Konwergentny konkurs – wygraj telefon

Konwergentny konkurs – wygraj telefon

Obiecałam Wam konkurs i oto on! W dodatku konwergentny, czyli konwergentny – Wy podpowiecie mi, gdzie jeszcze mogę słuchać audiobooków a ja mam dla Was telefon z abonamentem na cały rok :) Do wygrania jest telefon Sony Xperia Z1 Compact i usługi Orange Open.

W ramach współpracy z Orange, z którym dzisiaj zapraszam Was na konkurs powstał też fajny film :)

Film to nie nudny test produktu ani zwykła reklamówka, ale trochę taki dzień ze mną. Tak byście mogli się dowiedzieć kiedy odpowiadam na komentarze, jak znajduję czas na czytanie książek i co najbardziej lubię gotować przy okazji korzystając na co dzień z usług Orange Open.

Obejrzyjcie koniecznie, tak są w filmie koty!!! :) haha

Filmy z pozostałymi uczestnikami akcji „12 konwergentnych”, w której biorę udział, będą stopniowo dostępne na stronie 12konwergentnych.pl.

A teraz konkurs dla Was

Obiecany konkurs, czyli do wygrania pakiet usług Orange Open i telefon Sony Xperia Z1 Compact.

Co trzeba zrobić?

Opiszcie w komentarzu najbardziej szalone miejsce, sytuacje do słuchania audiobooków lub czytania książek :) Taka konwergencja czytam, słucham i jeszcze robię coś innego i wychodzę na tym dobrze :) Czyli więcej za mniej, jak w usłudze Orange Open :)

Czas konkursu od dzisiaj 24.05.2014 do 31.05.2014. Wyniki 4.06

Nagrodę (pakiet usług Orange Open i telefon Sony Xperia Z1 Compact) otrzyma osoba, która udzieli najciekawszej odpowiedzi. Powodzenia! Czekam na Wasze komentarze i mam nadzieję, że będę miała świetną zabawę je czytając :)

Pełen regulamin konkursu znajdziecie tutaj: Regulamin konkursu „Orange Open”.

Komentarze:

Najciekawsza i Najśmieszniejsza sytuacja
Często jadąc Autobusem nudzę się i słucham (muzki albo audiobóków)
Pewnego dnia wsiadam rano do autobusu i zaczynam słuchać
i tak słucham słucham , rano. więc przymykam oczy ;) i stało się ominełem swój przystanek więc szybko wysiadam na najbliższym możliwym i dalej idąc słucham ide ide , i ide nagle klepie mnie po ramieniu jakiś pan ja wyciągam słuchawki z uszu i pytam
-tak ?
– Młody człowieku zgubiłeś coś
– Dziękuje
Dowidzenia
Była to kartka z ważnym listem a właściwie to bardzo ważny dokument schowałem i zauważając autobós po przeciwnej stronie szybko biegnę wsiadam I jadę do celu .

Dobrym miejscem do słuchania audiobooków jest oczywiście kuchnia :) Ostatnio mam coraz mniej czasu na czytanie, a podczas przyrządzania czegoś pysznego, m.in. z „kotleta”, mogę połączyć przyjemne z pożytecznym :)

Gdy jeździłam do pracy o piątej rano w autobusie bywało jeszcze ciemno, siedziało ze mną jeszcze kilkanaście osób.
Włączałam audiobooka, słuchawki i podróż mija szybciej;) Ale, ale, pewnego dnia, jadąc standardowo słuchawki do uszu, klik w audiobook – słucham, miałam wrażenie iż ciszej niż zwykle słychać, pogłośniłam w słuchawkach – nic, w telefonie ok, po jakiś 5 minutach zorientowałam się że…….cały autobus słucha tego co ja (^^,)słuchawki wsadziłam do uszu, ale do gniazdka w telefonie już nie. Towarzystwo rozbawione, inni poddenerwowani, a ja zaspana przeprosiłam wszystkich za ” znęcanie” się nad ich uszami – niektórzy mieli dłuższą trasę i chcieli się zdrzemnąć, niestety nie mogli. Zapamiętano mnie i od tamtej pory zawsze sprawdzam czy końcówka jest tam gdzie trzeba.

Kiedy byłam młodsza trenowałam pływanie. Treningi odbywały się 2 razy dziennie. Bardzo często były żmudne i nudne. Bo tak na dobrą sprawę co ciekawego może się dziać kiedy trener wymyśla zadanie, które polega na pływaniu przez godzinę od ściany do ściany. To niestety nie jest sport kiedy można sobie z kimś porozmawiać, jeśli znacie kogoś kto pływa kraulem lub delfinem i jednocześnie plotkuje z koleżanką obok dajcie znać ! :) chętnie nauczę się takiej umiejętności.
Jak każdej osobie w wieku licealnym zdarzało się, że nie dałam rady nauczyć się na sprawdzian lub przeczytać szkolnej lektury. Na szczęście znalazłam na to sposób :) Drogą internetową nabyłam wodoodporną mp3. Był to strzał w dziesiątkę. Nagrywałam na nią audiobooki, wchodziłam do basenu, płynęłam a miła pani czytała mi Przedwiośnie czy Lalkę. Wystarczyło kilka/kilkanaście dwugodzinnych treningów żebym opanowała szkolną lekturę do perfekcji łącząc przyjemne z pożytecznym. Wynik pisemnej matury pokazał, że w moim przypadku „podwodna” nauka miała rację bytu, zdobyłam 85 % dzięki świetnej znajomości lektur :) Polecam wszystkim taką formę nauki bądź umilanie sobie czasu spędzonego na basenie czy nad jeziorem ! :)

Cześć! To co kocham, to góry i książki. Bywało, że zabierałem ze sobą książkę i siadywałem na szlaku zaczytując się w kolejnych rozdziałach. Bywało, że traciłem rachubę czasu i zmieniająca się pogoda krzyżowała mi plany. Bywało że nie dotarłem do wyznaczonego celu. Bywało… Na szczęście od pewnego czasu mam audiobooki. Coś pięknego, gdy słyszę głos lektora i podziwiam widoki na szlaku. potrzebuję tylko naładowaną dobrze baterię w telefonie i mogę ruszać dalej. Polecam i pozdrawiam :)

Może nie jest to jakieś szalone miejsce lub sytuacja do czytania/słuchania książek, ale za to bardzo często jest „zbawieniem” w danej sytuacji. Mowa o pobycie w szpitalu, nie wyobrażam sobie nie spakować do torby czytnika e-booków. No, bo co robić całymi dniami, szczególnie wtedy kiedy leży się samemu na sali? A podczas czytania/słuchania czas szybciej mija między badaniami, posiłkami, dniami czasami bardzo długiego pobytu. Myślę nawet o tym, że dobrym pomysłem jest zabranie czytnika audiobooków na porodówkę po to by móc odtworzyć ulubioną książkę (zamiast słuchania muzyki) czytaną uspokajającym głosem lektora albo poradnik na temat porodu, który pomoże nam w tych trudnych chwilach. Mam jednak nadzieje, że poród będzie na tyle szybki, że nie zdążę nawet pomyśleć o czytaniu/słuchaniu książki :D

Hejka!

Moja przygoda z audiobookami rozpoczęła się gdy postanowiłam wrócić do formy po ciąży. Rozpoczęłam codzienne wieczorne marsze nordic walking. Słuchanie muzyki szybko mi się znudziło i zaczęłam słuchać audiobooków Agathy Christie. Przyjemny mrok i chłód dookoła a prosto do ucha niesamowite historie czytają mi lektorzy o hipnotycznych głosach: panowie Dziurman i Słota.
I tak pewnego wieczoru zasłuchana w audiobooka maszerowałam dziarsko chodnikiem. W dzielnicy w której mieszkam, Białołęka, wiele osób wieczorami biega, wychodzi z psami na spacer. Jakoś nie zwróciłam uwagi że wszystkie te osoby zniknęły z chodnika i przeszły na drugą stronę ulicy. Kątem oka zauważyłam że na małej polance tuż obok mnie ktoś wyprowadził małe stadko szczeniaków. Maszeruję dalej. Oczom moim ukzało się kilka dużych dzików a „małe szczeniaczki” okazały się być małymi dzikami. Zamyślona i zasłuchana prawie weszłam w to stado. Dawno się tak nie wystraszyłam. Oczywiście natychmiast uciekłam na drugą stronę ulicy. Tam jakiś pan powiedział mi że mnie wołał i machał do mnie żeby mnie ostrzec ale ja nie reagowałam.
Cale szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mój nordic walking mógł zamienić się w sprint i to z przeszkodami!

Pozdrawiam serdecznie i gratuluję powiększenia rodziny

Ewa

Uważam, że najbardziej szalone miejsce do czytania/słuchania książek może z pozoru wydawać się spokojne. Mam na myśli las :) Gdy wchodzimy do lasu ogarnia nas błogi spokój, relaksujemy się pięknymi zapachami lasu i śpiewem ptaków. A tak naprawdę las przecież tętni życiem. Mieszkają w nim lisy, dziki i inne zwierzęta, których może często nie spotykamy, ale bezpieczne też do końca nie są. Wyobraźmy sobie teraz, że siadamy w lesie i wyjmujemy książke lub zakładamy na uszy słuchawki…nieźle nie? Od razu włącza się wyobraźnia i zerkanie czy nic nas nie zaatakuje :D
Chodź słuchanie książek w lesie może też mieć inny wymiar. Możemy założyć słuchawki na uszy gdy idziemy na grzyby/jagody. Odpłyniemy sobie w krainę wyobraźni i wtedy i czas miło zleci i więcej jagód zbierzemy nawet się nad tym nie zastanawiając. A jakie pyszne rzeczy potem możemy z nich przygotować! mmm… Pamiętamy tylko, żeby przy tym słuchaniu książek w lesie nie zapomnieć którędy przyszliśmy…bo jak zapomnimy to może się zrobić naprawdę groźnie haha :)

Pozdrawiam serdecznie :)

Oczywiście najlepszym miejscem na słuchanie Audiobooków jest praca, najlepiej taka, w której ma się kontakt z trudnymi Klientami, wtedy nie trzeba ich słuchać :-)

Moim zdaniem, najlepsze miejsce do słuchania audiobooków to łazienka. Sama nie stosuję, ale znam WIELU mężczyzn, którzy właśnie tam trzymają największą ilość książek (słyszałam ostatnio nawet, że ktoś gazety czyta – o zgrozo – w wannie!) – taki audiobook w kibelku to o wiele lepsze rozwiązanie ;)

Najlepszym miejscem do słuchania audiobooków jest łazienka, podczas kąpieli w wannie pełnej pachnącej piany;-) Tylko należy wybrać bardziej wciągające i emocjonujące pozycje do słuchania, żeby przypadkiem nie obudzić się w zimnej wodzie:-)

A może by tak użyć najbardziej ekstremalnego miejsca jakim jest powietrze?
Proponuję więc posłuchanie ulubionej książki w podniebnej kąpieli
?. Wyobraźmy sobie włączenie swojej ulubionej książki i unoszenie
się nad pięknymi krajobrazami. Być może dla jednych słuchanie ebooka w
takim miejscu działałoby odprężająco, a być może byłoby
pomieszaniem paniki z radością :D. Jedno jest pewne- na pewno byłoby to
oryginalne przeżycie. W końcu dlaczego mielibyśmy ograniczać się do
książek tylko na powierzchni ziemi. Stwarzajmy bezpieczne szalone
sytuacje i zamieniajmy typowe czynności w nietypowe przeżycia!

A może by tak użyć najbardziej ekstremalnego miejsca jakim jest powietrze?
Proponuję więc posłuchanie ulubionej książki w podniebnej kąpieli
:) Wyobraźmy sobie włączenie swojej ulubionej książki i unoszenie
się nad pięknymi krajobrazami. Być może dla jednych słuchanie ebooka w
takim miejscu działałoby odprężająco, a być może byłoby
pomieszaniem paniki z radością :D. Jedno jest pewne- na pewno byłoby to
oryginalne przeżycie. W końcu dlaczego mielibyśmy ograniczać się do
książek tylko na powierzchni ziemi. Stwarzajmy bezpieczne szalone
sytuacje i zamieniajmy typowe czynności w nietypowe przeżycia!

Z poradnika małżeństw doskonałych: kiedy mąż usilnie po raz kolejny namawia cię na obejrzenie z nim piętnastej części Szklanej Pułapki, ty bardzo chętnie i z uśmiechem na ustach towarzyszysz mu, bezszelestnie zakładając na uszy małe słuchawki, z których dobiegać będzie już za chwilę Pożegnanie z Afryką:-) Podobnie, gdy ty chcesz obejrzeć trzygodzinne „Wichry Namiętności”, wtulona w swojego mężczyznę, tenże właśnie włącza sobie na słuchaweczkach 20000 mil podmorskiej żeglugi. I tak siedzicie sobie przytuleni co wieczór, oboje zadowoleni:-)

najdziwniejsze miejsce w którym czytałam książkę? dla mnie była to poczekalnia w centrum onkologii.Ciasna,duszna poczekalnia,mnóstwo ludzi, i ja, czekająca na wyniki biopsji.Czekanie zdawało się trwać wiecznie.Miałam ze sobą książkę której tytułu nie pamiętam, w tej chwili nawet nie pamiętam nawet treści.Czytałam,bo tak szybciej płynął czas a gazety słabo zajmowały moją uwagę.Uważam,że namacalna książka nigdy nie zastąpi audiobooka, bo jest prawdziwa, pachnąca farbą drukarską, realna.

najdziwniejszym miejscem w jakim sluchalam audiobooka byla sala konferencyjna w pracy -ogromny ekran,telekonferencja z szefem na zywo,wokol pelno ludzi,wszyscy skupieni na nudnawym wystapieniu, i ja-z malenkimi sluchawkami w uszach i dobrze schowanym pod bluzka kablem:) bez tego sprytnego urzadzenia zanudzilabym sie na smierc, a tak-wyszlam stamtad z usmiechem na ustach:)

Najbardziej szalone miejsce do słuchania audiobooków? W łóżku podczas seksu, a co…:)

Gdzie jak nie na wycieczkach ze zwiedzaniem :) Czasami przewodnicy okropnie nudzą, audiobook jest wtedy extra! Fajnie jest posłuchać też (co sama praktykowałam) w wesołym miasteczku! Okropnie boję się sky flyerów, zwykle kończy się rozstrojem żołądka, ale nie tym razem :) z audiobookiem Ani z Zielonego Wzgórza przetrwałam i co więcej! Dzięki temu zaczęłam przygodę z kitesurfingiem(bardzo się tego bałam!), na którym oczywiście także słucham różnych audiobooków. Ps. Kiedy zaczęłam pływać/latać na kite aby pokonać nudę ciągłego wpadania do wody z latawcem postanowiłam słuchać najbardziej żmudnych książek :) Polecam na przygody z morzem niezniszczalnego Starego Człowieka i Morze :)

Proponuję zrobić sobie taki dzień z audiobookiem, w którym każdy z nas sprawi, że zwykłe codzienne miejsca staną się szalone. Ułóżmy więc plan takiego dnia :) !

-Na początek przystanek fryzjer, a co! :D Dla większości kobiet postrach czasem większy niż stomatolog haha. Spróbujmy jednak dać się ponieść chwili i zaryzykujmy. Być może wyjdziemy śmiejąc się przez łzy, ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Uważajmy tylko na słuchawki żeby się nie okazało, że oprócz włosów mamy też obcięte kabelki ;D

-Następnie wizyta w gabinecie kosmetycznym, bo rzecz jasna trzeba gdzieś ukoić wszystkie nerwy dnia codzinnego . Masażyki, maseczki, czy inne magiczne zabiegi kto co lubi do wyboru do koloru! Razem z audiobookiem to takie 2in1- odprężenie dla ciała i umysłu ;)

-Przystanek numer trzy to….uwaga uwaga….ZAKUPY! W końcu każdy pretekst jest dobry :D Bo i w sklepowej przymierzalni trzeba zadiebutować ze słuchaniem książek. A może nawet książka zainspiruje nas do jakiegoś konkretnego zakupu np. stroju kąpielowego, gdy jest ona o wakacyjnej miłości ;)

-Teraz zapewne jesteśmy już głodni. Wstąpmy więc do ulubionej restauracji/kanajpki/baru i zjedzmy coś na co zawsze mieliśmy ochotę, ale odmawialiśmy sobie bo: a to za tłuste, a to za bardzo kaloryczne, a to za drogie. Po prostu zjedzmy przy ulubionej lekturze :)

-Po strawieniu czas na specjalny punkt programu czyli pójdźmy ze słuchawkami na uszach zrobić coś szalonego o czym zawsze marzyliśmy, ale brakowało nam czasu. Wiadomo, każdy ma inne marzenia, ale może to być np. skok na bungee, lot balonem, wejście na ostatnie piętro Pałacu Kultury, zapisanie się na kurs tańca czy jazdy na deskorolce. Może to być wypożyczenie na kilka chwil super nowego porsche, albo zapis na kurs dziergania na szydełku haha. Zaszalejmy! Tak pod wpływem książek i energii jaką w nas wyzwalają :)

Hm..a teraz to już czas wrócić do domu, bo pewnie nasz portfel bardzo ucierpiał, ale życie jest jedno i raz na 5 lat można :)

Pozdrawiam :)

Jako, że niedługo czeka to i mnie, zastosuję ciekawego i wciągającego audiobooka jako metodę relaksacyjną podczas porodu, a co! Bo raczej na przeczytanie standardowej książki nie ma co liczyć, ale myślę, że taki audiobookowy poradnik radzenia sobie z sytuacjami trudnymi może być pomocny!

Najbardziej szalona sytuacja do czytania ebooków to skok ze spadochronem.

Moim zdaniem, najlepsze miejsce do słuchania audiobooków to latanie na paralotni , znam paralotniarza którzy lata i słucha swojej ulubionej myzyki, może to niebezpieczne ale bardzo szalone

Najlepsze miejsce do czytania i słuchania muzyki jest w domu w toalecie. Tam mój maż idąc na jak ja to mówię na posiedzenie. Bierze telefon i gazetę/laptopa. Spędza w nim ok 30 min do 2h siedząc czytając i słuchając muzyki nie robiąc sobie nic przy tym jak ktoś się dobija za potrzebą. Ma na tyle spokoju od dzieci że często tam siedzi i czyta. Cóż zastanawiam się czy drugiej toalety nie trzeba zrobić :D

Myślę, że audiobook jest najlepszym przyjacielem podczas wizyty u dentysty. Można słuchać o przedzieraniu się przez dżungle czy ucieczce przed bandytami i katorga wiercenia wydaje się mniej dotkliwa albo skupić na romantycznej historii czy poszukiwaniach mordercy i zapomnieć o bólu. Poza tym unika się tym samym nieznośnych pytań dentysty „I jak? Nie boli prawda?”.

  • DOMINIKA GÓRSKA
  • Odpowiedz

Podczas z facetem w łóżku bara bara słuchanie wspólne audiobooka mnie zadowala!!!

Książek słucham przed pójściem spać. Kładę telefon koło łóżka i puszczam audiobooka. Idealny sposób na uniknięcie „myślenia o wszystkim” :) Trochę taki powrót do dzieciństwa, miło się zasypia słuchając jak ktoś opowiada mi historię. Szczególnie jak opowiada dobry aktor. Polecam wszystkim!

Myślę, że szalonym miejscem czytania książki jest również siłownia, a dokładnie bieżnia. Gdy idę na siłownię, zabieram ze sobą książkę, wchodzę na bieżnię i biegnę (w pełnym tego słowa znaczeniu) czytając książkę. Łączę przyjemne z pożytecznym: spalanie kalorii z kulturą :)

jako typowa sowa czytam Sobie gdy już wszyscy zasną książka wędruje że mną po całym domu typowe pranie, odmrażanie lodówki itp ale w letni sezon to ogródek ławeczka wieczorami gdy kwitnie maciejka to moje miejsce ;)

A ja tam najbardziej lubię u dentysty na fotelu i co dziwne dla niektórych może się wydać na porodówce bardzo mi to pomogło:-)

Mam dwójkę dzieci, łatwo więc sobie wyobrazić, że w moim domu panuje rozgardiasz i jest bardzo gwarnie, która to atmosfera czasem nie sprzyja czytaniu książek :) Wychodzę więc wtedy … na strych, oczywiście pod pretekstem powieszenia prania, bowiem tam właśnie mamy ulokowaną pralnię :) Biorę wtedy miskę z mokrym praniem i mówię do męża:
– Idę na strych, mam tony prania do wieszania!

Idę, wieszam wszystko w kilka sekund (lata praktyki czynią mistrza) i myk! Siadam sobie z książką lub audiobookiem w kąciku :) Wracam do mieszkania po około 40 minutach, nikt nie wnika dlaczego tak długo (wiadomo, tony prania..).
Jakież było moje zaskoczenie gdy niedawno mąż spytał mnie:
– I jak lektura książki, kochanie? :)

Na początek opowiem o sobie….mam małego synka, pracuję zawodowo i często brakuje mi czasu na przyjemności. Uwielbiam czytać….czytać wszystko, książki, gazety a nawet instrukcje obsługi :)
Mogłabym czytać po nocach bo wówczas mam trochę czasu ale byłabym niewyspana, dlatego moim sposobem na lekturę jest zaglądanie do niej w każdej możliwej chwili. Zatem sięgam po nią myjąc zęby, żeby choć kilka stron łyknąć. Drugą sytuacją jest gotowanie….jedną ręką mieszam w patelni a w drugiej trzymam książkę. Niestety kilka razy skończyło się przypalonym obiadem. W ciągu całego dnia znajduję wiele sytuacji podczas których mogę zatopić się w lekturze. Polecam osobom cierpiącym na chroniczny brak czasu :)

Ja kocham książki w każdej postaci czytam wszędzie a odkąd mam mało czasu najczęściej słucham audiobooków w kuchni i w łazience gdy biorę kąpiel . Jeśli chodzi o najdziwniejsze miejsce kibelek ;-)

Książki… czytam wszędzie… W pociągu, autobusie – normalka, nawet to, że nie raz przegapiłam przestanek? W kuchni? Normalka… Dopiero swąd spalenizny sprowadzał mnie na ziemie… W wannie… aż woda zrobiła się lodowata i stukot zębów przywracał mnie do świata żywych…w kibelku – proszę bardzo. Tylko to walenie w drzwi doprowadzonej do ostateczności rodziny… Głaskając psa… – do póki ktoś nie zwrócił uwagi, że psu wygłaskałam sierść i pozostał goły placek… Na spacerze? A jakże… dopóki nie wlazłam w latarnie i nie rozbiłam okularów… Ech bez książek mój świat nie istnieje… Szkoda, że wzrok coraz gorszy i okulary coraz bardziej ciążą na nosie… Bezpieczniej chyba byłoby słuchać audiobooka…. ale on nie pachnie tak jak książka…

Słuchać i czytać można wszędzie! Dowód poniżej, alfabetycznie :)
A – Aula podczas nudnego wykładu;
B – Boisko do piłki nożnej – mąż zadowolony z towarzystwa, ja się nie nudzę;
C – Camping i komary nie są straszne;
D – Dom nawet jak są pełne ręce roboty;
E – Espresso, pyszna kawka tylko pobudza wyobraźnię podczas czytania;
F – Fiat, mój samochód, oczywiście podczas stania w korkach;
G – Garaż, pomoc mężowi przy myciu samochodu już nie taka straszna;
H – Hala targowa, warzywa same wskakują do koszka na zakupach;
I – Imieniny u Cioci Jadzi, która nie zauważy małej słuchaweczki w uchu;
J – Jacht – rejs po spokojnym jeziorku z książką w tle;
K – Kolej, nie taka kolej straszna z audiobookiem na uszach;
L – Las, podczas spaceru, roweru, biegania –niepotrzebne skreślić;
Ł – Łazienka, wanna, audiobook, komentarz zbędny;
M – Maraton i nawet nie zauważyłam jak go pokonałam;
N – Na co dzień – czyli w każdej innej sytuacji, którą nie wymieniłam;
O – Odkurzanie, odplamianie, odmywanie, odklejanie…;
P – Plaża, zachód słońca z dobrym romansem nie jest zły,
R – Rowerowa wycieczka może z „Podręcznikiem przygody rowerowej”;
S – Spacer z książką nawet na koniec świata;
T – Tulum (Meksyk) moja utopia i marzenie, aby kiedyś przeczytać tam książkę, chociaż jeden rozdział;
U – Urlop, jedna walizka na książki, jedna na ubrania;
W – Warszawa – droga do pracy nie do pokonania bez audiobooka;
Y – Yeti – pewnie też lubi czytać;
Z – zagranica, nic nie koi tęsknoty za ojczyzną jak dobra książka ulubionego polskiego autora
I wiele, wiele innych miejsc i sytuacji
:)

Jestem typowym facetem, który za grosz nie ma intuicji, podzielności uwagi i nie potrafię rozróżniać kolorów. Zasypiam 2 sekundy po położeniu się do łózka, bo chyba mam niezbyt złożony umysł, który wieczorem chce tylko spać i nie ma ochoty na przemyślenia i przetwarzanie wszystkich wspomnień z poprzedniego dnia. Z zawodu jestem operatorem szeroko pojętych maszyn numerycznych i mój ścisły umysł genialnie się tam odnajduje. Nie mam jednak za grosz talentu do rozplanowywania czasu i zawsze się spóźniam i o wszystkim dowiaduję się chyba ostatni. Tak samo jest w pracy i kiedy wszyscy idą na przerwę ja zwykle mam pracy pełne łokcie. Siadam więc wygodnie na podnośniku, zakładam słuchawki i relaksuję się kilkadziesiąt metrów nad ziemią. No cóż w pracy jestem uznawany za odludka, a może za dziwaka, ale wygodne siedzenie na fotelu z nogami w górze, a wokół tylko błękitne niebo to wrażenia, których nie da się opisać kilkoma zgrabnymi zdaniami wystukanymi na klawiaturze komputera. Jeśli dodatkowo ze słuchawek leci najnowsza powieść Kinga, to chyba mogę zostać pracoholikiem!

Uwielbiam czytać. Do niedawna moja mama wyganiała mnie w lato z książką żebym pooddychała świeżym powietrzem. W tym roku zaangażowałam się w prace w ogrodzie, gdzie nie mogę czytać papierowej książki, dlatego świetnie sprawdza się telefon, słuchawki i wgrana książka, którą w dzień słucham a w nocy czytam w originale. Także… czytam pieląc grządki i przycinając trawę przy ogrodzeniu :)

Dla mnie najlepszym miejscem do słuchania audiobooków jest łóżko przed snem i jak jadę samochodem…. mając dwójkę małych dzieci jak nie jedna z Nas wie… ciężko znaleźć w ciągu dnia pośród innych obowiązków chwilę na czytanie… idąc z dziećmi na spacer też nie założę słuchawek, bo z nimi rozmawiam i odpowiadam na ich pytania… więc dla mnie tą złotą porą jest łóżko kiedy zasypiam… audiobook nie zastąpi w prawdzie książki, ale kiedy nie ma innych możliwości okazuje się zbawienny dla osób które bez książek mają ciężko się obejść… :)

jednym z ciekawszych miejsc, w ktorych sluchałam audiobooka była stara winda w bloku pamiętającym czasy gdy audiobook był pojęciem równie abstrakcyjnym jak smartfon:).Zacięła się między piętrami i spędziłam w niej sama jakies 40 minut zanim jakiś pan złota rączka przybył na miejsce i sobie poradził z tą metalową staruszką.Było trochę strasznie i klaustrofobicznie, bo te stare windy są takie maleńkie

Nie ma wątpliwości, że kobiety potrafią robić więcej rzeczy na raz niż mężczyźni, którzy nie mają aż tak podzielnej uwagi (w ramach sprzeciwu mężczyzn, zaznaczam, że widziałam program w którym zostało to udowodnione). A więc widzę to tak: zaspana kobieta budzi się wcześnie rano , zeby zrobić śniadanie mężowi i dzieciom. Musi także wyprasować rzeczy, aby jej rodzina dobrze wyglądała przy wyjściu. W tym czasie musi również uspokoić małe dziecko, które płacze już od kilku minut. Przy okazji odbiera telefon od mamy, która zaprasza na niedzielny obiad. Kobieta robi tosty, budzi dzieci i męża po czym wraca do prasowania koszuli ukochanemu. Wiadomo, że ta kobieta jest szczęśliwa, ale jakże zapracowana już od samego rana(a przecież czeka ją jeszcze odwiezienie dzieci, pójście do pracy i zrobienie obiadu dla kochającej rodziny). W tym całym codziennym szaleństwie nie ma czasu na chwilę odpoczynku. Po całym dniu pełnym pracy nadchodzi chwila relaksu podczas kąpieli. I to właśnie w wannie kobieta może zrelasować się czytając książkę lub magazyn, słuchając audiobooków czy też relaksującej muzyki. Gdy wychodzi z łazienki, ponownie wraca do swoich matczynych obowiązków.

W moim przypadku idealną porą na słuchanie literatury jest czas przed zasnięciem, a miejscem łóżko. Choć to może być też plaża, może być podróż pociągiem, ale jednak późne wieczory i zamnięte oczy to jest ten moment, gdy moja wyobraźnia inscenizuje najlepszą scenerię. Audiobook pozwala oszczędzić wzrok, z drugiej strony czytanie świetnie uczy poprawności ortograficznej, więc wybór nie zawsze jest prosty. Mój telefon HTC się popsuł i jestem odcięta od świata. To byłby cud, gdybym wygrała nowy… ale cuda sie zdarzają, np. gdy upiekłam makowiec z borówkami.

Niedaleko mojego domu rośnie spore drzewo, jak byłam mała bawiłam się tam ze znajomymi :) Teraz miejsce zarosło i trochę trudno się tam dostać, ale w ciepłe dni, jeżeli jestem w domu wdrapuję się na nie z książką i czytam. Z miejsca zabaw i harmideru zmieniło się w spokojny, mistyczny azyl. Książki zabieram również na większość wykładów i nad wodę- nie ma nic przyjemniejszego niż grzanie się w słońcu na pomoście, słuchając szumu wody :) Co do szaleństw- czytając często odrywam się od rzeczywistości i wybudza mnie dopiero burczenie w brzuchu- wędruję wtedy z książką do kuchni i, często na praktycznie na ślepo, przygotowuję sobie coś do jedzenia. Wynika z tego często trochę dziwnych sytuacji- raz odstawiłam jajka do zamrażalnika (mam lodówkę dwudrzwiową)… Wyglądały później całkiem ciekawie :>

Wakacje.
Opisze WAM systauacje sprzed 2 lat.
Las,jezioro .rodzina i Ja.
Najpierw byly rybki-Ja z wedka i ksiażka.Rybka bierze jest super!
Skrobanie(nie znosze).grill sie rozgrzewa.ja z ksiazka (ksiazke ulozylam sie na grubym zrolowanym reczniku.kamien sluzyl,zeby wiaetrek karteczek nie przekrecal w uchu sluchaweczki z radiem moim ulubionym.gdzie tylko Polska Muzyka.
Rodzinka przy grilu.Ziemnaiczki pieczone.chlebek z grilla karkoweczka rybeczka i wszystko co powinno na grilu byc..:)
Kulturalnie -na okres jedzenia ksiazeczka na boczek.a sluchaweczki ciagle w uchu..
Nadszedl zmierzch.lezac ciagle na lezaczku.w uchu radyjko.ksiaeczka w dlon!Grill swoim trybem sie toczyl.zrobilo mi ciemno.Moj brat wpadl na pomysl.ze skoro nie chce isc do domku,to na czapce „zamontuje” mi malutka latareczke.I tak sie stalo! siedzialm jak kosmitka w czerwonej czapce z mala latarka.W dloni ksiazka w uchu muzyka.druga reka przekladalam grilla…Impreza byla super Grill sie udal.Ksiazke przeczytalam.muzyki posluchalam.. tylko strasznie mnie wszystko pogryzlo..aaa i znalazlam ćme we wlosach.. siedziala sobie tam.moze tez czytala? :)

.

ja adiobookow nie czytam e-bookow tez nie dla mnie wazny jest zapach ksiazki i wysilenie swojego umyslu ale gdybym jednak zdecydowalam sie na sluchanie adio. to robilabym to podczas karmienia piersia bo przy moim dziecku ksiazki sie nie da poczytac jest zbyt wielkim fanem ksiazek zeby czytac przy nim ale mysle ze adiobook w tym przypadku sprawdzilby sie idealnie

Ja słucham muzyki w kuchni lub kiedy chodzę po lesie w poszukiwaniu grzybów muzyka mnie relaksuje zapominam o wszystkich problemach
Ale dzięki tobie to tak się zastanowilam ze podczas tych spacerów zapominam co się dzieje do koła mnie i mogła bym wejść na niedźwiedzia i go nie zobaczyć :P

Ja słuchałam audiobook „Dom nad rozlewiskiem” na porodówce w szpitalu. Zgłosiłam się w wyznaczonym terminie. Leżałam i leżałam na sali przygotowawczej …i nic…dziecko nie miało zamiaru wyjść. Włączyłam moją ulubioną książkę! a jak ja coś robię to robię do końca! więc kończyłam na porodówce słuchać podczas wywoływania porodu! :) położna nieco zdziwiona moim „spokojnym” podejściem. Nim oksytocyna porządnie zaczęła działać ja skończyłam książkę! i w jakim byłam nastroju! :) Przynajmniej nie byłam spięta i urodziłam bez większego trudu :)

Jako mama dwóch cudownych dziewczyn (półrocznej Mani i niespełna 3 letniej Zołi) byłam, jestem i z pewnością będę nałogowym czytaczem ksiąg wszelakich. Zwykle czytam równocześnie 2-3 książki z różnych dziedzin równocześnie (w zależności od chrapki i nastroju). Macierzyństwo choć piękne zrobiło mi niespodziankę w postaci zdecydowanego okrojenia czasu dla siebie i drukowanych „obsesji”. Telefon mam archaiczny i w sumie służy do wbijania przypomnień w kalendarzu, kontaktów werbalnych ze światem zewnętrznym i łagodzenia bólu dziąseł mej -póki co bezzębnej Mani. Nic to, „potrzeba matką wynalazku”! Audiobook – dotleniający mój umysł, rozbrzmiewa każdego dnia z salonowej wieży, przeplatany repertuarem „przedszkolaki łobuziaki” mej starszej pociechy. Ja wykonując równocześnie rutynowe działania czyli: gotowanie, odkurzanie, układanie puzzli/lego/malując pastelami, farbami, kredkami itp. (w zależności od inwencji Zołi) i nosząc na plecach lub w kieszonce zachustowaną Manię – czuję się wartościową Mamą trenującą zaciekle zmysły i niezwykłą umiejętność podzielności uwagi ;) Czas na wolnym powietrzu też jest ciekawy, bo ku świętemu oburzeniu audytorium „piaskownicowych babć”, „uwieszona dzieciakami” / cytuję/ zajmuję sepleniąco-biegające młodsze pokolenie, lekturą barwnych pozycji z dziecięcej literatury. Oto cała tajemnica! Słowem wypełnia się cały świat :)

Czytać ksiażkę…niestety… nie wszędzie da radę.
Lecz bardzo kocham czytać, taką mam zasadę.
W korku, w autobusie, na działce, na plaży
Dobra książka po pracy codziennie mi się marzy.
Nawał obowiązków, nie zawsze pozwala
By sobie poczytać od zgiełku z dala.
Technika dała radę, cudowne rozwiązanie…
Audiobooki spełniają, to ważne zadanie.
Można czytać w aucie, przy dziecku, na spacerze,
jadąc na rolkach, biegając czy będąc na rowerze.
Każde miejsce dobre, by tak się odprężać
Dzięki temu w wielu miejscach, można nudę przezwyciężać.
Z całego serca, mogę ten sposób szczerze Wam polecić,
Audiobooki lubią dorośli i lubią także dzieci.

Moja przygoda z audiobookami trwa już od dwóch lat, każdego dnia na słuchanie audiobooków od poniedziałku do piątku mam 6 godzin, 6 godzin gdzie mi nikt nie przeszkadza, jestem tylko ja i audiobook oczywiście przy tym słuchaniu sprzątam, piorę i pracuję i jeszcze mi za to płacą !!!! nie zdarzyło mi się iść do pracy i powiedzieć „o Boże znowu do roboty”, zawsze jest „o w końcu sobie posłucham” !!! czy można czegoś więcej pragnąć ?????

Gdy byłem w łazience i ogarniałem się do wyjścia do szkoły słuchałem właśnie audiobooka. Gdy już wszystko załatwiłem :D mama pyta się mnie z kim tak długo rozmawiałem. Oczywiście jej mówiłem, że nic nie mówiłem tylko słuchałem ale nie chciała mi uwierzyć no i nie uwierzyła, a siostry śmiały się bo wiedziały dobrze, że słuchałem audiobooka i dostało mi się, a rozdział akurat składał się z niestety wielu przekleństw :D
Taka to moja krótka historia ale na szczęście przeszło mamie na drugi dzień xD

Hej ;) od razu zaznaczam ze udzialu w konkursie nie biore. nie czytam ksiazek ani nie slucham audiobookow wiec uwazam ze konkurs nie jest dla mnie. ale z ciekawosci przeczytalam Wasze wszystkie komentarze. Niektore sa naprawde ciekawe. odnioslam jednak wrazenie ze czesc Was chce kupic Paulinke komentarzami o macierzynstwie bo doskonale wie ze jest to jeden z jej ulubionych tematow. ze tak powiem na czasie ;) a takie wypowiedzi sa akurat najmniej kreatywne i przereklamowane. no ale nic. pozdrawiam i zycze wszystkim powodzenia

  • bies_czadniczka

dla niektórych macierzyństwo to cały świat – trudny, pełen wyzwań, wymagający, temperujący …. i dobrze jest przeczytać, że w świecie super-egoizmu żyją ludzie, którzy decydują się na taką drogę…. poza konkursem ;)

  • mi

masz racje, oczywiscie. moj brat ma male dzieci i wiem ile trudu i wysilku trzeba wlozyc w ich wychowanie. powiedzialam tylko jak to wyglada od strony neutralnego czytelnika. pozdrawiam ;)

Książki czytam wszędzie gdzie się da, dlatego po co marnować czas na nudnym wykładzie, kiedy można ułożyć czytnik między notatki i mieć zaliczoną obecność, czasem nawet „wyłapać” ciekawsze informacje, a przy tym poznać kolejną ciekawą historię :) Kiedyś zdarzyła mi się nawet pochwała od nieświadomego wykładowcy za to, że tak pilnie śledzę tekst.

Najciekawsza moja sytuacja z czytaniem odbyła się w galerii handlowej, a dokładniej w kawiarni. No więc każdy klient pił sobie spokojnie kawkę, jadł lody tak samo jak ja. No i tak się wczułam w czytanie książki (dodam, że równocześnie słuchałam audiobooka tej książki), że zapomniałam o Bożym świecie i gdy był jakiś zabawny fragment książki ja zaczęłam się śmiać tak głośno, że pani kelnerka zapytała czy wszystko w porządku. W tym momencie nawet nie myślałam o tym czy to słychać bo miałam na sobie słuchawki. :) Było mi ogromnie wstyd, ale po sekundzie sama zaczęłam się z tego śmiać jak reszta ludzi w kawiarni :) Dlatego uważam, że właśnie kawiarnia to ciekawe miejsce do czytania! :)
Pozdrawiam,
Agata

Pozdrowienia ze słonecznej wsi! :D
Wspaniały filmik! :)
Myślę,że najlepszym miejscem pasującym do akurat obecnej i słonecznej pogody będzie podwórko,taras czy ogród. Myślę,że leżąc na świeżym powietrzu,polecam również na hamaku,gdy wokół wszystko kwitnie i zielenieje można świetnie wypocząć i się zrelaksować. A wcześniej do tego można przygotować sobie koktajl czy shake,gdzie przepis można znaleźć na http://www.kotlet.tv (gorąco polecam! :) ). Dzieci również,żeby nie przeszkadzały można położyć spać,albo na przykład dać im również cieszyć się tą pogodą i rozstawić na przykład namiot i dać im w nim zabawki do zabawy :))) Albo…ewentualnie przeznaczyć tą rolę dla męża(gorące pozdrowienia Michał! :) ) może z nimi wyjść na spacer czy zostać w domu ;). Nasze samopoczucie będzie również niezwykłe,gdy wcześniej przyrządzimy sobie maseczkę na twarz i nałożymy letnią sukienkę! :) I myślę,że leżąc na hamaku…z maseczką na twarzy,w letniej sukience,w ręce z koktajlem czy shakiem oraz audiobookiem ze słuchawkami w uszach lub z książką….TO BEZ DWÓCH ZDAŃ BĘDZIE NAJLEPSZE MIEJSCE DO SŁUCHANIA AUDIOBOOKÓW CZY DO CZYTANIA KSIĄŻEK,a zarazem SZALONE,ponieważ możemy wypocząć zostawiając dzieci oraz kuchnie z mężem,chociaż wiemy jak PANI UWIELBIA ♥DOM ♥. Szalonym miejscem mógłby byććććć jeszcze…KOŃ! Chociaż nie zawsze jest taka możliwość,ale zbliża się naprawdę wspaniałe lato,więc można sobie pozwolić (OCZYWIŚCIE NIE NA KONIA),ale na jakieś warsztaty konne,czy..nie wiem jak to nazwać,ale żeby się nauczyć jeździć na koniu. Wtedy,gdy już będziemy umieć,możemy śmiało wsunąć AUDIOBOOK to dużej kieszeni i sobie słuchać w czasie galopowania :D Jest dużo szalonych miejsc,gdzie możemy się zająć czytaniem mówionym,a nawet i takim zwykłym dajmy na to na przykład drzewo :D Wiejskie klimatyyyy! Najlepszy wypoczynek! Hm….Szalonym miejscem mogłoby być również czekanie w kolejce w centrum handlowym do ubikacjii czy też w sklepie…Albo tak mi się przypomniało! : że również wspaniałym miejscem by była plaża w czasie opalania się :D Ooo.! :o Albo bardzo wybiegającym(czyli też takim szalonym) mogłyby być również pani nagrania w czasie gotowania na kotlecie,ale nie za dużo,bo bardzo lubimy jak pani opowiada nam szczegółowo jak gotować :D ! Hhihihihihi – szalonym miejscem było by dopiero dojenie krowy :D hahah :D A NAJLEPSZĄ SYTUACJĄ do słuchania AUDIOBOOKÓW bez większego omówienia jest na pewno SPRZĄTANIE :D. Wtedy sprzątanie idzie nam szybciej i przyjemniej. Naprawdę gorące pozdrowienia i zapraszam na świeże powietrze :) !!! Ania :) A i również przy robieniu wspaniałych rzeczy na http://www.domowa.tv . TERAZ TO JUŻ NAPRAWDĘ KOŃCZĘ. Pozdrawiam Ania :) :) :)
P.S mogłabym prosić o przepis na KOTLECIE na takie pianki,które się smaży na ognisku na patykach? I się naprawdę nie obrażę,jak nie będzie,bo wiem,że pani ma na pewno bardzo dużą,albo inaczej dłuuuuugą listę życzeń ;) Z góry dziękuje i przepraszam!
Ania :)

Mój mąż jest pszczelarzem. Słucha audiobook’a zawsze gdy pracuje w pasiece. Jest wtedy spokojniejszych i nie potrzebuje nawet kapelusza do ochrony – to tak jakby on i pszczoły razem słuchali. Czyta nawet gdy rój pszczół obsada do całego. Nie ma problemu nawet gdy oberwie kilkanaście żądeł. Zasłuchany szybciej pracuje i ma więcej czasu dla mnie.

Uwaga uwaga.
Było ciepłe lato choć czasem padało… tak czy siak historia przydarzyła się w lipcu zeszłego roku. Otóż to… byliśmy dość dużą ekipą nad morzem. Pewnego dnia Arek (wariat jakich mało) zaproponował, żebyśmy pojechali do parku rozrywki. Byłam przeciwna, ponieważ strasznie boję się takich rozrywek. Nie miałam za dużo do gadania, przegłosowali mnie. Następnego dnia pobudka o 5, skok na autostradę, 300 km i oto jesteśmy w jednym z największych parków rozrywki w Niemczech, w Hansa-Park. Gdy zobaczyłam te monstrualne maszyny, które wyglądały jak do zabijania… zamarłam. „Nigdzie nie idę! Popilnuję rzeczy!”. Ooooj, ta gadka nie przeszła. Znajomi wpadli na pomysł, że pójdziemy na RollerCoaster, a ja włączę sobie moją ukochanę Florence and The Machine na słuchawkach i nawet nie poczuję strachu. Wsiedliśmy, pasy zapięte (czułam się jak w kaftanie bezpieczeństwa:)), oddech ciężki, żołądek przy brodzie, TRACH…ruszamy. Klikam Play na mp3 z myślą o tym,że zaraz głos Florence Welch ukoi mój strach i ku zdziwieniu słyszę: „Atomowy okręt podwodny Charllote przebywał na Oceanie Arktycznym od pięciu dni”! Okazało się, że w tych niecodziennych nerwach nie przełączyłam folderu na sprzęcie i dzięki temu przez całą podróż RollerCoasterem słuchałam 61. rozdziału książki Dan’a Brown’a „Zwodniczy punkt”. Maszyna wystartowała, ręce w górze – w tej całej adrenalinie nie byłam w stanie przełączyć. O dziwo podróż skończyła się bez ofiar, a słuchanie książki do góry nogami było tak niesamowite, że pierwsze zdanie tego rozdziału pamiętam do tej pory! Tak mi się spodobało, że RollerCoaster widział mnie tamtego dnia jeszcze 3 razy!
Wszystkim Wam polecam słuchanie audiobook’a w parkach rozrywki!!
Pozdrawiam,
wielbicielka dzikich wrażeń, Amelia.

Ale fajne historie. Szczególnie Judyta która pozwala mężowi spędzić 2h na ubikacji z audiobookiem hihi i Magda która podgłaśniala audiobooka w autobusie nie zdając sobie sprawy że zapomniała docisnąć wtyczki hihi Fajne historie ;-) A ja tak bardzo polubiłem audiobooki że razem z żoną i córką nagraliśmy Nasz własny ;-) Zajęło to kilka tygodni ale warto było. Zbliżyło to Naszą rodzinę i pozwoliło odkryć tajniki techniczne np. efekt chodzenia boso po trawie uzyskaliśmy metodą załżenia na dłonie woreczków śniadaniowych. Ach… długoby opowiadać. Pozdrawiam p. Paulinę i całą ekipę ;-)

Witam.Kocham czytać,czytam wszystko od gazet i książek począwszy do etykiet na korniszonach.To nałóg i tak mi już zostanie a jeśli nie mogę czytać to słucham.Audiobooki to jest to! Moje najbardziej ekstremalne miejsce to cmentarz.Nie nie jestem hieną cmentarną,po prostu zdarza mi się tam pracować.Polecam serdecznie odsłuchanie wieczorową porą,gdy cienie robią się długie jakiejś emocjonującej historii.Zapomnijcie się na chwilkę i poczujcie czyjś dotyk na ramieniu gdy jeszcze jesteście w świecie audiobooka.Powodzenia i konia z rzędem temu kto nie zerwie się do galopu przypominając sobie wszystkie oglądnięte kiedyś horrory.Człowiek z wybujałą wyobraźnią osiąga szczyty własnych możliwości i przyśpiesza do setki w 15 sekund pobijając olimpijskie rekordy nie podejrzewając u siebie wcześniej żadnych możliwości sprinterskich czy długodystansowych.A gdy dodatkowo usłyszy dźwięk dzwonów gwarantuję , że czuje ogień w podeszwach.Pozdrowienia dla Pauliny i całego zespołu

Hej :)
Jako zabiegana mama dwóch łobuzów nie mam chwili aby usiąść w spokoju i poczytać czy też posłuchać czegokolwiek. Jak tylko siadam, zaraz mam któregoś na sobie ;) Czas na czytanie to kuchnia, podczas gotowania. I jeszcze jedno miejsce: łóżko ale podczas porannego lub południowego karmienia małego ssaka :D Audiobooka nie czytam, a może powinnam… Nie rozpraszała bym małej „pijawki” szelestem kartek… :)

Dla mnie najlepszym miejscem do słuchania audiobooków jest rower. Wsłuchuje się w książkę a kalorie lecą niezauważone xd a przy słonecznej pogodzie jednocześnie opalają się nóżki! Najlepiej jednak ustawić przypomnienie bo można tak jeździć cały dzień zapominając o bożym świecie… Ostatnio w ten sposób spaliłam sobie ramiona;(
A gdy pogoda deszczowa przerzucam się na komunikacje miejska nie zapominając oczywiście o odtwarzaczu;) Wiele razy wówczas kontroler biletów musiał mnie szturchnąć abym powróciła do tego świata hih

Moim zdaniem najcikawszym miejscem jest kino. Wpinam słuchawki do telefonu puszczam ulubionego audiobooka i wchodze na Facebooka. 3w1 oglądam(czytam napisy i śledzę bohaterów), słucham moją Książke i jestem na bieżąco.

Inne możliwość : w drodze do pracy, w sklepie podczas zakupów, podczas stania w korku (sprawdzone działanie).

moje miejsce do czytania książek jest ogólno dostępne dla każdego, ale jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktoś dołączył do mojej „czytelni”.
W Krakowie, jest park „Park Krakowski” przy samych alejach, ścisłe centrum, które przemierzam każdego dnia idąc na uczelnie.
Raz zdarzyło się, że akurat tam artyści urządzili swój event.
Zamieszkali w parku, w fontannie! Dokładnie na wyspie, która jest zlokalizowana na fontannie. Po tygodniowym nocowaniu urządzili tam imprezę, wszyscy kąpali się w fontannie, pływali na materacach z butelek PET. Sam też w niej uczestniczyłem było świetnie! Następnego dnia artyści opuścili to miejsce, ale ja i tak przemierzałem je codziennie. W końcu stwierdziłem, że znowu chce poczuć chłód wody tryskającej z fontanny, ale chce też poczytać książkę! Byłem wtedy na etapie czytania trylogii „Igrzysk Śmierci” więc każda sekunda bez wywodów Katnis była dla mnie jak wieczność. Ściągnąłem buty i skarpety, podwinąłem spodnie i wszedłem do lodowatej wody pełnej liści, przeszedłem dobrę pare metrów usiadłem na wysepce i czytałem! Niesamowite uczucie, gdy czytasz odrywasz wzrok i widzisz wszystko jak przez szkło telewizora, jesteś widzem, a nie uczestnikiem biegu tych wszystkich dążących do czegoś. A ja zatrzymałem się na parę chwil by oddać się lekturze. Czasem zdarza mi się jeszcze tam wybrać na randkę z literaturą. Ale straż miejska niezbyt przychylnie patrzy na mnie jak wchodzę do fontanny, na szczęście nie mogą mi nic zarzucić bo to nie jest karalne:)

Istnieje mnóstwo kombinacji na to gdzie można słuchać audiobook`ów… Prawda! Ja słuchałam ostatniego na sali porodowej, kiedy rodziłam córeczkę :) Pomagało mi to, aby się odprężyć, ale jednocześnie nie mogłam opuścić fabuły :) Lekarz nie był pocieszony (delikatnie ujmując), natomiast położna po porodzie pożyczyła go ode mnie. :) Skomentowała, że też miałaby dylemat – rodzić, czy – słuchać. Pozdrawiam!

Ja proponuje cos odlotowego. Dlaczego by nie posluchac muzyki czy audiobooka lecac na paralotni?

Dobrych audiobooków słuchać można wszędzie,
Nawet gdy przychodzi proboszcz po kolędzie,
Słuchaweczki w uchu nikt nie zauważy,
Więc bezkarnie można słuchać oraz marzyć.
W kolejce, na targu, na nudnym spotkaniu,
Czasem przy obiedzie, czasem przy śniadaniu.
Kiedy wyjątkowo jesteś zabiegany,
Słuchaj na potęgę i bądź oczytany!

Jest masa mniej dziwnych oraz bardziej dziwnych miejsc, sytuacji w których można oddać się czytaniu książki bądź słuchaniu audiobooka. Jako właściciel popsutej pralki która nie pobiera automatycznie wody, jestem zmuszony do pilnowania i manualnego uzupełniania wody w pralce. W czasie prania dolewam wody i zarazem czytam książkę. Jeden problem, przy wirowaniu ciężko się skupić. Jednak zdecydowanie najdziwniejszym miejscem w którym miałem okazję przewijać strony w książce przyczepka samochodowa ładnych parę lat temu w której podróżowałem spory kawałek drogi autostopem. Młodość :)

Czasami zdarzają się ekstremalne, szalone sytuacje: jutro zapowiedziane dzień wcześniej kolokwium z trudnego przedmiotu, sąsiad właśnie zaczął remont, a mama prosi cię byś zajęła się młodszym rodzeństwem i ogarnęła dom. I wystarczy skrypt z zajęć w formie audiobooka i dzień inaczej mija. Dzieciaki skrzypią mazakami, jeżdżą paznokciami po tablicy, słuchają Justina Biebera- ty jesteś spokojna bo masz je na oku, uczysz się- mimo, że takie połączenie dźwięków już dawno wyprowadziło by Cię z równowagi. Dodajmy do tego odkurzanie, starą tarabaniącą pralkę, sąsiada który prawdopodobnie wiertarką przewierciłby się już do Chin, zrobienie w między czasie obiadu i wysłuchanie koncertowego szorowania sztućcami po talerzach. A mimo wszystko dostajesz pochwałę od mamy i zaliczasz kolokwium na 5, bez zbędnego załamania nerwowego :)

Wiadomo, że najlepiej byłoby słuchać audiobooków w kuchni podczas przyrządzania jednej z Twoich wyśmienitych potraw ale jak to robić skoro człowiek oddaję się temu w 150%, przenosząc się w całkiem inny lepszy świat ( rzecz jasna mowa tu o gotowaniu!! ). Dlatego polecam „smakowanie” audiobooków podczas porannego lub wieczornego biegania :) Jest to fajne połączenie gdyż można połączyć dwie przyjemnie ( ale nie tak jak gotowanie :p ) i pożyteczne czynności. Biegnąc przed siebie jednocześnie słuchając przyjemniej dla ucha romantycznej historii potrafi ponieść Nas na prawdę daleko i to bez zbędnego forsowania się ! Także nic innego nie zostaję tylko bieganie, „smakowanie” ( słuchanie ) a powrocie regeneracja w kuchni !

Pozdrawiam i dziękuję…

Ja mysle ze najbardziej szalonym miejscem do sluchania książek była by dyskoteka hehe . mogło by wywołać to całkiem ciekawe doznania :)

Dla mnie, jako mężczyzny każde miejsce gdzie słucha audiobooków moja żona jest szalone. Ponieważ jak patrzę, np. jak żona karmi naszego trzymiesięcznego synka, do tego przegląda e-maile i słucha audiobooka to naprawdę jestem pełen podziwu :)

Ulubione miejsce słuchania audiobooków to praca. Nie co dzień niestety mamy przyjemność rozpisywać nowy wspaniały projekt, czasami trzeba spędzić dzień nad nudniejszymi statystykami lub wręcz bezmyślnym przepisywaniu sterty danych. Wówczas to słuchawki na uszy i kolejna pozycja na liście puszczona w eter. Po pewnym czasie takiego słuchania okazało się, że nieświadomie robię różne „dziwne” miny zależnie od akcji książki. A dowiedziałam się o tym od mojego szefa gdy ten zaniepokoił się moją paniką w oczach w czasie uzupełniania podobno dobrych statystyk sprzedaży

Oczywiście na nudnej randce z facetem typu „samochwała”. Taki nawet nie zauważy, że słuchasz audiobooka. Wystarczy co jakiś czas przytaknąć, skinąć głową i unieść kciuk w przerwie między jego opowieściami o nowym BMW, planach na najbliższe 30 lat i pięciogwiazdkowych kurortach na Dominikanie. Potem jeszcze kilka bajeczek o wyciskaniu na siłowni, jego byłych itp.Zawsze się zastanawiam czy uciekać z takiej randki czy zostać.
Zawsze mam jednak RZPP czyli randkowy zestaw pierwszej pomocy. Ulubiony audiobook, e-book i mogę tak siedzieć czy przy stoliku godzinami. Swoją drogą tacy faceci zabawnie wyglądają bez fonii :)) Można poobserwować mowę ciała:) Polecam mój zestaw na nieudane randki !

  • Karolina Woźniak
  • Odpowiedz

Myślę, że najbardziej szalonym miejscem na słuchanie audiobooków to porodówka. Wyobraźmy sobie długi wąski korytarz,nieco zaciemniony, mury już lekko odrapane paznokciami rodzących Matek Polek,a na korytarzu kilku mężczyzn. Przyszłych ojców, siedzących i cierpliwie czekających na rozwiązanie. Każdy z nich siedzi z magicznym dorobkiem 21wieku w rękach. Zatykając uszy słuchawkami, zagłusza radosne krzyki ich małżonek:
„Kur…. Ja pier…. itp.”.
A ze słuchawek płynie relaksacyjnym głosem czytane jakieś romansidło. Ale dla tych ambitniejszych może książka :”Jak zostać dobrym tatą”. Siedzi i spokojnie słucha czekając na wezwanie i gratulacje. Jakby to on rozdarł się na pół wydając na świat nowe życie. Ale z dumą przyjmie gratulacje i uścisk dłoni lekarza.Zdejmie słuchawki i dumny jak paw powędruje przedstawić się synkowi.

Ja najchętniej słucham muzyki i audiobooków w trakcie lotu samolotem. Boję się latania, pewnego razu przeżyłem ogromne turbulencje. Teraz gdy mam gdzieś lecieć zazwyczaj słucham muzyki lub audiobooka – już na płycie lotniska odpalam plik audio i słucham go aż do wylądowania na lotnisku docelowym.

Oto moje pomysły na szalone miejsca do słuchania audiobooków lub czytania książek [niektóre z przymrużeniem oka ;)]:

K- Kolejka górska. Szaleństwo na wysokości :). Tutaj audiobook sprawdził by się w moim przypadku jako „uspakajacz”. Mam okropny lęk wysokości, gdzie nawet wdrapanie się na wieżę widokową po krętych schodkach jest nielada wyzwaniem, to co dopiero kolejka górska. Jednak myślę, że audiobook idealnie by się sprawdził w oderwaniu od lęku wysokości. Zapewnie nie tylko w moim przypadku :).

O- Okręt podwodny. Ciekawe doświadczenie czytania bądź słuchania książki, będąc np. 800 metrów pod wodą. Choć wybierając się w taką podróż nie wiedzielibyśmy dokładnie na ile metrów zejdzie okręt, ponieważ ponoć jest to słodka tajemnica :).

N- Narty. Fajna sprawa dla osób lubujących się w zimowych szaleństwach :). Jazda na nartach i ciekawa książka, wydaje się duetem idealnym. Jednak propozycja tylko dla osób z doskonałą podzielnością uwagi, gdyż na stoku trzeba być czujnym ;).

W- Wierzba płacząca w piękny, słoneczny dzień nad jeziorem – dzięki czemu słuchając swojej ukochanej książki równocześnie można chłonąć bez problemu roztaczające się wokół widok. Ponoć energia drzew wpływa pozytywnie na zdrowie i samopoczucie człowieka. Kolejny pakiet korzyści :).

E- Erupcja wulkanu. Oglądanie erupcji i słuchanie audiobooka u podnurza wulkanu, to miejsce dla prawdziwych śmiałków ;). Moim zdaniem, to najbardziej szalony pomysł na sytuację, w której można by się oddać czytaniu lub słuchaniu książki. Oczywiście wszystko w bezpiecznej odległości ;).

R- Rollercoaster. Jeden z bardziej szalonych pomysłów, choć w tym wypadku można jedynie słuchać audiobooka, ze względu na bepieczeństwo innych osób jadących razem z nami. Pewnie nikt nie byłby zadowolony z oberwania książką w głowę, którą byśmy niechcący upuścili z emocji, o ile możliwe jest czytanie ksiażki i jazda rollercoasterem :D. Mi by na pewno się nie udało ze względu na towarzyszący temu strach, ale audobook byłby idealny :).
G- Góry. Myśląc o górach i książkach wyobrażam sobie piękne, ustronne miejsce wysoko w górach, gdzie można przysiąść, wyciągnąć termos z gorącą herbatką lub czekoladą (zdecydowanie wolę drugą opcję), otworzyć książkę lub założyć słuchawki i przepaść w lekturze :). Audiobook pozwoli dodatkowo na podziwianie pięknych widoków. Miejsce posiada również aspekt zdrowotny ze względu na czyste powietrze. Mamy więcej korzyści za mniej czynności :).

E- Eksperyment. Sytuacja dla naukowców – przyjemne z pożytecznym :). Prowadząc badania naukowe, nic nie stoi na przeszkodzie aby włączyć audiobooka. Niby taka mała rzecz, a cieszy :). Umożliwia nadrobienie zaległości w książkach, spełniając równocześnie swoje obowiązki służbowe :).

N- Nurkowanie. Dlaczego by nie zwiedzić morskie głębiny lub nurkować z delfinami i słuchać książek? Dzisiejsza technologia na pewno na to pozwoli :).

C- Casablanca. Moim marzeniem jest odwiedzenie Maroka, a w szczególności Casablanki. Wyobrażam sobie zwiedzanie, oglądanie i smakowanie rozmaitości wśród przypraw i owoców, a w międzyczasie słuchanie książki, której akcja działaby się właśnie w tym miejscu, aby jeszcze bardziej pobudzić zmysły ;).

J- Jacuzzi. Drink z palemką, bąbelki i ulubiona książka. Po ciężkim tygodniu jak znalazł. Dodałabym jeszcze ukochanego męża u boku <3. Czego chcieć więcej do szczęścia ;).

A- Aqua Park. Idealne, szalone miejsce dla osób, które posiadają wodoodporny telefon :D. Słuchając książki można oddać się wodnemu szaleństwu. Pakiet 3 w 1: słuchanie książki, rozrywka i co pewnie najważniejsze dla płci pięknej, spalanie zbędnego tłuszczyku ;).

Just Open your mind ;)

Najbardziej szalone miejsce do słuchania audiobooka? Autobus? Pociąg? Samochód? Niee, to przecież oklepane! Najbardziej szalonym jest… stół operacyjny! Wyobraźmy sobie taką sytuację: leży pacjencik, blady z przerażenia, w równie białej piżamie, na czole gigantyczne krople potu, a tu podchodzi miła pani pięlegniarka (a może anastezjolog? może to dobry sposób, takie znieczulenie?), głaszcze po dłoni i z uśmiechem wręcza mu na srebrnej, higienicznej tacce błyszczące kabelki,. Pacjent do uszu przystawia, a na twarzy pojawia mu się promienny uśmiech. Ach, ta ulubiona lektura w postaci audiobooka! Od razu operacja zdaje się być przyjemną opcją. A może i lekarz coś takiej książki podsłucha? Zmęczone to to po dyżurze, też mu się należy coś od życia. :) I od razu się przyjemniej takiego delikwenta kroi! :)
Taak! Być może zobaczymy kiedyś taką scenę w Na Dobre i Na Złe, bądź Lekarzach! Haha, to by był zwrot akcji! :)
Pozdrawiam serdecznie,
Bożena M.

Najbardziej szalonym miejscem, w którym czytałam książkę jest drzewo w sadzie babci. Byłam wtedy troszkę młoda i miałam tak, że jak coś zaczęłam to musiałam to skończyć (zresztą teraz też potrafię siedzieć do 2-3 w nocy), więc nie dość, że czytałam całą drogę to potem po przywitaniu się z rodziną uciekłam do sadu i tam na spokojnie dokończyłam moją nową książkę. Wspiąć się było łatwo, gorzej było zejść. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i teraz jako już trochę starsza uwielbiam czytać w sadzie, ale już siedząc na ławeczce.

Do słuchania audiobuków wg mnie najlepszy jest samochód.Nie dość żę podczas jazdy się nie nudzimy bo zamiast ślęczeć na fotelu godzinami i czytać książkę to ją wysłuchujemy tak jakby czytał nam ją ktoś na naszą prośbę.No a jak np jedziemy z kimś samochodem np z teściową to możemy grzecznie poprosić ,,mamusię”aby nam nie przeszkadzała i się nie odzywała albowiem słuchamy swej ulubionej książki. Reasumując mamy z tego bynajmniej dwie korzyści.Pierwsza to ta iż nie słyszymy tej wrednej baby a druga to ta że delektujemy się w ciszy jazdą ,słuchając o przygodach naszego bohatera z książki.( Osobiście słuchałbym czegokolwiek jadąc z teściową,nawet gdybym tego audiobooka nie cierpiał)

… na kiblu :) Ale pozwól, że wytłumaczę :) Zanim odkryłem audiobooka jedyną styczność jaką miałem z literaturą to podczas moich rytualnych posiedzeń porannych na kiblu. Czytałem co leci: etykiety szamponów do włosów, maseczek, kremów, środków czystości. Aż do momentu, gdy zaniepokojona moim zasobem słów żona kupiła mi na prezent audiobooka. Po pierwszym prychnięciu i westchnięciu „a na co mi to” spróbowałem. Oczywiście na kiblu. I zadziałało :) Teraz nie zgłębiam tajników składu kremów a uczestniczę w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych moich książkowych bohaterów. Dzięki żona :)

Po przeczytaniu zadania konkursowego na myśl przyszła mi sytuacja z przed ładnych 10 lat – moja studniówka. Co ma wspólnego, jakby na to nie patrzeć dość duży bal z czytaniem? No właśnie, u mnie miał!
Dzień przed studniówką o godz. 7:00 była premiera książki „Harry Potter i Zakon Feniksa” (V część – hihi tak dla przypomnienia). Jako Wielka Fanka i wielbicielka owej sagi popędziłam po nią do księgarni i dokładnie w momencie, kiedy chwyciłam ją w swoje ręce, zaczęłam czytać. Niestety dość wolno to robię i te 954 stron nie udało mi się skończyć w ciągu jednej doby. Naturalną, dla mnie, koleją rzeczy był fakt, że skoro nie zdążyłam jej przeczytać to będzie mi ona towarzyszyła przez cały „studniówkowy” dzień. Była więc ze mną u fryzjera i w czasie, gdy moja przyjaciółka robiła mi makijaż (swoją drogą strasznie narzekała, że to niby już przesada). Hm, no cóż miała prawo. W sumie to jak teraz tak o tym pomyślę, mogło się to wydawać dziwne. Muszę się jednak przyznać, że drugi raz zrobiłabym tak samo. Uwielbiam te książki. Ehh, ale mi się dygresja wkradła. Na czym to skończyłam… Aha (przeczytałam sobie hihi). Kiedy, w końcu byłam odszykowana, niestety dalej miałam do przeczytania około 150 stron i to tych najciekawszych!!! Przyjaciółka nie była zachwycona, że książka została owinięta reklamówką i już była pod moją pachą.„No co! I tak nikt nie zauważy” powiedziałam. Narzekała na mnie całą drogę na studniówkę. Specjalnie nikt się nie zdziwił, że przyszłam z czymś owiniętym reklamówką. Chyba byli przyzwyczajeni do mojego niekoniecznie konwencjonalnego zachowania. Aby się już szczególnie nie rozpisywać, dodam, że dopiełam swego – książkę skończyłam czytać … pod stołem (dzięki latarce, którą miałam w telefonie). Taki piknik na marynarce, w długiej sukni, tyle, że nie na świeżym powietrzu :-). W sumie nie zniknęłam na długo, raptem 1,5 godziny mnie nie było. Reszta była na parkiecie, więc nikt mi szczególnie nie przeszkadzał. I na koniec powiem, że było warto. Nie wytrzymałabym z ciekawości!

Najbardziej szalone miejsce, w którym wysłuchałem prawie całego audiobooka to była restauracja. Podczas przyjęcia firmowego, na którym przemawiał szef, potrafiący mówić, mówić i mówić… A, że za każdym razem mówi dokładnie to samo po paru minutach wszyscy konają z nudów. A, więc ukradkiem założyłem słuchawkę na jedno ucho i spędziłem miło czas, podczas gdy inni byli torturowani przez potok jego słów. :-)
Tradycyjne książki czytałem kiedyś po kryjomu pod kołdrą, gdy rodzice kazali mi iść spać. Przyłapali mnie na tym pewnej nocy i zabrali latarkę, więc podświetlałem sobie… zapałkami, bo akurat kończyłem bardzo ciekawą i nie mogłem się doczekać, kiedy się dowiem jak się kończy, co skończyło się tym, że spaliłem kołdrę i włosy. :-) Wtedy mama oddała mi latarkę, bo zrozumiała, że i tak będę czytał, a bała się, że zrobię sobie krzywdę. :-)
Czytnik z kolei utopiłem, płynąc z bratem motorówką w jeziorze. Gwałtownie zawrócił i wylądowałem w raz z nim w wodzie. :-)
Kocham czytać, więc robię to w przedziwnych miejscach. Nie ma dla mnie barier zwłaszcza, jeśli książka mnie maksymalnie wciągnie! :-)

Bardzo lubię czytać, więc czytam wszędzie gdzie się da:) w drodze do i z pracy, w czasie przerwy, ale najbardziej lubię, w ładną słoneczną pogodę wybrać się do parku, wziąć ze sobą kocyk i rozłożyć się gdzieś pod drzewem:)

Witam serdecznie! Świetny film, wreszcie rośnie rzeczywista konkurencja dla telewizji :)
Idealne miejsce do słuchania audiobooków? Poranny spacer :) Konwergencja pełną parą – odrobina treningu, po nocy z organizmu zużyty jest praktycznie cały glikogen i trening na tłuszczyk po sobotniej pizzy przynosi najlepsze efekty. Odrobina nauki – najczęściej słucham audiobooków podręczników biznesowych i z dziedziny samodoskonalenia. No i oczywiście też coś dla oczu – można zawędrować np. pod las i napawać się widokami :)
-„Chodzenie, słuchanie i oglądanie? Co to ma w ogóle ze sobą wspólnego?”
-„przyjacielu, nawet nie zdajesz sobie sprawy ile, konwergencja na całego ;)”

proponuje ponurkować z jakimś kapitanem Nemo na uszach, to musi być jazda

Moim najbardziej szalonym miejscu, w którym słuchałam audiobooków była nie wątpliwie paka Tira. Historia miała miejsce podczas jednego z wyścigów autostopowych, w których brałam udział. Otóż sam wyścig w sobie jest niesamowicie fantastycznym przeżyciem a wiedzą o danej kulturze i zwyczajach odwiedzanych krajów niezwykle pomaga. Dlatego właśnie warto się przygotować, przed każdą wyprawą i w tym pomagają mi audiobooki.
W czasie autostopowej wyprawy wraz z moją koleżanką, zachwycona następną okazją przemieszczenia się w dalsze miejsce uzyskałyśmy propozycję, że ponieważ nie ma miejsca w kabinie, gdyż ma już dwie osoby może Nam zaproponować kontrowersyjne miejsce- czyli na pace, w której są same materace i jak chcemy się zabrać i się nie boje to zaprasza Nas także. W samej pace było dość wygodnie jednakże ciemno, ja i moja koleżanka w czasie całej naszej podróży podzielone pojedynczymi słuchawkami przetrwałyśmy całą podróż z niezwykłymi historiami w tle.

Dwa miesiące temu zostałam mamą Ali. Kiedy ja byłam mała moja mama codziennie w pracy słuchała bajek przez telefon aby wieczorem móc mi opowiedzieć nową bajkę:) Kiedy nie miała na to czasu i próbowała opowiedzieć bajkę którą już parę dni wcześniej opowiedziała szybko to wychwytywałam i mówiłam: „nie starą, nową chcę!” . Później gdy byłam już starsza słuchałam w radio słuchowiska dla dzieci i nie mogłam uwierzyć,że ktoś robi coś specjalnie dla mnie:)! Zanim zostałam mamą postanowiłam robić podobnie jak moja mama. Nie słucham co prawda bajek przez telefon bo nie ma takiego numeru:) ale kiedy wychodzę na spacer słucham audiobooka aby wieczorem móc opowiedzieć mojej córce jakąś nową, ciekawą historię:) Na szczęście ma tylko 2 miesiące więc bajki mogą się powtarzać:)))

Słuchałem „Wiedźmina” będąc na siłowni i ćwiczyło mi się lepiej niż przy Zwyczajowej Osobistej Składance Rockowej. Wyobrażałem sobie, że jestem Wiedźminem i przygotowuję się właśnie do wymagającej i niebezpiecznej misji, podczas której będę musiał stawić czoła złemu czarownikowi, potworom zagrażającym bezbronnym ludziom i okrutnym najemnikom służącym nieprawowitemu królowi. ;)

Moja ulubiona lektura do czytania / słuchania książek to mroczne kryminały. Bardzo mroczne. Może nie za bardzo koresponduje to z moim dziewczęcym wyglądem, pucułowatą buzią i wiecznym uśmiechem na twarzy, ale cóż. Każdy ma w sobie mroczną cząstkę. Konwergencja wyglądu i zainteresowań u mnie nie nastąpiła.
A te moje kryminały to czytam / słucham w najróżniejszych miejscach w każdej wolnej i nie-wolnej chwili.
Audiobooki najbardziej sprawdzają się w weekendy, gdy pomagam rodzicom doić krowy. Zakładam na uszy słuchawki, załączam kryminał i sobie spokojnie doję krowy. Krowy rasy holsztyńsko – fryzyjskiej dla ścisłości. Tydzień temu w ten sposób słuchałam kapitalnego Pierwszego Śniegu Jo Nesbo. Pomimo brak konwergencji z upalną pogodą w szopie i poza szopą – Bałwanki już dawno stopniały, bardzo wczułam się w ten skandynawski klimat i było mi zimno. W kulminacyjnym momencie, gdy już przechodziły mi ciarki na dźwięk głosu Mariusza Bonaszewskiego, poczułam na swoich plecach coś szorstkiego i mokrego. Odruchowo odskoczyłam, słuchawki wypadły mi z uszu i jedną nogą wylądowałam w krowim placu. A co mnie tak wystraszyło? Język poczciwej krasuli o wdzięcznym imieniu Mućka. Muuuu.
A książki w wersji tradycyjnej czytam sobie, hmm kontynuując wątek „mleczarski” (?) przy… ściąganiu mleka laktatorem dla mojego 4-miesięcznego bobasa, który z lenistwa odmówił tradycyjnej formy karmienia mlekiem. Dzięki moim kryminałom uwielbiam ściąganie pokarmu. Zaszywam się w sypialni, nikt nic ode mnie nie chce – bo w końcu ściągam mleko, a ja mogę w spokoju sobie czytać. Rezultat? Mojemu dziecku nigdy nie brakuje jedzonka, w lodówce zawsze czeka na niego spory zapas. A czytanie o kolejnych seryjnych mordercach i dzielnych policjantach wcale nie ogranicza laktacji. Jest to lepsza lektura od kolejnego wydania jakiejś tam gazety dla Matek – Polek.

Najbardziej szalone miejsce? Chmm… A cóż to znaczy – szalone? Niekonwencjonalne, dzikie, oryginalne, niesztampowe?
Jest coś, co przychodzi mi do głowy. Swego czasu pracowałam w teatrze w Warszawie. W Pałacu Kultury i Nauki. Teatr Dramatyczny – kto był, ten z łatwością wyobrazi sobie to, co opiszę.
Praca polegała na obsłudze widowni – przywitanie gości, sprawdzenie biletów, usadzenie tych, którzy mieli kłopot ze znalezieniem miejsc, zasłanianie kurtyn na widowni, gaszenie świateł. Miło i przyjemnie. A w trakcie spektaklu? W zależności od tego, jak dogadałam się z pracująca ze mną koleżanką – mogłam albo oglądać spektakl, albo zostać na korytarzu i pilnować, aby nikt nie zakłócił porządku spektaklu. A taki spektakl – czasami i 3 godziny. Trzy godziny! Ileż stron można w tym czasie przeczytać!
Oczywiście najczęściej wybierała siedzenie na korytarzu. Nie było z tym problemu, bo koleżanka wolała – aby się nie nudzić – oglądać spektakl.
Kiedy sztuka jest odgrywana na scenie, korytarze są ciemne, światła pogaszone, jedynie maleńkie lampki gdzieś z boku dają mdławe światło.
Jednak w Tatrze Dramatycznym, w bocznych, zewnętrznych ścianach podłużnych korytarzy, są schowki. W tych schowkach można znaleźć jakieś rupiecie, kawałek miotły, jakieś kable, przełączniki do świateł na korytarzach, wiadro a także małe wewnętrzne światełko. Schowki są mniejsze niż kabina w publicznej toalecie. Nie można się w nich wyprostować, drzwiczki do nich maja może metr wysokości, a powierzchnia wewnątrz pozwala jedynie na to, aby kucnąć w środku, łokciami dotykając ścian.
Ale – jest tam światło!
W takim schowku spędziłam dziesiątki spektakli i, podczas gdy aktorzy zabawiali publiczność, przeczytałam niejedną książkę.
Czy to szalone? Bo ja wiem… No na pewno nie każdy ma okazję :)

Najlepsza sytuacja do słuchania audiobooków to podczas wieczornych wypadów do parku na bieganko. Wtedy nic innego mnie nie interesuje i na spokojnie sobie biegając słucham audiobooków.

Zawsze byłam przeciwna audiobookom, nie potrafiłam się skupić na ich słuchaniu i zwykle świetnie spełniały się jako lek na bezsenność…Przez długi czas zarzekałam się, że nie zdecyduję się na taką formę książki, że jednak zapach papieru, tuszu, pożółkłe i czytane po raz setny kartki powieści to coś wyjątkowego, czego nie powinno się zastępować. Do czasu… Jako artystyczna dusza mam 100 pomysłów na sekundę, często staram się robić kilka rzeczy na raz. Pewnego dnia premierę miała książka, na którą czekałam kilka miesięcy a ja trzymając zestaw ołówków i szkicownik w ręku nie mogłam się zdecydować: „czytać, czy oddać się procesowi twórczemu i spędzić popołudnie rysując?”. Do dzisiaj czasem zastanawiam się co sprawiło, że podjęłam taką decyzję, ale tego dnia zakupiłam swojego pierwszego audiobooka. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ze słuchawkami na uszach chłonęłam słowa autora a z pod moich rąk wychodziły coraz to lepiej wyglądające rysunki. Okazało się to być złotym środkiem na brak weny. Wybierałam intrygujący tytuł, włączałam i skupiałam się na książce. Nie wiem, jak to możliwe, ale dzięki temu to, co rysuję wygląda inaczej, ciekawiej. Czy jest to szalone? Cóż, wystarczy tylko sobie wyobrazić mnie, w zatłoczonym autobusie, z ogromnymi słuchawkami na uszach rysującą tak, jakby świat wokół nie istniał. Od tego czasu ja, niegdyś przeciwnik ebooków i audiobooków, uzależniłam się od tej formy, rysuję, sprzątam, gotuję i słucham…Jestem zachwycona tym, że w tak prosty sposób można pogodzić przyjemne z pożytecznym! :)

moja dziewczyna pasjonuje się wyścigami żużlowymi. Ja natomiast niespecjalnie lubię ten typ rozrywki:) ale nie chcąc robić jej przykrości pokornie zakładam kibicowski t-shirt i idę…. Dlatego za każdym razem, Gdy zabiera mnie na mecz, biorę ze sobą mp3 z wgranym audiobookiem, który skutecznie tłumi odgłosy dobiegające z toru:) .Na torze ryk silników i smród spalin, a w słuchakach odgłosy „burzanów wonnych” lub inne równie przyjemne odgłosy.

Tak się składa, że jestem tegorocznym maturzystą, jak wiadomo czytanie lektur w szkole średniej jest mało ciekawe, szukałem więc różnych sposobów, żeby poznać szybkie techniki czytania, niestety po wielu nieudanych próbach zrezygnowałem…Pewnego dnia, gdy omawialiśmy lekturę, profesorka zrobiła kartkówkę ze znajomości lektury. Na następny dzień oprócz jednego ucznia, wszyscy dostali oceny niedostateczne. Po dzwonku podszedłem do tego ucznia i spytałem się go, ile czasu dziennie czytał tą lekturę ku zdziwieniu odpowiedział, iż ją wcale nie czytał, a jedynie słuchał audiobooka tej lektury oraz polecił mi go. Do tej pory nie wiedziałem co to są audiobooki, ale od tego czasu, gdy Pani Profesor zadała do przeczytania kolejną lekturę, pożyczyłem od kolegi audiobooka i na wszystkich przerwach w szkole, spędzałem czas przy audiobooku. Po dwóch latach nadeszła matura jak się okazało, słuchanie audiobooków przyniosło mi korzyść, gdyż napisałem wyczerpującą pracę na dany temat z lektury, którą poznałem dzięki audiobookowi :)

Wyobraź sobie wielki las, super pogodę, rower i kilometry drogi przed sobą. Do tego super czytana książka. I tak sobie jeździsz po świeżym powietrzu przez cały dzień, słuchając jej. Świetny sposób na spędzenie czasu.

Nie ma to jak się konwergentować z audiobookiem! :D

P. S. Tak w ogóle to audiobooki to niesamowity sposób na poznawanie nowych książek. Ostatnio przesłuchałem całą sześciotomową sagę Andrzeja Pilipiuka „Oko jelenia” i parę innych książek. Nie przeczytałbym tego sam tak szybko, bo wzrok się człowiekowi męczy trochę jak się pracuje cały dzień przy komputerze i się potem już nie chce siedzieć z papierową książką. A tak… Rower i chwila relaksu. ;)

Hamak rozpięty w środku lasu i książki. Dużo! :)

Lubię słuchać książek podczas sprzątania, którego nie cierpię. Skupiona w 100 % na niej przenoszę się to świata wyobraźni autora, a czynności porządkowe wykonuję automatycznie.
Audiobooków słucham także podczas biegania. Działają na mnie dokładnie tak samo, jak podczas mycia podłóg czy prasowania. Nogi same mnie niosą, a umysł fruwa wśród obłoków. Gdy książka jest interesująca, biję wszelkie rekordy, bo zapominam o zmęczeniu i czuję je dopiero, gdy docieram do domu.
Raz słuchałam książki w kinie, bo film był strasznie nudny, a byłam w nim z paczką znajomych i nie mogłam wyjść przed zakończeniem. Zamknęłam oczy, założyłam słuchawki i spędziłam świetne 2,5 godziny. Jedyny minus, że potem nie mogłam uczestniczyć w rozmowie na temat fabuły.
Najdziwniejsze miejsce, w którym udało mi się czytać tradycyjną książkę to… stadion. Obok mnie siedzieli maksymalnie podekscytowani, rozdarci faceci, bo to był finał czegoś tam. Nie udzieliły mi się emocje, więc znudzona wyjęłam książkę i tak się zaczytałam, że nie zorientowałam się się, iż się skończył.:-) Nie przeszkadzały mi gwizdy ani krzyki. Teleportowałam się myślami gdzieś indziej. :-)
Autobus, tramwaj, samochód to dla mnie normalne miejsca do czytania. Uwielbiam czytać także w wannie. Napuszczam gorącą wodę, nalewam waniliowego lub czekoladowego płynu do kąpieli, zapalam świece i czytam dopóki temperatura wody nie spadnie na tyle, że poczuję, iż jest mi zimno. :-) To najprzyjemniejsza z wersji. Taki seans mnie mocno odpręża. to jest SPA dla mojej psychiki.
Nie ważne gdzie czytamy. Ważne, że to robimy, bo po poszerza horyzonty, uczy, bawi, relaksuje i jest budzikiem dla wyobraźni.

Witam
Dla mnie kochajacej czytac ksiazki audiobooki to prawdziwy hit poniewaz gdy w domu jest 3 dzieci i duzy pies i oprocz tego do ogarniecia dom to jest chyba wedlug mnie najbardziej ekstremalnie gdy gotujesz obiad, rozwieszasz pranie, miedzy czasie prasujesz koszule i caly czas masz na oku dwulatka ktory ma ostra papryke w tylku i nie usiedzi sekundy w miejscu a ostatnio najlepsza zabawa to dreptanie psu po ogonie wiec zeby nie oszalec wylaczasz chociazby na kilka minut dziennie uszy bo niestety oczu nie mozna sluchajac spokojnego glosu czegokolwiek moze to byc np.Brzechwa ktory przyda sie podczas usypiania swoich skarbow.
Pozdrawiam

Moją pasją są książki, do czasu aż urodziłam rok temu synka, pochłaniałam ich całe mnóstwo, często czytając po 2 czy 3 książki na tydzień. Kiedy nasz maluch pojawił się na świecie, wykorzystywałam każdą chwilę na czytanie, na przykład drzemkę synka – wolałam olać obiad, a oddać się ulubionej lekturze. Najgorsze gdy synek już się budził – siedziałam na krześle czy ławce i zaczynałam „udawać” spacer – bujałam, bujałam, nie odrywając oczywiście oczu od treści książki.
Teraz, gdy synek ma już 14 miesięcy i jest na tyle „kumaty”, nie da się go już tak oszukiwać, więc czytam wszędzie, gdy tylko nadarzy się okazja. Ostatnio w czasie egzaminów – siedząc w komisji, pod ławką chomikowałam książkę i czytałam, a niech ściągają ;)

Najbardziej szalone miejsce, gdzie słuchałem audiobooka i przeglądałem książkę to autobus PKS. Wszystko byłoby normalne, a nie szalone, gdyby nie to, że są to pojazdy niezbyt nowoczesne i lekko popsute. Więc to było tak wsiadłem do autobusu włączyłem sobie w słuchawkach audiobooka i przeglądałem książkę, skupiając się równomiernie na obu rzeczach zyskując czas, aż nagle za mną pani na ostrym zakręcie wyleciała razem z fotelami i zakupami. To było zaskoczenie, gdyż nie myślałem, że może takie coś przydarzyć się. Więc słuchając audiobooka, mając w jednym ręku książkę, drugą ręką pomogłem tej pani pozbierać jabłka, które wysypały się po całym pojeździe. To była dopiero konwergencja, gdyż słuchałem, pomagałem, zbierałem i jeszcze wcześniej przeglądałem zyskując przy tym czas i jeszcze dodatkowo zrobiłem dobry uczynek. :)

28.10.2013r. godz. 21:00 ………… Urodziłam. Jak to określiła moja położna: „Jakimś cudem”. Ja jej na to: „Cud to się właśnie narodził”.
I obrócił o 180 stopni dosłownie wszystko!
Może zacznę od początku, spokojnie nie od swoich narodzin J
Moja przygoda z audiobookami zaczęła się pewnego macowego ranka, kiedy to dość szybkim marszem przemierzałam odległość 2 km do autobusu. Tegoż konkretnego dnia doznałam olśnienia! Czemuż to marnuję tyle czasu, moje myśli błądzą gdzieś nieokiełznane, a mogłabym się czegoś uczyć, czegoś słuchać. I tak oto na moim smartfonie zagościły audiobooki. Słuchałam ich wszędzie: w autobusie, w drodze do autobusu, w tramwaju, w drodze na tramwaj, na spacerze, w kolejce do dentysty, w jeszcze dłuższej kolejce do lekarza, podczas biegania, no i oczywiście w czasie sprzątania! Audiobook to był warunek konieczny, żeby w ogóle wziąć szmatkę do ręki. Wówczas dopiero się sprzątało, 40m2 to raz ciach i błysk. Żałowałam, że taka mała powierzchnia, więc przeważnie myłam i okna (obecnie lepiej nie mówić w jakim są stanie!).
Jednak od tamtego czasu sporo się zmieniło. Jak wspomniałam – urodziłam ;-). Teraz jestem na urlopie macierzyńskim i ….. nie mam czasu na nic. Obecną formą książki jest audiobook albo ebook na smartfonie, ale tylko w jednej sytuacji, na szczęście powtarzalnej. Mówię o spacerach z córką. Zuza bowiem w domu przeważnie beczy, za to na dworze albo śpi albo beczy! Tak więc, gdy śpi to słucham, słucham i cieszę mózg . Czasem, muszę się do tego przyznać, zwyczajnie nie mam siły nawet powłóczyć nogami, wiec wybieram sobie ładny fragment chodnika i szuram wózkiem (przód-tył). Wówczas czytam ebooki, jakoś nie lubię stać i słuchać. I oto co zostało mi z czytania.
Pozdrawiam

Na basenie przed marketem słuchałem kiedyś audiobooka,
pływając i oglądając nowo przybyłych prowadzących wózka.
To było pełne szaleństwo ze znajomymi,
propagowanie czytania w sposób alternatywny.
Może to pomysł był szalony i niepozorny,
zwrócił uwagę i nie był pochwalony.
Jednak dla mnie bardzo konwergentny,
słuchałem, czytałem i oglądałem zachęcające do czytania transparenty.

Jestem prawdziwą kobietą, a więc z natury rzeczy jestem totalnie konwergentna. Mam dużo konwergentnych umiejętności – potrafię jednocześnie grzebać w torebce bez dna, tuszować prawe oko, wkurzać faceta, dostrzegać niewidoczne kurze i bardzo widoczne szklanki, których miejsce od dawna jest w zmywarce, gadać z przyjaciółką przez telefon i marzyć o wakacjach gdzieś na drugim końcu świata. Gdzie czytam książki? Dosłownie wszędzie! Seks w wielkim mieście najlepiej czyta się w przymierzalni, między jedną sukienką a drugą. Przeminęło z wiatrem, wojna i zawierucha, idealnie nadają się na obrzydliwe mecze i inne nudne rozgrywki. Nie ma lepszej lektury niż Kod da Vinci upchnięty gdzieś między superważnymi dokumentami w pracy – ukradkiem zawsze rozwiązuje poważne tajemnice. Oprócz tego robię wszystkie inne czynności – maluję pazury, sprawdzam plotki, esemesuję, instagramuję, kupuję zbyt dużo i oglądam nowe szpilki, gadam, rozmyślam, planuję, marzę. I wychodzę na tym całkiem nieźle!

Siemka! Według mnie najbardziej szalonym miejscem do czytania książek jest… szkoła. A mówiąc dokładniej mam na myśli czytaną lekturę, która ma być omamiana tego samego dnia w szkole. Pewnie wiele osób pomyśli, że to troszeczkę odbiegające od normy, ale ja uwielbiam to robić XD. Nie mam na myśli całej lektury, ale końcowy fragment, który często celowo nawet odkładam, aby zerwać się z kilku lekcji i doczytać go przed polskim w szatni czy na korytarzu. Tworzy się wtedy między mną a książka pewnego rodzaju więź, a ostatnie chwile z nią spędzone są naprawdę wyjątkowe i niezapomniane. Podobnie jest u mnie z czytaniem książek po nocach. Nie wynika to z faktu, że nie mogę znaleźć sobie czasu w ciągu dnia, żeby sobie poczytać. Po prostu dla mnie czytanie musi odbywać się w nieco bardziej niecodziennych ( zwykle conocnych ) warunkach, ponieważ zwykle tylko wtedy mogę odczuwać tę niesamowitą przyjemność płynącą z czytania. Jest to trudne do wytłumaczenia, ale wtedy czuję „to coś ” co utwierdza mnie w przekonaniu, że czytanie to rzecz cudowna. Fantastycznie byłoby wygrać Xperię która pewnie wprowadziłaby mnie w ebooki i audiobooki, które to z pewnością będą mi towarzyszyły w nadchodzącej nowej :/ maturze. Zachęcam wszystkich do czytania w niecodziennych miejscach i sytuacjach, bo to właśnie te sytuacje i miejsca pomagają w nawiązaniu głębszej więzi z książką i większej z nią integracji. Pozdrawiam :)

Niektórzy czytają książki przesiadując na tronie,
Lecz gdy wciągnie ich za bardzo czytanie,
Dla reszty mieszkańców trwa trudne zadanie,
Inni w autobusie literaturę swą przeglądają,
Lecz ciężko jest czytać gdy inni gadają
Ciężko gdy babcie podejrzliwie zerkają,
Ciężko jest czytać gdy upał doskwiera,
A klimatyzacją jest wiatraczek w kabinie szofera,
Następni czytają przesiadując na wykładzie,
I choć szanuje to rozwiązanie,
To bardzie popieram profesora słuchanie,
Widziałem też ludzi co czytają na spacerze,
Lecz z tą zdolnością się nigdy nie zmierzę,
Bo jak można czytać idąc po deptaki,
Gdzie dziur jest więcej niż po bombowym ataku,
Podziwiam też ludzi co filmy oglądają,
I w między czasie do książki zerkają,
Bo może i czasu zaoszczędzą dwukrotnie,
Lecz z zapamiętaniem być może odwrotnie,
Więc gdzie w końcu czytam jak pragnę poszaleć?
Więc gdzie się wybieram by pasję odnaleźć?
Historia zaczęła się gdy lat –naście miałem
I miłość swego życia w liceum poznałem,
Zaczęliśmy wtedy czytać książki na role,
Na ruinach zamku, lub ławkach prze szkole,
Od wtedy już zawsze tam na randki chodzimy,
I dobrą książką nigdy nie gardzimy,
A co do słuchania to szkoda gadania,
Słuchać można wszędzie, gdzie nikt nie zabrania.

Najczęściej słucham, sprzątam i czasem jeszcze oglądam z reguły będąc w ogrodzie, gdy wykonuję wiele prac jednocześnie. Ale szalone miejsce mam tam takie jedne, gdy pozwalam sobie na swobodę kiedy sąsiad mnie podgląda nigdy nie wiem.

Witam,

najbardziej szalone miejsce słuchania audiobooka to w moim przypadku dwa sposoby:
1. podczas koszenia kosą spalinową ogrodu o ile wifi sięga:< (niestety ogródek ma ok 4 tys. m2
2. gdy co zwykle wieczorem usypiam moją 9-cio miesięczną córeczkę.
Pozdrawiam
Fizyk
Ps. u mnie w rodzinie konwergencja powoduje, że żona czyta Wasz blog, a ja od pisuje na konkurs gdy moje Kochane Panienki już śpią…..:)

Myślę, że ciężko jest mówić o szalonych miejscach na słuchanie, ponieważ dopiero duet książka+okoliczności potrafi stworzyć mieszankę wybuchową (: Dla mnie taką właśnie mieszanką jest słuchanie książki z jednoczesnym śledzeniem ścieżek obranych przez ukochanych bohaterów. Co wszakże może wywołać większy dreszczyk emocji niż poznawanie zakamarków Luwru w towarzystwie Roberta Langdona z Kodu Leonarda da Vinci? Czy Londyn może wydać się bardziej dżdżysty i tajemniczy, kiedy naszym towarzyszem będzie nie kto inny, tylko Sherlock Holmes? ;) Skoro jednak zawitaliśmy do ojczyzny nie tylko mego ulubionego detektywa, lecz także znanego wszystkim czarodzieja, proponowałabym postawić na bardziej szalone doznania – przeżycie podróży mrocznymi tunelami Banku Gringotta.. na jakimś rollercoasterze!
Następnie możemy również skoczyć do studia filmowego, gdzie zwiedzając znane wszystkim sale Hogwartu, możemy ponownie pozwolić porwać się książce..bądź audio przewodnikowi, czytanemu przez „Draco Malfoya”! To się dopiero nazywa szalona konwergencja ;)

PS. Przepraszam, że tak późno, problemy z internetem :( :( Mam nadzieję, że jeszcze się załapię <3

W naszej rodzinie czas na czytanie książek i słuchanie audiobooków przeplata się z innymi codziennymi zajęciami.Moje dzieci (6lat,4lata,3lata i rok) w okresie jesienno-zimowym dużo chorowały i czas umilały nam książki przede wszystkim dla dzieci.Audiobooki dla nich są świetną alternatywą gdy mama musi zająć się usypianiem maluszków .
Czas na moje audibook-owe „czytanie” zaczyna się późnym wieczorem…pyszna herbata ,kąpiel pełna piany,zamknięte oczy i już tylko.. słucham:)
POZDRAWIAM

Hmm proszę się nie śmiać, ale najczęściej słucham mówiąc ładnie ‚sprzatajac’ u swoich koni :-P dzieci nie mam, ale mając 2 psy, 3 koty i konie nie mam za wiele czasu na inne przyjemności a wieczorem chcąc czytać książkę poprostu zasypiam. Wiem wiem niektórzy stwierdza ze przecież nie zajmuje to całego dnia, ale się mylą…ale czego nie robi się dla tego co się kocha:-) pozdrawiam

Droga Paulino zawsze marzylam o nowym telefonie bo mój się zepsuł. Kiedy słuchałam audiobooka w łazience. Dlatego to nie najlepsze muejsce. Kuchnia to też nie jest dobre miejsce w niej możesz oblać lub upuścić telefon. Ja bym Ci doradziła abyś słuchała muzyki w swoim ulubionym miejscu.Jeśli go

Droga Paulino zawsze marzylam o nowym telefonie bo mój się zepsuł. Kiedy słuchałam audiobooka w łazience. Dlatego to nie najlepsze muejsce. Kuchnia to też nie jest dobre miejsce w niej możesz oblać lub upuścić telefon. Ja bym Ci doradziła abyś słuchała muzyki w swoim ulubionym miejscu. Jeśli go nie masz pochodz trochę po mieście a napewno je znajdziesz. To Ci będzie sprawiać dużo przyjemności. Najlepiej w cichym miejscu.
Pozdrawiam ;-)

Dodaj komentarz: