Dinovember – zabawa dla dzieci i dorosłych

Dinovember – zabawa dla dzieci i dorosłych

Paulina Stępień
  • Paulina Stępień
  • 17 komentarzy
  • Aktualizacja:

Od dwóch dni w naszym domu dzieją się w nocy rzeczy dziwne, mianowicie ożywają zabawki i… psocą! :) W końcu w tym roku i do nas zawitał Dinovember. Jeśli jeszcze nie znacie to koniecznie dołączcie, to świetna zabawa dla całej rodziny, bo tutaj bawią się nie tylko dzieci, ale wszyscy!

O Dinovember dowiedziałam się chyba dwa lata temu, a już w zeszłym roku korciło mnie by zrobić je u nas w domu, ale wciąż moje dzieci wydawały mi się za małe (może niesłusznie?) :) I w końcu doczekałam się, w tym roku mam nadzieję, że Dinovemer (a u nas raczej carnovember) będzie przez cały miesiąc bawić nas i dzieciaki (3l i 1,5).

Ale o co chodzi?

Dinovember to zabawa, w której w listopadzie ożywają ulubione zabawki dzieci i mówiąc najkrócej: psocą. Rysują, rozlewają wodę, czasem pieką ciastka, czasem coś stłuką, a czasem posprzątają. Ot mają ludzkie cechy :) Akcję tą zapoczątkowali Refe i Susan Tuma w 2012 roku, którzy wymyślili ją dla czwórki swoich dzieci, a teraz bawi się w to cały świat (chyba nie przesadzam). Obecnie wydali książkę (drugą), która w wersji papierowej szybko się rozeszła. Na szczęście jest jeszcze ebook i nawet ja się skusiłam :)

Dinovemer ma na celu pobudzić dzieciącą wyobraźnię i zaangażować całą rodzinę do wspólnej zabawy.

Ogólnie Dinovember w oryginale to ożywające w nocy dinozaury, ale to nie chodzi o to, że muszą to być koniecznie dinozaury, ale zabawki, które dzieci lubią. Mogą być samochody, figurki, księżniczki, koniki, Peppa, czy inni bohaterowie.

Odsyłam Was na stronę dinovember i jeszcze tutaj historię dinovember oraz na fanpage dinovember (polecam dużo fotek!).

A tutaj książka, a poniżej film, który fajnie obrazuje akcję;

Dinovember carnovember u nas

U nas w tym roku są samochody. Jeszcze nie wiem, jak nam wyjdzie, bo za nami dopiero dwa dni, ale mam głowę pełną pomysłów (no i książkę haha).

Dzieciom się podoba, choć pewnie za kilka dni załapią, że to tak na dłużej te autka co noc będą coś robić. Póki co zaczęłam niewinnie od robienia przez samochody ciastek i rysowania, ale śledząc relację rodziców z całego świata mam wrażenie, że im większa demolka tym zabawniej :) Zobaczymy, bo jeszcze nie wiem czy mam odwagę potłuc jajka czy rozlać mleko haha.

Na pewno jest to fajna zabawa, która od rodziców wymaga kreatywności, a dzieciom pozwala marzyć jeszcze bardziej.

Dołączycie się? :)

Dinovember
Dinovember
Dzień 1: „Mamo, autka chciały robić ciastka!”
Dzień 1: „Mamo, autka chciały robić ciastka!”
Dzień 2: „Mamo co te auta robiły?! to autka narysowane? co to?
Dzień 2: „Mamo co te auta robiły?! to autka narysowane? co to?

Komentarze:

  • Katarzyna Adamska-Lejwoda
  • Odpowiedz

Oj sama nie wiem co o tym myśleć 3 dzieci w tym najmłodsza 2 miesięczna na codzień cieżko mi posprzątać mieszkanie a co dopiero przy takiej zabawie ale pomysł ciekawy muszę więcej o nim poczytać

  • Domowa.tv

Wiesz, może bez rozlewania ;) wszystko w Twoich rękach/wyobraźni, poza tym dzieci podobno też potrafią posprzątać haha ;)

  • nieperfekcyjnie.pl
  • Odpowiedz

Fajna sprawa i świetne efekty! ;-)

wrzucaj koniecznie zdjecia z waszego carnovember ! super pomysl ! kiedys o tym slyszalam ale zapomnialam. w przyszlym roku tez bede sie bawic bo poki co moj maluch jest za maly…

Paulina Stępień
  • Paulina

Ja właśnie nie mogłam się doczekać :) ale taki 3latek jest bombowy do zabaw, a Maluch szybko podpatruje, więc jest wesoło! :)

Świetny pomysł. Moja Amelushka jeszcze jest trochę za mała na takie zabawy, ale już za rok na pewno się dołączę;-)

Nie za bardzo widze sens/cel tej zabawy. Tylko prosze od razu mnie nie linczowac ;)

  • Pola

Popieram :) zabawki rozrabiające jak nikt nie widzi to dla dzieci zachęta do naśladowania i robienia większego bałaganu ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

To widzicie Wy, ale dzieci widzą coś zupełnie innego :) cała zabawa ma na celu pobudzić kreatywność dzieci i zaangażować we wspólną zabawę całą rodzinę :) Wcale nie musicie tłuc doniczek serio, tu nie chodzi o naukę tłuczenia tu chodzi o wyobraźnię.
Zapewniam Was, że dziecko, które wstanie rano i zagadasz go: „o rany co tu się stało!?” nie powie: „mamo idę stłuc doniczkę” tylko opowie Ci całkiem fajną historię, któej najlepsi pisarze jeszcze nie wymyślili :)
my dorośli potem tę fantazję gdzieś gubimy.

  • Pola

Oj tam, nie całkiem gubimy :) żeby codziennie inną scenkę z zabawkami zaaranżować trzeba mieć sporo fantazji :)

A ja uważam, ze ta zabawa jest zbędna, ponieważ bym bała się ze dzieci zaczną robić to samo (bałaganić, rozwalać) np w szkole, w sklepie myśląc ze to super zabawa jak w domu itd.. Dla mnie nie pasuje ta zabawa ;)

Paulina Stępień
  • Paulina

Nie ma przymusu by się bawić :)
jeśli masz obawy (moim zdaniem niesłuszne) to Twoje dinozaury mogą robić same poprawne rzeczy :) mogą co noc malować piękne obrazy, siedzieć w zlewie i zmywać naczynia, czyścić łazienkę gąbką czy coś w tym stylu. Tu chodzi o pobudzenie wyobraźni i swojej i dziecka :)

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska
  • Odpowiedz

O co chodzi z tymi dinozaurami w listopadzie?

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska

Ok, doczytałam :)

  • Domowa.tv

to fajne jest serio! :) Twoim dzieciom może by się spodobało? u nas jest opcja z samochodami :D

  • Ewelina Czaplińska-Filarowska

Samochody z pewnością spodobały by się synkowi :)

  • Małgorzata Kowalczyk
  • Odpowiedz

Haha w końcu wiem o co chodzi z tymi zdjeciami.

Dodaj komentarz: