Euro Trip 2017: dzień 22 i 23 w drodze do domu

Euro Trip 2017: dzień 22 i 23 w drodze do domu

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 11 komentarzy

Przychodzi ten moment, kiedy trzeba wracać do domu. Myślę sobie, że gdybyśmy mieli własnego kampera to pewnie zostalibyśmy ciut dłużej np. w Toskanii. Ale z drugiej strony pewien niedosyt również jest ważny, bo jest po co wracać, jest chęć na więcej.

Dzień 22

Tak naprawdę powrót jest mało ekscytujący :) Rano zbieramy się z kempingu, jako że mamy tu czas do 12:00 to jeszcze korzystamy z chwil nad jeziorem. Jest tu naprawdę pięknie. Dzieci robią sobie małe wędki i bawią się w łowienie ryb. Fascynuje mnie, jak dzieci z patyka czy kamienia potrafią wymyślić fajne zabawki, nie potrzebują tak naprawdę wiele by bawić się najlepiej pod słońcem.

Ruszamy, jeszcze tylko serwis, bo jednak warto jechać z czystym zbiornikiem i pełnym tym od wody słodkiej. Jedziemy wąską drogą i zastanawiam się na głos co by było, gdyby jechał samochód z naprzeciwka. I wtem jest, samochód z przyczepą. Mijamy się na milimetry, przy czym współczuję kierowcy auta z przyczepą. O ile my jedziemy po linii, o tyle wiem, że jego przyczepa reaguje z opóźnieniem (w przyczepie jest tak, że ty już możesz jechać prosto, a przyczepa jeszcze wyprowadzana jest ze skrętu, co w ciasnych miejscach wymaga uważności) i pewnie musi ją po chwili naprostować by nie obetrzeć o skałę. Jednak kamper pod tym względem jest wygodniejszy.

Dzisiaj nie planujemy spektakularnych postojów, wiemy, że raczej to będą jakieś postoje na MOPach aby spokojnie zjeść obiad i tyle. Planujemy dotrzeć pod Wiedeń, ale jedzie nam się na tyle dobrze, że uznajemy, że dojedziemy aż do Czech aby jutro mieć bliżej do celu.

Późnym wieczorem docieramy do małego miasteczka, parkujemy, przekładamy dzieci z fotelików do ich łóżek i sami również zasypiamy w kilka chwil.

Dzień 23

Rano nie możemy odmówić sobie spaceru po miasteczku. Slavkov u Brna. Jest tutaj zamek, więc szybko biegniemy obejrzeć park przy zamku itd. Przez chwilę mam nadzieję na trdlo, ale niestety nie ma.

Ruszamy w dalszą trasę, mamy już niewiele kilometrów. W Polsce musimy go jeszcze oczyścić z brudnej wody i wc, jesteśmy umówieni na oddanie czystego kampera, co jest logiczne :) Niestety znalezienie zrzutu w Polsce to wcale nie taka prosta sprawa, choć autostrada jest nowa to nikt nie zaplanował infrastruktury pod kamery, wielka szkoda. Oczywiście udaje nam się kulturalnie oczyścić, ale we Włoszech, czy nawet Austrii było to o wiele łatwiejsze i szybsze.

Prawie punktualnie podjeżdżamy na miejsce. Nasz samochód już na nas czeka, zostało nam przepakowanie wszystkiego do naszego auta (haha tylko i aż tyle). Jest upał (a wszyscy straszyli brzydką pogodą). Pakuję zawartość szafek, ubrania, jedzenie, które zastało i zabawki. Przesiadamy się do naszego samochodu. O rety! jaki on niski, jaki mały! Nagle nasz wielki ford galaxy wydaje się jakimś malutkim samochodem :) Za to jest cichy!

Przed nami jeszcze kilka godzin jazdy do domu, dzieci już nie mogą doczekać się zabawek. Po drodze dopada nas wielka burza, ale na szczęście na miejscu już nie leje. Dzieci budzą się na kilka minut przed dojazdem do domu, piszcząc z radości, że zaraz dopadną zabawki (haha a ja myślałam, że będą spać i sami też padniemy). Dzieciaki się cieszą na zabawki, my trochę jesteśmy podłamani, że w czasie nieobecności powstała nam kałuża w salonie, ale staramy się, by nie popsuło to nam humorów.

No i domowy prysznic – jestem pewna, że zużyłam cały zbiornik wody albo i więcej, czyli pewnie ze 100 l :) Ale fascynuje mnie to, że można dużo oszczędniej. Ale dzisiaj czerpię z tego wielką radość, szczególnie po długiej trasie.

I to koniec naszej ponad trzy tygodniowej podróży. Było cudownie, dziękuję za każde miłe słowo, podpowiedzi i to, że czytaliście. Będę uzupełniać te wpisy o praktyczne informacje, a lada dzień pojawi się podsumowanie, również kosztów, na które wiele osób czeka. Uściski!

Czeski park pod zamkiem
Czeski park pod zamkiem
Czeski park pod zamkiem
Czeski park pod zamkiem
A to już gdzieś w trasie, na godzinę przed Warszawą
A to już gdzieś w trasie, na godzinę przed Warszawą

Komentarze:

  • Katarzyna Majka-Modrzewska
  • Odpowiedz

No i co ja teraz będę czytać?! A tak serio masz świetne pióro. Mógłabyś przewodniki pisać! Pozdrawiam

  • Domowa.tv

<3 uściski!
PS: za dwa tygodnie najpewniej znów ruszamy, choć zupełnie inny kierunek :)

Pyszne wina są z tego regionu Cavazza. Polecam stronę „w kregu wina” – maja pyszne wina, ktore sprowadzaja bezposrednio z Wloch. Moze znajdziecie je na miejscu

dzieciaki co robią podczas jazdy, gdy nie śpią? jakie masz sposoby, żeby nie marudziły?

  • Algo

O dobry temat! Pisała już o tym kiedyś Alicja z mataja.pl ale zawsze takie pomysły warto poczytać.

  • Monika Gorbaczyńska
  • Odpowiedz

gratulacje. ja zawsze rpzekrczam budżet na wakacjach. ale nigdy nie żałuję pieniedzy bo zostaja piekne wspomnienia

  • Domowa.tv

wspomnienia są bezcenne, o tak <3

  • Monika Gorbaczyńska

Podrozowanie jest super. Ja bylam poraz pierwszy poza europa i jestem zachwycona. Tylko ten dylemat – tyle pieknych niejsc do ktorych chcialoby sie wrocic i tyle jeszcze nieodkrytych – wiec jaki kierunek wybrac

Dziękuję Ci za tę podróż – nakręciłaś mnie niesamowicie :)

  • Agnieszka Barlakowska
  • Odpowiedz

Bardzo fajnie się czytało, a przy okazji znaleźliśmy sporo inspiracji. Bardzo dziękuję! Pozdrawiamy z początkowej trasy naszych włoskich wakacji

  • Domowa.tv

Super! Gdzie jedziecie?

Dodaj komentarz: