze bradziej trzyma mnie przy tym by dziecka nie miec. Lubie czyjeś na chwilke , swoich NIE chce, ale pozdrawiam wszytstkie szcześliwe mamy ;)

Ja jako Mama widze tylko jedna strone medalu! ta piekna strone! :)
Dziecko Moje ( obecnie drugie ma 2 l.,- pierwsze urodziłam martwe) co przezylam wie tylko ta matka która przeszla to samo……….. wiec, Dziecie me Jest moim największym sczesciem w zyciu! (Maz tez,),
pomimo czasem ciężkich dni, naturalnie ze się zdarzają, uważam ze macierzyństwo jest jednam z piekniekszych darow Od Boga,
Dziecko uczy, codzien wychowuje, tak wiem co pisze, ,Tomy Rodzice popełniamy bledy (zmeczenie, irytacja często z prozaicznych powodow życiowych nie maajcych nic wspólnego z Dzieckiem), rozne czynniki wplywaja na nasz stan, Jednak Dzieci chlona wszytsko , kazde emocje, One sa nieskazitelne, zawsze Dobre! Ludzie z reguly rodza się dobrzy:),To nie dzieci sa niegrzeczne tylko Opiekun nie poradzil sobie w danej sytuacji, badz z niewiedzy bądź z lenistwa, z braku cierpliwości…….Dziecko stawia do pionu,,,i dobrze! …konsekwencja cierpliwość, Milosc spokoj to- to co Dzieciatko potrzezbuje najbardziej!!!!!,
Ja Jestem Najszcesliwasza najdumniejsza Mama na swiecie…często zmeczona (niemam pomocy w Babciach etc.)maz do pozna w pracy…ale tak jest dobrze, Dziecko sczesliwe Ja sczesliwa i na odwrot! i Niech tak będzie..pozdrawiam Wszytskie Szcesliwe Mamy ;) i Cb Paulinko.

co do ciąży to jeszcze bym dodała ciągłe obawy przy każdym kłuciu w brzuszku, czy aby na pewno wszystko jest ok z maluszkiem ;)

Poród? Mogłabym rodzić dwa razy do roku, dla mnie mistycyzm i uniesienie :)

  • kacha

jakoś mnie nie rozbawił ten żart…

  • ania

widac ze nie rodzilas jeszcze:)mistyczne bole….

  • Anka

Dla mnie poród to nic. Żadnych bóli, cierpienia czy tym podobnych. 5 minut i po sprawie. Wiadomo każdy poród jest inny, i każdy odczuwa ból na swój sposób, ale dla tego małego maluszka warto pocierpieć

  • kacha

tak sie składa, ze rodziłam, inaczej bym sie nie wypowiadala…

  • Ziutka

Z epidiuralem na pewno mistyczne hihi :D Przy partych nawet się uśmiechałam. Bez niego nie dałabym rady.

po polowie kazdego.
Ja mam 8 latka i jestem w 4,5 miesiaca ciazy.Niewiem co urodze mniejmy nadzieje dziewczynke,bo tydzien temu rpzezylismy zabieg stulejki pod pelna narkoza.Jutro wielki powrot do szkoly cuz za ulga.
Co do mitow. Ciaza? pierwsza bez objawowa gdyby niewielki brzuch i kopniaki to bym niewiedziala ze jestem w ciazy(robilam wszsytko co chcialam) druga koszmar wymiotoje od pierwszych dni mam okropna zgage dwa razy zemdlalam z oplakaym skutkiem rozcietej glowy,skora zrobila sie okropna wygladam jak idz mi i nierwacaj puki nieurodzisz.
Ale to piekny czas oczekiwania.
Porod?? pierwszy rozpoczac sie przed 10 parcia minut 15 naciete krocze niepamietam bolu…Oby drugi taki sam.
Bobasek.Moj urodzil sie duzy bo ponad 4 kilo i 61 cm niewygladal na pomarczonego babla.Byl naprawde sliczny co zdziwilo niejedna pielegniarke.
Karmienie piersia.Dwa lata pelnej mleczarni zero butelek smoczkow placzu w nocy,bylam wyspana.
Z toaleta niemialam problemy nawet jak chodzil,trzeba se system wypracowac :)
Slicznych ubranek niezdazylam jemu ubrac bo kupilam na 58 cm (niby mial miec 55.
Potem kupowalam to co praktyczne.
Opdoczynek zawsze robilam to kiedy i on spal
wyjazdy za miasto.Moj maz jest domownikiem i raczej niewchodzi w gre.Czasami zoo muzeum oceanarium ale piknik nie to nie dla nas.
Ksiazek przeczytanych mam setki.
no z seksem to ruznie to bylo.
Moje dziecko dopiero gdy poszlo do szkoly poznalo slodycze,wczesniej igdy go nieinteresowaly.Teraz w 3 klasie je ale tez nie to co ja lubie ;)

Fajnie to ujęłaś i podobają mi się obie strony medalu. Sama to przeżyłam. Mam w domu syna w wieku 6 lat i roczną córkę. Z synem ciąża była cudowna a za to jego pierwszy rok życia trudny – kolki, refluks, problemy z przybieraniem na wadze,krztuszenie, on niejadek… słowem dni były męczące: mało spał, był nadpobudliwy, wrażliwy na wszelkie bodźce, bał się wyjazdów, obcych domów, ludzi itp. W nocy super spał od wieczora do samego rana. Z córką odwrotnie – ciąża problemowa po dwóch poronieniach i do samego końca zagrożona, do tego nadciśnienie. Za to jej pierwszy rok który właśnie nam minął to cudowne dni, bez kolek i innych problemów, rozwój super, waga bez problemu bo to mały „żarłoczek”, wszędzie jej się podoba i nie ważne czy zna dane miejsce i ludzi. Ale za to mam w nocy „przekichane”. Niby śpi sama w łóżeczku ale budzi się bardzo często co 1-2 godziny, czasem by jeść a czasem by się wtulić i spać z moim cycem w zębach ;-) pieszczocha mała. Próbowałam różnych metod, dbałam o sytszą kolację ale jej chodzi bardziej o mnie niż jedzenie. Każda ciąża jest inna i każde dziecko jest inne. Warto mimo wszystko, dzieci szybko wyrastają z tego wieku i z tych problemów. Pozostaje tylko wspomnienie takiego słodziaka w domu. Jak by mnie ktoś spytał czy bym chciała mieć kolejne dziecko, dziś odpowiedziałabym że nie ze względów finansowych i bytowych. Dwójeczka to dla nas w sam raz :-) Ale bym się ucieszyła gdyby się okazało że jestem znowu w ciąży. Macierzyństwo to cudowna sprawa, to przywilej i dar bezcenny. Życzę dużo zdrówka i pozdrawiam.

A ja zaryzykuje stwierdzenie, że zależy od dnia:) Bo przecież są dni kiedy maluszek faktycznie leży roześmiany, dużo w dzień i w nocy śpi rozkosznie gaworzy, ciąże wspomina się z sentymentem a na myśl o porodzie płacze się ze wzruszenia, bo pamięta się tylko moment kiedy to pomarszczone, ale nasze najpiękniejsze dziecko leżało nam na brzuchu. Są też takie kiedy po nieprzespanej nocy i setnym wstawaniu tylko po to żeby podać smoczek, dziecko zamiast odsypiać leży i nie płacze a wrzeszczy, a my mamy w głowie przecież sam nie chciałeś spać, nosiłam cię 9 miesięcy wypchnęłam na świat w bólach a ty mi się tak odpłacasz:). U mnie przeważa chyba ta druga teoria, bo przecież ten maluszek w końcu się do mnie uśmiechnie, a wtedy wszystko jest różowe. Dzięki Bogu, że często się śmieje:)

Ja napisze tak…nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Ale jedno wiem napewno dziecko to największy skarb jaki może przydażyć się rodzinie. Scala kłótnie, gromy, nawet rozstania. To lekarstwo na dobre i na złe. Balsam na smutki, depresje i niepowodzenia. Dzięki dziecku stajesz na nogi bo Cię mobilizuje. Miałam ciężki okres ciąży i prawie martwa się urodziła. Ale gdy poraz pierwszy wyciągnięto ją z inkubatora i pozwoloną ją mi przytulić już żadne złe wspomnienia się nie liczyły. Do dziś wspominam to ze łzami w oczach. Mimo, że dziś ma już 4 latka i bywa różnie, jak to z dziećmi, to zawsze jak mi ciężko wspominam dzień kidy pierwszy raz ją utuliłam…………………….i to jest najlepsze lekarstwo na chwile zwątpienia………..

no po prostu jakbyś byłą u mnie w domu i opisywała to się teraz u nas dzieje, ciąża i poród masakra ale uśmiech maluszka rekompensuje wszystko i daje kopa i siłę do wszystkiego ;)

  • Monia

Nasze rady powinny wziąć sobie do serca wszystkie młode mamy w chwilach zwątpienia ;-)

Ja zawsze patrzyłam na moich dziadków. Mieszkaliśmy z nimi i bywało między nimi jak burza. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Czasem myślałam po co są razem. Zapytałam ich kiedyś o to a oni na to….jesteśmy razem bo wy jesteście nasze wnuki i dla was wszystko ;-) i tak przeżyli ze sobą 60 lat małżeństwa, i jak to powiedzieli, zawdzięczają to nam dzieciom….mimo, że już ich nie ma zostają w moim sercu na zawsze jako przykład wielkiej miłości mimo wszystko…

Zgadzam się z Tobą w stu procentach :)! wszystko ma swoje wady i zalety, macierzyństwo również:) Sama jestem mamą 5miesięcznego bobasa i jest ciężko, ale Jego uśmiech rekompensuje wszystko! :) :)
A co do porodu, to ja chyba obalam wszystkie mity! Trwał 6 godzin, ból jak najbardziej do wytrzymania, taki trochę mocniejszy niż podczas miesiączki:) bez znieczulenia siłami natury z lekkim nacięciem. A po 4 godzinach po porodzie już normalnie funkcjonowałam :) a tak mnie straszyli że to takie straszne, i nigdy więcej nie będę chciała rodzić. Nie było tak źle :) I już nie mogę się doczekać kiedy zajdę w drugą ciążę :)

Pozdrawiam :)

Paulinko, pięknie to napisałaś!
Zgadzam się z jedną i drugą opcją (chociaż bardziej skłaniam się ku tej drugiej :) Jestem podwójną mamą i macierzyństwo to jest coś najlepszego, czego doświadczyłam w życiu (pomimo bólu, nieprzespanych nocy, bałaganu, itp.) A moje kochane dzieciaczki są najcudowniejsze na świecie (tak jak każde dziecko dla swojej mamy :)
Pozdrawiam i życzę radości z bycia mamą Paulinie.
I oczywiście Michałowi z bycia tatą ;)

Za dużo tych wpisów o macierzyństwie, jakby nie patrzeć, to co 2 3 wpis jest o macierzyństwie. :(

Paulina Stępień
  • Paulina

Malinka naprawdę? Zerknęłam na ostatnie widoczne na http://domowa.tv/ i wcale tak nie jest :) mimo że to jest to co teraz mnie mocno zajmuje, ostatnio było o zdrowiu, o albumach, świecach, bieganiu, urządzaniu domu. Zaglądaj częśćiej, może po prostu sama tylko te czytasz ;)

  • Ewa

A ja się bardzo cieszę że pojawiają się takie wpisy o macierzyństwie ;-) Można się wiele dowiedzieć od obecnych mam. Dzięki!

Paulina, ty potrafisz ze wszystkiego znaleźć jakieś pozytywne strony

Ja akurat ciążę przeszłam śpiewająco :) Poród do tej pory jak wspominam to mam nieprzyjemne ciarki na plecach. Niby krótko rodziłam bo 5 godzin, ale jakby nie ostatni etap czyli położenie maleństwa na mnie i przytulenie, to było by najgorsze 5 godzin w moim życiu :) A i akurat miałam szczęście bo dziecko w nocy mi się często nie budziło :) ale są ciężkie momenty i uważam że o nich się powinno mówić. Nie odstraszając mam nadzieję przyszłych Mam, ale dla tych biednych za dużo od siebie wymagających powinna być otucha, że nie jest nigdy jak w reklamie. I to, że nie jest nie oznacza, że nie może być dobrze i szczęśliwie :)

Nie oszukujmy się. Każda kobieta liczy się z tym że ciąża, poród to wyzwanie a do tego na tym się nie kończy. Bo wychowanie malca to bardzo ciężka i odpowiedzialna praca. Tak praca 24h na 365 dni w roku. I to do tego nie płatna i często nie doceniana.A i tak każda się na to decyduje a czasem wręcz desperacko pragnie dziecka. A dlaczego? … pierwszy uścisk palca przez malutką rączkę, uśmiech, spojrzenie. To gdy wracasz do domu a małe oczka cieszą się na twój widok, gdy pokazujesz młodemu człowiekowi świat. Takie chwile są bezcenne. I warte każdego wysiłku okupionego bólem czy łzami. To jedyna taka relacja gdy jeden uśmiech małego człowieka uśmierza ból, zmęczenie i w jednej chwili świat staje się jaśniejszy. Nie wyobrażam sobie już życia bez mojej córki. Jak to powiedziała moja teściowa „kobieta jest jak czołg” obolała, zmęczona brnie do celu czyli aby jej dziecku niczego nie brakowało.

Macierzyństwo (rodzicielstwo), nie jest łatwe. Trudy ciąży i porodu to, według mnie, pestka przy tych wszystkich troskach, które są później. A jednocześnie rodzicielstwo to dla mnie ogromna przygoda. Co dzień nie mogę się nadziwić, że moja Córcia była w moim brzuchu, że jeszcze niedawno tylko leżała i fikała nóżkami, a teraz prawie samodzielnie chodzi. I co dzień uczy się czegoś nowego.
Fakt, że od początku ciąży – przynajmniej tak było ze mną – martwisz się, czy wszystko jest ok. Czy maluch urodzi się zdrowy.. Po porodzie wszystko boli, a mimo to skądś bierzesz siłę, żeby wstawać i karmić maluszka co 3 godziny przez całą dobę. (tryb padnij – powstań ;)
Jednego jestem – jako mama – pewna: absolutnie nie powinny mieć dzieci osoby, które nie chcą. Bo to tylko i wyłącznie krzywda i cierpienie dla dziecka. Ja niemal w każdym momencie myślę o mojej Córci – poczynając od spraw przyziemnych, czy jest napojona, najedzona, czy jej wygodnie, nie za zimno. Przecież taki maluch jest kompletnie zależny od rodzica!
Jak słyszę/czytam, że dzieci są zaniedbywane (o gorszych sytuacjach nie wspominając) to az mnie serce boli.
Fajnie Paulinko, że piszesz odważnie jak jest.
Dziewczynki już od małego są „karmione” kłamliwymi opowieściami o różowych pachnących bobaskach.
Jak ktoś naiwnie w to wierzy i zostanie mamą, to może się mocno rozczarować. A wiadomo, kto na tym straci – dziecko.
Dużo zdrowia Paulinko dla Ciebie, brzuszka i całej Twojej Rodziny

piękne podejście:) choć wszytko przede mną! trzeba uczyć się optymizmu! dobrze nim zarażasz! jak dziś wyrobię tu umieszczę fote m,ojego „nieudanego ciasta” pod walentynkowym na Kotlecie:) nie udalo sie – ale udalo mi sie z niego zrobic opcje B…. bo pomyslalam, ze pewnie zrobilabys podobnie: nie zalamala sie tylko przerobila ciasto:)i tak zrobilam…szczegoly niebawem:)

Każda ciąża jest inna, każda kobieta inaczej ją przechodzi. W pierwszej ciąży biorąc pod uwagę teraźniejszą czułam się super. W tej ciąży do 5 miesiąca żałowałam, że sie zdecydowałam. Chciałam, ale objawy o mało mnie nie wykończyły. Cięcia cesarskiego tak szybko się nie zapomina bo blizna rwie na zmianę pogody przynajmniej rok , czasem miałam wrażenie, że ktoś mi brzuch rozrywa. Jakiś czas temu dodałam na bloga listę najgorszych objawów ciąży.

Bardzo fajny wpis. Szczególnie część dotycząca porodu, wkurza mnie jak laski które miały cesarkę wypowiadają się, że poród jest do przeżycia (a co one o nim wiedzą? miały zabieg, nie poród). Opowiada się bajki o wielkim doświadczeniu, przeżywaniu porodu, bzdura, pot, łzy i prośby o dobicie. Ale dziecko na brzuchu po czymś takim jest zjawiskiem nie do opisania. Rodziłam 12h, ale dla tych kilka minut mogłabym rodzić jeszcze raz. Takie przesłanie dla dziewczyn które jeszcze nie rodziły :-)

Świetnie napisane:) Dla mnie dzisiaj bliższe jest podejście drugie ale jak zapytasz mnie o to samo po nie przespanej nocy albo przed okresem to bez mrugnięcia wybiorę pierwsza opcję. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że macierzyństwo opisuje słówko „najbardziej” :kocham, wzruszam się, zmęczona, rozbawiona, rozzłoszczona, ostrożna. Podsumowując nie zamieniłabym tego za nic w świecie:) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz: