Etat czy własna firma – plusy i minusy

Etat czy własna firma – plusy i minusy

„Bo mając własną firmę ma się wiecznie urlop  a na etacie jest się uwiązanym”, albo „etat to stała kasa, a freelancing to większe ryzyko”. Dwie róże opinie, a to tylko wycinek opinii jakie pojawiają się w komentarzach przy wielu okazjach. Stąd dzisiaj będzie o plusach i minusach własnej firmy i etatu. Ja pracowałam i na etacie i mam obecnie firmę, stąd przedstawię własną perspektywę, ale chętnie poznam Wasze zdanie :)

Wiecie jak to jest, im więcej osób tym więcej opinii. Ja wypiszę plusy i minusy moim zdaniem pracy na etat oraz własnej firmy.

Własna firma – plusy

Własna firma – minusy

Wiele plusów może być minusami i odwrotnie. Bo z jednej strony sama sobie jestem szefem (to jest super, daje wielką satysfakcję), a z drugiej sama sobie jestem szefem (jak nie zadbam o własny biznes, to nie będzie dochodu). Na tym przykładzie chcę Wam pokazać, że wiele zależy od punktu widzenia no i sytuacji.

To teraz etat.

Etat – plusy

Etat – minusy

No i znowu spojrzenie na tę samą sytuacje może być dwojakie :) Etat daje stałą pensję i nie trzeba się martwić o comiesięczny wpływ ani wahania, że w jednym miesiącu jest 1000 a w innym 5000, ale często ta kasa choć stabilna, to jest niższa.

To moim zdaniem plusy i minusy i własnej firmy i etatu, ale jestem ciekawa jakie Wy widzicie plusy i minusy, może samo wybraliście świadomie jedną z opcji? A może wciąż się zastanawiacie? :)

To co, lepsza firma czy etat?

Komentarze:

„Jesteś rozliczany z czasu na wyjście do toalety”? Serio? Gdzie? :D Chyba Ci strasznie za skórę kiedyś jakiś etat zaszedł ;) Dla mnie etat też może być zgodny z zainteresowaniami. I wtedy sporo z minusów z Twojej listy odpada. Premię można dostawać regularnie, bo może ona być wpisana do umowy. Nadgodzinami mogą być wypłacane, albo kulturalnie odbierane. Są takie etaty i nie jest ich mało ;)
Mam też porównanie, bo mam i firmę. I właśnie ją zawieszam na czas wakacji ;) Mimo, że jest ona odzwierciedleniem mojego hobby.
Ja wybieram stabilizację, pełnopłatny macierzyński i wolne po 8 godzinach. Czyli etat :)

  • Kasia

Widzę, że masz dobrą pracę skoro nie dowierzasz jak może być gdzieś indziej, że jest się rozliczanym za wyjścia do toalety, że kawy/herbaty nie możesz wstać i zrobic tylko 2 razy dziennie robi 1 osoba wszystkim, że nie możesz się w pracy odezwać i za 10 siódma masz już siedzieć przy stanowisku z kawą…
Też mam firmę i bardzo mi sie nie podoba, że urlop nie jest płatny i ten macierzyński :///

  • Iga

Oj znam to rozliczenia, szef jakby mógł to kazałby mi iść z telefonem do ubikacji bo raz nie mógł się ktoś dodzwonić, nie mówiąc o przerwach na jedzonko, na jednej nodze proszę, nadgodziny nie płacone, a premia tylko na umowie ;-((((((((((

  • Kasia K.

No to faktycznie jakieś dwa różne światy, wśród moich znajomych nikt nie ma takich cudów jak proszenie o wyjście do toalety!
Dziewczyny, a próby szukania nowej pracy? W takich warunkach to bym się wszelkimi sposobami starała ją zmienić.

Paulina Stępień
  • Paulina

Kasia no tak jest w wielu firmach niestety, myślę, że niektórzy czują jednak zbyt duży strach przed utratą pracy całkowicie i nie zmieniają, nie sprzeciwiają się. Tak mi się wydaje, że to główny powód.

  • Kasia K.

Przez zmianę pracy rozumiem, że szukam pracując, a nie rzucam obecną i dopiero zabieram się za szukanie.

  • agunia bunia

Np. w Call Center, ja byłam rozliczana…

Oczywiście, że własna firma! :-)

etat ma jeszcze ważną poważną wadę – żłobek. Owszem jest macierzyński, wychowawczy i rodzicielski, ale one się kończą i potem wstaje się o 4 rano żeby przygotować wszystko obudzić, ubrać dzieci i zawieźć przed pracą (na 6.30) do żłobka. Potem z zawrotną prędkością do pracy, a po pracy znów pędem by w 20 minut zdążyć odebrać dzieci ze żlobka przed jego zamknięciem (każde czerwone światło to może być klęska nie mówiąc już o korku na drodze). I co mi po tym ze po pracy mam wieczór „dla siebie” kiedy wstaję rano o 4…

Czasem mam dość i chciałabym wrócić na etat – odbębnić swoje i niczym się nie przejmować. Jednak to są tylko chwile.
Najbardziej wkurzają mnie opinie innych, że skoro pracuję w domu to mam luz, nikt mnie nie goni i pewno ze 2 godziny „coś pocykam” a później seriale oglądam. Gdyby wiedzieli ile wieczorów spędzam przed komputerem, że rano pierwsze co robię to sprawdzam maile a dopiero później zabieram się za śniadanie albo jak wygląda mój kalendarz – że co jakiś czas uda się wykreślić jeden punkt ale w tym czasie na liście pojawia się 5 nowych…

Ja moją pracę zaliczę jako etat + działalność poza. Etat nauczycielki-praca w szkole z dziećmi z której jestem rozliczana, a po pracy układanie planu zajęć na kolejny dzień, pisanie konspektów, przejmowanie się uczniami i ich problemami, telefony rodziców, wyszukiwanie dodatkowych pomocy bądź materiałów dla dzieci, żeby urozmaicić lekcje. Tak czy siak, jako że jestem początkującym nauczycielem i chce, żeby zajęcia dzieci przebiegały w sposób urozmaicony i kreatywny muszę się nieźle napocić. Sama mam dziecko i mam dla niego mało czasu. Ktos kiedyś powiedział, że paradoksem jest to, że nauczyciele ucząc i wychowując cudze dzieci nie mają czasu dla własnych :/. Także moim zdaniem, działalność jest fajnym pomyslem przy posiadaniu potomstwa.

  • bea

Szewc bez butów chodzi Anka :) jakie to prawdziwe w naszych czasach, wierz mi nie tylko w twoim zawodzie..

  • meka

Z boku wygląda to tak – 15 godzin lekcyjnych i niezła wypłata więc o co Wam chodzi? A rzeczywistość jest taka jak opisałeś, tylko tego nikt nie widzi.

  • Daga

Napisała nauczycielka której czas pracy z którego jest rozliczana wynosi 18H/tydzień- „gratuluję organizacji czasu”

  • Agnieszka Skupieńska
  • Odpowiedz

„zawsze jesteś w pracy, nie przestajesz o tym myśleć nawet gdy śpisz” – myślałam, że tylko ja tak mam!
Pracowałam na etacie ok. 3 lata, teraz drugie tyle pracuję we własnej firmie i to jest praca tak satysfakcjonująca i ma tyle plusów, że w ogóle nie przychodzi mi do głowy, by wrócić na etat. Przede wszystkim dlatego, że robię to, co lubię, pracuję kiedy chcę, mam wolne, kiedy chcę, a zarobki – jak piszesz – są większe niż na etacie. Choć wcale nie pracuję więcej niż na etacie, oczywiście jeśli uznać, że to ciągłe myślenie o pracy, nawet w trakcie snu, to nie jest praca ;) W końcu „etatowcy” też po przyjściu do domu myślą o pracy – bo szef się uparł na coś, bo oczekuje wyników, bo konferencja, szkolenie, prezentacja, terminy itp.

A przy okazji – kiedyś nagrywałaś film o tytule chyba „Jak to ogarniam” – może teraz druga część, bo pewnie ogarnianie pracy i dwójki dzieci to jeszcze trudniejsza sprawa? :) Pozdrawiam cieplutko!

Paulina Stępień
  • Paulina

O tak, na pewno powstanie druga część :) choć w międzyczasie był jeszcze jeden wpis o podobnej tematyce :) o tutaj http://domowa.tv/dziecko-dom-praca-jak-to-pogodzic/ ale to przed drugim dzieckiem haha

a co do pracy własnej, to tak, masz rację, że pewnie myśli się i o jednej i drugiej, to pewnie w dużej mierze zależy co robimy dokładnie :)

Koniecznie jakiś wpis o tym jak godzić to wszystko z dwójką maluchów! :-)
Jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób dzielicie się z mężem obowiązkami domowymi i opieką nad dziećmi.

Co do rozstrzygnięcia myślę, że zależy w dużej mierze od naszych możliwości (tego, co chcemy robić, naszej branży), od rynku, od sytuacji… Dla mnie teraz jest to własna firma – wraz z jej wszystkimi plusami i wszelkimi minusami.

  • Optymistyczna Mama
  • Odpowiedz

Bardzo dobrze to przedstawiłaś.
Wszędzie są plusy i minusy.
Z Twojego zestawienia więcej plusów, a jednocześnie minusów ma własna działalność, czyli to zdecydowanie wyszło u Ciebie na pierwszą pozycję ;)
Minusy wszędzie się znajdą, najpiękniejsze jest jak pracuje się z pasją i czasem nawet dobra praca na etacie nie daje zadowolenia.

W tym temacie pisałam kiedyś wpis pod intrygującym tytule „Jak wiele zmieniło się w Twoim życiu odkąd pracujesz na etacie?”
http://optymistycznamamma.wordpress.com/2013/08/20/jak-wiele-zmienilo-sie-w-twoim-zyciu-odkad-pracujesz-na-etacie/

Dodaj komentarz: