Jak to ogarniam – motywacja

Jak to ogarniam – motywacja

Tak naprawdę to wcale nie ogarniam, ale się staram :) Co Wy na to, by wspólnie się motywować i zarażać pozytywną energią? Jak Wy ogarniacie swoją codzienność a może nie ogarniacie? Dzisiaj moje JTO, czyli kilka moich sposobów na to, jak ja to ogarniam (choć często wcale nie ogarniam) i co robię by nie zwariować.

JTO = jak to ogarnąć

Moje sposoby na ogarnianie, czyli moje JTO ;-) a raczej sposoby na to, by mieć siłę ogarniać i nie zwariować ;-)

1. Wstaję codziennie rano

Niby proste, ale nawet w weekend (chyba, że wyjątkowo założę sobie dzień dla siebie – patrz niżej) staram się wstać rano, nie przeciągać początku dnia do południa, bo wtedy mam poczucie, że zmarnowałam połowę dnia i mam natychmiast gorszy start. A tak, wstaję rano i przed sobą mam wiele godzin by wszystko ogarnąć :) A Wy wstajecie rano nawet w weekendy? Zmusza Was do tego praca czy sami się motywujecie?

2. Pozytywne myślenie

Mam to genetycznie :) ale staram się zacząć dzień z uśmiechem i po prostu cieszyć się. To mnie napędza, cieszę się z rzeczy małych (a jednocześnie wielkich), z uśmiechu dziecka, z udanego ciasta, z nowej znajomości i z Waszych komentarzy ♥ Cieszyć można się naprawdę z wielu rzeczy.

3. Pasja i konsekwencja

Bardzo w codziennym ogarnianiu pomaga mi pasja i konsekwencja. Ja lubię gotować, ale czasem daję też szansę innym słabostkom, szukając w ten sposób czegoś dla siebie. Florystyka, biżuteria – czemu nie? A druga rzecz to konsekwencja, najgorzej to sobie raz odpuścić, wtedy każdy kolejny raz jest łatwiej, nie sądzicie? ;-)

4. Ćwiczenia

Chociaż 10 minut z rana, na rozruch, na dotlenienie szarych komórek i poruszenie endorfin by mieć silę na cały dzień. Oczywiście, staram się ćwiczyć dłużej, ale… czasem po ludzku mi się nie chce, by więc nie odpuszczać to ćwiczę mniej :)

5. Chwila dla siebie

Znaleźć chwilę dla siebie, czy to z książką czy w kąpieli czy też z ulubionym filmem, albo zupełnie inaczej. To daje pozwala mi się lekko zresetować i mieć siłę ogarniać dalej :) Znajdujecie takie chwile dla siebie?

Acha i żeby nie było, ja też bardzo często nie ogarniam, ba! mam gorszy dzień, lub gorszą chwilę, czasem mi się nie chce, coś odpuszczam lub robię mniej, i wiecie co? świat się nie kończy z tego powodu! ♥ ;-)

A Wy jak radzicie sobie z codziennością, czy macie swoje sposoby na to, by wszystkie codzienne obowiązki godzić, czy pomaga Wam w tym ustalony rytm dnia, a może usposobienie a może po prostu macie swoje sztuczki na ogarnianie wszystkiego…a może właśnie macie problem z ogarnianiem ? :)
Podzielcie się pozytywną energią! Jak to wszystko ogarniacie i nie wariujecie? ♥ Czekam i zacytuję!

PS: i kilka wybranych – wiem, że niektóre komentarze długie, dałam tu fragmenty, ale polecam poczytać, bo są motywujące :)

Krolycek21: hej wszystkim wiecie co tak czytam to wszystko i stwierdzam że tu się wypowiadają osoby które mieszkają w mieście:) ja mieszkam na wsi i prowadzimy z mężem gospodarstwo a konkretnie to uprawiamy warzywa mam dwójkę dzieci jeden niedługo skończy rok a drugi 5 lat i tak sobie myślę że jak to by było fajnie mieć tak zorganizowany dzień:) u mnie nie ma takiej możliwości chwile dla siebie to mogę znaleźć tylko w zimie a i to nie zawsze, ćwiczenia to mam praktycznie non stop jestem w biegu i to w sezonie czyli od wiosny do jesieni wstajemy o 4 rano i tak do samej nocy. pisze to tylko dlatego że nie rozumie tu kilku wypowiedzi jak ktoś pisze do Pauliny że łatwo jej mówić bo nie pracuje normalnie ale przecież każdy z nas ma wybór ona znalazła taki sposób na życie, ktoś chodzi do pracy, ktoś tak jak ja pracuje na roli, a inni siedzą w domu i zawsze im źle. trzeba brać życie takim jakie jest i cieszyć się z każdego nowego dnia a najbardziej to cieszy uśmiech dziecka:) a co do ogarniania wszystkiego to jak wstaniesz rano to nie ma siły że czegoś nie zrobisz.[…]

Julka: A w kwesti radzenie sobie na codzień z czasów gdy dzieciaki były młodsze ,to bardzo pomagał stały plan dnia, tzn głownie dla dzieci Stałe pory posiłków i stałe pory snu. I miałam zasadę,żę jak dzieciaki miały poobiednią drzemkę to był wtedy czas dla mnie. Odkładałam wszystkie „roboty” domowe,robiłam sobię herbatkę oraz to na co miałam ochotę(książka,krzyżowka film itp).I udało nam sie nauczyć dzieci wcześnie chodzić spać wieczorem.Był stały rytuał,po ok.19.30 była kąpiel,kolacja,przytulanki,bajeczka i lulu.Więc mieliśmy z mężem jeszcze cały wieczór dla siebie.

Liliana: Kurde a ja nie ogarniam! Mam malutkie dziecko i świra na punkcie sprzatania! Obowiazki tak mnie pochlaniaja ze na sen mi brak czasi( spie po 2-3 godziny). Mysle ze moj problem tkwi w tym ze sama chce wszystko robic ( bo oczywiscie zrobie to najlepiej) nizeli podzielic obowiazki!

 

Komentarze:

  • Amelia z Facebooka
  • Odpowiedz

oj potrzebuję takich inspiracji!!! :)

Amelia cieszę się, a też sama chętnie poznam jakie Wasze sposoby albo tematy na kolejne motywacje :D

  • Aldona z Facebooka
  • Odpowiedz

Paulina nie odbierz tego jako negatywu, bo bardzo lubię obie Twoje strony, ale Ty nie chodzisz do normalnej pracy, prawda?

  • Milenka1

a praca w domu jest nienormalna?? ;)
ja „siedzę” w domu i jestem niejednokrotnie urobiona po uszy :))

  • ika

Aldona, wierz mi jeśli się pracuje w domu z dzieckiem na ręku, to wcale nie jest łatwiej. Często z boku to tak wygląda. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Praca w domu wymaga niesamowitej samodyscypliny i perfekcyjnej organizacji pracy. Trzeba połączyć życie domowe i zawodowe w jednym miejscu. Chodząc do pracy zwykle kończysz pracę i wracasz do domu. Natomiast praca w domu, mimo wielu zalet, ma jedną podstawową wadę – tak naprawdę cały czas jesteś w pracy… wiem coś o tym. Mimo to nie zamieniłabym tego na nic innego i polecam.

  • Aldona z Facebooka
  • Odpowiedz

Aha, a seria JTO jest bardzo fajnym pomysłem. Ja póki co ledwo ogarniam. Wszędzie towarzyszą mi listy, wypunktowuje, ustawiam budziki, przypomnienia itp. Ale coś muszę zmienić bo koszt gonitwy jest energetycznie zbyt duży i odbija się na zdrowiu. takze check-listy polecam, ale na krótka metę.

Jak to ogarniam? Nie oglądam się za siebie, nie przejmuję zbytnio opiniami i uważam, że skoro ja nie zauważam, kiedy ktoś ma, np. niewyprasowaną koszulkę to i mijej nikt nie zauważy. Muszę przyznać, że w sesji moje JTO trochę siada, ale wtedy pomocne są psy, które nie ogarniają absolutnie niczego tylko cieszą się, że przyszłam :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Agnieszka coś jest właśnie z tym prasowaniem :D świat się od tego nie kończy! :) a zwierzaki to są naprawdę chyba najlepszymi towarzyszami ogarniania, bo one są, bez względu czy mamy fochy czy świetny humor prawda?

  • Agnieszka

Stwierdziłam, że jeśli już całkiem, ale to całkiem nie ogarniam, znajduję jakieś proste ciasto na kotlecie i mam satysfakcję, że przynajmniej to jedno mi wyszło!

Paulina Stępień
  • Paulina

Agnieszka bardzo podoba mi się Twoje podejście :)

  • Milenka1

akurat dziś nie wyprasowałam dziecku ubranka bo nie było czasu i stwierdziłam też że nikt mnie za to nie zabije :D :D
a tu czytam, że nie tylko ja tak mam :))

Aldona a co rozumiesz przez normalną pracę? :) przez lata pracowałam w korporacji, mam porównanie, teraz mam własną firmę, to jak najbardziej normalna, pełnoetatowa (a nawet więcej) praca :)
A te chesk-listy to fajna sprawa! nie wpadłam na to, tylko zakupowe robiłam :D

Oj z tym wstawaniem w weekendy jest różnie,ale masz rację jak wstanę wcześniej to wszystko idzie lepiej i z wszystkim się wyrabiam,ale czasem faktycznie się nie chce, kiedyś trzeba poleniuchować:)
Grunt to pozytywne myślenie,z tym jest różnie.Dla mnie wystarczy uśmiech drugiej osoby spotkanej w drodze do pracy czy sklepu,miłe dzień dobry lub krótka zamiana słów,pozytywnie mnie nakręca na cały dzień:)
Staram się też mieć czas tylko dla siebie,wyłączyć się i naładować akumulatory.
Na domowej i kotlecie też się nakręcam pozytywnie:)
Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Dorota bardzo ładnie to napisałaś, mi się wydaje w tym wszystkim, że to własnie o to chodzi, by czasem w takim wariactwie uśmiechnąć się do siebie :)

Moim niezawodnym przyjacielem jest kalendarz i zrobienie sobie planu dnia, bez tego ani rusz!

Kurde a ja nie ogarniam! Mam malutkie dziecko i świra na punkcie sprzatania! Obowiazki tak mnie pochlaniaja ze na sen mi brak czasi( spie po 2-3 godziny). Mysle ze moj problem tkwi w tym ze sama chce wszystko robic ( bo oczywiscie zrobie to najlepiej) nizeli podzielic obowiazki! No coz dobrze ze jest taka strona z ktorej poducze sie od innych ( przede wszystkim pozytywnego myslenia i olewania np tych niewyprasowanych koszul) kocham Was za to!

Paulina Stępień
  • Paulina

Liliana kobiety to chyba właśnie często tak mają, że same zrobią najlepiej.
Ja uczę się cały czas dzielić obowiązkami, za to co do niewyprasowanych koszul to jak się równo rozwiesi to są prawie, jak uprasowane :D

  • Milenka1

hehe :)
mój m. bardzo często sam sobie prasuje koszule!! :))
i niestety też mam świra na punkcie sprzątania…. niestety, bo dwoje maluchów potrafi zrobić bałagan w naście minut, a ja potem sprzątam i sprzątam :) i staram sie je włączać w to sprzątanie

  • Anna z Facebooka
  • Odpowiedz

„normalna” – taka do której trzeba wstać rano o 5, i z której wraca się po południu.. tak przypuszczam.. jeśli sie pracuje w domu, to jednak plan dnia inaczej wygląda

  • Anna z Facebooka
  • Odpowiedz

z tych punktów to tylko 1 u mnie zawsze – w weekend nie spie dłużej niż do 8, a reszta… niestety leży u mnie :(

JTO? :) Nie przejmuje się innymi, liczę tylko na siebie ;p

Paulina Stępień
  • Paulina

Mariolka :D coś w tym jest

hm…w sumie mimo tego filmiku i tak się zastanawiam jak sobie radzisz z Malym dzieckiem i masz czas na swoje przyjemności do tego jeszcze kotlettv, gotowanie dla ludzi, gotowanie z innymi ludźmi, bo ja ze swojego doświadczenia wiem, ze jak mąż cały dzień w pracy, jedna Babcia też pracująca, druga daleko… niestety ale nigdy nie mogłam znaleść chwili dla siebie bo wiecznie cos było do zrobienia, ogarnięcia…albo masz mega złote Dziecko, albo Mega pomocne Babcie albo nie wiem jesteś zwyczajnie Aniołem…

  • Karolina

właśnie, u mnie podobnie :/ małe dziecko, mało dyspozycyjne babcie, mąż w pracy albo co gorsza w kilkudniowej delegacji i w związku z tym mega trudno o czas dla siebie, w czasie drzemek malucha i jego samodzielnych zabaw – pranie, sprzątanie, szybki posiłek, wyparzanie butelek, szykowanie jedzenia, trochę ćwiczeń, szybki prysznic itp. a i tak rzadko zdążę ze wszystkim co sobie zaplanowałam, a już nie chce myśleć co będzie jak za kilka miesięcy wrócę do pracy :-O, także ja ogólnie ogarniam, bo dziecko czyste i niegłodne a w domu nie śmierdzi i jest zawsze czysty talerz i kubek ale mało ogarniam czas dla siebie i podziwiam młode mamy które mają siły na „skalpele” itp., bo ja jakbym w czasie 40 min drzemki synka zrobiła „skalpel” i w momencie ostatniego ćwiczenia synek by się obudził to chyba bym padła ze zmęczenia, ogranizam się więc do 10-cio minutowych zestawów ćwiczeń po których nie umrę :D a energię czerpię chyba głównie z rozbrajających uśmiechów synka i jego wtlulanek w moją szyję gdy wezmę go na ręce i wybaczam mu wtedy nocne pobudki i dwugodzinne przerwy w śnie, no i kocham długie poranne prysznice w weekendy, kiedy tata w domu; unikam złodzieji czasu – oprócz wieczornych wiadomości nie oglądam tv, nie prasuję też aby nie zatruwać sobie życia, a z książek papierowych (ukochanych) przerzuciłam się na ebooki, które podczytuje na telefonie w krótkich chwilach gdy synek czymś się zajmie lub zaśnie a ja akurat nie mam prania do zrobienia :) ależ się poskarżyłam :D:D ale generalnie podsumowując mam dość pozytywne nastawienie do życia swego :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasiula ja czasem sama nie wiem, ale nic z tych rzeczy ;-) dziadkowie bardzo okazjonalnie, bo są aktywni zawodowo, dziecko uwielbia za to patrzeć z progu kuchni, jak gotuję, śmieje się przy tym, tak samo, jak ćwiczę itp. Za to na pewno mogę liczyć na mojego męża a druga sprawa to to, że trochę za mało śpię niestety, ale to chyba mam też genetycznie.
W ogóle to usposobienie do robienia ponad normę mam po mamie, po prostu :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina hmmm ja np. robię skalpel w formie teatrzyku dla dziecka :D chwilowo się sprawdza ;) a ile śmiechu przy tym :) Potem zasypia, a ja biorę szybki prysznic i śniadanie, bo właśnie w drzemce mi się nie udawało zmieścić, zobaczymy, jak to będzie, jak podrośnie :)

Swoją drogą temat powrotu do pracy wydaje mi się szalenie ciekawy.

  • Karolina

ja jak ćwiczę przy małym to go to bardzo dziwi i natychmiast do mnie przypełza z tą swoją zdziwioną minką i otwartą buźką i np. koniecznie musi dokładnie obejrzeć (czyt. wytarmosić) moje włosy albo kładzie mi buzie na twarz, tochyba takie pierwsze buziaczki :D więc ćwiczy się tak komicznie :))) śniadanie jem z synkiem pod stołem, od razu tam włazi i bada moje stopy po czym co jakiś czas krzyczy, bo utknął między krzesłami :D

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina haha słodko :D no właśnie, toż to muszę się zastanowić, jak to będzie, jak zacznie mi dziecko bardziej brykać :)

  • kasiula

Mimo wszystko gratuluję Ci takiego ducha, tyle siły i cierpliwości do codziennych obowiazków domowych łączonych z pracą i przyjemnościami, a może czas najwyższy sobie postanowić i raz w tygodniu od czegoś zaczynać nowego żeby lepiej organizować sobie czas w ciagu dniai tyle nie marudzić ;) pozdrawiam Was serdecznie.

  • Karolina

z tym mrudzeniem to chyba do mnie, bo Paulina na pewno nie marudzi :) ale ja też nie, naprawdę, jestem zmęczona ale szczęśliwa i bardzo zakochana w synku :D może ćwiczę mniej profesjonalnie i nie mam możliwości wyskoczyć gdzieś z domu sama, ale udaje mi się zahaczyć o fryzjera, kupić sobie ładną bieliznę i kolorowe, dodające optymizmu skarpetki :P a także wypić wieczorem lampkę czerwonego wina z mężem, więc podziw dla wszystkich lepiej zorganizowanych, ale ja nie marudzę :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina mega rozbroiło mnie to z tymi kolorowymi skarpetkami :D

  • kasiula

nie Karolinka myslałam o sobie :) hehe czasami taka krytyka własnej osoby też może być niezłą mobilizacją do podjęcia dalszych działań :) a to, ze czuję się jak tak typowa stara matka polka to inna kwestia ;)

Jak najwięcej takich inspiracji :) Jesteś moją muzą, że tak to ujmę :) :) :) Uwielbiam ludzi pozytywnych, chociaż samej mi dużo do tego brakuje i często w ogóle nie ogarniam wszystkiego, co jest dookoła, to lubię czerpać radość od Ciebie i ludzi radosnych, zawsze uśmiechniętych. Wielkie dzięki i czekam na więcej :) :*

  • Magdalena

kwiatuszek, ale pojechałaś z tą muzą……

Paulina Stępień
  • Paulina

Kwiatuszek jesteś mega miła, ale niczyją muzą się nie czuję :) hihi

  • kwiatuszek2104

Hi hi, to tak żartobliwie ujęłam, to że patrząc i słuchając Ciebie / Was mam chęć do działania i pozytywnego myślenia i cieszenia się każda chwilą, zamiast leżeć plackiem i patrzeć się w komputer czy ścianę… nie miałam nic złego na myśli :) Jeśli Cię uraziłam to przepraszam

Paulina Stępień
  • Paulina

Kwiatuszku nie nie :D to było miłe :*

Super pomysł !:)) Jesteś straasznie pocieszna ;) Tak trzymaj!l;)

Masz super pozytywną energię ! Właśnie jestem w trakcie nauki i ten filmik dodał mi sił do dalszego działania :) ja jak w ciągu dnia czuje że jestem już na skraju wytrzymałości to na chwilę odpuszczam wszystko otwieram szeroko okno puszczam ulubioną piosenkę i po kilku minutach od razu lepiej :) a tak po za tym to zawsze robię na przekór moim nastrojom – gdy wstaję rano i na nic nie mam ochoty uśmiecham się szeroko ubieram kolorowe ciuszki i od razu jest lepiej ! uśmiech to podstawa ! :)

  • KasiaKochamMuzyke33
  • Odpowiedz

Ja niestety od bardzo młodziutkich latek cierpię na nerwicę. Walczę z nią i wiem, że najlepszy psycholog czy najcierpliwszy przyjaciel nie wyciągnie nas z dołka.”rozciapciania”. Właśnie mam sesję i niesamowicie ważny dla mnie egzamin za tydzień. Co kilka godzin spada mi energia i wiara w siebie, czasem aż zacznę się zamarwiać że za dużo zjadłam,że głowa mnie boli, etc. Ale pomóc możemy sobie tylko i wyłącznie MY SAMI. Taki enerdżrajzer jak Twoje wideo może jeszcze dodatkowo podnieść nas o te(…

  • KasiaKochamMuzyke33
  • Odpowiedz

..) 10 cm do góry! walka walka i przypominanie sobie: po co to robię, co daje mi szczęście. A myślę, że nie ma prawdziwego poczucie szczęścia, spełnienia i satysfakcji bez wysiłku. A sprawmy aby ten wysiłek także był przyjemnością – to da ideał (lub prawie ideał;) życia, które ma sens! :) wiem, trochę zalatuję patosem, ale wierzmy w siebie i nie roztkliwiajmy się niepotrzebnie nad niczym/nikim i mimo wszystko uśmiechajmy się do siebie nawzajem! Dzięki za power w każdym filmiku domowa.TV !!!! :D

Jesli jestes taka super zorganizowana, to ciekawe kto sie zajmuje Twoim dzieckiem podczas Twoich nieobecnosci w domu lub chwilach dla siebie. Sztuka jest ogarniac wszystko samej, bez niczej pomocy, czyli pracowac, robic zakupy, sprzatac, gotowac, opiekowac sie dzieckiem i wtedy wygospodarowac czas dla siebie. Bo jesli sie ma pomoc partnera to wszystko jest o wiele prostsze. Jednak kiedy jest sie matka i gospodynia domowa, a maz zarabia na utrzymanie, te realia sa calkiem inne. Jestes mloda mama, mozna powiedziec ze masz bardzo krotki czas a jestes taka super, ale to tylko pozory. Napisz lepiej ile czasu poswiecasz dziecku i jak sie nim opiekujesz, gotujesz, krecisz filmiki bez pomocy innych.

Paulina Stępień
  • Paulina

Nikt nigdzie nie powiedziałam, że jestem super zorganizowana (wręcz przeciwnie), napisałam jedynie, że staram się to wszystko ogarniać i jakie ja mam na to sposoby.
Oczywiście, że mogę liczyć na partnera, nie mam zamiaru nikomu udowadniać, że jestem alfą i omegą, bo tak nie jest.
Nie mam zamiaru się z nikim ścigać, kto ma lepiej kto gorzej, jestem z siebie zadowolona i wiem, że dla mojego dziecka jestem bardzo dobrą mamą.
I wiesz, wcale nie wydaje mi się by ogarnianie równało się wszystko zrobię sama :) a Ty tak sądzisz?
Chętnie dowiem się, jakie Ty masz rozterki i jak sobie radzisz lub nie.

  • Karolina

myślę, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a Paulina wygląda mi na szczęśliwą, realizującą się mmę i nie wierzę, że dzieje się to kosztem dziecka, a pomoc np. babci to też forma organizacji :)

Mi bardzo pomaga plan dnia, prowadzenie kalendarza.
Również nie lubię marnować dnia i wstaję wcześniej.
Dziewczyny dajcie szanse każdemu dniu być tym najlepszym w waszym życiu !! :)
Pozytywne nastawienie jest ważne, jak najmniej używać słowa „nie”, „nie wiem” ;)

JTNO – czyli: Ja Tego Nie Ogarniam. Nie pozwalam mężowi sprzątać, bo myślę, że zrobi to źle; posiłki przygotowuję sama, bo zrobię to lepiej (staranniej); zakupy: targam ciężkie siaty na II piętro starej kamienicy.
Tak naprawdę można powiedzieć, że wszystko robię sama, a pod koniec dnia padam na twarz i odpoczywam przy komputerze. Kiedy nie mam siły na nic, to nie zmuszam się, ale po prostu zostawiam to do jutra i już. A jak znam życie to jutro też, np. nie wystarczy czasu lub wpadnie sąsiadka na godzinkę, która wydłuży się do 5 godzin – o i totalna porażka.
Nie lubię czytać książek – zaraz usypiam, wolę obejrzeć jakiś mocny film…..o uwielbiam horrory, thrillery, itp. to daje adrenalinę.
Filmy nocą to moja odskocznia od smutnej rzeczywistości.

Paulina Stępień
  • Paulina

Magdalena a jak mąż sprzątnie źle to w sumie co się stanie? :) a jak lubisz filmy to może dzięki temu mogłabyś obejrzeć o jeden więcej?

o rany, jaką ty jesteś pozytywną osobą :) musisz być świetną mamą i żoną ;)

Motywacji czasami brak jak człowiek musi bladym świtem wstać do pracy a w łóżku tak ciepło, a szef w pracy wywiera presje….Ja mam o dziwo fajnego szefa, nawet bardzo:) może dlatego że jestem nowym pracownikiem w firmie i tak to odbieram. Ale wczoraj szef nam puścił filmik z takim systemem motywacji http://www.youtube.com/watch?v=htCKJJHuUec oczywiście dla poprawy humoru a nie do stosowania:D

Paulina Stępień
  • Paulina

Agniex obejrzałam, o mamo! :)

Nie uważam,że sztuką jest ogarnianie wszystkiego samej (do osoby Nikt ). Oczywiście,że można i robiłam tak kilka lat,ale po co ? Uważałam,że sama zrobię wszystko najlepiej i zasuwałam całe dnie ,sprzątanie gotowanie, dwoje dzieci ,zakupy itd.Ale z czasem byłam coraz bardziej zmęczona i zfustrowana (spięta i nerwowa),więc po co? Dzieci są szczęśliwe gdy rodzice tacy są i liczy się jakość spędzanego razem czasu a nie ilość.Sztuką jest dobre rozplanowanie czasu ale i korzystanie z pomocy innych.Niech mąż (mama,sąsiadka) zrobi zakupy -a że kupi nie „takie „mleko jak my to co? Świat się od tego nie zawali.Tak samo gdy nie uprasuje ubrań czy nie wytrę kurzy przez jeden dzień.Wole posiedzieć wieczorem z dzieciakami i posłuchać jak im minął dzień.Ja się musiałam tego nauczyć i wiem ,że było warto.

Paulina Stępień
  • Paulina

Julka podpisuję się pod tym po prostu! Też wychodzę z założenia, że dzieci, rodzina, jest szczęśliwa, gdy my jesteśmy szczęśliwi.
Dzięki ♥

  • Milenka1

o.. super podejście :))

  • GorzkaCzekolada1985
  • Odpowiedz

Pozytywna energia w mega dawce :)

A w kwesti radzenie sobie na codzień z czasów gdy dzieciaki były młodsze ,to bardzo pomagał stały plan dnia, tzn głownie dla dzieci Stałe pory posiłków i stałe pory snu. I miałam zasadę,żę jak dzieciaki miały poobiednią drzemkę to był wtedy czas dla mnie. Odkładałam wszystkie „roboty” domowe,robiłam sobię herbatkę oraz to na co miałam ochotę(książka,krzyżowka film itp).I udało nam sie nauczyć dzieci wcześnie chodzić spać wieczorem.Był stały rytuał,po ok.19.30 była kąpiel,kolacja,przytulanki,bajeczka i lulu.Więc mieliśmy z mężem jeszcze cały wieczór dla siebie.

pociesze się, nie ma ludzi którzy 24 h na dobę funkcjonują na 5 biegu! :) a jezeli chodzi o nerwice, wiem jak to wygląda ( mój mąż cierpi na nerwicę, lęki) ciężki temat. Nie wiem czy zupełnie da sie z tego wyjść, ale wiem, ze można powolutku powolutku zmienić sposób myslenia. A dołek? CZasami jestesmy sami sobie winni. Zamykamy sie przed swiatem, niedopuszczamy nikogo do siebie.. tylko dołujemy sie, uzalamy sie nad sobą.. widzimy wszystko na czarno. czasami wystarczy rozmowa, spacer.. cdn

cd. a czasami potrzebujemy pobyć same, wsłuchać w swoje ja.. czasami popłakać, ale to dobrze.. bo łzy oczyszczają. :) i za chwile wstajemy z tego dołka. A jezeli chodzi o rozmowe, to jest fajne.. bo ta druga osoba patrzy na Twoj problem zupełnie z innej strony. I wtedy zatrzymujesz sie i stwierdzasz ” kurcze, nie jest tak zle! Damy rade” ;)

swwietny filmik, super Tag :) potrzebujemy jak najwiecej takich filmów . To i ja spróbuje coś nagrać :D Buziaki dla Ciebie, natchnełas mnie pozytywnie :D

co za cymbał dał kciuka w dół? :/

Przepraszam, ale czemu mają służyć te całe wywody – czy jest to próba dowartościowania bo brzmi to wszystko dość nieszczerze i „na siłę” jak porady pani Cichopek z zakresu psychologii. Chyba lepiej skupić się na przepisach niż pisać poradnik młodej mężatki.

Paulina Stępień
  • Paulina

Anna jedni zawsze starają się znaleźć coś pozytywnego a inni zawsze szukają dziury w całym.

  • Ania

Jeżeli nie interesuje Cię „poradnik młodej mężatki” jak to nazwałaś to po co tu zaglądasz? Przejdz na kotlet.tv i nie czytaj co jest na Domowej. Myśle ze jest nas wiele, wielu co z ochota czytaja takie własnie poradniki, a pozytywna energia Pauliny nas zaraża, za co dziękujemy :)

  • Kasia

To ma służyć tylko i wyłącznie „nabiciu” oglądalności, zwiększeniu liczby komentarzy i wejść na stronę, aby więcej zarobić na reklamach.

  • kasiula

no widzisz aniu i tym się różnicie Ty potrafisz krytykować ale to chyba z zazdrości a oni spełniaja się w tym co najbardziej lubią robić i to jest najważniejsze w życiu, a skoro jeszcze potrafili swoją pasję połączyć z zarabianiem pieniedzy to zwyczajnie sa mądrymi ludźmi. Mniej zazdrości Aniu….musisz założyć sobie bloga i też zarabiać kasę jeżeli o to tylko Ci chodzi, a jak już będziesz miała to życzę Ci żeby nikt nie wpisał Ci takiego komentarza jaki Ty wpisałas powyżej. Pozdrawiam więcej pokory, bo człowieka zazdrość niszczy pamietaj o tym.

  • kasiula

tzn tyczy się to Kasi tak mnie zdenerwował ten wpis, że nawet imię pomyliłam.przepraszam Ankę

uzaleznilam sie od Twojego kanalu. jestes szalenie sympatyczna i dodajesz mi takie „pozytywne wibracje” do dnia, nie istotne o czym mowisz.
ja do ogarniania potrzebuje chwili dla siebie, bardzo cenie sobie spokoj a moje zwierzaczki pomagaja mi sie odstresowac :)
pozdrowienia dla Twojej rodzinki!

Mknitterlenduff dzięki! O tak zwierzaki są fantastyczne, bo one bez względu na nasze humory są obok :)

Eve nagraj, nagraj, trzeba się wspólnie ładować pozytywnie

po prostu Marta :)
tak, cala moja 5tka zawsze kolo mnie…nawet w tej chwili :)

Kasia Oczywiście, że to od nas wiele zależy, ale też trzeba pamiętać, że nawet jak coś czasem nie pójdzie to nie jest to koniec świata :) i coś z tym jest zadowolenie=wysiłek :) Trzymam kciuki za Twój egzamin!

czy nagrasz w tej serii o tym jak organizujesz dzień bądź jak wygląda? od czego zaczynasz itp? myślę ze taki dzień z kotletem i domowa byl by bardzo interesujacy:) pozdrawiam:)

Marlena podoba mi się ten sposób z piosenką! :D

  • PorzeczkowaGalaretka
  • Odpowiedz

Uśmiech to podstawa!
Tak samo jak na Ciebie pozytywnie działają na mnie ćwiczenia. Jeśli mam zły dzień, wszystko się wali, kilka powtórzeń jakichkolwiek ćwiczeń sprawia, że od razu umysł zaczna pracować inaczej i to, co było czarne staje się od razu jaśniejsze.
W trudnych chwilach niezawodną metodą jest szklanka ciepłej ulubionej herbaty, muzyka, kąpiel z pianą i ciepła kołdra. Zazwyczaj chowam się pod kołdrę, robię „budkę” z dzieciństwa i tak budzę się rano z lepszym humorem.

Plan dnia osoby pracujacej w domu wyglada podobnie… A i jeszcze gorzej bo trzeba w tym czasie ogarnac dom, dziecko ( jesli takie jest). A planowanie dnia baardzo jest przydatne choc czasami ciezko z realizacja. U mnie np. dzien marudy malolata potrafi rozwalic caly dzien… No i czesto tez wstaje o 5-6 jak dziecie stwierdza ze sie wyspalo:)

Wspaniale, że stworzyliście kanał poza kuchnią. Mimo, że nienawidzę gotować oglądałam Waszego kotleta ze względu na Ciebie i Michała, bo lubię Was słuchać – a podróż po Europie była cudowna – dziękuję. Fajnie, że dajecie się poznać także z „pokojowej” perspektywy. Na kotleta także będę zaglądać i proszę o więcej odchudzających dań, bo bardzo u Was słodko a wiosna idzie ;-). Pozdrawiam.

  • hermenegilda kunegunda
  • Odpowiedz

u mnie z ta eneria to taka szachownica. Kilka dni jest i klika dni jej nie ma.Wiadomo 17miesieczne dziecko poroznosi wszystkie zabawki po calym domu kilkadziesiat razy dziennie.Kiedys poprostu odechciewa sie je odnosic na miejsce.Za to mam fobie, ze kuchnia i lazienka MUSI u mnie blyszczec.Obojetnie jak sie czuje musi byc wyszorowana, wypolerowana ;D
..ale np.nie odkurzam codziennie, bo mi sie nie chce odkurzacza wyciagac ,;-))

hej wszystkim wiecie co tak czytam to wszystko i stwierdzam że tu się wypowiadają osoby które mieszkają w mieście:) ja mieszkam na wsi i prowadzimy z mężem gospodarstwo a konkretnie to uprawiamy warzywa mam dwójkę dzieci jeden niedługo skończy rok a drugi 5 lat i tak sobie myślę że jak to by było fajnie mieć tak zorganizowany dzień:) u mnie nie ma takiej możliwości chwile dla siebie to mogę znaleźć tylko w zimie a i to nie zawsze, ćwiczenia to mam praktycznie non stop jestem w biegu i to w sezonie czyli od wiosny do jesieni wstajemy o 4 rano i tak do samej nocy. pisze to tylko dlatego że nie rozumie tu kilku wypowiedzi jak ktoś pisze do Pauliny że łatwo jej mówić bo nie pracuje normalnie ale przecież każdy z nas ma wybór ona znalazła taki sposób na życie, ktoś chodzi do pracy, ktoś tak jak ja pracuje na roli, a inni siedzą w domu i zawsze im źle. trzeba brać życie takim jakie jest i cieszyć się z każdego nowego dnia a najbardziej to cieszy uśmiech dziecka:) a co do ogarniania wszystkiego to jak wstaniesz rano to nie ma siły że czegoś nie zrobisz. „JAK SIĘ CHCE TO SIĘ MOŻE” to motto przyświecało mojemu mężowi jak pracował jako kierowca i rozwoził towar po sklepach to jak tylko powiedział przełożonemu że się nie wyrabia z trasą to w odpowiedzi zawsze to słyszał. tak więc głowa do góry i jak wydaje wam się że czegoś nie zrobić to sobie powieście te słowa na lodówce napisane dużymi literami i na pewno wam to pomoże pozdrawiam wszystkie ogarniające i nie ogarniające:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Krolycek dziękuję za ten mega ciepły komentarz! Masz dużo racji, że ogólnie życie w mieście i na wsi to dwie różne historie, dlatego tym bardziej podziwiam i życzę Ci, jak najwięcej siły do tego wszystkiego ;) Bliskie mi Twoje podejście i dziękuję za ciepłe słowa :) Mam nadzieję, że to właśnie ten komentarz zmotywuje kolejne osoby ♥

  • kasiula

hm…a ja zawsze chciałam spróbować zamieszkac na wsi…a może inaczej zawsze chcialam poznać życie jakie panuje na wsi, popracować trochę przy zwierzątkach krowach swiniach kurkach trochę na polu, na ogrodzie ogólnie poczuc się tak jak prawdziwy gospodarz :)

Myślę że jesteś mega pozytywnie nastawiona do życia. Bo masz męża malutkie dziecko i miłość oraz ogromną pasje i to daje ci takiego PAŁERA!
Też tak miałam teraz jest trochę inaczej ale staram się jak najczęściej myśleć pozytywnie wtedy jakoś wszytko sie układa.
Chwili dla siebie raczej nie mam bo wychowuje dziecko sama a gdy jestem w pracy synem opiekują się dziadkowie wiec po południu ich już nie mecze.
Jedyne rozwiązanie gdy che odpocząć zrobić coś dla siebie -ROBIĘ to z dzieckiem np. Ćwiczenia z mel b albo tańczymy na macie jest przy tym zabawa i chwila może nie tak dla mnie ale DLA NAS:*pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Magnolia na pewno, ale nie chciałabym tutaj się w jakikolwiek sposób licytować, a właśnie skupić na ogarnianiu, ja też cały czas się uczę i bardzo te Wasze komentarze mi się podobają :) z Twojego komentarza bije naprawdę dużo ciepła i musisz być super babką! :) uściski!

Seria JTO to świetny pomysł! Jestem jak najbardziej za, żeby ją kontynuować! Paulina, musisz to obiecać ;) Należę niestety do tej grupy osób, u których z motywacją trochę ciężko. Sporo już się o motywacji i motywowaniu naczytałam, niby wiem co i jak, ale jak przychodzi co do czego, to jednak nie zawsze wychodzi. Także wdzięczna jestem za „zeznania” osób z „krwi i kości”, jak sobie radzą, bo to bardziej do mnie przemawia. A na temat JTO dorzucę od siebie, że jest takie, podobno chińskie, przysłowie o takim sensie (bo nie pamiętam dokładnie jak brzmi): „jak myślisz, że masz za dużo rzeczy do zrobienia, to weź sobie jeszcze jedną rzecz dodatkowo”. Brzmi dziwnie, ale chodzi o to, że początkowo wszystko wydaje nam się ważne i nie cierpiące zwłoki. Dopiero jak już mamy naprawdę dużo na głowie, to zaczynamy ustalać sobie prawdziwą listę priorytetów, bo niemożliwe jest wykonanie wszystkich zadań naraz. Jeśli ciągle uważamy, że to możliwe (tzn. wszystko naraz), musimy sobie wziąć tyle dodatkowych zadań, żeby w końcu zmusić się do podzielenia spraw na ważne i ważniejsze, albo wybranie tych zadań, których niewykonanie grozi poważnymi konsekwencjami (i w tym momencie brudne mieszkanie, wynikające z jego nieposprzątania nie powinno być postrzegane jako poważna konsekwencja ;) ). Także, jak dla mnie słowo klucz to: PRIORYTETY, a w zasadzie logiczne ich ustalanie. Brzmi jak oczywistość ale chodzi o ustalenie listy priorytetowej na podstawie faktów a nie własnych odczuć (w stylu „ja to zrobię, bo ja robię to lepiej”). To zaoszczędza sporo stresu :)

Cześć Ziomale! Dawno mnie nie było, bo wyskoczyłam zagranicę na Angielskie precenki. Chociaż powinnam to napisać pod innym filmikiem, hehhe, ale fajne i o wiele tańsze rzeczy można wtedy kupić. A w Polsce strasznie nie lubię chodzić po sklepach.
Co do tematu powyżej, hmm, ja jestem melancholikiem, wiecie, wyślę, martwię się i rozkminiam za dużo. Ale baaardzo chciałabym patrzeć na świat bardzie pozytywnym okiem. Także chętnie obejrzę więcej filmików o motywacji.
Jak ja ogarniam? Jestem najlepiej zorganizowana jak mam mało czasu i dużo roboty, wtedy moje wyniki są o wiele lepsze niż jak mam dużo czasu. Lubię zwracać uwagę na szczegóły i drobnostki, jak kwiatki, zwierzątka, deszcz, niebo… i kocham podziwiać! A, i bardzo lubię pożartować, albo posłuchać jakichś mega błyskotliwych powiedzonek ciekawych ludzi, jak np Szymon Majewski, ten to jest przeagent.
Ja to raczej potrzebuję być motywowana niż motywować, ale nie wszyscy są tacy sami :-P

  • Monika z Facebooka
  • Odpowiedz

Niektórzy mawiają, że na etacie jest się w pracy 8 godzin a prowadząc własną działalność 24 ;-) Nie zrozumie tego ten, kto nigdy nie prowadził własnej firmy. Często gdy mam nawał pracy muszę siedzieć w weekendy. Praca do 24-1 w nocy to niemal codzienność :-) A to, że się ma działalność nie oznacza automatycznie, że można siedzieć w domu bo pracy w terenie też jest sporo. Odpowiedzialność za zlecenia, za zadowolenie klientów siedzi nam cały czas w głowie (nawet kiedy zasypiamy :-)) Każda praca ma swoje plusy i minusy i nie ma czegoś takiego jak „normalna” i „nienormalna” praca :-))

” nie potrafie siedziec i drapać sie po nodze ” a ja taki brech , bo wlaśnie sie po nodze drapałam :DD

Ewa i Monika to chyba fajny temat na wpis, temat rzeka :D haha

A ja odkąd zaczęłam rano wstawać i ćwiczyć, ogarniam coraz lepiej. I dodatkowo pomaga mi, gdy nie włączam telewizora i fajnie byłoby też móc nie włączać komputera, ale niestety studia informatyczne są wymagające :) Raz w tygodniu staram się znaleźć chwilę dla siebie na jakieś hobby, przy każdej możliwej okazji (w autobusie, w pociągu) staram się czytać albo chociaż słuchać muzyki (to bardzo odpręża). I jak oglądam i czytam różne motywujące artykuły/filmiki (np. tutaj) to dostaję takiego kopa energii, że zaczynam działać :)

JTO ” Dom jest dla mnie ,a nie ja dla domu ” ;-) to już stwierdziłam po latach małżeństwa 10. Na początku nie wyobrażałam sobie , żeby mąż podłogę umył bo jeszcze smugi zostawi , kurze to ja najlepiej zetrę , naczynia to moja specjalność itp. w cale NIE mąż tez potrafi dajcie IM szanse a Wy możecie wykorzystać ten czas na maseczkę , piling chwila dla siebie te 1/2 godz. to tak nastraja , że ho ho .Morze chwila z pilniczkiem do paznokci z nogą założoną na nogę .Każdy MUSI mieć czas dla siebie to DOWARTOŚCIOWUJE

oj dziękuje!
potrzebowałam takiego tematu!
muszę się ogarnąć i mimo ilości pracy zacząc dbać o siebie i w końcu ruszyć z Chodakowską:)

To dosłownie kilka minut a słowo daję dodaję mnóstwa energii ! :) Działa też gdy jesteś tak rozdrażniona że nic nie da rady zrobić, wtedy kilka minut spokojnej muzyki i wszystko wraca do normy :)

oj ciężko jest wszystko ogarnąć, mam ostatnio szalonego lenia i chyba to przez pogodę, brak światła – więc nie ogarniam.
najbardziej pomogłoby mi w tej chwili poznanie nowych osób, nowej osoby- to zawsze mnie ożywia.
w pracy natomiast muszę bardzo dobrze organizować czas sobie i pracownikom, żeby ze wszystkim zdążyć.
w sytuacji gdy naprawdę nie mamy ochoty nic robić, najlepiej jest zacząć od rzeczy drobnej, której robienie nie przysparza problemów i dzięki tej rzeczy się rozkręcić i sięgnąć po kolejną czynność i kolejną – oczywiście nie na raz….i jakoś pójdzie.

Paulina Stępień
  • Paulina

Joanna a coś z tą pogodą chyba jest na rzeczy :D

Prosimy o więcej takich filmów :)

  • Marta z Facebooka
  • Odpowiedz

dwoje dzieci, praca, dom, mąż, pies ;) i czas na fit mam, chcieć to móc! ;)

U mnie w sumie troje dzieci 3.5 10.5 16.5 istna rodzinka pl. Jeden śpi za mało, późno chodzi spać ma pokłady energii jak ropa naftowa, drugi śpi za dużo, cały dzień po szkole w nocy wstaje i tak wkółko, trzeci śpi normalnie ale lekcje robi długo i to ze mną, a ja jeszcze ciągle piekę z kotlet tv i gotuję, chodzę na spacery, bawię się z najmłodszym synkiem i jestem maniaczką sprzątania, po mału mi to przechodzi, potrafię już sobie odpuścić to i tamto, świat się nie zawali, czasami wstaję późno i co z tego pracy się nie przerobi. Cieszę się z każdego dnia, z każdego uśmiechu na twarzy dzieci, czasami nie wiem jaki to dzień, gdy synek parę razy z rzędu uśnie daleko po północy no i co z tego, wyśpię się z nim a z resztą i tak zdążę, przyspieszę to i kalorie zgubię. Póki nie pracuję to każdy dzień jest wyjątkowy inny, bo kiedy wrócę do pracy to będzie inaczej. Całymi dniami nie było mnie w domu, ciągle w pracy to na rano to na popołudnie, to na środek i tak w kółko, a czas uciekał, a syn zawsze z babcią, żałuję, ominęło mnie tak wiele ale pracować trzeba więc póki mogę ogarniam kiedy mogę.
Posłuchajcie jeśli nie odkurzysz mieszkania codziennie i nie umyjesz podłóg, nie wytrzesz kurzy świat się nie zawali. Rutyna czasami nudzi, czasami męczy, trzeba życie brać garściami aby było co wspominać. Cieszę się, że nauczyłam się odpuszczać, bo moje dziecko jest szczęśliwe, a kurz był jest i będzie, a chwile z dzieckiem szybko przeminą.

JTO ciąg dalszy w co ręce włożyć!! Praca , remont przedpokoju, który nie przywidział odpadnięcia całości tynku z jednej ściany masakra gola cegła !!! Ratunku!!! Ale co tam jeszcze trzeba obiady gotować i dziećmi zająć się w tym BAJZLU remontowym a tu rano dzieciaczkom zachciało się rolady ostatnio robiłam pycha to ciąg dalszy . Polecam http://kotlet.tv/rolada-w-paski a o to moja rolada ŻYRAFA http://kotlet.tv/foto/rolada-w-paski-krysia-1721

Paulina Stępień
  • Paulina

Krysia żyrafa Twoja jest cuuudna!

Nawet jako dziekco nie mogłam spać długo, budziłam się rankiem, dziś uważam to za błogosławieństwo. Ranki są takie piękne, nawet zimą, gdy blask latarni ulicznej tak pięknie wygląda , a zwłaszcza gdy jeszcze pada śnieg, a wiosną – gdy cisza nawet w mieście jest jeszcze niczym nie zmącona… Uwielbiam poranki! Mnie dodaje energii codziennej modlitwa i mocna czarna kawa z łyżeczką cukru. Gdy te dwie rzeczy są, to dzień zawsze mam dobry i dużo chęci do pracy. Teraz opieka nad maleńkim dzieckiem jest najpiękniejsza i kiedy tak siedzę w domu to wydaje mi się, że mam tyle czasu! Bo też wstaję koło siódmej nigdy później, a w niedzielę wstaję około szóstej albo wcześniej – no tak mam, że w święta zawsze wstaję wcześniej, w końcu by mieć dłużej święto! Ogarniam najpierw mieszkanie, potem wrzucam pranie jeśli jest, przygotowuję obiadek, znów ogarniam kuchnię, w między czasie dziecię nakazuje mi przerwę – karmię, bawię się i tym samym odpoczywam. Przy karmieniiu piersią przeczytałam już 3 książki! Teraz sesje karmienia są szybsze, bo dziecko jest mocniejsze to sobie szybciej podjada, więc przerzuciłam się na artykuły z gazet:) Wypycham czas czym mogę robiąc to co jest wpisane w codzienność. Cały czas w ruchu, ale nie biegam, robię wszystko wolno, czasem w kawałkach – jak np obiadek… A i tak dzień zleci za szybko i zawsze jest za krótki… Eh, Paulinko wpis o powrocie do pracy bardzo by się przydał, taki motywujący…. Świetne oba kanały!

Paulina Stępień
  • Paulina

Rena podziwiam, że umiesz wszystko robić ze spokojem i wolno! :) aloe zgadzam się – poranki są super! :)

  • Rena

Paulinko! Teraz nie pracuję, to staram się iść przez te dni łagodnie – pomału ale cały czas w ruchu bez tzw. drapania się po nodze. Często nie ogarniamy wszystkiego bo po prostu czas nam schodzi na takim ”drapaniu” (seriale, nicnierobienie,plotki…), a potem człowiek nie może nadążyć i przewraca się na kapciach, nie ma czasu na to co lubi:) Ale, jak będzie kiedy wrócę do pracy? Pewnie będę musiał przyspieszyć-dam znać jak to ogarnę wtedy:)

  • Dominika Zarecka
  • Odpowiedz

Bardzo spodobał mi się Twój kanał! :-) Prezentujesz się jako bardzo pozytywna osóbka, pełna ciepła i pasji właśnie. Wspomniałam o pasji, ponieważ ona właśnie szczególnie napędza moje JTO, a jej brak powoduje JTNO. Wsparcie i otaczanie się silnymi, efektywnymi ludźmi również w tym bardzo pomaga :-) Pozdrawiam ciepło! Przyznaję się, że będę do Ciebie zaglądać regularnie. Zainteresował mnie także kanał kotlettv, ponieważ jestem laikiem w gotowaniu i chcę poszerzać swe horyzonty kulinarne! :-)

  • Dominika Zarecka
  • Odpowiedz

Dobrze, że są tacy ludzie jak Ty! Bardzo fajnie, że w ten sposób się realizujesz :-) Trzymam kciuki!

A ja nie ogarniam. Jak mała była naprawdę mała i spała całymi dniami, to jeszcze jakoś ogarniałam. Teraz całymi dniami chce ze mną się bawić. Więc tylko zakupy, śniadanie, obiad, kolacja, a pomiędzy zabawa, spacery, bajki. Sprzątanie tylko tak szybko, a najczęściej razem z małą, co trwa jeszcze dłużej.. W dzień nie śpi, wieczorem ja padam razem z nią. A mąż nie garnie się do sprzątania. JTNO

Paulina Stępień
  • Paulina

DDD z opisu wygląda, że Ty całkiem nieźle ogarniasz :D

ćwiczeniami pobudzić szare komórki?

Paulina, jesteś mega pozytywna, dzięki :) Ja to sobie myślę, że czasem można jednak też NIE OGARNIAĆ i świat się nie kończy ;). W sumie chyba to wszystko zależy od akceptacji siebie, swoich możliwości, potrzeb, po prostu swojego małego świata :). Mój temperament nie jest bardzo żywiołowy – dość szybko się męczę i potrzebuję więcej snu i odpoczynku. Ale ostatnio zaczęłam to przyjmować, być dla siebie dobra i łagodna :). Jak się wyluzuje to często więcej rzeczy jakoś „samo” się ogarnia, bo nie ma takiej obsesyjnej spiny pt. „O Boże, nie ogarnę!”, „Ojej, nie zrobię tego idealnie i co wtedy!” ;)! Otóż odkryłam, że NIC :) Naprawdę! I jak się więcej odpoczywa, to potem też więcej rzeczy się naprawdę CHCE :) Zachęcam do poznawania siebie :) To fajna przygoda! :)

Mi pomaga Ewa chodakowska. Pozatym..

  • KrolowaSwojejBajki
  • Odpowiedz

A ja właśnie nie ogarniam, nie radzę sobie ze swoim życiem, ze sobą, z dzieckiem, zaczęło się zaraz po porodzie, kiedy byłam w bardzo złym stanie fizycznym, nie miałam oparcia w mężu i bardzo się to odbiło na moim zdrowiu psychicznym, przeszłam depresję, której nie leczyłam, bo nikt mnie nie kopnął w tyłek, a sama nie miałam motywacji (to zrozumie tylko ktoś kto przez to przeszedł) mija trzeci rok, a ja czuję, że życie ucieka mi przez palce i tylko ta kruszynka daje mi siłę do walki z samą sobą

Ja sobie zawsze mówię, że to, co muszę zrobić, robię dla siebie. Często myślę, że mam dosyć tych wszystkich obowiązków, ale kiedy pomyślę, że robię to dla siebie, to dużo łatwiej mi się za to zabrać:) Wiem, że może to się wydawać egoistyczne, ale tak: jeśli mam zmywać górę naczyń, bo takie już jest życie że trzeba blabla to mi się nie chce. Ale jeśli tak pozmywać, żeby mieć ładnie w kuchni i żeby łatwo było wlewać wodę do filtra żeby łatwo było upiec jakieś zdrowe ciasto? hmm…to już lepiej!:)

Fajna jesteś ,dobrze że znajdujesz czas na swoje pasje

JTO? Czasem nie ogarniam, a szczególnie nie ogarniałam po urodzeniu się drugiego dziecka, a właściwie między jego 4 a 14 m-cem, kiedy jeszcze samo nie chodziło, potem chodziło, ale zjadało wszystko co na jego drodze i nie potrafiło się dogadać w żaden sposób ze starszym. A teraz?
Idealnie nie jest, ale kilka rzeczy uporządkowałam i zaczyna to fajnie działać.
1. Przedefiniowanie swoich wartości. Porządek w mieszkaniu, ok, ale kosztem czego? Wyprasowane ubrania, fajnie, ale co mogłabym potrzebniejszego zrobić w tym momencie? itp.
2. Listy zadań na najbliższe dni. Mam świadomość, że czas w ciągu dnia mam tylko podczas 2h snu Syna i wieczorem po 20 (chyba, że Córka ma gorszy dzień, to po 21:30 :P). Z list wybieram rzeczy absolutnie najważniejsze, tak, żeby nie frustrować się, że z czymś nie zdążyłam.
Listy zakupowe i sprawy do załatwienia poza domem idą w pierwszej kolejności, bo załatwiam je z Synem zaraz po odprowadzeniu Córki do przedszkola (po co marnować czas i energię na kolejne zimowe ubieranie :P).
3. Czas dla siebie? W week, kiedy mąż jest w domu, zawsze mam chwilę na długi prysznic, kąpiel, wyjście czy wreszcie na miły czas spędzony wspólnie ;)

Najtrudniej było mi odpuścić to sprzątanie na błysk. Ale złość, że ja sprzątam na błysk, a dzieci zrobią swoje w 5min, nie była warta mojego czasu ;) Garnki nie umyte, bo nie było czasu? Spokojnie, do wieczora nic im się nie stanie. Nie chodzi mi o to, żeby nagle nie dbać o swoje otoczenie i żyć w brudzie, ale żeby trochę odpuścić i uśmiechnąć się :) W prace domowe staram się wciągać dzieci, dla nich zabawa i nauka, dla mnie czas na ogarnięcie domu i czas, który spędzamy robiąc cos wspólnie.
4. Wstawanie? Zawsze rano. Podpisuję się pod tym, co powiedziałaś. Kiedy wstanę później, nagle brakuje mi tych kilku godzin w ciągu dnia. W week tez wstajemy wcześnie, bo cieszymy się, że mamy CAŁY dzień, który możemy wspólnie spędzić.

A wracając do prasowania, moja metoda na nie prasowanie jest taka:
po wyciągnięciu ubrań z pralki składam je równiutko, tak jakbym chciała je odłożyć do szafy. Zostawiam tan na ok 1h i idę równo powiesić. Po wyschnięciu są prawie jak wyprasowane :)

Dodaj komentarz: