Dziecko, dom, praca – jak to pogodzić

Dziecko, dom, praca – jak to pogodzić

Dostaję od Was dużo pytań, jak pogodzić obowiązki: dziecko, dom i pracę, u części z Was to dziecko i dom. Dzisiaj kilka moich sposobów, może Wam pomogą, ale też powiem od razu, że ja czasem też nie dosypiam, kładę się, gdy nie jest posprzątane i…. świat się nie kończy :)

Mój już poukładany porządek dnia zaraz się zmieni, więc dzielę się tym co mam teraz przy jednym maluszku :) Kiedyś już pisałam o tym, jak to ogarniam, ale dzisiaj tak bardziej osobiście i już liczę na Wasze rady, jak to wszystko ogarnąć za chwilę, z dwójką ♥

Każdego dnia zajmuję się dzieckiem, domem i pracą. Czasem to życie na wariackich papierach a czasem fajna sielanka :) Na pewno jest co robić. I każda mama, która „siedzi w domu” to na pewno wie. Ja jeszcze pracuję. Własna firma umożliwia mi pracę w domu, co jest wygodne, choć bywa trudne (o tym obiecuję Wam wpis). Wcześniej zanim pracowałam na swoim to też miałam możliwość zabierania pracy do domu, więc uprzedzam, że jak się chce to można. Ale też wiele osób pracuje na etatach i nawet, jak Was to nie dotyczy to są jeszcze weekendy i wtedy też jest co robić w domu :)

Jak to wszystko ogarnąć?

W skrócie zdradzę Wam mój najważniejszy sekret – wszystkie obowiązki domowe staram się przekształcić w zabawę :) A druga rzecz – od niepozmywanych naczyń jeszcze nikt nie padł, więc wrzucam na luz :) Najbardziej mnie cieszy wspólny czas spędzony z dzieckiem, za kilka lat będzie przedszkole, inne wyzwania.

Pracujemy z Michałem w domu, on często spotyka się w sprawach biznesowych na mieście, ale ogólnie wszystkie te punkty dotyczą naszej dwójki :)

To poniżej kilka moich punktów dnia i sposobów, jak to ogarniać.

Toaleta

Jedną z rzeczy, którą wiedziałam od samego początku było to, że na pewno nie pozwolę sobie na chodzenie w szlafroku do południa. I każdą mamę będę do tego motywować, bo nie ma nic gorszego niż „rozciapciać” i zaniedbać się w domu!

Przy noworodku zaraz po porannym karmieniu biegłam na szybki prysznic i toaletę, OK pobijałam nieraz rekordy prędkości, ale da się. Słuch miałam wytężony, niekiedy wyskakiwałam spod prysznica, ale jakoś dało radę :) Teraz poleciłabym Wam jakąś nianię elektroniczną – chyba wygodniejsze. Na pewno za to nie jestem zwolennikiem zabierania dziecka do WC czy pod wannę – bo niestety, ale dziecko szalenie szybko się przyzwyczaja do takich rytuałów.

Teraz jest znacznie prościej, bo dziecku (ponad 1,5 roku) mogę pomachać, powiedzieć, że idę się kąpać i jest super. A zresztą mycie zębów to fajna codzienna wspólna zabawa i pretekst do nauki mycia zębów.

A jak to było u Was i jak ogarnąć dwójkę? :D

moje porady:

Gotowanie

Gotowanie to najfajniejsza czynność :) OK wiem, wiem ja to uwielbiam, to element mojej pracy, codzienności i po prostu frajda. Ale może uda mi się Was przekonać, że to można polubić. Najtrudniej było z noworodkiem, bo nawet chusta nie zawsze wchodziła w grę. Wykorzystywałam drzemki. Wybawieniem okazał się po jakimś czasie bujaczek, gdy maluch zaczął już widzieć więcej niż czubek własnego nosa to sadzałam go w progu kuchni i gadałam, gadałam, gadałam, opowiadałam wszystko co robię :) Potem zaczęłam pokazywać co robię aż wpuściłam do kuchni w krainę plastikowych misek.

Za to z takim półtora roczniakiem jest super, czasem mocno kręci się pod nogami, ale dbam by wszystko w kuchni było zabezpieczone. Daję miskę i mieszadło, plastikowe talerze. Wybieramy ryż do sushi i „lepimy” ciastka. Z leniwych klusek czasem robią się „śląskie”, bo z dziurką, ale wspólnie spędzamy czas. To jest bezcenne.

moje porady

Wspólne gotowanie jest dla mnie absolutnie najfajniejsze :) Czasem trwa dłużej, ale lubię to wspólne wybieranie ryżu podczas robienia sushi itd.
Wspólne gotowanie jest dla mnie absolutnie najfajniejsze :) Czasem trwa dłużej, ale lubię to wspólne wybieranie ryżu podczas robienia sushi itd.
Zagniatanie ciasta :) na słodkie ciasteczka albo na kluseczki
Zagniatanie ciasta :) na słodkie ciasteczka albo na kluseczki
Odrysowujemy talerz na przyszłą bezę
Odrysowujemy talerz na przyszłą bezę

Sprzątanie, domowe obowiązki

Początkowo bywało z chustą albo wykorzystywałam czas drzemek. Teraz w sumie się bawimy, pakujemy wspólnie pranie, wycieramy kurze, układamy w szafie. No dobra, niekiedy efekt jest całkowicie odwrotny od zamierzonego, ale jakoś nie każdy musi być PPD :) Przy okazji przez zabawę uczę co i jak.

A u Was dzieci też miały fazę sprzątania? Rany czemu potem się z tego wyrasta??? :)

Praca

Tu jest najtrudniej. Od początku przyzwyczajamy dziecko, że muszę pracować, że czasem samodzielnie musi posiedzieć i się pobawić. Ale nie zawsze się to udaje. Wykorzystuję czas drzemki i siedzę po nocach. No niestety, tak, chodzę często niewyspana, ale staram się nigdy nie zarwać nocy nierozsądnie, bo wiem, że rano nie przekonam dziecka, że dzisiaj śpimy dłużej :) Choć jeśli znacie na to sposoby to chętnie je poznam, haha.

Z maluchem na ręku a potem w chuście (cudowny wynalazek) opanowałam pisanie na klawiaturze jedną ręką (z chustą można nawet dwiema jednocześnie). Teraz nadal ta zdolność mi się przydaje, ale też udaje mi się przekonać malca do samodzielnej zabawy.

Nie jestem zwolennikiem zajmowania dziecku czasu od a do z, nuda dla dziecka bywa kreatywna. Widzę, jak „czyta” kotom książkę (serio koty to świetne opiekunki!), samodzielnie układa w szafie, rysuje czy buduje. I wtedy pękam z dumy :)

Czas na zabawę, spacer

W ciągu dnia obowiązkowo mimo, że wiele czynności przemieniam w zabawę, to wygospodarowuję czas wyłącznie na wygłupy, wspólny spacer i czytanie bajek. To chyba najmilsza część dnia :)

Czasem naprawdę trudno mi zrobić zdjęcie, które mogę Wam pokazać, bo co chwilę ktoś mi coś zabiera ze stołu :)
Czasem naprawdę trudno mi zrobić zdjęcie, które mogę Wam pokazać, bo co chwilę ktoś mi coś zabiera ze stołu :)
Nagrywanie poradników również bywa dość... skomplikowane :)
Nagrywanie poradników również bywa dość... skomplikowane :)

Uprzedzając pytania. Nie, nie podrzucamy dziecka rodzicom, wiem, że możemy na nich liczyć, ale staramy się tego nie wykorzystywać. Kiedy nie możemy zabrać malucha ze sobą to inna sprawa, ale rodzice wychowali już dzieci (nas) stąd na ile to możliwe wpadamy do nich z wnukami a nie zarzucamy obowiązkami :)

Lada chwila zmieni się nasz już uporządkowany rytm dnia, z dwójka na pewno będzie inaczej :) ale jakoś damy radę. Prawda? :) Liczę na Wasze porady i ciekawa jestem, jak to wszystko wygląda u Was ♥

A Wy macie własne sposoby na pogodzenie obowiązków? Jak sobie dajecie radę z maluchami w domu? Wszelkie triki dla innych rodziców mile widziane :) I dla mnie na dwójkę również hihi.

Komentarze:

dziękuję za pozytywny wpis:) moje triki to trochę pokrywają się z Twoimi:)
Chusta była dla mnie wybawieniem, bajki czytałam adze juz przy karmieniu – bo mi się nudziło;P. Dzisiaj ma prawie 3 lata i czyta lalkom, usypia je, czyta z tatą, czyta na dobranoc. Czasem zamyka się sama w pokoju i nie życzy sobie naszej obecności. Taka samodzielna zabawa świetnie rozwija kreatywność. Ja oczywiście czasem zaglądam do niej, zeby sprawdzic czy wszystko ok i w razie potrzeby tłumacze co wolno a czego nie wolno robić. Zamyka się w swoim pokoju więc jest tam bezpiecznie a jak będzie bałągan?
bałągan jest u mnie nie do ogarnięcia. Przestałąm się tym przejmowac bo inaczej chodziłam spieta i warczałąm na wszystkich a przecież dom jest dla nas a nie my dla domu. Żałuję że nie jestem PPD ale w sumie nigdy nie byłam:D Mąż tez nie narzeka a w razie czego zabiera się za porządki:) Nie umiem pracować z dzieckiem. Dlatego wykorzystuję czas, kiedy śpi lub jest w przedszkolu lub kiedy tata wraca z pracy.
Jak byłam mała to uwielbiałam gotować z mama i aga tez to lubi:) najśmieszniej jest przy robieniu rogalików z ciasta francuskiego ale dzielna córa zawija je jak umie.
Porządki koniecznie razem, włączanie pralki tylko ona bo inaczej jest buba;/ Teraz ma fazę na wynoszenie śmieci :D Korzystam z tych dobrodziejstw bo wiem że to minie. No i rozpisałąm się:) Pozdrawiam i miłego weekendu życzę:)

Paulina Stępień
  • Paulina

Agusiowo dzięki za komentarz :) właśnie szkoda że dzieci wyrastają z tego sprzątania, chociaż łudzę się, że może jednak im zostanie coś hihi :)

Fajna bluzeczka żółta z tymi oczami :D

  • Wisznia Wiszniówka
  • Odpowiedz

u nas jak pojawił się drugi, wszystkie triki wzięły w łeb i trzeba było opracowywać nowe ;)

U mnie trójka plus praca w domu i potwierdzam – wszystkie te sposoby się sprawdzają :) Najstarszy już w przedszkolu, więc o tyle jest łatwiej.

Nigdy nie wykorzystywałam drzemki dzieci na czynności domowe. Bez sensu! To wszystko da się robić z dziećmi, a dla nich to wielka frajda – sortowanie czy wieszanie prania, gotowanie, sprzątanie (na odkurzaczu jeździ się lepiej niż na koniu :)) itp.

W czasie drzemki dzieci albo odpoczywam, albo siadam do pracy zawodowej.

Wiadomo – często trzeba popracować wieczorami, ale coś za coś. Przynajmniej jestem z dziećmi non stop. I nawet jeśli się z nimi cały czas nie bawię, to wiedzą, że zawsze mają mnie pod ręką :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewa super :) fajny optymistyczny komentarz, a skoro z trójką można to napawa mnie optymizmem! Drzemki zdecydowanie szkoda na sprzątanie hihih :) Ogólnie widzę, że mamy podobny system i to mnie jakoś naprawdę cieszy, że można i z większą gromadką :) dzięki!

Wow , jakie słodkie, małe rączki . Mogę wiedzieć jak twój synuś ma na imię ? :)

Dla mnie chyba najtrudniejsze było to, że musiałam wrócić do pracy jak córka skończyła 6 m-cy, bo kiedyś macierzyński był krótszy. Pierwszy miesiąc był trudny, córka bardzo płakała, choć od samego początku ją przyzwyczajałam. Budziła się w nocy z 7 razy. Potem było coraz lepiej. Wszystko można pogodzić… no oże oprócz porządku, bo ciągle mam nieporządek niestety….

Moje córki są już duże (11 i 9 lat), ale pamiętam jak to było. Praca, dom, dzieci. Rano dziewczynki wstawały wcześnie (5 – 6 godzina), więc aby jeszcze trochę pospać, rozkładałam im przy naszym łóżku na podłodze kocyk, rozsypywałam zabawki i one się bawiły. Ja trwałam w półśnie, ale dużo mi to dawało. Od zawsze sprzątałyśmy razem. Bardzo to polecam. Koleżanki zawsze dziwiły się, jak godzę tyle obowiązków i mam w domu posprzątane, ugotowane i upieczone ciasto. A to dzięki „pomocy” moich córek. I wyszło im to na dobre. Teraz nie ma problemu z bałaganem, bo są nauczone, że po sobie się sprząta. Chętnie pomagają mi też w pieczeniu i muszę przyznać, że coraz częściej jest to pomoc w pełni efektywna i odciążająca mnie. Ale odbiegłam od tematu :)
Kiedy urodziła się młodsza, jedynym problemem, który miałam była kąpiel. Starsza chcąc pomóc rozchlapywała wodę po całym pokoju. Dlatego szybko zaczęliśmy wstawiać wanienkę do wanny i obie dziewczyny były zadowolone, a wodę łatwo było zmyć.
Kiedy córki były małe, kąpałam się, gdy spały. Kilka razy wyskakiwałam, jak usłyszałam płacz. Jak już chodziły, mówiłam że idę się myć. Co jakiś czas robiły przerwę w zabawie i do mnie zaglądały. Nigdy im tego nie zabraniałam, nawet jak podrosły.
Spacery obowiązkowo codziennie. Starsza pchała młodszą. Później starsza na rowerze, a ja z wózkiem. Często był to jogging :)
No i codzienne czytanie. Obowiązkowo, i buziak na dobranoc. Nawet teraz, oznajmiają, że idą się położyć, abym przyszła powiedzieć dobranoc i ucałowała.
Moje dziewczyny były grzeczne i są nadal. Lubiły się same bawić, nie były szczególnie absorbujące. Ponieważ pracowałam, wcześnie jak na warunki wiejskie poszły do przedszkola. Odciążyło to teściową. Pracodawcę miałam i nadal mam fajnego – Paulino, znacie Go :). Prace kończyłam tak, abym mogła po drodze odebrać dzieciaki z przedszkola. Nigdy nie było problemu z wolnym, kiedy córki zachorowały.
Fajnie jest tak powspominać :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Monika fajny, optymistyczny komentarz :) nie ukrywam, że mam nadzieję, że może taka wspólna nauka przez zabawę nie pójdzie w las i dziecko będzie wiedzieć, że sprzątanie nie jest takie złe :D

Ja mam roczną córeczke i trochę nie ogarniam tego wszystkiego. czasem [oprostu padam ze zmęczenia… Jeśli chodzi o toaletę to córeczka chodzi ze mną. A jeżeli o kąpanie – chodzę wieczorem jak mąż już w domu. Jeśli chodzi o gotowanie – z małą się nie da. wszystko chce dotknąć i beczy jak jej czegoś nie pozwolę. a kuchnia wygląda 5 razy gorzej niż jakbym miała sama gotować. nie mam nerwów do tego. więc nasz dzień wygląda tak : wstajemy o 7 rano. chwilę się pobawi zabawkami na łóżku, ja w tym czasie sobie pogadam z mamą przez tel:) potem idziemy jeść śniadanie, potem ubieranie, ja oglądam tv a ona się bawi, idziemy do sklepu – i przy okazji na spacer, przychodzimy i jemy drugie śniadanie potem usypiam małą. jak zaśnie to mam godzinę. w tym czasie sprzątam, ścielę łóżko i gotuję obiad dla nas osobno i dla dziecka osobno. myję gary itp. jak się z wszystkim uporam ona już ie śpi – ani minutki odpoczynku. potem obiadek, i znów zabawa, idziemy na spacer itp. potem nastęna godzinka spania, a ja w tym czasie znów srzątam zabawki, imyję podłogi. gdy wstaje znów obiad i wtedy mąż rzychodzi z pacy. wspólnie spędzamy czas. gdy mąż idzie małą uspać to ja znów sprzątam. myję gary, sprzątam zabawki i wszystkie pomieszczenia = wszędzie syf. wsiąde nna laptopa i tak mam ochotę pocwiczyć z chodkowską, ale niestety idę do nich padnięta i zasypiam. i na drugi dzień to samo. pomożcie mi. jak nie zwariować??

Paulina Stępień
  • Paulina

Ktoś wiesz to pewnie kwestia podejścia, ja pozwalam razem gotować coś co jest bezpieczne. Ja to lubię nawet jak wygląda potem niekiedy hmmm strasznie :D ale tak, jak wspomniałam z gotowaniem u mnie to inna historia. A co do Twojego dnia to strasznie się zamęczasz, serio sprzątanie zabawek z dzieckiem może być fajną nauką, codziennie myjesz podłogę? podziwiam, naprawdę :)
jeśli serio miałabym pomóc to trochę wrzuciłabym na luz, roczna dziewczynka naprawdę już jest fajną kompanką do zabawo-prac :) pokaż jak zamiatasz i na pewno swój kawałek chętnie też zamiecie a Ty wykorzystasz czas :) Bardzo dużo sprzątasz, może lepiej to jakoś złożyć w jedno dziennie sprzątanie? u mnie jest tak rano :)

  • Anonim

Rano zamiast TV – ćwiczenia z Ewką lub z kimkolwiek innym. Córka może się zainspiruje i też będzie chciała ćwiczyć z Tobą. A po takiej dawce endorfin będziesz miała od razu więcej chęci do życia, poprawi Ci się humor i będziesz ogólnie lepiej się czuła i wyglądała;) Szczęśliwa mama – szczęśliwe dziecko i szczęśliwy Mąż.

Dodatkowo może czas zainwestować w zmywarkę = godzina więcej dla siebie.

A jeśli chodzi o zabawki to polecam ograniczenie ich do minimum. Co jakiś czas możesz też robić podmianę. Dziecku zabawki szybko się nudzą. Wystarczy raz na dwa tygodnie schować część do szafy i później wyjmować i zamieniać, będzie jakaś nowość lub radość na nowo ze starych zabawek. Jeśli schowasz połowę będziesz miała połowę mniej sprzątania dodatkowo twoja córeczka może posprzątać je sama (nie rób tego za nią) Wychowywać do porządku trzeba od małego inaczej całe życie będziesz za nią sprzątać.

:)
:)

  • Aga

Dobrym sposobem na wygospodarowanie trochę czasu jest – przetestowałam na sobie – zaplanować sobie menu na 2-3 dni ew.tydzień i zrobić raz a porządnie większe zakupy. Nie musisz wtedy codziennie latać do sklepu.

  • karola

Przy odrobinie dobrego nastawienia do sytuacji pewnie,ze sie da wszystko pogodzic.Mam troje dzieci w tym dwie male panny (roczek i 3 latka).Sprzatam co drugi dzien(odkurzanie i mycie podlog) zamiatane jest codziennie.Przy odkurzaniu zgadzam sie ,ze roczny maluszek moze sie dobrze zabawic jezdzac na nim ,badz chodzac podpierajac sie(tak nauczyla sie moja 12 mies corka chodzic) ale z zamiataniem hmmmm, roczne dziecko nie jest w stanie zamiesc podlogi ,sprzatanie zabawek tez raczej konczy sie na ich wysypywaniu (o ile w ogole trafia one do kosza) no i nie wspomne juz o szafkach ,szufladach itd wszystko co mozna otworzyc natychmiast zostaje oproznione przez malego „szkodnika”.Grunt to sie nie poddawac ,i dac czasami na luz.Nic sie nie stanie jak zabawki beda porozrzucane ,jak bedziecie mialy zaleglosci w prasowaniu czy gary w zlewie ,Dom jest dla nas a nie my dla domu!!A gotowanie z dziecmi jak najbardziej uwazam za swietna zabawe,z synem12 lat i corka 3,5 czesto razem tworzymy w kuchni(roczne dziecko jest troche za male)chociaz tez wrzucam jej makaron suchy do miseczki i sobie sama miesza :) Pozytywne nastawienie do zycia to caly sekret do ogarniecia najtrudniejszej sytuacji:))
Pozdrawiam wszystkie mamuski a Tobie Paulinko szczesliwego rozwiazania zycze ….i wytrwalosci:)

Świetny pomysł. Bardzo mi się podoba.

Podziwiam Cię, pięknie ogarniasz wszystko, może uda mi się to przenieść do mojej trudnej codzienności. Wspominałaś o drzemkach dziecka, które dawały Ci jakąś chwilę by coś zrobić. Mój problem polegał na tym, że moje dziecko prawie nie spało, a jak spało to po 10 minut, i już jako kilkumiesięczny niemowlak nie było dziennych drzemek. Teraz ma prawie 4 lata i nadal jest problem ze snem a ja mam problem ze sobą przez to, bo nieustanne niewyspanie i zrywanie się po 4-5 razy w nocy jak przy noworodku przez 4 lata może najmocniejszego człowieka wykończyć. Do tego praca. Nie pogodziłam tego, a z tego względu, że w mojej pracy wybitnie funkcjonuje brak polityki prorodzinnej i od powrotu z urlopu wychowawczego nieustannie byłam prześladowana i dyskryminowana, i wieczni grożono mi zwolnieniem, bo jakże moje dziecko, które dopiero co poszło do przedszkola śmie chorować i narażać firmę na niebotyczne straty. Pech w tym, że charakter pracy nie pozwalał na zabieranie pracy do domu, można tylko w firmie, ale jak w moim przypadku się okazało, nie można i rzuciłam tę pracę. Teraz jestem bezrobotna dosyć rozbita wewnętrznie, bo nie mogę pogodzić się z tym, że firma mnie tak wykończyła, tak jakbym została ukarana za to, że byłam na tyle bezczelna by urodzić dziecko. Przepraszam, że trochę żółci się wylało, ale Twój post pokazał jak powinno wyglądać życie z dzieckiem, a moje życie pokazuje jak to życie wyglądać nie powinno, niestety.

Dodaj komentarz: