Jak zaoszczędzić godzinę dziennie

Jak zaoszczędzić godzinę dziennie

Doba powinna mieć 26 godzin, a nie, jednak 48 godzin. Wtedy zrobiłabym wszystko co zaplanowałam. Wy pewnie też. Ale prawda jest też taka, że im więcej obowiązków tym lepiej organizuje się czas, bo… bo nie ma wyjścia :) Jednak dzisiaj chciałam Wam powiedzieć jak oszczędzić godzinę dziennie, jak ja to robię i znajduję cały czas chwilę na więcej :) Oto dziesięć skutecznych sposobów!

Przeczytałam Wasze komentarze pod wpisem mój codzienny dzień i okazuje się, że wiele osób ma problem z organizacją czasu. Sporo czasu można stracić na głupoty, sporo też na czynności domowe, których nie trzeba robić codziennie. Jak to poprawić? To dziesięć moich sposobów i… czekam na Wasze, w końcu zawsze można coś jeszcze poprawić :)

1. nie trać czasu na głupoty

Proste. Wiecie ile czasu schodzi na przeglądanie Facebooka? Ostatnio nosiłam opaskę, która rejestrowała moje czynności, okazało się, że tracę na fejsa nawet 40 minut dziennie. A wydawało mi się, że to chwila. I może nie powinnam tego pisać, bo w sumie wiele z Was wchodzi tu z Facebooka, ale warto kontrolować ten czas. Internet to straszny pożeracz czasu, a tracenie go na demotywatory, pudelki, fejsy czy inne zjadacze jest bez korzyści.

Drugim zjadaczem czasu jest telewizor. Niby sobie gra w tle, ale co chwilę zerkacie. To rozprasza i to co robicie zajmuje Wam więcej czasu.

Jak jest u nas: staram się ograniczyć FB tylko do komentarzy na stronach profilowych. A w domu nie mamy telewizora.

2. zdecyduj co chcesz robić

Warto na samym początku ustawić sobie priorytety, przede wszystkim co chcecie robić. Nie, nie musicie, a chcecie! To spora różnica :)

Jak jest u nas: U mnie priorytetem są dzieci i praca. Czyli w ciągu dnia muszę znaleźć czas na zabawę z dzieciakami i na pracę, a resztę jakoś trzeba „ponaginać”.

3. wyeliminuj to czego nie musisz robić

Tutaj najwięcej możecie zyskać, bo nie wszystko musicie robić. Serio trzeba codziennie myć podłogę, ścierać kurze i prasować koszule? No nie trzeba. Wierzcie mi, nic się nie stanie jeśli nie umyjecie dzisiaj naczyń a odkurzycie raz czy dwa w tygodniu. A to ogromna oszczędność czasu. Perfekcyjna Pani domu do Was nie wpadnie :)

Jak jest u nas: jeden dzień w tygodniu jest sprzątający, czyli odkurzanie, mycie itd. Codziennie tylko kuchnia, ale nie wyobrażam sobie myć każdego dnia podłogi czy prasować :D

4. multizadaniowość

Połącz zadania w jednym czasie. Podróż do pracy i odpowiadanie na zaległe mejle lub czytanie książki, gotowanie i zmywanie, zabawa i sprzątanie w jednym. itd.

Jak jest u nas: Tak jestem mutimatką. Robię jajecznicę jedną ręką rozbijam jajka, drugą smaruję kanapki na śniadanie, trzecią wypakowuję zmywarkę a czwartą łapię spadającą ze stołu kanapkę, którą smaruje moje dziecko. I jasne zdarzają mi się wpadki, jak mocniej przypalenie kaszy jaglanej (robię to nagminnie!), ale szkoda by mi było czasu stać tylko nad nią i czekać.

Drugi mój trik oszczędności czasu to wspólna kąpiel i usypianie dzieci. Na początku każde kąpałam osobno, osobno kładłam spać, ale razem jest łatwiej, weselej i… szybciej :)

5. wykorzystuj dobrze czas wolny

Masz chwilę wolnego, bo dziecko śpi? To nie trać tego czasu na sprzątanie, to można robić z dzieckiem. Wspólna zabawa w rozwieszanie prania czy zamiatanie podłogi wiele uczy i choć bywa wolniejsza to jest to fajny pretekst nie tylko do nauki, ale przede wszystkim fajnej zabawy.

Jak jest u nas: Gdy dzieci śpią to pracuję lub robię te rzeczy, których na pewno nie zrobię gdy biegają obok.

6. ustal co zajmuje sporo czasu

Ustal co zajmuje dużo czasu w Twoim dniu i to skróć. Jeśli tracisz czas na dojazdy w korkach może warto pomyśleć o pociągu, jeśli spędzasz dużo czasu na gotowaniu może lepiej ugotować obiad na 2-3 dni itd.

Jak jest u nas: kiedyś sporo czasu zajmowały dojazdy do pracy, szczególnie Michała, w końcu zaczął pracować zdalnie a teraz na swoim.

7. wyśpij się, ale wstań o czasie

Wyspany człowiek ma więcej siły. U mnie to działa :) Choć ten punkt idzie mi najgorzej, bo zawsze jest jeszcze coś… Za to staram się wstawać o czasie. Bez sensu są drzemki co 5 minut przez kolejne pół godziny. Ani się nie wyśpicie, ani nic nie zrobicie. Lepiej ustawić pobudkę na 15 minut później i wstać po pierwszym dzwonku.

Jak jest u nas: no tutaj muszę jeszcze popracować, bo znowu piszę ten wpis za późno… :)

8. zakupy z dostawą

Zamiast tracić czas na bieganie po sklepie lepiej zamówić zakupy przez internet. Dowiozą do domu (zawsze zamawiam wodę w butelkach, więc dodatkowo to wielka wygoda) i nie trzeba szukać w sklepie.

Jak jest u nas: Zdecydowanie omijam markety i zaglądam tam tylko on-line. A jak nie internet to mały sklepik, mam wtedy wszystko pod ręką bez biegania po wielkim markecie.

9. podziel się obowiązkami

I na koniec to z czym wiele osób ma problem, czyli „ja sam zrobię najlepiej”. No ba, sama tak mam. Ale naprawdę warto się dzielić obowiązkami. Niech dzieci wezmą śmieci gdy idą do szkoły, mąż sam może sobie uprasować koszule, a czasem warto wezwać hydraulika zamiast bawić się cały dzień w kałuży po kostki.

jak jest u nas: każdy ma swoje obowiązki, Michał nastawia pranie, ja rozwieszam, jedno sprząta kuchnie, inne wyrzuca śmieci. Po prostu trzeba. Podpowiem, że zamiast domysłów warto mówić wprost: wyrzuć, przewiń, teraz Ty zamieszaj zupę. Proste komunikacja jest lepsza niż tracenie czasu na późniejsze bezsensowne kłótnie :)

10. Wypracuj stały plan dnia

Ustal sobie swój plan dnia, takie schematy bardzo pomagają w organizacji bo nie trzeba codziennie improwizować i tracić czasu na „co ja mam teraz zrobić” czy „w co wsadzić ręce”. Proste. Sniadanie, nastawienie prania, dzieci do szkoły, praca, space po obiedzie itd.

Jak jest u nas: zdecydowanie jest jakiś wypracowany schemat i działa naprawdę dobrze :) Sporo pisałam we wpisie mój codzienny dzień.

Tak, to moje 10 punktów by oszczędzić godzinę dziennie. Dziesięć skutecznych punktów do lepszej organizacji czasu :)

Macie swoje triki? Chętnie poznam, bo moja doba nadal jest za krótka :)

 

Komentarze:

Świetny wpis, bardzo dziękuję :)

Bardzo przydatny wpis:) Ja mam kilak swoich malych przeyspieszaczy. Nie sa moze tak wazne, ale pomagaja w sprawnym i szybkim funkcjonowaniu. Apropos prania: nieszczesne skarpetki zawsze wrzucamy do kosza wywiniete na prawa strone, nie poskrecane na wszelkie mozliwe strone, poprzewijane itp. Dostawalam szalu wieszajac je ;) baaardzo ulatwia mi to zycie od kad system wrzucania w odpowiednim stanie do kosza zostal wprowadzony. 2 nie dajemy wieszac prania mezom! To jakas katastrofa. Czy tylko ja mam ten problem? Moge tlumaczyc, ze tego nie da sie pozniej wyprasowac, ze przeciez to nie skomplikowane itp.itd. ale nie, za kazdym razem gdy moj ukochany wiesza pranie po swiagnieciu to jakis koszmar z prasowniem…
I jeszcze co do cotygodniowych obowiazkow. Sprzatanie i zakupy w tym samym czasie ;) Jedno sprzata drugie rusza na zakupy. Uwielbiam takie rozwiazanie, bo przed 11 i mieszkanie posprzatane i lodowka pelna! I mamy prawie caly weekend na przyjemnosci!:)
A no i jeszcze male usprawnienie zakupow. Mam pudelko z przepisami, w piatek wieczorem zazwyczaj je wyjmujemy i sprawdzamy na co mielibysmy ochote w przyszlym tygodniu. Od razu z przepisow spisujemy liste niezbednych rzeczy. I zakupy szybsze i nie ma glowkowania co ugotowac na obiad przez kolejny tydzien!
Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Fajne z tym sprzątaniem i zakupami – dobre rozwiązanie! No i planowanie zakupów na cały tydzień – super :) zawsze mam z tym problem, czasem mi wychodzi a czasem jest improwizacja hahah

Mo jakość łatwiej funkcjonować w trybie do soboty do piątku. Więc w sobotę rano bądź w piątek wieczór spisuje na małej karteczce jaki obiad będę jadła każdego dnia. Od razu powstaje też druga karteczka ze spisem zakupów, które robię w sobotę przedpołudniem. Zakupy raz w tygodniu to ogromna oszczędność czasu i pieniędzy. Im rzadziej wchodzimy do sklepu tym rzadziej wychodzimy z niego z niepotrzebnymi rzeczami. Mam codziennie jeszcze trzecią karteczkę… z zadaniami, które muszę zrobić każdego dnia. W sumie mam osobną karteczkę w pracy i osobną w domu. Spisanie bardzo porządkuje moje działania. Jeśli jest dużo obowiązków to nawet rozpisuje taki plan na godziny, bo wiem, że muszę się zmieścić w określonym czasie. Pomaga zwłaszcza jak muszę w domu popracować nad czymś przy komputerze, łatwiej się wtedy oprzeć i nie wejść na Facebooka ;) Podsumowując moim sposobem na zyskanie czasu są małe karteczki. Polecam :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Bardzo dobry pomysł, myślę, że wielu osobom może pomóc taka karteczka.
Ja karteczki miałam szczególnie gdy gotowałam potrawy do mojej książki, miałam taki plan dnia co dzisiaj będę pichcić :D faktycznie pomagało!

Póki co mam jedno dziecko (już niedługo :)) i nie pracuję, więc czasu mam mnóstwo. Choć wiem, że są mamy, które będąc i w takiej sytuacji narzekają jak jest ciężko.

Dla mnie kluczem jest w miarę stały rozkład dnia (stałe pory posiłków, drzemki, snu nocnego itp.) – oczywiście zdarzają się wyjątki, bo a to jakieś spotkanie, wyjazd, szczepienie czy coś tam innego oraz właśnie planowanie na kilka dni naprzód.
No i wyluzowanie, odpuszczenie w kilku kwestiach. Naprawdę mieszkanie nie musi codziennie lśnić tak, by bez zarzutu przechodzić test białej rękawiczki (choć lubię porządek i takowy mam, ale bez przesady), obiad nie musi być codziennie świeży – jeśli czasem ugotuje się coś na 2 dni lub więcej i później zje mrożone, to też się nic nie stanie, a 90% ciuchów nie wymaga prasowania jak się okazuje ;)

Do szczęścia brakuje mi tylko możliwości robienia zakupów spożywczych on-line, niestety w moim mieście takiej usługi nie oferuje żaden sklep. Natomiast wszystko inne kupuję już prawie zawsze przez internet.

dzięki za wpis! ispiracja aby jeszcze lepiej sie zorganizować:) wczoraj stuknela mi 30stka, wiec nowe cele i zadania:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Weronika to wszystkiego najlepszego! ;)

Jesli o mnie chodzi to komplikuje zycie codzienne…. myslenie CO ZROBIC DZIS NA OBIAD???? To jest najgorsze pytanie!! ;)) I trace czas na myslenie, zamiast z werwa wziac sie za obiad :/

Fajny wpis!

Tego szukałem:)

A propos rozwieszania prania to fajnym przyspieszaczem jest wieszanie mokrych ubrań na wieszakach, a później suche od razu wędrują do szafy. No chyba że wymagają wyprasowania, ale nawet jeśli tak, to mogą sobie poczekać w szafie zamiast walać się z kąta w kąt.
I bardzo podpisuję się pod nieposiadaniem telewizora – mega oszczędność czasu. A poza tym jakoś tak spokojniej robi się w domu… i jest więcej czasu na czytanie książek :)

Dodaj komentarz: