Kobiecość – czy lubisz siebie?

Kobiecość – czy lubisz siebie?

Dzisiaj taki krótki wpis, vlog o kobiecości. Często słyszę od Was, że się sobie nie podobacie, albo że zmieniłybyście coś w sobie, albo jeszcze inaczej, że kiedyś byłyście ładniejsze :) Zapraszam Was do dyskusji, jak to jest z tą kobiecością? Czy się sobie podobacie, a może dopiero z czasem zaczynacie ją doceniać?

Jak to jest u Was – podobacie się sobie? Czy zawsze tak było? A może dopiero od jakiegoś czasu czujecie się piękne lub po prostu… kobiece (cokolwiek to dla Was znaczy?).

Przyznam Wam, że ja dopiero z wiekiem doceniam tę swoją kobiecość, a tak naprawdę mam świadomość swojego ciała odkąd jestem mamą. Może to dlatego, że wiem, jakie mam możliwości, wiem, jak mogę się zmieniać a także wiem co wpływa na mnie dobrze a co źle. Kiedyś tak bardzo nie zwracałam na to uwagi lub też nie czułam potrzeby.

Czuję się kobieca, ale przede wszystkim dlatego, że mam tego świadomość Jako nastolatka miałam do siebie wiele zastrzeżeń (a Wy?). Teraz zdaję sobie sprawę, że jedząc niektóre produkty czuję się lepiej, że ćwicząc konkretne zestawy ćwiczeń ujędrniam ciało a inne zupełnie mi nie pasują, choć są modne.

Stąd u mnie ta świadomość kobiecości przyszła troszkę z wiekiem, może do tego trzeba dojrzeć :) A jak jest u Was? Podobacie się sobie? Czujecie się kobieco czy może wręcz przeciwnie? ♥

Komentarze:

ja siebie nienawidze

Nigdy się sobie nie podobałam. 158 cm wzrostu i 63 kg. Wyglądałam okropnie. Od kiedy schudłam do 47, czuję się najpiękniejsza na świecie ! :D Czasem są dni, kiedy widzę znów w lustrze grubaska, ale to już nie to samo…

  • Chwila dla siebie
  • Odpowiedz

Również myślę, że to przychodzi z czasem. Taka świadomość siebie – u mnie sądzę, że pojawiła się gdzieś w okolicach studiów… Do tego chyba trzeba dojrzeć? Wcześniej zawsze byłam szarą myszką, teraz już w pełni czuję się piękną kobietą. Boom kobiecości rozpoczął się w moim przypadku zdaje się tuż po ślubie, a teraz czekamy z utęsknieniem na pierwszego potomka, to dopiero będzie sprawdzian z kobiecości :D

  • Magda z Facebooka
  • Odpowiedz

Czasem jest z tym problem, ale warto małymi kroczkami polubić siebie :) może ten filmik kogoś zainspiruje? Rysownik tworzył 2 portrety danej kobiety, jeden opisany przez nią samą, drugi przez przyjaciół. Efekt? Niesamowity :) -> https://www.youtube.com/watch?v=XpaOjMXyJGk

  • KasiaKochamMuzyke33
  • Odpowiedz

Ech, miałam kiedyś epizod w liceum, że naprawdę się sobie podobałam. Mam 168cm wzrostu i ważyłam wtedy po dietkach różnych itd. 55kg. Czułam się super i ogółem świat był milszy wokół. W gimnajum ważyłam 66 (!!!) Dbałam o zbilansowaną dietę i ćwiczyłam, nie odmawiałam sobie kawy z mlekiem czy czekoladki. Jednak rok temu na studiach lekarz mi wcisnął na trądzik Diane35. Przytyłam znów jakieś 5 i jeszcze z 5. :( teraz jestem w trakcie diety najpierw były 3 tyg 400kcal, teraz jest 5 maciupkich (…)

  • KasiaKochamMuzyke33
  • Odpowiedz

(…) posiłków białkowych + odrobinka cukru z owoców (jedno jabłko + 5 daktyli np.) + siłownia, rower… :( pomimo moich katuszy waga ani drgnie. Najgorsze są biodra i uda…. Przez to wszystko nie wychodzę do ludzi jak nie muszę i wstydzę się non-stop i jestem wściekła na to ciało, że nie chce się zmieniać. Tym bardziej, że moje dawne koleżanki chudną w oczach…

Osobiście wolałam siebie z wcześniejszych lat, dużo lepsza figura, idealna cera i co tu się oszukiwać po prostu byłam młoda i piękna :) Dziś wiecznie narzekam, nie lubie swojej figury, twarzy, cery, zmarszczek, w sumie to ja bardzo mało w sobie lubie ;-/

Jak czytam te wszystkie komentarze, to aż w depresję można wpaść. Życie jest cudowne i czasem za krótkie żeby myśleć o sobie tak źle. Ja siebie kocham. Ciągle się rozwijam a nie użalam nad sobą.

Kasia a przypadkiem nie jest tak, że jesz po prostu za mało? wtedy organizm wcale nie chce gubić…

U mnie to różnie bywa. Czasami patrzę w lustro i stwierdzam ,,Tak, jestem w miarę ładna”, a kiedy indziej to aż mi się nie chce na siebie patrzeć. Nie wiem, od czego to zależy – od nastroju, pogody, fazy cyklu…

Jeszcze parę lat temu nie mogłam na siebie patrzeć – trądzik, okulary i aparat na zęby, dodatkowo prawie kompletny brak cycków. No, pod tym względem nie miałam w szkole lekko. Odkąd troszkę wyrosłam i poszłam na studia jest lepiej – uwielbiam swoją (teraz już gładką ^^) buzię, pełne usta i mały nosek. Włosy też jakoś nieźle wyglądają, mam długie nogi i w miarę zgrabny tyłek (ale to już zasługa ćwiczeń). Żal mi tylko trochę, że metabolizm się pogorszył i teraz muszę o wiele bardziej uważać na to, co jem i dojście do idealnie płaskiego brzucha kosztuje wiele wyrzeczeń. Mam też jeszcze mały problem z moją białą jak mąka karnacją, ale zbliża się lato i niedługo będę mogła o tym zapomnieć :)

  • KasiaKochamMuzyke33
  • Odpowiedz

Też o tym myślałam…ale ja już się boję jeść więcej żeby chociaż nie utyć… no nic. Nie poddam się i postaram się też nie dać zwariować. Pozdrawiam DomowąTV, :*

Oczywiście, że siebie nie lubię. Gdy byłam młodsza, lepiej wyglądałam, byłam zgrabniejsza, odważna i zdecydowana. Teraz jestem grubsza, mniej atrakcyjna, widzę, że nie jestem wyjątkowa, nie chce nawet wychodzić z domu. Do tego boje się, że kiedyś stracę ukochanego. Nie cierpię tej kobiety we mnie.

Ja mam tak, że im starsza tym bardziej się sobie podobam. Jak patrzę na zdjęcia z przeszłości, a teraz to normalnie inna osoba ;p

ja gdy patrze na moje kol. i na ich wagę, czuje się gruba. ale nie mam nadwagi, mam 165 cm, ważę 57 kg i mam 13 lat … Moje kol. ważą 35-45 kg. nie więcej, a są mniej więcej w tym samy wzroście …

Mam dokładnie to samo co Ty, Paulino! Po porodzie zaczełam się czuć megakobieco! Odkąd zostałam Mamusią tj. 6 miesięcy temu czuje przypływ sił i czuję się ładniejsza! Ba nawet bardziej o siebie dbam! To chyba zasługa mojego Synusia i Męża oczywiście! Samo to co przeszłam poród dość ciężka ciąża dodało mi energii! A poza tym po porodzie bardzo schudłam i to dodaje mi pewności siebie! Heh jeszcze nigdy nie byłam tak szczupła i no co tu mówić ożywiona pełna enrgii jak teraz !

U mnie polubienie siebie też przyszło z czasem. Jako nastolatka nie mogłam zaakceptować okrągłych bioder i innych kobiecych kształtów. Teraz też miewam momenty że patrzę w lustro i załamuję się swoim odbiciem, ale wystarczy że ubiorę coś innego i humor wraca.

Tak seksownie jak w ciąży nigdy wcześniej się nie czułam. Od 3 tygodni jestem mamą i obecnie dużo siły psychicznej i wiary w siebie dodaje mi przeżyty poród, że tego dokonałam i fizycznie podniosłam się szybciej niż myslałam. A tak fizycznie obecnie zostało mi trochę brzuszka lecz mam nadzieję, że po połogu uda mi się go zrzucic i ten seksapil który był w ciąży będzie mi towarzyszył nadal.

Może trzeba spróbować skorzystać z porady dietetyka? ;) podejdzie do Twojej sprawy indywidualnie i na pewno coś doradzi! ;) trzymam kciuki za budowanie pewności siebie ;))

Wiecie co, po komentarzach widać, że większość z Was chciałaby wyglądać jak te babki na okładkach gazet. Ktoś nawet pisał o baniu się jedzenia czegokolwiek żeby nie przytyć! Przecież to szaleństwo, sama jestem chuda jak te modelki i powiem Wam, że nic dobrego z tego nie wynika. Faceci lubią normalne, szczęśliwe, zadowolone z siebie dziewczyny a nie wiecznie odchudzające się laski. Mnie niestety biorą za tą drugą a ja obwiniam szaleńczy metabolizm :(
Także głowy do góry, biust do przodu i uśmiech proszę :) Wszystkie jesteśmy piękne, trzeba tylko to zobaczyć a nie wyliczać wady!

Ja w pełni podobam się sobie, od kiedy jestem w związku – już prawie 3 lata. Mój ukochany akceptuje mnie taką, jaką jestem, a ja wierzę w to z całych sił. Czasem mimo wszystko zdarza mi się narzekać na różne mankamenty – a to rozstępy, a to fałdka na brzuszku, ale mój P. zawsze wtedy się ze mnie śmieje i mówi, że „głuptas ze mnie”, bo właśnie takie szczególiki (które niekoniecznie mogą się nam podobać) tworzą nas i nasze naturalne piękno :)
Wcześniej zdarzało mi się bardzo często narzekać na niski wzrost, piegi, słabe włosy i paznokcie itd., ale wydaje mi się, że z wiekiem kobieta bardziej akceptuje siebie i odnajduje w sobie swoją kobiecość :)

  • Joanna z Facebooka
  • Odpowiedz

zgodze sie, ze samoakceptacja zwieksza sie z wiekiem :)

Kochana taka waga u nich to jest niedowaga, Ty masz bardzo dobra wagę na taki wzrost !

Każda kobieta jest piękna ale nie każda potrafi tą piękność z siebie wydobyć.
Uwielbiam się malować, dbam o włosy, bo z każdych włosów można wyczarować super fryzurę ale trzeba kochane kobietki chcieć. Często spacerując z synkiem i bawiąc się z nim na placach zabaw widzę kobiety nie zadbane, nie umalowane, niektóre ubrane bez gustu. W dobie XXI wieku mamy tak wiele możliwości, możemy wykreować super kobietki z kopciuszków, w czasopismach i internecie dowiemy się jak się malować, czesać jak zatuszować mankamenty naszej urody aby poczuć się piękniejszymi i pewniejszymi siebie, czasami wystarczy zwykły tusz do rzęs i błyszczyk na ustach aby poczuć spojrzenia na sobie. Dość często mam ochotę powiedzieć takim kopciuszkom aby zaczęły się malować, rozpuściły włosy związywane od lat w ten sam ogonek ubrały się choć raz inaczej niż zawsze aby nie bały się założyć bluzkę z większym dekoltem, czy też w końcu spódniczkę lub sukienkę mini. Życie jest takie krótkie i piękne zarazem,że aż szkoda je marnować na szarą codzienność. Nie myślcie sobie, że jestem piękną barbi z super figurą, której łatwo jest to powiedzieć. Wcale nie, na powrót do prawie, prawie swojej figury sprzed ciąży pracuję już trzeci rok i w końcu się udało, wtedy kiedy akurat nie dbałam o to po prostu jadam częściej, a mniej, dużo warzyw i owoców, nie słodzę już ani kawy, ani herbaty, do kawy używam już tylko mleko nie mleczko skondensowane też jest pyszna więcej drobiu ale bez przesady z dietami, nie dajmy się zwariować trochę ruchu mniej słodyczy i będziemy piękne. Umalujcie oko, wytuszujcie rzęsy nawet dwa razy, dobrze dobrany podkład do karnacji, błyszczyk , ładna fryzura, a poczujecie, że nie jesteście kopciuszkami.
Nie ma brzydkich kobiet, są tylko kobiety ładne zadbane i ładne niezadbane.
Do dzieła!

Zapomniałabym
Uśmiech jest najważniejszy.
Śmiejcie się dużo, nie bójcie się zmarszczek, śmiech to zdrowie, a zdrowie to uroda.

Jakieś 10-12 lat temu wyglądałam fatalnie.Blond krótkie włosy, pryszcze na twarzy i kupa fluidu żeby je zakryć (wyglądało jeszcze gorzej), zawsze mocny makijaż, czarne niepasujące mi brwi, jakieś wsiowe pierścionki, kolczyki, normalnie masakra! I jeszcze lekka nadwaga.Teraz mam 27 lat i patrząc na moje zdjęcia z gimnazjum czy liceum to teraz wyglądam o niebo lepiej. I mój mąż od jakiegoś czasu patrzy na mnie z takim zachwytem.A seks… o matko! Całkowicie co innego niż jak mieliśmy po 19 lat ;)

  • Agnieszka z Facebooka
  • Odpowiedz

ja się sobie podobam ale przy czwórce dzieci nie za bardzo jest czas na tego typu rozmyślania. Najważniejsze, że podobam się mojemu mężowi :)

w ciągu tych trzech minut powiedziałaś chyba 12 razy słowo „bardzo”.. i kilka razy bardzo ciekawa.. i tak w każdym filmie..

Nie lubie siebie. Nie lubie,wstydze sie swojego ciala.. Ostatnio dosc przytylam,wychodzac spod prysznica szybko sie ubieram i nie moge na siebie patrzec :( Mysle,ze jak bym schudla chociaz 5kg.,moja samoocena by sie poprawila. A wbrew pozorom to nie jest takie proste :(

  • Anna Kołodyńska
  • Odpowiedz

Wszystko zależy od nas samych – to tak w kwestii lubienia siebie. Nigdy nie lubiłam ćwiczeń, a teraz już 12 tydzień ćwiczę z Chodakowską, lepiej się czuję, podobam się sobie, zmieniłam dietę na bardziej zdrową. Można? Można! I jestem bardziej szczęśliwa niż zajadając się czekoladą!
kolodynska.pl

Mysle, ze lubienie swojej kobiecosci przychodzi dopiero, kiedy czlowiek wyrwie sie daleko od wszystkich krytykujacych bab w rodzinie, ktore widza tylko same wady w czlowieku. O rety- przez co ja przeszlam, gdy mieszkalam w Polsce – matka proponowala mi nawet operacyjnie powiekszyc/zmniejszyc to i owo (chociaz u nas sie nie przelewalo a ewentualna operacja miescila sie tylko w sferze fantasmagorii) a moja figura do najgorszych nie nalezy (jestem wysoka i szczupla). I druga sprawa – wazna tez jest pewna niezaleznosc finansowa, praca, by moc od czasu do czasu kupic sobie jakis fajny ciuszek, w ktorym dobrze sie wyglada. A przechodzac obok lustra warto do siebie sie usmiechnac i powiedziec „lubie Cie, taka jaka jestes” i puscic oczko :-) A mezczyzni? Coz w Polsce bylam traktowana jako powietrze, zero adoratorow, ale majac zagranicznych znajomych okazalo sie, ze jestem atrakcyjna kobieta („Polki sa najpiekniejsze!”), ktorej warto przeslac bukiet kwiatow, podac drinka i zabawic inteligentna rozmowa. Z kolei moj maz uwaza, ze jestem fantastyczna kobieta i nieraz wzdycha, ze mam tak fantastyczna figure :-)))))) Ha, ha! I przeslanie do naszych polskich „szarych myszek” – jak jestescie niedoceniane w kraju, to wystarczy przekroczyc granice – przekonacie sie, ze Polki sa „the best” :-) Serdecznie pozdrawiam!

Ja mam dokładnie tak samo! :)

Im starsza tym lepsza xD! hahaha, ale tak na poważnie-mam prawie 29 lat i wyglądam o wiele lepiej niż 10 lat temu. Stawiam na naturalność, co nie oznacza, że nie dbam o siebie. W moich naturalnych włosach-rudych lokach wyglądam najładniej ;) Lepiej się czuję, mąż sypie komplementami, czego chcieć więcej ;)

Nasze piękno pochodzi z wnętrza. Na nic zda się piękny makijaż i modne ubranie, jeśli nie mamy radosnego błysku w oku i uśmiechniętej twarzy. Nawet piękna figura nie sprawi, że będziemy atrakcyjne. Widziałam wiele kobiet o wątpliwie pięknym zewnętrzu, ale miały w sobie to coś, co sprawia, że są piękne. I to jest właśnie piękne wnętrze, miłość do samej siebie bez względu na wszystko i miłość do innych ludzi.

Dodaj komentarz: