Czy po ślubie coś się zmienia

Czy po ślubie coś się zmienia

Czy po ślubie się coś zmienia? Dzisiaj taki temat na opak z okazji Walentynek. U wielu z Was jest dzisiaj pewnie romantycznie, może nawet bardzo? Jakieś oświadczyny? Zaręczyny itepe? ♥

Jak to jest u Was czy po ślubie coś się zmieniło w relacjach między Wami? A może boicie się ślubu? A może zdecydowaliście się go nigdy nie brać? A może…? a może właśnie dzisiaj się zaręczyliście? :)

Myślę, że po wielu latach ze sobą zawsze jest inaczej, moim zdaniem lepiej, ale to wiele zależy od ludzi. Akurat z mojej perspektywy ślub nic nie zmienia… no dobrze zmienia nazwisko, hmmm i to jest straszne! :) A jak to jest u Was?

A teraz trochę wzniośle i romantycznie, ostatnio trafiłam na taki tekst:

„Spytano dwoje staruszków, jak wytrzymali ze sobą 50 lat. Odpowiedzieli: Bo widzi pan urodziliśmy się w czasach, kiedy, jak coś się psuło to się to naprawiało a nie wyrzucało do kosza”.

Co Wy o tym sądzicie? :) Znacie ludzi, którzy faktycznie tyle są ze sobą? Ja miałam przyjemność świętować taką 50 moich dziadków :) A Wy?

A wracając do tematu, jak to jest u Was? Mam nadzieję, że ślub Was nie rozleniwia i nadal dbacie o siebie nawzajem? A może ten dzień dopiero przed Wami? Pochwalcie się, jak sobie wyobrażacie i czy Waszym zdaniem coś i co się zmieni! ♥

Biedronkawkuchni: To chyba zależy kiedy i dlaczego bierze się ślub. My z Biedronkiem znaliśmy się wcześniej i w którymś momencie po prostu „zaskoczyło”. Ślub nie był początkiem nowej drogi, bo żyliśmy już razem. To raczej była wisienka na torcie, taka rodzinna uroczystość, której głównym punktem było nie wesele , a uroczystość w Kościele. Myślę sobie, że dużo zmienia pojawienie się dzieci, ale to jeszcze temat dla mnie nie zbadany.

Gerda: Posłuchałam, poczytałam komentarze i trochę mi smutno, bowiem ślub zmienia wszystko dla tych, którzy wierzą w to, co ze sobą niesie ślub:).
Wiadomo sekularyzacja jest wszechobecna, ale szkoda, że wdziera się i odziera to co najpiękniejsze z tego, co właśnie piękne…U nas ślub zmienił to, że jesteśmy MAŁŻEŃSTWEM już na zawsze (sic!) dwojgiem ludzi odpowiedzialnych za siebie i za wychowanie naszych dzieci […]

Tasia: […] A jak ja to czuję? MAŁŻEŃSTWO TO DLA MNIE NOWE ŻYCIE! Zmieniło się niemal wszystko, właśnie na nie czekałam. I jakoś mieszkanie razem przed ślubem nie było konieczne ;-P Zaślubiny były właśnie otwarciem drzwi w nowe życie, a nie formalnością.[…]

 

Komentarze:

  • Adriana z Facebooka
  • Odpowiedz

U nas nic się nie zmieniło, prócz mojego nazwiska :)

Stwierdziłam, że może napiszę coś więcej niż na fb :) U mnie się nic nie zmieniło, prócz mojego nazwiska, ale może to dlatego, że mieszkaliśmy razem już przed ślubem, więc co się miało zmienić? :) Ale wiem, że dla par, które razem nie mieszkają, może to być ogromna zmiana, bo widzisz swoją połówkę w różnych sytuacjach, niekoniecznie miłych, sielankowych i przyjemnych i pewnie z tego też czasem wynika, że na początku są zawiedzione. Ja uważam, że powinno się zamieszkać razem przed ślubem, bo bywanie u siebie na jeden dzień, nocowanie, spędzenie razem wakacji, nijak się ma do normalnego, codziennego życia :)

  • Anonim

Dokładnie zgadzam się ze słowami koleżanki :) polecam zaawansowanie zwiazku w takiej kolejności jak to bylo /jest u mnie: ja jestem w związku 6 i pół roku, mieszkamy razem 3,5 roku, zareczeni od 2 lat, za rok planujemy ślub, ale właściwie i tak żyjemy jak małżeństwo :) nigdy nie byłam w innej sytuacji…. wydaje mi się ze mieszkanie razem dopiero po ślubie i wyobrażanie sobie małżeństwa jako sielanki jest trochę naiwne, no ale jak kto woli :) pozdrawiam

  • martaS

Racja :) Mieszkam ze swoim chłopakiem już ponad rok i musiałam się tylko przyzwyczaić do tego i oswoić z faktem, że pomimo opuchniętej twarzy z rana i nieświeżego oddechu jestem dla niego nadal piękna :D haha

A samego ślubu się nie boję, raczej kosztów jakie to przyniesie i cóż… takiego ogólnego poruszenia w rodzinie. Po prostu nie lubię być w centrum uwagi familii

Myślę, że zmienia się dopiero jak pojawiają się maluchy, bo połówka nie jest już numerem 1 ;) Moi rodzice tworzyli idealny duet przez 30 lat. Szkoda, że tak krótko :( ale siła wyższa

Paulina Stępień
  • Paulina

Agunia bunia podobno życie w parze dzieli się na trzy etapy: przed dziećmi, z dziećmi i jak dzieci się wyprowadzą, myślę, że dobrze dograne małżeństwo to takie, które w każdym z tych życiowych etapów potrafi być ze sobą.

Ja niestety (a może i ‚stety’) spędzam walentynki samotnie po raz pierwszy od 5 lat. Niestety czasem tak bywa, że uczucie wygasa, plany na przyszłość się ze sobą nie pokrywają i trzeba podjąć ważną decyzję o rozstaniu. 5 lat to kawał czasu i trudno się przyzwyczaić do nowej sytuacji zwłaszcza jeśli od 3 lat mieszkało się razem. Wybaczcie, że tak smęcę w ten radosny dzień, ale dla mnie taki nie jest.

  • Adriana z Facebooka
  • Odpowiedz

polecam zaawansowanie zwiazku w takiej kolejności jak to bylo /jest u mnie: ja jestem w związku 6 i pół roku, mieszkamy razem 3,5 roku, zareczeni od 2 lat, za rok planujemy ślub, ale właściwie i tak żyjemy jak małżeństwo :) nigdy nie byłam w innej sytuacji…. wydaje mi się ze mieszkanie razem dopiero po ślubie i wyobrażanie sobie małżeństwa jako sielanki jest trochę naiwne, no ale jak kto woli :) pozdrawiam

  • Karolina

a ja myślę, że jeśli się znalazło odpowiednią osobę i jest się pewnym, że chce się z nią być to lepiej z mieszkaniem poczekać do ślubu. Ja wcześniej dwa razy mieszkałam z kimś bez ślubu i bardzo wiele mnie to kosztowało. A teraz poczekałam i było warto :) ale oczywiście jeśli komuś tak dobrze jak Wam to też super :)

Adriana zgadzam się z Tobą :) ale oczywiście każdy ma wybór :)

  • Biedronkawkuchni
  • Odpowiedz

To chyba zależy kiedy i dlaczego bierze się ślub. My z Biedronkiem znaliśmy się wcześniej i w którymś momencie po prostu „zaskoczyło”. Ślub nie był początkiem nowej drogi, bo żyliśmy już razem. To raczej była wisienka na torcie, taka rodzinna uroczystość, której głównym punktem było nie wesele , a uroczystość w Kościele. Myślę sobie, że dużo zmienia pojawienie się dzieci, ale to jeszcze temat dla mnie nie zbadany.

Paulina Stępień
  • Paulina

Biedronka o tak dzieci to temat rzeka swoją drogą :)
Ale z tą wisienką na torcie ładnie napisałaś, podoba mi się.

Kasiek, czasem tak bywa, ale głowa do góry, pierś do przodu, ja wierze, ze nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)

Ślub niczego nie zmienia jedynie jsk to podkresliliscie zobowiazania finansowe ktore obciazaja juz zwiazek a nie tylko jedna strone. To moje zdanie jesli chodzi o pary ktore zyja ze soba pare lat jeszcze lepiej jesli ze soba mieszkaja i odcieli sie od rodzicow. W Takim przypadku slub jest tylko formalnoscia prawna jak i moralna. Zmiany nastepuja przy dziecku podzial obowiazkow dla malzensta ulega wielkiej zmianie dopiero wtedy wswiadamiamy sobie ze życie gna do przodu a za nim kolejne wyzwania na ktore nie do konca jestesmy przygotowani. Wielka zmiane odczuwajapary ktore najprosciej mowiac (wpadły) w mlodym wieku. zmiany sa ogromne ,maja przed soba duze wyzwanie zazwyczaj wywierane naciskiem przez rodzine.

Ślub powinien umacniać uczucie, jeśli coś się zmienia, to znaczy, że od zawsze coś zgrzytało. :)

Ile lat jesteście po ślubie? :)

  • Pani_Owca

W sierpniu będą 2 lata :)

Ślub niedługo. Nazwiska nie zmieniam, więc są spore szanse na to, że nie zmieni się nic. ;)

ja dopiero przed. mieszkamy już prawie 2 lata razem, a ślub za rok. Mam tylko nadzieję, że po zmieni się miejsce zamieszkania – planujemy wtedy kupić coś większego niż 2 pokoje z kuchnią i łazienką.
Za to zastanawiam się co do zmiany nazwiska. Rok temu zmieniałam adres zameldowania, i na samą myśl o wymianie dokumentów, powiadamianiu wszystkich instytucji o zmianie danych aż robi mi się słabo.
Dla mnie w sumie małżeństwo, to bardziej formalność, i tylko po to chce ślub, że móc dowiedzieć się o jego stanie zdrowia w razie czego, móc wspólnie wziąć kredyt, czy wspólnie się rozliczać, a że związki partnerskie nie przeszły, pozostaje ślubowanie przed urzędnikiem w USC

  • Maja z Facebooka
  • Odpowiedz

A ja się ostatnio dowiedziałam, że to wcale nie jest takie fajne rozwiązanie. Badania prof. Plopy wykazały, że pary, które biorą ślub, a wcześniej kohabitowały ze sobą są mniej trwałe i szybciej się rozwodzą niż pary, które nie mieszkały ze sobą przed ślubem.

bardzo proszę o szybki filmik od michała na temat porodu rodzinnego!!
jestem po terminie a zależy mi bardzo żeby mąż obejrzał.

po ślubie jest zdecydowanie lepiej!!:))))

Kochani Jesteście.

Jestem 5 miesięcy przed ślubem, w związku 8 lat. Może byśmy nie brali ślubu, ale po pierwsze chciałabym żeby nikt z rodziny się nie czepiał, że żyjemy bez ślubu i mamy nieślubne dzieci…śmieszne, ale skoro ślub ma nam ułatwić życie, jego formalną stronę itd. to chyba można go wziąć. Poza tym biała suknia i wielka impreza, kiedy będzie okazja zobaczyć całą rodzinkę w jednym miejscu…

  • gość

Ślub kościelny to nie impreza z białą suknia, to jest sakrament a biała suknia jest symbolem czystości, więc może lepiej nie żyć w hipokryzji…

Ja jestem w długoletnim związku, jeszcze czuję się młoda, żeby zostac żoną (mam 21 lat), jednakże odkąd ze sobą mieszkamy (prawie 3 lata) coraz bardziej odczuwam, że związki na kocią łapę opierają się na zasadzie ‚pół mnie weź, pół mnie zostaw’.

hej hej:) tak Was słucham i mówie sobie napisze a co tam:) no to u nas to jest tak poznaliśmy się jakieś 3,5 roku temu, od ponad 2 lat razem mieszkamy, od tego też czasu jesteśmy zaręczeni. Co do ślubu to u nas jest tak, że rodzinka, ale dalsza tzn. ciotki klotki baaardzo naciskają, a rodzicom bardziej zależy na wnusiu, my sobie umyśliliśmy, że weźniemy ślub wtedy kiedy nasze potomstwo będzie w stanie dosnieśc nam obraczki do ołtarza:) teraz jesteśmy w trakcie remontu naszego gniazdka więc możemy tym samym myślec o dziecku i tym sposobem mamy wiele spraw rozpoczętych i mamy nadzieje cudownie zakończonych złotymi krążkami na paluszkach:) i powiem Wam, że nie wyobrażam sobie, żebyśmy wzięli ślub nie mieszkając wcześniej razem…a tak docieramy się każdego dnia:) to jest cudne mimo wszystko i myślę, że procentuje na przyszłośc i baardzo oszczędza jakiś tam dziwnych rozczarowań czy czegoś w tym stylu po tym najważniejszym dniu… Kocham Kamila nad życie i powiem, że dzięki temu, że jesteśmy z sobą na codzień już teraz jestem pewna swoich czuc itp itd a najlepszym przykładem na moje przywiązanie do niego jest to, że kiedyś obudziłam się z krzykiem i zalana łzami, bo śniło mi się, że mojemu K coś się dzieje….achhhh pewnie to wszytko bez ładu i składu, ale tak sobie właśnie o tym wszystkim myśle:) o!

Paulina Stępień
  • Paulina

Marta bardzo ładnie :) to ja życzę Wam aby było po Waszej myśli i zgodnie z marzeniami! :) a dzidzia niosąca obrączki to faktycznie brzmi bardzo ładnie.

hej Paulinko gratuluje występu w dzień dobry tvn przepraszam że podtym filmikiem jeszcze raz gratuluje :)

  • MrsRaspberrySweetnes
  • Odpowiedz

Uwielbiam Was<3 ... Ja też dzisiaj siedzę jem śniadanie a tutaj na tvn kochana w dzień dobry tvn ! Gratulacje super wypadłaś ;*

Eee tam co tam zmienia, Państwo Kotlety patrzą na siebie jak para z podstawówki zakochanych w sobie dzieciaków więc nie wiem:D Piękni jesteście razem:D

Jejku, jesteście przesympatyczni!! :) tak Was się miło słucha :) Pozdrawiam i obowiązkowo subskrybuję!! ;))

Bardzo proste upiecie włosów ale jaki wow efekt! Ja bym Panią widziała w ciut ciemniejszych (czekoladowych) i wyprostowanych włosach. Występ w ddtvn ekstra. Najlepiej na tle pozostałych blogowiczek.

  • Dominika z Facebooka
  • Odpowiedz

To bardzo dziwne, bo dopiero po zamieszkaniu razem poznajemy się naprawdę. Dużo par się wówczas sobą rozczarowuje. Trzeba się dotrzeć zanim podejmie się decyzję o byciu razem na dobre.

  • Chwila dla siebie
  • Odpowiedz

Dla mnie zdecydowanie ślub coś zmienia. Tzn. moje życie po ślubie dużo się nie zmieniło, jest tak samo fajnie jak przed nim – jednak sama świadomość tego, że mój ukochany facet jest teraz moim MĘŻEM, jest prze świetna! Obchodziliśmy już naszą pierwszą rocznicę, a to nadal jest super. Brzuszek ciążowy rośnie jak na drożdżach, niech będzie to zatem moją dodatkową rekomendacją :D

U nas niewiele się po ślubie zmieniło. Przed ślubem mieszkaliśmy 3 lata razem, sami :) Tak jak poprzedniczki polecam ten model. Pamiętam jak w pierwszych miesiącach mieszkania razem drażniły mnie porzucone skarpetki, nie powieszone pranie, nie zmyte naczynia itp. Ale gdy ludzie się kochają, dochodzą do kompromisów w codziennym życiu i jeśli nadal chcą ze sobą być (nie z przyzwyczajenia ani wygody) to decyzja o małżeństwie jest dopełnieniem i dużym ułatwieniem (nie tylko formalnym ale i psychicznym).

  • Beata z Facebooka
  • Odpowiedz

razem 9 lat, 3 lata prawie po ślubie , a ja wciąż nie mogę się nacieszyć tym uczuciem !!!!!!!!!!

Nasz ślub za 4 miesiące, ale znamy się ponad 9 lat :) i mam nadzieję, że nic się nie zmieni, a nawet będzie duużo lepiej!

  • Dominika z Facebooka
  • Odpowiedz

My w tym roku 10 rocznica ślubu :) A razem ponad 14 lat :) I zdecydowanie nie mam dość ;)

Czy ślub coś zmienia to nie wiem, to jeszcze przede mną. Ale jak moje przedmówczynie nie wyobrażam sobie mieszkania osobno przed ślubem. Ja mieszkam z chłopakiem 4 lata i jeszcze nie planujemy ślubu, narazie jest dobrze tak jak jest.Planujemy go w przyszłości, ale myślę, że w moim przypadku ślub prócz nazwiska nic nie zmieni! Pozdrawiam!

ile jestescie po slubie ?

jesteście przesympatyczni :)

seks!

Ależ miło się Was ogląda ;-) Ja jestem po ślubie 8,5 miesiąca i dla mnie bardzo wiele się zmieniło. Przede wszystkim przeprowadzka do nowego domu, (z dużego miasta do małego miasteczka, w dodatku na obrzeżach) codzienne gotowanie obiadów dla męża, sprzątanie, denerwowanie się na porozrzucane skarpetki, ubrania, zostawianie śrubek, śrubokrętów, wkrętarek i innych w całym domu. Ale z każdym dniem uczymy się siebie coraz bardziej i staramy sie na siebie nie denerwować ;). Nie wyobrażam sobie mieszkać przed ślubem z narzeczonym tak normalnie… (ale przyjeżdżałam do niego na weekendy, bo inaczej ciężko było nam się spotkać). Wielu rzeczy mi brakuje po ślubie, np. wszędzie mam daleko, nawet do sklepu :P, Ale jest też wiele plusów, mam własnego kotaaaaa ;)), o którym marzyłam całe życie (ma na imie Biszkopt, jest barwy biszkoptowej i wszędzie za mną chodzi :D), w okolicy jest bardzo spokojnie, codziennie widzę się z mężem, sprawia mi przyjemność gotowanie mu, pranie itd.. w tym wyrażam też miłość do niego. Choć często jeszcze nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć na raz…. ale myślę, że z wiekiem będę coraz lepsza w te klocki ;)

  • ptyś z budyniem
  • Odpowiedz

My oglądaliśmy na naszej „domowej randce”Wyścig szczurów”:D
(niestety jestem taka chora,że na kino nie było szans).
Po 2 latach znajomości ślub, to już 10lat razem!!!(nie jesteśmy tacy starzy tylko jak się wcześnie zaczyna to taki wynik się osiąga, szczerze to jestem z nas b. dumna)Wszyscy się dziwią bo my zawsze za rączkę chodzimy, tak jak przed ślubem.(jak ktoś nas nie zna to myśli,że idą nowożeńcy, szczególnie na wyjazdach wakacyjnych :D, myślą,że jesteśmy ledwo po ślubie)Jesteśmy po kryzysach, ale dzięki Bogu trwamy nadal, i jest jeszcze lepiej niż było- bez picu.Oprócz tego, że się kochamy to i przyjaźnimy, nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.
PS Podoba mi się ten błysk w oku Michała kiedy patrzy na Ciebie.Fajna z Was para!

Paulina Stępień
  • Paulina

Ptyś a nie sądzisz, że znalezienie drugiej połowy tak wcześnie ma tę zaletę, że człowiek mocno się wzajemnie kształtuje? :) tak to trochę widzę :)
Dzięki za miłe słowa! :)

  • ptyś z budyniem

Tak, masz racje, „dociera” i kształtuje i uczy wzajemnie siebie i uczy też czerpiąc od drugiego ( z ciekawostek ja np.bardzo wiele wiem o piłce nożnej i innych sportach, a kiedyś piłki nie znosiłam:P)

Jak Wam się podobała szklana pułapka ? Bo ja baardzo chcę iść ale jestem chora i nie mogę :c

  • hermenegilda kunegunda
  • Odpowiedz

slub u mnie zmienil jedynie nazwisko ,;-))

Majunia w efekcie pójdziemy w weekend pewnie, bo najmłodsze dopadły zarazki :/

YouKnowBejbe ale na lepsze? :D

Mar261712 po ślubie niewiele, bo dopiero 4 lata, ale parą od ponad 11 ;-)

  • Ewelina

Paulinko, to wy chyba od przedszkola razem, wow, niezły staż! jak widać udany związek służy także urodzie, bo wyglądacie jak zakochani licealiści :D

Paulina Stępień
  • Paulina

Ewelina hahaha bez przesady :) ale fakt na samym końcu liceum, jakoś chwilę przed maturą :) dzięki za miłe słowa!

Posłuchałam, poczytałam komentarze i trochę mi smutno, bowiem ślub zmienia wszystko dla tych, którzy wierzą w to, co ze sobą niesie ślub:).
Wiadomo sekularyzacja jest wszechobecna, ale szkoda, że wdziera się i odziera to co najpiękniejsze z tego, co właśnie piękne…

U nas ślub zmienił to, że jesteśmy MAŁŻEŃSTWEM już na zawsze (sic!) dwojgiem ludzi odpowiedzialnych za siebie i za wychowanie naszych dzieci – poza tym przywileje małżeńskie (no chyba, iż przywłaszczone wcześniej;/ ) są nad wyraz bogate:)))

  • clapsa

oj prawda! zgadzam sie ze wszystkim o czym piszesz (jesli dobrze sie rozumiemy). dzisiejszy swiat calkiem wypaczyl to, co kiedys bylo prawdziwa wartoscia. a jednak warto o to walczyc

  • tasia


prawie płakać mi się chciało jak czytałam te komentarze. Miałam ‚trzasnąć drzwiami’ i już tu nie zaglądać. Ale chyba jest ktoś, kto myśli podobnie do mnie, uff, myślałam, że jestem jakaś dziwna.
Podpisuję się pod tymi dwoma komentarzami!
Od siebie dodam, że wyszłam za mojego męża po ok 3 latach znajomości. Po 2,5 roku, byliśmy zaręczeni. 2 lata przez ślubem mieszkałam za granicą, a mąż w kraju. Widywaliśmy się mniej więcej co 2-3 miesiące. Nie wyobrażam sobie jak można mieszkać ze sobą przed ślubem. Jakże wiele byśmy stracili!
Dziś jesteśmy chyba najszczęśliwszą parą na świecie, chociaż życie to nie bajka. Stworzeni tylko dla siebie, a każdy dzień niesie coś nowego, a miłość rośnie, … ah :-]

  • Gerda

clapsa, tasia – cieszę się, że się rozumiemy; to budujące

Nie ma co trzaskac drzwiami:) trzeba je właśnie otworzyć i pokazać, jak Ty to czujesz:)

Paulina, Michał – zyczę Wam, byście czerpali garściami z Małżeństwa:)

  • tasia

Gerda, nie w tym sensie chciałam ‚trzasnąć drzwiami’, to miała być przenośnia obrazująca niejako moją bezradność, hehe. Z resztą trzaśnięte drzwi zazwyczaj się odbiją :-)
A jak ja to czuję? MAŁŻEŃSTWO TO DLA MNIE NOWE ŻYCIE! Zmieniło się niemal wszystko, właśnie na nie czekałam. I jakoś mieszkanie razem przed ślubem nie było konieczne ;-P Zaślubiny były właśnie otwarciem drzwi w nowe życie, a nie formalnością.
Właściwie nie rozumiem po co się pobierać jeśli i tak żyje się jak małżeństwo? Po to, żeby nie nazywać się już Panną/Kawalerem, ale Żoną/Mężem, albo, żeby babcie i ciocie się odczepiły?
Ale jak najbardziej luzik, każdy może robić jak uważa. I super jeśli partnerzy są jednomyślni w tej sprawie :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Gerda ładnie to podsumowałaś, oczywiście, że tak, myślę, że to kwestia ludzi. Dla mnie akurat ważniejsza była decyzja, że razem mieszkamy :) Każdy ma inne do tego podejście.

Tasia oj nie trzaskaj :* Co do powodów ślubu są też kwestie urzędowe, bezpieczeństwa (bliska osoba a choroba), prawne, majątkowe, związane z dziećmi itd. Pewnie każdy ma swoje powody i te mniej romantyczne z tego co czytam :) a czasem powody mogą być jeszcze bardziej prozaiczne – trzeba uzbierać na ślub. To tak odnośnie powodów brania ślubu po mieszkaniu razem.

Tak sobie myślę, że chyba najważniejsze by dwie osoby myślały w tych kwestiach podobnie :) nie sądzisz?

Czytam Wasze komentarze ze wzruszeniem i takim ciepłem na sercu, dziękuję :*

  • tasia

Paulina, ale żeście się czepiły tych drzwi ;-P
Tak , dwoje ludzi powinno się zgadzać w tych kwestiach to będzie grało między nimi.
Ale troszkę mi szkoda, że ludzie ‚muszą’ się pobrać, bo wymagają tego od nich jakieś tam urzędy czy aspekty prawne, nie sądzisz? Jeśli życie lub ktoś, na kimś coś wymusza, to już traci swój czar i naturalność, i to odnośnie jakiejkolwiek sprawy. Chociaż, jeśli zwleka się ze ślubem, bo nie ma kasy, to czekanie i wspieranie się wzajemne na pewno jest super, a upragniony cel, bezcenny.
Uśmiecham :-)

Paulina Stępień
  • Paulina

Tasia haha no dobra już nic o drzwiach nie będzie haha :) Hmmm masz w zasadzie racje, ale ładnie to podsumowałaś – upragniony cel, myślę, że jak spojrzy się na to w ten sposób to też wygląda to inaczej :)

  • clapsa

(uwaga marginesowa. stad margines :)
to, ze dwoje ludzi mysli w jakiejs sprawie tak samo, nie czyni jeszcze z tego wartosci obiektywnej :)

Kochani, pokażecie jedno ślubne zdjęcie?

A może jakiś filmik dla przyszłych panien młodych? :)

Ślub dużo zmienia jeżeli wiąże się ze wspólnym zamieszkaniem, tak było w moim przypadku :) Oczywiście na początku było ciężko, ale po pewnym czasie jak się już przyzwyczaiłam do roli gospodyni było i nadal jest super., a jesteśmy z mężem już 10 lat razem, a nieco ponad 2 lata po ślubie :)

Mnie też denerwowało to ciągłe zastanawianie się jakim nazwiskiem się mam podpisać nim dostałam nowy dowód, szczególnie podczas wizyty w banku musiałam się pilnować by podpisać się panieńskim nazwiskiem ;)

Btw na walentynki pojechaliśmy do kina na szklaną pułapkę 5 i były to moje najlepsze walentynki :))

Paulina Stępień
  • Paulina

Grazia my w efekcie jednak musieliśmy przełożyć, ale skoro fajnie było to musimy pójść na film! :D

  • Grazia

Fanom szklanej pułapki z pewnością się spodoba, warto obejrzeć :)

jestescie przeuroczy :D

podpisuję się dwoma łapkami i wszystkiego najlepszego dla autorki komentarza :*

  • Chwila dla siebie
  • Odpowiedz

Dziękuję, bardzo mi miło! :)

Dla mnie ślub zmienił ogromnie dużo :)
My nie skonsumowaliśmy związku przed ślubem……. dlatego ślub zmienił o wiele wiecej niż tylko moje nazwisko.
Bylismy dla siebie pierwszymi partnerami seksualnymi, dlatego oboje od poczatku małżeństwa moglismy się nawzajem uczyć siebie i poznawać :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Milenka1 życzę Wam wszystkiego dobrego! Jestem w sumie pełna podziwu, mało kiedy obecnie spotykam dwójkę ludzi, którzy zgodnie podejmują taką decyzję.

i dalej tak… achhhh az milo popatrzec :DDD <333

Uwielbiam na was patrzeć! ;-)

  • Klaudia z Facebooka
  • Odpowiedz

U nas się bardzo dużo zmieniło na pozytywnie, bo wreszcie mogliśmy się sobą nacieszyć i nie dzieliło nas ponad 400km ;) Nie uważam, żeby mieszkanie przed ślubem by było wyznacznikiem wzajemnego poznania siebie. Cóż z tego, że będę wiedzieć, że mój luby rozrzuca wszędzie swoje skarpetki, jak i tak nie „sprawdzę” go we wszystkich innych sytuacjach życiowych. To, że z kimś zamieszkamy nie gwarantuje nam udanego związku, bo tak naprawdę samych siebie znamy na tyle na ile było nam dane być postawionym w danej sytuacji. Często samych siebie zaskakujemy podjętymi przez nas decyzjami więc nie łudźmy się, że jesteśmy w stanie poznać kogokolwiek bardziej niż ta osoba samego siebie zna. Całe to czekanie ma niezwykłą magię, a wszystko co wyczekane, wytęsknione smakuje lepiej niż to co łatwo nam przychodzi. Obecnie ludzie nie potrafią czekać szybkie jedzenie, szybkie wiadomości, wszystko byle szybciej, a w ten sposób zatraca się to co naprawdę piękne. Jeszcze się człowiek zdąży nacieszyć sobą, będzie mieć już dość tego seksu, a czymże jest to kilka miesięcy czy kilka lat w porównaniu z całym życiem. Satysfakcja jest wówczas ogromna. Ślub, a później noc poślubna są takie wyczekane, piękne. Najwspanialszym prezentem jaki sobie możemy podarować w tym najważniejszym dla nas dniu to właśnie my sami. Nie je sie deseru przed obiadem bo od samego deseru może tylko zemdlić, a także obiad stanie się też mniej smaczny. Gdy się zaręczyliśmy znaliśmy się i byliśmy ze sobą 4 miesiące, po dwóch latach w dokładną datę poznania i bycia w związku udzieliliśmy sobie sakramentu małżeństwa, za 10 dni miną 2 lata jak jesteśmy w ślubie i ciągle na nowo się w sobie zakochujemy :)

Może ktoś odbierze mój komentarz jako „nawiedzony”, ale moim zdaniem na trwałość związku ogromny wpływ ma Bóg. Jeżeli zaprosicie go do swojego małżeństwa, to przetrwa ono wszystko i będzie szczęśliwe przez całe życie.
Jak brałam ślub, to wcale tak nie myślałam – ślub kościelny ograniczyliśmy do minimum, bo było bardzo zimno, a ja byłam w ciąży. Potem był cudowny czas razem, a do kościoła chodziliśmy nieregularnie – nie było to dla nas ważne, cieszyliśmy się sobą.
Dziś, po 16 latach małżeństwa widzę to wszystko inaczej. Przez te 16 lat wiele się zmieniło w naszym życiu, zbliżyliśmy się do Boga, nasze dzieci wychowujemy na chrześcijan, przekazujemy im naszą wiarę przede wszystkim przez przykład. Jesteśmy pewni i powtarzamy to często, że bez Boga nasze obecne życie nie byłoby takie jak jest. A jest pełne miłości, ciepła, zrozumienia, swobody, śmiechu, spokoju i bezpieczeństwa.

  • Karolina

Malwina, ja się z Tobą zupelnie zgadzam! My jesteśmy dopiero na początku naszej wspólnej drogi, ale już teraz Bóg jest bardzo ważny w naszym życiu. Mam nadzieję, że po latach będę mogła powiedzieć to, co Ty :)

Gratuluje Wam udanego małżeństwa i życzę dużo szczęścia i miłości na dalsze wspólne lata. Wiem, że Was to nie dotyczy, ale może zrobicie odcinek na temat zaufania w związku, czy zdrady?

kochani ile macie dzieci i jak się nazywają ;d?

Mój chłopak dorwał się do komputera. Nie wiem co miał na myśli :D

Ja się starym nazwiskiem podpisywałam długie tygodnie po ślubie, nie mogłam się odzwyczaić ;) Pozdrawiam cieplutko!

U mnie wszystko totalnie sie zmienilo, bo wraz ze slubem zmienilam kraj zamieszkania (kraj mojego malzonka). Dlugi czas nie moglam przyzwyczaic sie do nowego nazwiska (obcojezycznego). Ba – moje wlasciwie imie jest inaczej wymawiane – nie jestem juz Asia ani Joanna, ale Joan badz Johanna. Jesli chodzi o zwiazek, to najwazniejsza jest przyjazn, nadawanie na wspolnych falach, bo bez tego nie ma mozna zbudowac trwalszego i silniejszego uczucia. Wazne jest tez, aby miec choc troche wspolnych zainteresowan, pasji. Pamietam, ze zaraz po slubie przyrzeklismy sobie, ze teraz „bede zawsze po twojej stronie” i w sumie to dla mnie, dla nas bylo najwazniejsze, nawet od slubnych formulek wyklepywanych przed urzednikiem. Jesli chodzi o czas „po slubie”, to jak zwykle wszystko ma swoje zalety i wady. Mysle, ze dobrym pomyslem jest wspolna rozmowa o zwiazkach naszych rodzicow, jakie bledy oni zrobili, aby potem samemu ich nie popelniac. Jednoczesnie samemu rozwijac sie wewnetrznie – umiec tworzyc pogoda atmosfere, rozumiec druga strone, studzic zle emocje, wiedziec, kiedy milczec, gdy druga strona miala „zly dzien”, byc madrzejszym od tesciowych, ktore chcialyby sie nieustanie wtracac w nasz zwiazek. Mysle, ze w moim przypadku zwiazek nauczyl mnie: cierpliwosci, zrozumienia, dostrzezenia, ze jak sie cos dobrego zrobi dla drugiej strony, to ta druga strona sie tego nauczy i tym samym odpowie mi w podobnej sytuacji, umiejetnosci tworzenia dobrej atmosfery, umiejetnosci sluchania, nienachalnego doradzania i wielu innych rzeczy. Jedyne co mnie smuci w moim zwiazku, to wielkie balaganiarstwo mojego malzonka, ktory juz od poczatku naszego zwiazku powiedzial mi, ze u niego nie ma ” niemieckiego Ordnungu” i raczej nie bedzie. Coz, chyba nie ma takiego zwiazku, w ktorym wszystko byloby idealne…

Paulina Stępień
  • Paulina

Giovanna dużo prawdy z tą przyjaźnią, myślę, że to szalenie istotne i ładne co powiedziałaś!
A co do bałaganiarstwa – eeeeeee, byłoby zbyt nudno gdyby było tak idealnie i czysto :D nie sądzisz? :)

Jestem „aż” 9 dni po ślubie i oczywiście jest cudownie :) na razie zmieniło się tyle, że zamieszkaliśmy razem i jeszcze bardziej się sobą cieszymy :) ja myślę, że ten ślub jedynie na lepsze nasze życie zmieni!

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina wszystkiego dobrego! ♥

Jesteście sympatycznym małżeństwem, bardzo pasujecie do siebie :) miło się Was słucha. Mi się wydaję, że ślub dużo zmienia i to na lepsze. Przed ślubem byliśmy ze sobą 5 lat i wkradała się w nasz związek monotonia, ale po ślubie, po przysiędze odkryliśmy się na nowo. Zauważyliśmy jak jesteśmy dla siebie ważni, są lepsze i gorsze dni, ale najważniejsze jest to, że się kochamy. :)

My24marca będziemy obchodzić 1rocznicę ślubu;-)Parą jesteśmy od 4lat i to właśnie mąż bardzo chciał ślubu;-)Po ślubie troszkę się u nas zmieniło,ale nie dużo;-)Z racji tego,że mamy prawie3letniego synka,staramy się raz w tygodniu mieć czas dla siebie i wychodzić tylko we dwójkę.Walentynki spędziłam z dobrymi komediami,a mąż w pracy:-\

kochana ;) ja mam 25 lat i 7 lat po ślubie ;) nie mamy jeszcze dzieci ;) i DAJEMY RADĘ ;) :d

hej! u nas po ślubie zmieniło się jedynie moje nazwisko (a co za tym idzie dokumenty) po za tym nic. jednak nasze zaręczyny były „romantyczne” (w naszym stylu romantyczne – znajoma twierdzi ze jesteśmy „romantyczni jak kowadło”). a mianowicie leżeliśmy sobie mój mężczyzna sięgnął po pudełeczko z pierścionkiem zadał pytanie: „no to co hajtamy się?” na co ja stwierdziłam: „ok” i właściwie to było wszystko.
pozdrawiam

jesteście cudowną parą <3

nie wiem czemu ale ja słyszę „szklana papka ” :]

Dodaj komentarz: