Jak zacząłem biegać – szczegóły przygotowań (tydzień 1 z 4)

Jak zacząłem biegać – szczegóły przygotowań (tydzień 1 z 4)

Jak ten czas leci. Gdy zacząłem pisać ten wpis, uświadomiłem sobie, że ostatni raz przebiegłem 5 km na świeżym powietrzu jakiś rok temu. Dlaczego to pamiętam? Był wtedy wieczór, akurat dałem sobie wtedy niezły wycisk biegnąc cały dystans dosyć szybkim tempem. Wróciłem cały zgrzany po treningu do domu i położyłem się spać, napominając jeszcze Paulinie jak to się wreszcie po tym wysiłku wyśpię. Widocznie nie bardzo się tym przejęła, bo ledwo zasnąłem, moja ciężarna żona obudziła mnie słowami, że czas zabierać się na porodówkę.

Przez kolejne miesiące miałem wiele momentów, gdy z pewną nostalgią wspominałem tę mityczną, niezrealizowaną okazję na ostatni godziwy sen.

W zimie biegałem na bieżni na siłowni, ale mimo pewnej systematyczności, zawsze było to robione na wariata, bez ładu i składu, a już na pewno bez profesjonalnego planu i opieki trenera. Dlatego jestem przekonany, że całe moje poprzednie doświadczenie w tym temacie można wyrzucić do kosza. A ja z pokorą i zarazem sporym entuzjazjem zabieram się za przygotowania od zera do biegu na 5 km.

Mam taką okazję, bo jak już pisałem, podjąłem Wyzwanie Flory i 29 września 2013 wystartuję na 5 km w ramach Maratonu Warszawskiego. Otrzymałem wsparcie trenera Mateusza Jasińskiego, a to dopiero początek przygotowań i pomocy ze strony Flory, które będę opisywać na bieżąco.

Plan na tydzień 1.

Mam już plan treningowy na pierwszy tydzień (2-8 września). Jak to ujął Mateusz, pierwsze dni pełnią rolę wprowadzenia do treningu i mają przyzwyczaić organizm (mięśnie i układ oddechowy) do wysiłku związanego z bieganiem. Innymi słowy, trzeba się rozruszać.

Mój plan na ten tydzień zakłada 3 dni treningu: we wtorek (dzisiaj), w czwartek i w niedzielę. Każdego dnia mam do wykonania serię konkretnych czynności.

Wtorek:

Mam biec spokojnym tempem, marsz ma być szybki. Razem 10 minut biegu rozłożone na 5 fragmentów.

Czwartek:

Mam biec spokojnym tempem, marsz ma być szybki. Już widać różnicę – krótsze fragmenty marszu pomiędzy biegami (łącznie też 10 minut biegania), wynagrodzone długim marszem na koniec treningu.

Niedziela:

Relaksowe tempo biegu, szybki marsz. Moje 10 minut biegu zostało pocięte tak, że zaczynam od dłuższych fragmentów (od 4 do 1 minuty) przeplatanych 5 minutami marszu.

Moje oczekiwania

Jeżeli ktoś zawsze obawiał się, że bieganie od początku musi kojarzyć się z ekstremalnym wysiłkiem, to ten plan treningowy powinien przekonać go, że tak wcale być nie musi. Może właśnie o to chodzi, że takie spokojne i zrównoważone podejście do biegania to efekt spojrzenia doświadczonego trenera, a to czego pewnie wszyscy się spodziewaliśmy, czyli rzucanie się na bicie rekordów w pierwszym tygodniu (już! teraz! przecież to tylko 5 km!), to jednak cecha weekendowych biegaczy?

W jednym z kolejnych wpisów podzielę się swoimi wrażeniami z przygotowań. Nie zabraknie też relacji wideo (będzie na pewno zabawnie).

Ja już rezerwuję sobie czas i zaczynam biegać jeszcze dzisiaj – najpewniej wieczorem, chociaż wciąż zastanawiam się, czy nie zacząć biegać na stałe rano. No właśnie, jak jest Waszym zdaniem? I jak oceniacie taki plan treningowy?

*Wpis powstał we współpracy z marką Flora.

Komentarze:

Trzymam kciuki, też idę wieczorem zacząć swój pierwszy trening ;) Nie mam pojęcia co to ze mną będzie, ale mam nadzieję, że dam radę :) Powodzenia! :)

Ha! Wiedziałem, że ktoś to wreszcie zrobi!
Oraz trzymm kciuki Michał!

Też zaczynałam tak spokojnie :) szybko okazało się, że mój organizm może coraz więcej :). Mnie najlepiej biega się rano, to daje energię na cały dzień. Spróbuj! :)

Jeżeli będziesz biegać rano, to dopiero po zjedzeniu czegoś. Zaletą biegania rano jest to, że pozytywnie nastraja na cały dzień – no i nie trzeba się martwić, że jednak dziś wieczorem nie dam rady, bo trzeba gdzieś wyjść, coś zrobić… Ale to wieczorem ma się więcej siły na bieganie. Także coś za coś.

Wczoraj jeszcze się zastanawiałem, czy biegać rano czy wieczorem – po dzisiejszym treningu o 7:00 już wiem, że to jedyna i najlepsza opcja, przynajmniej dla mnie. Jest moc na cały dzień :-)

  • Paulina

Ja biegałam wczoraj wieczorem i mało nie wyzionęłam ducha :D Nastepny trening zdecydowanie zrobię rano :)

o matko, a ja myślałam, że wyjść biegać to trzeba po prostu biec, i zdyszeć się i zbierać szczękę z podłogi i jęzor z brody. Dzięki:) dziś zaczynam!

Ja biegam od sierpnia 10km 4-5x w tyg jest kondycja, jest moc!!

Dodaj komentarz: