Firmy a ego blogerów

Firmy a ego blogerów

Raz jakiś czas któryś bloger wywoła w branży „kryzysik” pisząc negatywnie o wybranej firmie – zasłużenie lub nie. Firma z reguły jakoś z tego wychodzi, ale i bloger ma swoje pięć minut, bo to jest medialny temat. A gdyby tak odwrócić zasady i to firma zhejtowałaby blogera dla swoich korzyści? Wczorajsza historia dowodzi, że to działa.

Przekonałem się o tym, gdy Blogostrefa zamieściła na swoim fanpage’u treść pewnego maila. Jedna z marek modowych wysłała ofertę współpracy dla blogerek, gdzie w zamian za samo zaproszenie na otwarcie nowego salonu wymagano pełnej entuzjastycznej relacji, przyprowadzenia ze sobą pięciu osób ze świata „kultury i mody” (że jak?), a gdzieś tam w tle jawiła się nawet perspektywa otrzymywania co miesiąc ciuchów do noszenia, oczywiście w zamian za pełną współpracę reklamową. Oferta słaba, chociaż widywałem gorsze (np. słynna paczka przeterminowanych bakalii w zamian za wpis), ale i tak największą radość wywołał u mnie język jakim napisano wiadomość, sprawiający że zwykłe otwarcie sklepu urosło do rangi najważniejszego wydarzenia tej dekady, dla którego warto poświęcić swoje kontakty branżowe i czytelników.

Wpis na fanpage'u Blogostrefy
Wpis na fanpage'u Blogostrefy

Okazuje się, że istnieje niechlubny przepis na to, jak szybko i bezkosztowo wyrpomować swoją markę lub wydarzenie w social mediach. Wystarczy wysłać bezsensowną ofertę współpracy do blogerów. Tak się bowiem składa, że blogerzy to posiadacze największego ego w całym Internecie (sam jestem blogerem), dla których za śmiertelną zniewagę uchodzi pomylenie ich imienia w mailu. A gdy ktoś prześle ofertę reklamową, która urąga ich godności, ci w ramach odwetu zaczynają o tym pisać wszędzie (niektórzy wulgarnie, inni z klasą). Za darmo.

Mimo, ze początkowo nazwa marki nie była ujawniona, to już po chwili każdy wiedział o kogo chodzi, a jej fanpage przeżywał chwile sławy. Co na to marka?

Odpowiedź firmy na FB
Odpowiedź firmy na FB

Nie tylko w moim odczuciu jest to szablonowa odpowiedź. Nie wiem, jaki był początkowy plan na tę akcję i co wyszło przypadkiem, a co było zamierzone. Wiem jednak, jaki zaobserwowaliśmy efekt. Otóż musimy zrozumieć, że są firmy, które też będą potrafiły wejść w rolę zarezerwowaną do tej pory dla blogerów, wywołując (przypadkiem czy zamierzenie) kryzys nakierowany na eksponowane marki (czyli blogi) i w ten sposób generować szum wokół siebie.

Najgorzej wyszli na tym blogerzy, którzy dali się wciągnąć w taką promocję. Na co dzień drodzy i niedostępni, tutaj nieodpłatnie sięgneli po cały swój arsenał narzędzi w social mediach, aby o kimś pisać i to już drugi dzień z rzędu.

Wnioski? Będą dwa.

Pierwszy to taki, że trzeba nie dać się sprowokować. Słaby mail? To wyrzuć go do kosza, a nie robisz z niego newsa dnia, podając w dodatku nazwę firmy, która na to nie zasługuje. A jeżeli sprawa nabrała już poważnych rozmiarów, a ty nie chcesz zostać w tyle, to przynajmniej uszczknij z tego szumu coś dla siebie zamiast pompować markę. Mistrzowsko rozegrał to Krzysztof Kanciarz (jedno z wcieleń Krzysztofa Gonciarza).

Odpowiedź Krzysztofa Kanciarza
Odpowiedź Krzysztofa Kanciarza

Drugi to taki, że jak ktoś bloguje w oparciu o negatywne emocje i kryzysy, to to do niego wróci, bo firmy też potrafią obserwować i się uczyć.

Komentarze:

  • Asia z Facebooka
  • Odpowiedz

Dobrze napisane. Zresztą ja i tak do „kryzysików” podchodzę z dystansem. To naprawdę burze w szklance wody.

Wow, z zaciekawieniem przeczytałam wstęp i zdziwiłam się, że Paulina nie wstawiła żadnej prywatnej opinii ani nawet słóweczka od siebie – potem przeżyłam dość miłe zaskoczenie, gdy odkryłam, że to nie Paulina za tym stoi :) Lubię ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i w dodatku umieją powiedzieć to z sensem i bez błędów.

Swoją drogą wydaje mi się, że nie trzeba być blogerem, żeby mieć rozdmuchane ego; po prostu zazwyczaj te „szalone blogerki”, których słuchają tłumy i uważają się za gwiazdy Internetu łatwiej poddają się wpływom i nie potrafią złapać dystansu, przez co są łatwym celem tego typu ataków. O całej akcji wcześniej nie słyszałam, ale muszę przyznać, że marketing tej firmy był całkiem dobrze przemyślany. ;)

Firmy potrafią bardzo dobrze obserwować, a blogerzy są naiwni i myślą, że im szkodzą :D

  • Blazej z Facebooka
  • Odpowiedz

To najprostsza metoda na stworzenie reklamy wirusowej ;)
Na swój sposób też jestem blogerem, nigdy nie dostałem propozycji współpracy.
Poprawka, raz się zdarzyło. Ale to zaproponował kolega, który zaczął własną inicjatywę w internecie.
Podziękowałem, bo to co tworzę, jest moje i nie będę niczego zmieniał. M. in. dlatego nie jestem jakoś szczególnie popularny.
Nie wykorzystuję „promocji przez hejt”. Nie kręci mnie bycie w głównym nurcie.
Taki internetowy hipster ze mnie ;)
A tekst, który przeczytałem był ciekawy i fajnie, lekko napisany. Więcej takich!

  • Agnieszka Wyrzykowska
  • Odpowiedz

Miałam identyczne przemyślenia, czytając post pełen oburzenia u jednego „drogiego i niedostępnego blogera”, który właśnie wymienił nazwę tej firmy. Po co takie sprawy rozdmuchiwać? Nikt nikogo nie oszukał, nie okradł, nie zabił, więc nie wiem, skąd nagle to oburzenie. I założę się, że jeśli ta firma nie zrobiła tego celowo, żeby zaistnieć w blogosferze, to za chwilę jakaś inna firma na to wpadnie i zapewni sobie darmową promocję u topowych blogerów, którzy jeszcze linkują między sobą te wstrząsające newsy.

Jasne, można mówić, że nazwa firmy pojawia się tu w negatywnym kontekście, że przez to marka/firma nie będzie kojarzona dobrze. Ale za pół roku wszyscy zapomną o „kryzysiku” sprzed kilku dni, a nazwa marki wbije się już w pamięć.

PS – więcej postów Michała poproszę, fajnie poczytać takie inne, męskie podejście :)

Blazej fajny hipter z Ciebie :) na pewno będzie więcej tekstów, też o współpracy :D

  • Blazej z Facebooka
  • Odpowiedz

A dziękuję, dziękuję :) I czekam na więcej!

Jako że to ja w największym stopniu przyczyniłem się do nagłośnienia tej sprawy, odbieram ten tekst jako skierowany w dużym stopniu przeciwko mnie. Zwłaszcza ostatnie zdanie zapamiętam na zawsze, bo jest tyleż subtelną, co perfidną zagrywką godzącą w moje interesy. Zahacza o podłość, której jeden bloger drugiemu (dodajmy – uczciwemu) blogerowi nie ma prawa zrobić.
W porządku.
Doceniam blogerów zajmujących jasne stanowisko wobec mnie, bo to w największym stopniu wpływa na mój stosunek do nich.

Powiem krótko – ty nic nie rozumiesz. Tekst o Mr Gugu nie był przeciwko tej firmie, a tym bardziej nie był uleganiem prowokacji. Takie twierdzenia mają tyle samo sensu jak wiecznie żywe komentarze „nieważne, co się mówi, ważne, że po nazwisku” albo „przecież o to firmie nie chodziło…”.
Ten tekst był w twoim interesie.
Może kiedyś to zrozumiesz, a jeśli nie, to i tak będziesz czerpał z tego korzyści, tak jak czerpiesz korzyści z tego, co blogerzy robili w social mediach 3-4 lata temu.
Wtedy tacy jak ty też nie rozumieli. Czytaliśmy dokładnie takie same teksty jak twój dzisiejszy.

Paulina Stępień
  • Paulina

Tomku a czemu sądzisz, że to przeciwko Tobie? Myślę, że raczej my jako blogerzy powinniśmy uważać, bo to, że jedną firmę wyśmiejemy, ale inne z czasem mogą to wykorzystać i na pewno się ze mną zgodzisz. Nie widzę w tym nic urągającego. Nie podoba mi się jednak ton, bo sądziłam, że działamy w tej samej blogerskiej drużynie, czyż nie?

Trochę inaczej postrzegam ten kryzysik (bo owszem, był mały), ale to zapewne dlatego, że patrzę na wszystko przez pryzmat wizerunku firmy, a stwierdzenie „nieważne jak mówią, byleby nie przekręcali nazwiska” jest sprzeczne z moimi poglądami. Uważam, że firma źle to rozegrała, usiłując wziąć sprawę na przeczekanie. Mogliby napisać chociaż 2-3 zdania, podchodząc do sprawy na poważnie, a nie w stylu swojej „luzackiej” komunikacji, zasłaniając się pracownikiem. Napisałam o tym więcej na moim blogu… Myślę, że raczej, by „uszknąć” niż „rozdmuchać” ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Marta reakcja firmy jest dla mnie tak dziwna, że w sumie stąd ten tekst, wcale się tym nie przejęli, obawiam się, że po prostu firmy z czasem zaczną wykorzystywać liderów opinii, blogerów do swoich nędznych działań.

hehe to KOMINEK dał się wciągnąć? a taki niby mądry a dał za darmochę nazwę firmy

Dodaj komentarz: