Jedzenie dla dzieci na wyjeździe, na spacerze, w podróży

Jedzenie dla dzieci na wyjeździe, na spacerze, w podróży

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 21 komentarzy
  • Aktualizacja:

Znam rodziców, który wyjeżdżając na jakiekolwiek wakacje wekują słoiczki dla swoich maluchów. Podziwiam. Naprawdę. Sama staram się wrzucić na luz, a jednocześnie zachować umiar i rozsądek. Stąd ten wpis, o tym co jedzą dzieci na wyjeździe, co zabieram, na krótkie wyjścia z domu i co sprawdziło się u nas w podróży.

Przyznaję, że przy pierwszym dziecku bywałam bardziej uzbrojona w słoiczki, tubki, niekapki, buteleczki i inne cudowne gadżety, gotowe jedzenie i ułatwiacze życia. Przy drugim dziecku i przedszkolaku postawiłam na samodzielność. Bardzo pomogło mi w tym BLW, karmienie piersią do przynajmniej roku i zaufanie dzieciom, że potrafią same jeść z normalnych talerzy i pić z normalnych szklanek :)

Przygotowałam dla Was ten wpis, bo może odczaruje Wam trochę wyjścia z dzieciakami z domu :) Wyjazdy też, te dalsze i bliższe.

1. Niemowle

Z niemowlakiem jest najprościej :) Karmienie piersią w zasadzie rozwiązuje problem, jeśli macie dziecko małe, mniejsze niż 6 miesięcy to super. Żaden wyjazd nie jest kłopotliwy ze względu na jedzenie. Pamiętam, że Starszak, jako, że był dokarmiany, miał całą torbę butelek, mleczek itd. Przydawał się nam termos i kilka butelek (2-3) z nasypaną porcją mleka lub mlekiem roślinnym w małych kartonikach. To rozwiązywało problem mycia „na mieście”. Przy Młodszym nie potrzebowałam żadnego bagażu i to jest cudowne – móc nakarmić zawsze i wszędzie, ciepłym, czystym, smacznym mlekiem :)

Tak wyglądała walizka na wyjście na miasto podczas naszego wyjazdu z kilkumiesięcznym maluchem. Teraz nie jestem dumna z tego zestawu, ale mam pokorę by nie oceniać, jeśli któraś z Was dokarmia malucha mlekiem roślinnym czy innym
Tak wyglądała walizka na wyjście na miasto podczas naszego wyjazdu z kilkumiesięcznym maluchem. Teraz nie jestem dumna z tego zestawu, ale mam pokorę by nie oceniać, jeśli któraś z Was dokarmia malucha mlekiem roślinnym czy innym

2. Siadające niemowle

Nadchodzi dzień, gdy prócz mleka w diecie dziecka pojawia się COŚ jeszcze. Bardzo pomogło mi BWL (poczytaj o metodzie BWL), bo od początku dziecko uczyło się jeść samodzielnie, próbować itd. Nie jest to metoda idealna, ale o tym obiecuję niebawem napisać. Niemniej w kwestii rozszerzania diety, wyjazdów, wyjść okazało się super.

W restauracji oddawaliśmy Maluchowi ze swojego talerza ugotowane warzywa, makaron i to było wystarczające jako, że i tak do tego roku mleko mamy jest najważniejszym składnikiem diety (poczytaj o rozszerzaniu diety). Nie było też problemu by w restauracji przygotować porcję warzyw na parze, czy gotowanego brokuła. Warto zerknąć, w karcie często są „dodatki” albo zapytać. Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma z tym problemu :)

Drugą opcją poza „ze stołu rodziców” są oczywiście słoiczki, a jeszcze lepiej tubki. Tubki odkryłam kilka lat temu w Londynie, tam prócz owocowych musów poznałam też musy warzywne czy obiadowe. Dla mnie strzał w dziesiątkę. U nas jakiś czas temu też pojawiły się takie proste obiadki z tubki, więc zwróćcie uwagę. Lżejsze niż słoiczek, łatwiej schować do damskiej torebki, no i nie trzeba łyżeczki, dzieciaki mogą wciągać z tubki. Na wyjazdy, podróż, moim zdaniem fajna opcja.

Świetna opcja na miasto, tubki obiadkowe, nie jest to bombowa opcja, ale lepsza niż słoiczki (w sensie wygodniejsza :))
Świetna opcja na miasto, tubki obiadkowe, nie jest to bombowa opcja, ale lepsza niż słoiczki (w sensie wygodniejsza :))

3. Na dziecka rocznego do przedszkolaka

Kiedy dzieciaki zaczęły dobrze obsługiwać sztućce lub rączkami z minimum 90% prawdopodobieństwem celowały do buzi to przestałam mieć jakiekolwiek opory by jadły tak w restauracji czy kawiarni. Z przyzwyczajenia zerkam na menu dla dzieci, ale tam widnieją: nuggetsy, frytki i co najwyżej naleśniki. Nudy. Stąd moja rada: pytajcie. Zazwyczaj nie ma problemu by przygotować mniejszą porcję normalnego dania lub zrobić coś specjalnie dla dzieci. U nas takim pewniakiem przez długi czas był makaron z sosem pomidorowym, tylko zamiast spaghetti prosiłam o penne. Rurki łatwiej chwycić dzieciakom w rączkę czy nadziać na widelec. Obecnie przeżywają fascynację nawijaniem spaghetti na widelce, więc każde danie ze spaghetti to będzie hit, ale wcześniej penne, kokardki – to było TO.

Prosiłam też o grillowanego na patelni grillowej kurczaka bez soli, ale z ziołami, parowane warzywa, gotowane warzywa. Pamiętam, że nawet, gdy mieliśmy z Michałem niesamowitą ochotę na burgery to w jednej burgerowni bez problemu za symboliczną zapłatę przygotowali dla dzieciaków grillowanego kurczaka z warzywami pokrojonego „ala nuggetsy”. Stąd naprawdę nie ma z tym problemu, a jeśli by był to po prostu zmieniałbym restaurację :)

Im dzieci większe tym więcej możliwości. Co raz częściej wybieramy coś ze zwykłego menu (np. porcję dla dwójki i proszę dodatkowy talerz). Unikam po prostu poza wyjątkami smażonego czy ostrego. Na wyjeździe dzieciakom smakowało gnocchi z delikatnie maślanym sosem, ale próbowały też cevapi chorwackich, czy grillowanych kalmarów. Staram się podsuwać im nowe rzeczy, bo chyba nie ma nic gorszego niż wpaść z dziećmi w schemat: „mamo, zjem tylko rosół” :) Swoją drogą zupy to kolejna opcja „dla dzieci”, choć tu uczulę, że niekiedy bywają bardzo słone :) O ile makaron przygotują Wam od zera, o tyle zupa najpewniej jest już przygotowana i czeka.

Gnocchi z sosem maslanym
Gnocchi z sosem maslanym
Ryba z warzywami
Ryba z warzywami
A to „fastfood” czyli bar sałatkowy zamiast sałaty kasza
A to „fastfood” czyli bar sałatkowy zamiast sałaty kasza
I woda :)
I woda :)

4. Starsze dzieci

Tak naprawdę im starsze dzieci tym prościej (o ile oczywiście nie mają „mamo ja tylko zjem rosół”). Myślę, że warto tak czy tak próbować podsuwać coś nowego, rozbudzić tą ciekawość. Wakacje, wyjazd, to naprawdę dobry czas na wyjście poza schemat.

Czasem, gdy wokół są fastfoody to wybieram tej najlepszy np. serwujący ryby albo jeszcze lepiej – sałatki. W barach sałatkowych można zamienić sałatę na makaron, a jeszcze lepiej kasze (moje ostatnie odkrycie). Takie warzywa z kaszą i sosem to świetna opcja.

A gdy jest bardzo źle, to niemal w każdej restauracji są w menu naleśniki na słodko :))) W końcu głodne dziecko to rozzłoszczone dziecko, a przecież wakacje mają być super :)

To restauracje i wyjazdy, a co z podróżą?

Jedzenie na czas podróży

Mamy zasadę, że w samochodzie nie jemy. Od tego są postoje. Na ewentualny „korek” mam gdzieś schowane kukurydziane chrupki, za to na postoje mam całkiem fajne, sprawdzone menu. W trasę zabieram: małe jaglane (lub zwykłe) naleśniczki, pokrojone jabłka i marchewki, świetna jest też kasza jaglana na słodko (to mój hit na wynos i dla dzieci i dla dorosłych). Czasem sięgam po wspomniane tubki.

Kiedyś brałam kaszkę instant bez mleka i wodę w termosie. Jednak obecnie zrezygnowałam z podawania kaszek, bo po pierwsze trudno znaleźć bezmleczną, bez cukru i innych cudów, a po drugie są fajniejsze opcje, jak chociażby ta jaglanka. A jeśli zatrzymujemy się w mieście to idziemy do restauracji.

A to jaglanka w trasie
A to jaglanka w trasie

Jedzenie na spacer i krótkie wyjście

Kiedy wychodzę z dzieciakami na cały dzień np. wycieczka nad jezioro albo nawet kilkugodzinny spacer po ZOO to biorę ze sobą kilka rzeczy. Zabieram jaglankę na słodko (serio gorąco Wam polecam jeszcze raz zobaczcie przepis na jaglankę), bo zjem ja, Maluch i Starszak i nigdy z tym nie mam problemu. Owoce pokrojone na kawałki, jakieś biszkopty lub chrupki kukurydziane i butelkę wody. Gdy jedziemy na cały dzień nad np. jezioro no to szaleję bardziej kulinarnie, zabieram coś dla dzieciaków z grilla albo przygotowuję w domu coś co lubią i przetrwa upał.

Jedzenie dla dzieci
Jedzenie dla dzieci

I to chyba tyle, jeśli macie pytania to śmiało, jeśli macie swoje rady – to będzie mi bardzo miło, jeśli się nimi podzielicie :)

Komentarze:

No niestety w Polsce ciężko o kaszkę bez mleka i… bez CUKRU!!! Ja będę mielić błyskawiczne płatki jaglanej czy owsiane i przygotowywać kaszki sama lub korzystać z angielskich owsianek dla niemowląt.

Paulina Stępień
  • Paulina

Dokładnie tak. Ja robię w domu miksowaną jaglaną, otręby (z glutenowych) też są fajne :)

  • mama

Jest owsianka albo manna z owocami bez cukru bobovita lub nestle nie jestem pewna ale dostepna na wielu półkach dla niemowląt tylko nie wiem czy bezmleczne tez bo my zawsze z mlekiem, albo po prostu kleik ryżowy- bobovita nie ma cukru a nestle ma. Z resztą jak te kilka dni zje mniej zdrowo to też się nic nie stanie. Temat karmienia piersia to na dluzsza dyskusje i to, ze prosto od mamy jest najlepsze dla malucha nie ulega wątpliwości ale my prawie od początku butelka i szczerze mówiąc jak już opracowaliśmy system to z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że mi osobiście było wygodniej butelkowo niż naturalnie zarówno w domu jak i po za ale może patrze przez pryzmat złych doświadczeń z kamieniem piersia.

Ja bym dodał ze swojej strony, że nie powinno się według mnie tak rozdzielać na dziecko do roku i po roku. Każde niemowlę inaczej się rozwija. Będąc w Stanach widziałem wiele dzieci, które po ukończeniu roku ciągle były wyłącznie na mleku matki. U nas w Polsce niestety lekarze wmawiają, że jeśli dziecko nie zacznie po 6 miesiącu życia jeść najlepiej słoiczków to nabawi się z miejsca anemii. Nikt nie mówi, że mleko jest nadal najlepiej przyswajalnym pokarmem. Oczywiście są też dzieci które w 6 miesiącu ładnie jedzą kilka stałych posiłków – nie ma na to reguły.

Paulina Stępień
  • Paulina

Oczywiście, choć około roku dzieci zaczynają ogarniać jedzenie bardziej, mają lepiej skordynowane ruchy :) U nas faktycznie jest z tym 6 mc i naciskami lekarzy, ale idzie coraz więcej w stronę by w ogóle karmić przynajmniej rok :) 6 mc to malutko i fajnie by rodzice mieli większą świadomość :)

  • Xenian

Ja jestem jak najbardziej za karmieniem piersią ale nie dalej jak wczoraj wykryto u mojego 5-ciomiesięczniaka anemię. I niestety jest problem bo muszę mu podawać teraz lekarstwa.

Polecam kaszki firmy Holle – organiczne, bez cukru, soli i innych dodatków. Nasze ulubione to jaglana i orkiszowa. Używamy od 2 lat, najlepiej smakują z mlekiem migdałowym ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Zgadzam się :) są dobre, ale ich cena, przy dwójce dzieci jest nieadekwatna. Wolę zwykła jaglankę zrobić maluchom :)

Bardzo fajny i przydatny post! Ja swojego synka też karmiłam piersią (teraz już bardzo rzadko, czasem przed snem) i to jest super wygoda szczególnie w terenie. Wprowadzałam mu też jedzenie metodą BLW, choć czasem pomagam mu ze sztućcami, nie trzymam się tak sztywno tej metody. Czasem na wycieczki szliśmy do fastfoodu i prosiłam o gorącą wodę – rozcieńczałam nią papkowatą zupkę ze słoika, przygotowaną przez siebie – Piotrek ma skłonności alergiczne. Teraz je z nami to co my kupujemy, więc musimy uważać na to, co kupujemy :-) Bo frytki i hamburgery to nie za bardzo ;-) Na przegryzki też bierzemy biszkopty i chrupki i pokrojone owoce, synek sam dopomina się o „bułę” i „nanana” (banana), także nie mamy problemu. A tubki też odkryłam w Anglii i w Polsce kupowaliśmy bo są w sklepach – to rewelacyjne rozwiązanie. Szczególnie przydatne gdy jedzie się autem, nie można nigdzie stanąć bo akurat autostrada a dziecko płacze z głodu – nic się nie ubrudzi i dziecko się na zakrztusi. Och, przepraszam za ten przydługi komentarz, mogłabym pisać i pisać ;-D

A co na podroz w samolocie? Bedziemy odbywac 14 godzinny lot i wiem juz ze to co daja w samolocie moj syn (20 miesiecy) jesc nie bedzie. Jakies pomysly?

Paulina Stępień
  • Paulina

Te tubki są super na samolot, ale 14 godzin to sporo, więc wypadałoby nabyć jakis obiad w strefie bezcłowej i zabrać ze sobą. Kanapki, naleśniki czy coś w ten deseń :)sypka kasza intant hole też niezły pomysł (wodę na pokładzie dają bez problemu, bo przy kontroli musisz wylać zazwyczaj). Chyba postawiłabym na tego typu rzeczy.

Mi ogólnie kasza jaglana nie smakuje :/ jest zwyczajnie gorzka nawet na słodko :/ straszna męczarnia dla mnie ale młody uwielbia z czystego lenistwa ;) kupuję jaglaną instant bez cukru i bez mleka :D Teraz byliśmy na wyjeździe to był bardzo duży problem żeby dostać coś w zamian dla dzieci np. jeśli w menu są naleśniki z serem to nie można zamówić samego naleśnika bez sera dla mnie to jednoznacznie brzmi – mają gotowce. Już nie mówiąc o „pysznych” zupach.

  • MagdaLena

Aby kasza jaglana nie byla gorzka nalezy ją kilka razy przelać zimna woda a nastepnie wrzatkiem do momentu kiedy przestanie „brzydko pachniec”,:)

Porady super i niejednej mamie sie przydadza ale najgorzej jest jak dziecko nietoleruje wielu rzeczy i na miescie niemozna nic nabyc do jedzenia to wtedy jest naprawde duzy problem,wszystko trzeba wozic ze soba i sie glowic czy to zjr czy tez nie. Bez glutenu, mleka,cukru i drozdzy naprawde niezostaje nic co by moglo nadawac sie do jedzenia.

Jeśli chodzi o kaszki instant to są fajne kaszki Nomina z Czech – do kupienia w sklepach internetowych i na allegro. Bez mleka, bez cukru i żadnych innych dodatków – sama kasza, jest kilka rodzajów i są tańsze niż Holle.

  • aiks

Dokladnie!Kaszki Nominal sa super, bez dodatku cukrow i innych watpliwych atrakcji, same rodzaje kaszek sa atrakcja ;)

Gdzie pani kupiła jedzenie z firmy ella’s.
Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Zdjęcie było robione w Oslo, wcześniej kupowałam w Londynie, w Polsce niestety nie widziałam.

Ja próbowałam się przerzucic na cos innego niz Holle, ale po prostu dzieciaki nie chca mi innych kaszek jesc! może to i dobrze, bo przynajmniej są zdrowe i wole zeby sie nie mogly odczepic od czegos ekologicznego, niz słodkiego i niezdrowego;p

Fajne są też placki, pożywne i dobre na ciepło i zimno. Na dobrej nieprzywierajacej patelni można je praktycznie upiec pod przykrywką i bez tłuszczu. Ja robie np. 2 łyżki twarogu, pół banana, jajko, 1,5 łyżki mąki (ja orkiszowa białą i pełnoziarnista mieszam) i garść żurawiny suszonej siekam. Mieszam widelcem w kolejności wymieniania produktów. Z tej porcji tak do 10 małych wyjdzie. Zawsze biorę w dłuższą podróż autem. W tym roku wybieramy się z córką 1 rok 10 mcy na mały trekking i właśnie się zastanawiam, co by tu jej do plecaka wrzucić:)

Wygodne nie tylko w podróży, ale i na spacerze, czy krótkiej wycieczce sa musy z Holle – te w tubkach. Mega wydajne, dziecko się najada, porcja warzyw czy owoców dostarczona, zero cukru – po prostu same plusy! :D

Dodaj komentarz: