Dziecko nic nie musi

Dziecko nic nie musi

Ty też jesteś bombardowany/a poradami co powinno już robić Twoje dziecko? Chyba, jak każdy. Jeśli nie, to Cię oświecę. Dziecko powinno przesypiać noce, powinno cały czas spać jeśli jest noworodkiem, powinno jadać co trzy godziny, powinno mniej (lub więcej) jeść, powinno już chodzić, powinno już siusiać na nocnik i tak dalej. Zazwyczaj powinno bo tak robią inne dzieci lub bo inaczej masz przerąbane. Otóż. Dziecko nic nie musi :)

Dziecko nic nie musi. Wpadliśmy chyba w jakiś paradoks, na siłę chcemy nasze dzieci usamodzielnić a za jakiś czas będziemy tęsknić za tymi uzależnionymi od nas malutkimi rączkami.

Już na początku zdradzę Ci sekret. Dziecko nic nie musi, na każdego przyjdzie pora.

Ne musi być samodzielne bo ma ledwo kilka miesięcy, nie musi samo zasypiać, nie musi jadać co trzy godziny, nie musi leżeć.

Możesz je nosić bez obawy, że przyzwyczaisz (przeczytaj: uważaj bo przyzwyczaisz). możesz je karmić tak często jak tego pragnie (jest malutkie, u noworodków w brzuszku mieści się tylko kilka kropli mleka!), możesz tulić i całować ile chcesz, możesz z nim zasypiać jeśli to lubisz. Możesz wszystko a ono nic nie musi.

I wiesz? Jeśli wrzucisz na luz i zdasz sobie sprawę z tego, że wcale nie musi /powinno robić czegoś to będzie Ci znacznie łatwiej. Bez presji, na spokojnie.

Ktoś mi ostatnio coś mądrego powiedział i z Tobą się tym dzielę:

„nie oczekuj niczego od dziecka, tylko weź z dobrodziejstwem inwentarza…”

Po co Ci to piszę? Bo zewsząd atakują nas wpisy, rady o tym, że dziecko musi być samodzielne. A przecież taki maluch jest całkowicie zależny od nas, od rodziców. Pokaż mu świat, ale teraz Ciebie potrzebuje. Po prostu wrzuć na luz. Nie czytaj tych wszystkich poradników o tym co powinno Twoje dziecko, Rady sąsiadki „pani dziecko jeszcze nie przesypia nocy? mój wnuk to już od drugiego miesiąca!” włóż między kartki książki i wsłuchaj się w swoje dziecko.

Każde dziecko jest inne a Twoje nic nie musi. Im lepiej je poznasz zamiast dopasowywać do tego co musi tym lepiej dla Was :)

Im szybciej to zrozumiesz, tym będzie Ci łatwiej, bo odejdą frustracje, że jest inaczej niż w tych wszystkich dobrych radach :)

I nie martw się, dziecko wyrośnie :) (niestety) ze wszystkiego.

Macie takie dobre rady, co to Wasze dziecko już musi? Miałyście z tego powodu wiele rozczarowań, bo przecież każdy Wam mówił, jak będzie a tu jest inaczej?

 

Komentarze:

Ja miałam super wykładowcę z pedagogiki i faz życia człowieka w szkole policealnej. Wszystko co nam ów wykładowca mówił na wykładach i ćwiczeniach sprawdza się w życiu, wiele spraw dostrzegam dopiero teraz, „w praniu”… I bardzom mu wdzięczna za te wykłady
A w szkole rodzenia położna powiedziała, żeby porady jednym uchem wpuszczać, i drugim wypuszczać, a postępować zgodnie ze swoją intuicją.

Paulina Stępień
  • Paulina

No dobrze to przytocz coś :D

Bardzo podoba mi się Twoje podejście, uświadomiłaś mi, że to wszystkie zakazy/nakazy/powinności są tylko jakimiś sztywnymi regułami. Cieszmy się maluszkami i wrzućmy na luz!:)

Mój Rysio nic nie musi, robi co chce. Ma rok i dwa miesiące a sam nauczył się wyrzucać śmieci do śmietnika, chociaż wcale go nie uczyłam,bo gdzie taki mały ma sprzątać. Nadal karmie w nocy, na nocnik od czasu do czasu sadzam go,ale frajda taka,że nocnik gra, więc wstaje i go wciska:) Poznaje cały nasz dom i zawartość szafek/ szuflad. Głosy ‚powinien” „nie powinien” są głownie od babci ze strony męża, najbardziej drażniące na temat jedzenia,że mało zjada,’ bo powinien …’. Nie powinien wychodzić na dwór jak jest zimno, gdy pada mały deszczyk- to też doprowadza do szału. Musi chodzić w skarpetach po domu, bo jest podłoga zimna, musi się ciepło ubierać,bo już jesień(w domu mamy temp 20 st) Staram się kierować instynktem i tym czego potrzebuje moje dziecko a jest strasznie ciekawskim łobuzem,więc wszystko po kolei trzeba omawiać, tłumaczyć,pokazywać a u babci tatusiowej słyszy tylko „nie wolno, nunu”. Dobre rady są też od koleżanek mam” bo moja … już robi to a twój Rysio nie robi? a powinien.”- to akurat jest chyba w formie przechwalania się. Już kończę i pozdrawiam:)

moja córka będzie w lutym miała 2 latka. i każdy mi powtarza że ona już powinna sikać na nocnik, że musi się już nauczyć. ale jak ją kładę to bardzo płącze. boi się. nie wiem co z tym zrobić. miałaś kiedyś zrobić wpis o nauczeniu korzystania z nocnika. obiecałąś

  • ewelina

stosowałąm nocnik zwykły jak i grający, śpiewający i wgl. i nic

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewelina jak sama nauczę to zrobię :)

  • Anonim

Ewelinka a probowalas normalnie na ubikacje? Pytam ze swojego doświadczenia bo mój najstarszy syn (obecnie 15 lat) to akurat pięknie sobie radził, ale on już taki był ze jak się go posadzilo to siedzial bez problemu bo lubił :)) natomiast mlodszy nie usiadl na nocniku NIGDY i urosl ma 11 lat w tej chwili. Widział ze jego starszy brat i tata nie sikaja do nocnika wiec nie było mowy o posadzeniu go na nicnik. Krzyczal, płakał szarpal się, a w nocy potajemnie rozbieral pieluszke i wyrzucal na podloge :) sprobowalismy na ubikacje i na dworze pod drzewko i alleluja! Udało się :) Teraz mam córeczkę 5msc zobaczymy jak będzie. Ucaluj swoja córeczkę i olej glupie gsdanie innych.

  • A.....

Może weź nocnik do łazienki, postaw obok ubikacji i jak idziesz sikać to zabieraj córkę ze sobą, tłumacz, że mama robi siuku na ubikację a dla ciebie jest nocnik. Jesteś dużą dziewczynką a duże dziewczynki nie sikają w pieluszki:) Niech siada na nim razem z tobą najpierw ubrana, niech się oswoi z nim a dopiero wtedy spróbujcie bez ubrania. A no i może jeszcze zanim ją posadzisz to ogrzej w dłoniach bo plastik zimny jest nieprzyjemny;)
Trzymam kciuki żeby się udało.

  • meggy

Mój syn też na początku się bał więc odpuściłam. Nie był gotowy i tyle. Zaczęliśmy ćwiczyć po 2 roku życia i wolnymi krokami…raz gorzej raz lepiej. W maju już potrafił robić wszystko do nocnika a potem regres i powrót do pieluch. W lutym syn skończy 3 lata i na chwilę obecną w domu sika do nocnika…w przedszkolu zakładają mu pieluchę bo albo nie chce w obcym miejscu z obcymi albo sobie zapomni…za to poza przedszkolem nie ma problemu. Tylko z kupą walczymy bo domagał się pieluchy, ostatnio postawiłam zakaz na pieluchy i najpierw drobny bunt potem sukces a po kilku dniach albo nie zdąży albo po prostu robi w majtki:/ No nic taki okres i z tego też niedługo wyrośnie;)
Tak że wszystko w swoim czasie i olać to co mówią inni;)

  • mariola

ja pewnego dnia- zaraz po 3 urodzinach..i po wielu próbach naszej nauki załatwiania się bez pieluszki..powiedziałam, że dzisiaj jest dużym chłopcem i będzie chodził w samych majteczkach i sikał tak jak chłopy:) i co? i się udało! akurat wtedy było ciepło- czerwiec, więc miał frajdę jak mógł sikać na polu, pomijam fakt,że przez pierwsze dwa dni dosłownie chyba co 15 min.pytałam się go czy chce siku;p miał jedną większą wpadkę na początku i potem już poszło, a od półtora tyg.nocki też bez pieluchy! w sumie to już chyba ponad m-c nie robił siku w pieluchę,ale ubierałam bo bałam się trochę jeszcze, ale w końcu stwierdziliśmy, że nie są nam potrzebne:) i się udaje:) a jaki jest dumny z siebie. Bardzo ważne jest żeby chwalić dziecko jak mu się udaje- nie można o tym zapominać:) po pierwszej nocce bez pieluchy wszystkim opowiadał, że spał bez i nie zrobił siku! Nie obyło się nawet bez telefonu do taty, który akurat był w trasie i do babci. I nawet ciotkom musiał się pochwalić jak przyjechały w którąś niedzielę:) i zostały chyba 4 pieluchomajtki i mówi każdemu,że czeka na Dominika (młodszy kuzyn), żeby mu dać jak przyjedzie. A ostatnio tak dla żart mówię do niego jak już leżał w łóżku- to co, ubieramy pieluchę? a on- „takiemu dużemu chłopu?” tak, wiem, późno pożegnaliśmy pieluchy- może „powinniśmy” wcześniej, ale moje dziecko wcześniej nie było jeszcze całkowicie gotowe- nie był zmuszany, przymuszany i dzięki temu obyło się bez płaczu i niepotrzebnych nerwów.

  • Patrycja

Powiem wam coś. Jeśli dziecko płacze nie uczcie go na siłę na nocnik. Potraktujcie to jako zabawę. Przeżyłam to sama. Na siłę chciałam nauczyć bo wszyscy wokół pieprzyli (sorki) tamte już umie a ona nie. Do dziś sobie to wyrzucam. Nic to nie dało do tego stopnia że dziś ma 4 latka i uczymy się dalej sikania. Wiecie co było. Piszę to ku Waszej przestrodze. Nie chciała, ja chciałam. Potem niby się nauczyła (nigdy na nią nie krzyczałam jak się nie udało) a mimo to było to za wcześnie. Okazało się, że zablokowała się. Potem ostre zapalenie pęcherza, szpital. Robiliśmy badania, nawet cewnikowe. Dopiero gdy skończyła 4 latka i sama dojrzała do tego nauczyła się. Okazało się że miała blokadę, którą przy ciężkiej pracy razem ze mną przezwyciężyła. Obwiniam się za to bardzo, gdy trafiła do szpitala bardzo płakałam. Pamiętajcie traktujcie naukę sikania jako zabawę jeśli chcecie zacząć wcześnie, ale nigdy na siłę ;-(

  • Ania

mi tez kazdy mowil ze powinien juz sikac na nocnik, czemu nie sadzasz? ja pewnego dnia jak mi uciekal bo nie chcial zalozyc pampersa, po prostu mu go nie zalozylam. 3 dni sikal w majtki (sterta prania byla ) ale juz pierwszego dnia usiadl na nocnik (mimo tego ze wczesniej nie chcial) przeszkadzaly mu mokre spodnie. mial 2 lata i miesiac. po 3 dniach juz tylko czasem posikiwal bo nie zdazyl i pampers byl tylko do spania jeszcze przez jakis czas. teraz mam drugiego ktory ma 19 miesiecy i patrzy na starszego brata co on robi wiec chyba tez zdejme niedlugo pampersa. pozdrawiam i bez stresu :) sam sie nauczy jak pampersa nie bedzie :)

Każde dziecko ma indywidualny charakter…a więc młode mamy….nie dajcie się zwariować i idźcie za intuicją a nie za „dobrymi radami”…
„powiedziałastarakobietamatkaibabcia”…

Każde dziecko ma indywidualny charakter…a więc młode mamy….nie dajcie się zwariować i idźcie za intuicją a nie za „dobrymi radami”…
„powiedziałastarakobietamatkaibabcia”…

Każde dziecko ma indywidualny charakter…a więc młode mamy….nie dajcie się zwariować i idźcie za intuicją a nie za „dobrymi radami”…
„powiedziałastarakobietamatkaibabcia”…

  • Magdalena Grabowska
  • Odpowiedz

Och tak! Słyszałam, że noworodek normalnie śpi 3h, zje i idzie spać na kolejne 3h itd a moje dziecko wisiało ciągle na cycu i spało tylko w nocy bo w ciągu dnia może pare minut i to też wisząc. Wtedy usłyszałam, że muszę zbadać mleko bo jest napewno nie tłuste. Później usłyszałam, że już dawno powinno moje dziecko jeść papki bo są od 4 miesiąca. Albo, że za cienko ubieram. Teraz nic nie słyszę co robię źle lub co powinno bo moje dziecko ma 7 miesięcy, dwa zęby, raczkuje i wstaje samo jedyne co słyszę od innych mamusiek ojej a moje to jeszcze nie siedzi, a moje tego nie robi a moje tamtego! Denerwuje mnie ta porównywarka, każde dziecko jak i człowiek dorosły jest inne, wyjątkowe i rozwija się w swoim tempie. Trzeba dziecku dać możliwość rozwoju a nie robić coś na siłę i zbyt szybko je do czegoś popychac bo dla własnego widzi misie można dziecku zrobić większą krzywdę niż pomóc w rozwoju. I o! ;)

  • A.....

Ja jak urodziłam to wszyscy mówili: korzystaj i odpoczywaj bo to najpiękniejszy czas, przecież taki noworodek to tylko je i śpi. Myślałam, że pozabijam wszystkich wokół, mój łobuziak jak miał kilka dni to potrafił w ciągu dnia 8 godzin ciągiem nie spać, jak wreszcie usypiał to maksymalnie na pół godziny i pomimo, że pił mleko modyfikowane to praktycznie co godzinę się domagał a ja tylko biegałam szykowałam mleko, myłam butelki, wyparzałam i tak w kółko, nic innego nie robiłam tylko karmiłam a o złapaniu oddechu czy drzemce w ciągu dnia nie było nawet mowy.

Mnie teściowa doprowadzała do szału tym że za lekko szkraba ubieram, wszyscy domownicy byli poubierani (a raczej rozebrani) do krótkich rękawków,a bobas „musiał” mieć 2 warstwy góry,a spodnie i skarpetki to zło, bo troszkę gołą nóżkę widać. A co do jedzenia to każdy miał dobre rady, my to już biszkopty, jogurciki itp itd w tym miesiącu dawaliśmy. Na szczęście mam swój rozum i jak mi dana dobra rada nie odpowiada to robię i tak po swojemu :)

  • A.....

Oj tak, z tym ubieraniem to już chyba standard:( My mieszkamy w UK i tutaj ogólnie jest tzw. zimny chów. Dzieci zimą biegają z gołymi nogami i co najwyżej w sweterkach. Ja oczywiście nie popadam w taką skrajność (chociaż ubieram dość cienko, według mnie adekwatnie do pogody) ale odwiedzając rodziców oczywiście każdy pytał: a jemu nie za zimno? A gdzie ma czapeczkę? Przecież główkę przewieje i to obcy ludzie. A co to kogo obchodzi jak ja dziecko ubieram. Na dodatek te spojrzenia innych rodziców kiedy mój półroczniak z krótkim rękawkiem bez czapki (na dworze 24 stopnie, bezwietrznie i słońce) a ich w czapkach, długi rękaw i kocyk. Zresztą ta mania zaglądania innym do wózków też jest bardzo denerwująca.

  • Sabina Lubańska-Wypior
  • Odpowiedz

Mamy mamy dobre rady, jak to zazwyczaj bywa zwłaszcza od tych, którzy dzieci nie mają a gdzieś coś słyszeli, widzieli lub czytali. …… dlatego kieruje się własnym rozumem ;)

  • Anna Marcin Piwkowie
  • Odpowiedz

Oj tak tak i to ile rad najbardziej mnie denerwowało jak wszyscy naciskali zeby mała nie spała ze mną a my obie czułyśmy taka ochotę i potrzebę bliskości. Jak juz zaczęła raczkować to naturalnie bez trudu przestawiła sie na łóżeczko i jest ok . Z jedzeniem było tak samo ze ma juz 4 miesiace i nie je jeszcze masakra :) a my idziemy swoją droga i jest ok

  • Anna Marcin Piwkowie
  • Odpowiedz

Oj tak tak i to ile rad najbardziej mnie denerwowało jak wszyscy naciskali zeby mała nie spała ze mną a my obie czułyśmy taka ochotę i potrzebę bliskości. Jak juz zaczęła raczkować to naturalnie bez trudu przestawiła sie na łóżeczko i jest ok . Z jedzeniem było tak samo ze ma juz 4 miesiace i nie je jeszcze masakra :) a my idziemy swoją droga i jest ok

  • Anna Marcin Piwkowie
  • Odpowiedz

Oj tak tak i to ile rad najbardziej mnie denerwowało jak wszyscy naciskali zeby mała nie spała ze mną a my obie czułyśmy taka ochotę i potrzebę bliskości. Jak juz zaczęła raczkować to naturalnie bez trudu przestawiła sie na łóżeczko i jest ok . Z jedzeniem było tak samo ze ma juz 4 miesiace i nie je jeszcze masakra :) a my idziemy swoją droga i jest ok

Bardzo fajny wpis, bardzo na czasie… :) Zyjemy w bardzo pokreconych czasach, presja jaka jest na nas wywierana, zebysmy byly idealnymi mamami, zonami i paniami domu. A ja temu wszystkiemu mowie stanowcze NIE!

Ciesze sie z chwil jakie mam z moimi dzieciakami, tak szybko rosna. Chwile temu rodzilam, a syn juz biega, rozrabia , a ja naprawde nie mam pojecia kiedy ten czas nam przelecial. Delektuje sie kazdym momentem ich dziecinstwa. skrupulatnie prowadze im pamietniki, bo wiem, ze za 5, 10, 15 lat nie bede wielu rzeczy pamietac :) a tak bede mogla od czasu do czasu wracac do tych pieknych chwil, ktore niestety DUZO ZA SZYBKO przelatja.

  • Magdalena Grabowska
  • Odpowiedz

Och jeszcze tylko dodam jedno z ulubionych o których zapomniałam! ´Nie noś tyle tego dziecka bo się przyzwyczai i nic w domu nie zrobisz´. A ja wole mieć brudne podłogi lub umyć je jak pójdzie spać, a dziecko szczęśliwe mieć! Może właśnie moja potrzebowała wisiec na cycu bo dzięki temu czuła bliskość, może potrzebowała być ciągle ze mną! Teraz patrzę z miłym wspomnieniem bo mogłam wyprzytulać a teraz Łobuziara się wyrywać próbuje :p :) <3

  • Kaśka Prażucha
  • Odpowiedz

Moj starszy syn ma 6 lat. Mlodszy 8mcy. Starszy zaczal raczkowac w wieku 12 mcy, chodzic 15 mcy a puscil sie mebli w wieku 18 mcy. Tez slyszalam ze musi bo inni, ze opozniony jest, bo inni juz dawno a on nie. Lekarze, rehabilitacja itp…Dzis ma 6 lat i bdb wyniki w nauce. A mlodszy? Mlodszy postepuje podobnie jak starszy…i mlodszy nic nie musi. Zrobi jak bedzie chcial :)

  • Małgorzata Kiersikowska
  • Odpowiedz

Ja na początku macierzyństwa myślałam że może mają rację ” dziecko nie powinno spać z rodzicami” ” naucz samodzielnego zasypiania ” , nie bujaj , nie nos bo się przyzwyczai i inne bzdury . Dzięki Bogu olalam wszystkie madra rady ;-) moja córka jadła kiedy chciała , czasem w nocy pierś robiła za smoczek – przeżyłam to ;-) usypialam nosząca i bujajac , zasypiala też na mnie i do tej pory część nocy śpi z nami ;-) przytulam ,caluję , a kiedy się przewróci i płacze nie mówię „nic się nie stało”-tylko” wiem że boli ale mama przytuli i pocaluje , zaraz przestanie boleć” moja córka ma półtora roku i umie sama zasnąć – z mamą i tatą obok co prawda , ale to nic kiedyś się to zmieni a ja lubie to :-) to co że nie przesypia całej nocy , kiedyś przespi a teraz widocznie woli przytulić się do mamy i taty :-) trochę obawiam się jak to będzie jak w lutym pojawi się nasza druga córeczka ;-) ale na razie staram się nie zamartwiac :-) nie żałuję ani jednej decyzji którą podjęłam :-)

  • Magda Kiereczyńska
  • Odpowiedz

ost bylam w przychodni, mama poltorarocznego chlopca zdziwiona, ze moj 11 miesieczny syn jeszcze nie chodzi, BO JEJ zaczal jak mial 9..coz nie chcialo mi sie wdawal z nia w zadna dyskusje powiedzialam tylko, ze jeszcze sie w zyciu nachodzi ;) nie wiem skad Ci wszyscy ludzie sie biora??

Dokładnie jest tak jak piszesz, zgadzam się w 100 % :).
Przede wszystkim każde dziecko jest inne.Każde w swoim czasie przechodzi kolejne etapy swojego rozwoju. Nie jest powiedziane,że „dziecko musi zacząć chodzić w wieku 12 miesięcy”, ponieważ są dzieci które zaczynają chodzić wcześniej lub później. Nie warto trzymać się sztywnych norm. Owszem są pewne „widełki”,normy w których dziecko powinno się mieścić,czy siatki centylowe. Np. są dzieci które dłużej chodzą w pampersie,a inne szybko uczą sie korzystać z toalety i żegnają z pieluszką. Podobnie w kwestii smoczka. Niektóre dzieci szybko się od niego odzwyczajają. Inne z kolei noszą go dłużej (jednak gdy noszą go zbyt długo wpływa to później na wady wymowy,inaczej układa się język u takiego dziecka). A są również takie które po prostu smoczka nie chcą.
Wypowiadam się na podstawie własnego doświadczenia. Jestem dyplomowaną opiekunką dziecięcą.Obecnie pracuje w żłobku miejskim w grupie 2-3 latków. Każdego dnia obserwuje dzieci i stwierdzam,że każde z nich jest wyjątkowe na swój sposób. Nawet te,które mają trudniejszy charakter,czy są bardziej płaczliwe,nadpobudliwe czy mocno ruchliwe – każde z nich codziennie obserwuje otaczający go świat i uczy się nowych rzeczy. Dlatego nie „wpisujmy dzieci” w nasze oczekiwania tylko pozwólmy się cieszyć im dzieciństwem,spontanicznością i radością odkrywania otaczającego ich świata :)

Popieram w 100%!!! Ja też jestem bombardowana zewsząd opiniami, i „dobrymi” radami „życzliwych”… Uwielbiam np spać z moimi dziećmi (4 i 1,5) bo kocham tę bliskość i WIEM, że już za chwilę ten czas mi ucieknie i będę za tym tęsknić…
Bardzo mądre i prawdziwe słowa Paulinko :)

Mnie z równowagi wyprowadza nie to jak ktoś mówi, że mój mały coś musi, tylko jak ktoś robi żeby ten przymus wprowadzić. Moja teściowa podczas opieki nad małym non stop mówiła, że mały jest za mały, za chudy, daje mu za małe porcje, że on buzie nadal otwiera do jedzenia nawet jak skończy obiadek więc ona wciąż musi mu coś dodatkowo dawać. Nie zwracałam na to zbytniej uwagi ale jak mantrę powtarzałam, że porcje są odpowiednie, że ma być 5 posiłków w takich samych odstępach, że śliwek suszonych jeść nie może, że owoce do 14 bo potem same problemy mamy z żołądkiem, że mięska niedużo ale warzyw owszem, że jak mięsko do drugiego to żeby do zupy nie dodawać. I co? I g… . Pierwsze złamanie zasad odkryłam przez przypadek, kiedy spróbowałam podgrzewanej zupki…było w niej pełno mięsa … a na drugie oczywiście mięsa miało być jeszcze więcej. Ale pomyślałam… trudno jest u dziadków dwa razy w tygodniu na kilka godzin- nic mu się nie stanie jak dostanie 5g mięska więcej. I to był mój błąd, bo zasady w tym przypadku nie są bynajmniej po to by je łamać. Przedwczoraj mały wrócił od dziadków, kładłam go spać.. jak wrócił już był jakiś taki niekonieczny. Po dwóch godzinach od zaśnięcia obudził się z przeraźliwym krzykiem, dosłownie wił się z bólu, strasznie histeryzował, podkurczał nogi, puszczał bąki, napinał się. Pomogły masaże, termofor, espumisan- walczyłam do rana ostatkiem sił jego i własnych- w końcu zasnął. Nad ranem zadzwoniłam do teściowej i pytam co dała małemu oprócz tego co mu posłałam… okazało się, że zjadł dodatkowo całego banana o 18, dostał więcej mięska bo tak buzinkę otwierał, że jej żal go było, dostał gratisowe dwie kanapki z szynką oprócz tych dwóch małych co mu posłałam, wypił butelkę bobfruta. Dodam, że moje dziecko ma 15 miesięcy. Całą historię piszę po to, żeby was przestrzec drogie mamy- bo i ile nie trzeba się przejmować dobrymi radami obcych osób o tyle wasza własna rodzina staje się waszym największym wrogiem i tego już bagatelizować nie można ( choć w sumie teściowa to nie rodzina- to rzecz nabyta ).

Jeszcze te teksty typu: Zaczął wreszcie raczkować? No, NAJWYŻSZA PORA. Ja wtedy mówię: najwyższa pora to wstać z łóżka gdy południe dochodzi. U dzieci nie ma na nic najwyższej pory. Każde dziecko ma swój indywidualny rytm rozwoju i nie da się nic przeskoczyć i przyspieszyć. U nas np długo ząbków nie było i każdy ciągle: no gdzie te ząbki, gdzie te ząbki? Młody skończył 8 miesięcy i wyszły, od razu dwa;)

Dokladnie tak! Dziecko nic nie musi :). Taki maly ludzik wszystkiego uczy sie tak powoli i tak dokladnie chce poznac swiat, wiec po co mu zbierac cala radosc tego poznawania? No i czy mozna rozpiescic miloscia od mamy i taty? Bo tej naszej milosci to przeciez nigdy nie jest za duzo. No i kazda mama i kazdy tata wie najlepiej, co jest dobre dla wlasnego dziecka.

a moje 2 ulubione rady ” ludzisk” :
1. „dziecko trzeba kąpać w wanience bo taką zasadę podpowiada zdrowy rozsądek a nie jakieś tam kąpiele w wiadrze ” ,
2. idąc z młodym śpiącym w nosidle ergonomicznym- wchodzę do sklepu osiedlowego a pani zza lady wyrzuca:” Boże Święty, Jezus … jak pani może tak to biedne dziecko męczyć… to się nadaje do telewizji albo do opieki społecznej” :P WTF??? :)))

  • A.....

Oj tak, porady obcych są najlepsze. Co to kogo obchodzi w czym się dziecko nosi albo kąpie. I jeszcze jak by ktoś się przejmował radami jakiejś tam osoby na ulicy spotkanej. Ja nikomu nic nie radzę i do niczyjego życia z buciorami nie włażę i tego samego oczekuję od inncy.

  • kasia

Mialam podobna sytuacje ostatnio w sklepie jak mialam synka w nosidełku. Starsza Pani popatrzyla z politowaniem i powiedziala: Ojejku, biedactwo… jak mu musi byc tam strasznie niewygodnie. Tymczasem maluszek spal lodko przytulony do mamusi ;)

  • Marta-Nelly Posiewka
  • Odpowiedz

Skąd ja to znam!!! Często słyszałam takie ´dobre rady”w stylu o jej a ona jeszcze tego nie robi lub tamtego!! Jak płakała córcia to zostaw ja niech swoje wyplacze pluca sie rozwijają!!! A to że nie siedzi w szóstym miesiącu a nie raczkuje a że spi w moim łożu! !! Tysiące takich anegdotek ze tak nazwę słyszałam od teściowej! ! Mimo tłumaczenia ze kazde dziecko idzie swoim rytmem nic nie dało!!! Na szczęście nie odwiedza nas za często więc nie musze wysłuchiwać!!!! Moja corcua ogolnie nie marudzi nie placze za wiele gdyż nie ma powodów ja jestem na kazde jej zawolanie!!! Przecież płacz to jedyny jej sposób komunikacji!!!!

  • malina

Niestety coś w tym jest, że są te wszystkie narzekania na teściowe i kawały o teściowych :) Ja nie wiem ale odkąd mi się syn urodził moja stała się wyjątkowo wszystkowiedzącą mendą. Najlepszy sposób na teściową i mamona własnego też to kiwać głową, przytakiwać i robić swoje :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Bo to chyba tak jest, że nasi rodzice często wybielają przeszłość i sami nie pamiętają, jak to było :)

Paulina, wszystko pięknie ładnie, ale coś mi się wydaje, że jesteś zwolenniczką bezstresowego wychowania. Żadnych klapsów, żadnego krzyku, tulenie dziecka ile się da, a teraz pogląd, że ,,dziecko nic nie musi”. Czy po czymś takim dziecko nie będzie ,,rozpuszczone”?

Paulina Stępień
  • Paulina

Kinga ale to wpadanie w skrajność. Klapsy to akurat są prawnie zakazane i oczywiście jestem przeciwniczką, ale to nie oznacza bezstresowego wychowania, pomiędzy jest bardzo dużo metod. Tulenie dziecka owszem, miłość, zrozumienie, ale jednocześnie konsekwencja i stanowczość, jednak nigdy przemoc. Moje dzieci nie są rozpuszczone, ale wykochane na pewno i na pewno nigdy nie płaczą same w łóżeczko, już widzę, że są wręcz samodzielniejsze bo wiedzą, że mama nie zostawi w potrzebie. Proste.

Sama mam synka lekko ponad rok i również uważam, ze dziecka nie należy do niczego zmuszać, jednak dzieci muszą wiedzieć, gdzie leżą granice, bo inaczej pozwolimy wejść sobie na głowę. Jak powiedział mi kiedyś mądry pedagog „to rodzice wyznaczają granice i je egzekwują, a brak granic to brak wychowania (bo po co rodzic ma się wysilać – tłumaczyć, uczyć, itp. jak można pozwolić na wszystko i jest luz z dzieckiem” lub inne trafne stwierdzenie „nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie tylko brak wychowania” i z tym się w pełni zgadzam. Kochajmy, tulmy, bawmy nasze dzieci, ale nie pozwalajmy dziecku na wszystko. Uczmy zasad, pomocy, czy też siadania na nocnik, zasypiania zaraz po przeczytaniu bajki – rodzicom najczęściej się nie chce tłumaczyć, uczyć, bo nie maja czasu lub chęci i wolą dziecko pozostawić jak leci i później lata taki 5-latek z butelką i krzywymi zębami, bo rodzicom nie chciało się nauczyć picia z kubka, albo 3-latek na pampersach w przedszkolu (o zgroza), bo rodzice nie mieli czasu nauczyć załatwiania swoich potrzeb. Podsumowanie: to nie wina dzieci, tylko dorosłych.

  • Monika www.poprostuwygodnie.pl
  • Odpowiedz

„…to nie oznacza bezstresowego wychowania, pomiędzy jest bardzo dużo metod.” No właśnie, Paulino, bo życie to odcienie szarości, a nie czerń i biel. Podpisuję się pod tym, co napisałaś ręcyma i nogyma!

  • Anonim

No właśnie. Może p. Paulina napisze coś o tych metodach wychowawczych? Jak wychowywać bez klapsów i krzyków, czym przekonywać by dziecko było posłuszne? Prosimy :-)

Fajny wpis. Mnie też (jako młodą mamę po raz pierwszy) wkurzają rady od bardziej doświadczonych. Nie nosić, nie spać razem, nie przyzwyczajać.
A moja koleżanka, wkrótce mama po raz trzeci powiedziała: tak się buduje relację z dzieckiem.
Poza tym przytulanie się jest cudowne, dlatego zgadnijcie co robię kończąc ten wpis ;)

Dodaj komentarz: