Codzienność – doceń ją!

Codzienność – doceń ją!

Lubicie swoją codzienność? Doceniacie codzienne dni nawet jeśli takie same nudne lub szalone? Jak to jest u Was? A może tęsknicie za codziennością wtedy, gdy coś się zmienia? Ja dziś mogę powiedzieć, że uwielbiam swoją codzienność, choć pewnie jak wiele osób zazwyczaj coś tam marudzę :) A Wy?

Lubicie swoją codzienność? Jest nudno czy może Wasze dni są zwariowane? A może ciągle marudzicie, bo nie wyrabiacie się, macie za dużo pracy, za mało czasu, za dużo obowiązków, za słabą pracę, za… itd? Ja także często sobie marudzę, ale lubię te moją codzienność.

Choć nie ukrywam, że doceniłam ją w chwili, gdy mi jej zabrakło. A jak jest u Was? Czy macie czasem takie wydarzenia (niekoniecznie chciane): choroba, szpital, utrata pracy, zwykła kłótnia, sprzeczka, kradzież (a może inne?), które sprawiają, że za takim codziennym zwykłym dniem tęsknicie? Może też w drugą stronę: awans, więcej pracy, nowe obowiązki, wygrana na loterii, nowy członek rodziny – może to też odmieniło na chwilę lub dłużej Wasz codzienny dzień?

Jak to jest u Was? Lubicie codzienność? Mieliście takie sytuacje, które tę codzienność troszkę zmieniały i nie mogliście się doczekać znowu zwykłego, prostego, „nudnego” dnia? :) Czekam na Wasze komentarze, chętnie zacytuję ♥

PS: już wracam do Was :) dziękuję za miłe słowa, mejle i wiadomości :)

 

Komentarze:

kochana….przez 2 lata co 2 tygodnie ,przez 3 dni musialam byc w szpitalu…lubilam swoją codziennosć???no nie wiem…wiem ,że to było dobre…konieczność!przez chorobę nie mam pracy ktorą kochałam,ograniczenia….czy lubię swoją codziennośc…NIE!!!

Paulina Stępień
  • Paulina

Mery nooo tak, tutaj Twoja codzienność troszkę się zmieniła, ale czy faktycznie możesz to nazwać codziennością? Rozumiem, że już teraz nie musisz? Trzymam kciuki!

  • paulinka99

To mialas podobnie jak ja! Ja tez przez pewien czas musialam co dwa tygodnie jedzdzic do szpitala na trzy dni tylko ja jezdzilam po lekarstwo. :-)

Witak w domu! Nareszcie jesteś!
Codzienność – taki czas w życiu człowieka, w który wkrada się rutyna: brak pracy (nawet szans na nią! bo zwalniają ludzi), zakupy, pranie, sprzątanie, gotowanie (to akurat uwielbiam!), itd.
Kiedy robi się wieczór, to wtedy „siedzę na Fejsie” i oglądam Ciebie. Czasami, w ciągu dnia kiedy mam chwilkę dla siebie, to myślę sobie, żeby cofnął się czas do dzieciństwa. Mojej Mamy, która niestety nagle zmarła, jak uwielbiała gotować, piec ciasta, jak rozmawiałyśmy razem (jetem jedynaczką) o wszystkim (nawet pierdołach). Właśnie od tego dnia, zaczęłam doceniać przeżyty dzień – nie myślę nad tym co będzie, bo nawet w ciągu godziny, może wydarzyć się tragedia, która odciśnie ślad w sercu.
Mam nadzieję, że Cię nie nie zanudziłam? Ale sorry, ja już tak mam. Jak nie powiem lub nie napiszę, to mnie nosi.

Paulina Stępień
  • Paulina

Magdalena bardzo ładnie napisałaś, warto doceniać każdy dzień :)

Co się stało że byłaś w szpitalu? :(

Lubię moją codziennośc a najbardziej nie lubię jak coś sobie zaplanuję, a ktoś mi te plany psuje;)

lubie swoja codziennosc:)

suprer, ze juz wrociłas ;)

  • Biedronkawkuchni
  • Odpowiedz

Oj ja bardzo lubię, zwłaszcza że prowadzenie bloga wkradło się na stałe do mojej codzienności :) Lubię swój stały rytm dnia- to daje poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Nauczyłam się cieszyć tym co mam i nie porównywać moich wyobrażeń sprzed kilku lat dotyczących tego jak będzie wyglądała moja codzienność w wieku trzydziestu lat do tego co jest w rzeczywistości. Nie przyszło mi to łatwo, bo po drodze przyplątała się do mnie depresja, ale na szczęście już wychodzę na prostą i znów potrafię cieszyć się z tego kim i w jakim momencie życia jestem :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Biedronka chyba właśnie to jest to, w sumie po co porównywać, wyobrażenia a rzeczywistość często całkowicie się mijają, niekoniecznie na złe :D

lubie swoja codziennosc:)

  • Gosia Nowakowska
  • Odpowiedz

dokładnie jestem akurat w szpitalu od 2 tygodni i końca nie widać kiedy wyjdę a teraz żałuje każdego dnia kiedy przesiedziałam w domu np. przed telewizją :)

Dla mnie codzienność są to podobne do siebie dni, które nie pozostawiają zbyt wiele miłych wspomnień. Oczywiście kiedyś gdy w moim życiu działo się dużo nieprzyjemnych i trudnych dla mnie spraw błagałam, żeby wrócić już do codzienności.

  • Anna z Facebooka
  • Odpowiedz

to ja powiem, że lubię moją codzienność rozumianą jako stały rytm – rano do pracy potem powrót i „bycie” z małym, w międzyczasie jakieś sprzątanie, ogarnięcie mieszkania. Miałam wyjątek od tego rytmu w okresie świąt BN, tydzien u teściów, gdzie nie musiałam robić NIC, (oprócz drobnych obowiązków przy Matim – zrobić jedzonko, czasem przewinąć). I w połowie urlopu miałam już serdeczenie dość i zaczęłam tęsknić za pracami domowymi – nigdy sie nie wynudziłam tak jak wtedy.

A ja nie lubię swojej codzienności, miałam dużo czasu żeby mi obrzydła więc z radością witam najmniejszą nawet zmianę ;)

Ja tez lubie swoja codzienność, chociaz zaraz sie ona zmieni, mam nadzieje ze bedzie jeszcze fajniej, za 2 tyg urodze 2 synka i jestem bardzo ciekawa jak wtedy bedzie wygladac moja codziennosc, czy bede miala choc chwileczke dla siebie? :)

Paulina Stępień
  • Paulina

Ania mam nadzieję, że znajdziesz :) na pewno będzie super! Trzymam kciuki!

ojojoj !! Dlaczego byłaś w szpitalu, jak zawsze dowiaduje się o wszystkim po fakcie :D

Cieszę się,że już wróciłaś:) Też czasem sobie marudzę,ale jest mi dobrze z tą codziennością i tęsknię za nią jeśli dzieją się rzeczy nieprzyjemne i trudne do ogarnięcia.Pozdrawiam :)

Codzienność zazwyczaj doceniamy, gdy coś tracimy, a tak zazwyczaj nie dostrzegamy pozytywnych aspektów a tylko skupiamy się na negatywnych. Już taka nasza mentalność.

Mam nadzieje,ze juz dobrze u Ciebie;0

:) Macie bordowe auto:)
codziennosc jest dobra, rytualy i rutyna jest szczegolnie potrzebna dzieciom- to tak a propo mojej dzielki zawodowej:) kiedys tu na Waszej stronie jak Wasz Operator Kamery bedzie juz duzy mozemy chetnie podyskutowac o metodach wychowawczych:)
ale to na przyszlosc a poki co ciesze sie, ze jestes znowu z nami:)
Mam nadzieje, ze wszystko u Was juz dobrze.

Moja codziennosc to 2 h w autobusie do pracy…czas probuje wykorzystac i lubie ten moment. Poza tym sobotnie bulki,ktore maz piecze lub jego pizza niedzielna. I wlasnie dostrzeganie, co robi codziennosc z dziecmi, z ktorymi pracuje! jest potrzebna, aby zachowac harmonie!
pozdrawiam Was z wiosennego Drezna (tydzien temu w naszym pieknym, wlk ogrodzie Grosse Garten ludzie smigali na biegowkach a dzis jak byslismy na spacerze (wszak 3x w tyg trzeba sie ruszyc:P) wdzielismy krokusy i plamy zoltych kwiatkow (zapomnialam nazwe):) dobrej niedzieli!

Paulina Stępień
  • Paulina

Weronika czerwone :D zazdroszczę wiosny, u nas jeszcze troszkę, choć już cieplej! :)
A skoro pracujesz z dziećmi to pewnie masz często warickie te swoje codzienne dni? :D

  • Weronika

No wg mnie to ciemny, zgasozny kolor czerowny:)
tak przynejmniej widac na filmie:)
dzieciaki daja niejedne wariacje:) ale przy tym nie nudzimy sie i ich cudne teksty:
+ Mama i tata sa w pracy ale ty weronika nie. Ty jestes w Przedszkolu:)
no i jak tu ich nie kochac:)

ps. wczoraj mi sie sniliscie:) Freud bylby z tego dumny:) Mieliscie dwa mieszkania w jednym gotowaliscie a w drugim – staroniemieckim budynku hodowaliscie kwiaty i krzewy:)

  • Sylwia z Facebooka
  • Odpowiedz

Ja nie narzekam…bo i po co? Jeśli ktoś narzeka jest mu źle to powinien zmienić to i owo a nikt nie lubi słuchać wiecznego narzekania;)

  • SexyBodyFitnessDance
  • Odpowiedz

oj Kochana chyba cos sie stalo niemilego u Ciebie? niemartw sie bedzie dobrze caluje

taką codzienność obrazuje dziecko w Pani filmie w tle. Ten dzieciak w czapce ze spuszczoną glową. No czasem głowę spuszczamy ale doceniamy ją wtedy gdy nie mamy zbyt dużo problemów.

  • agunia bunia

Mistrz drugiego planu… dopiero zauważyłam tego chłopca jak napisałaś… Coś w tym jest.

Świetnie wyglądasz :) Cieszę się, że wróciłaś. Też tak mam jak Ty.Napiszę tylko tyle uwieczniajmy chwile np. robiąc zdjęcia, cieszmy się nimi. Mój tata nie lubił nigdy żeby robić mu zdjęcia,nie mam ich tyle co bym chciała… dobrze, że mam cudowne wspomnienia, ale czasem pozostaje mały niedosyt :(

Paulina Stępień
  • Paulina

Agunia Bunia z tymi zdjęciami to w sumie ciekawy pomysł na film, ileż jest osób, ktore zawsze mówią „nie rób zdjęć”, a przecież nawet po roku, dwóch, jak miło to się ogląda, już nie wspomnę oczywiście, jak w Twojej sytuacji.

Fajnie, że już „wróciłaś” :*

Jestes przesympatyczna osoba :)

Mój każdy dzień jest inny ;) chodzę do I klasy liceum z bardzo wysokim poziomem a po szkole muszę czekać na autobus i wtedy razem z koleżanką chodzimy do kina na siłownię raz byłyśmy na jodze no i prawie 15 km wracałyśmy pieszo bo spóźniłyśmy się na ostatni autobus. Nigdy niczego nie mogę planować bo nie wiem co danego dnia będziemy robić i o której będę w domu. Ale ja to właśnie kocham <3<3

oglądam filmik z ciekawością i moją uwagę przykuł drugi plan w sekundzie 0:39 jakieś dziecko zwiesiło głowę bo mama mu coś kazała… dla tej dziewczynki to chyba nie był dobry dzień i raczej w tym dniu swojej codzienności nie lubiła :) nie wiem czemu ale rozbawił mnie ten drugi plan, jakby był specjalnie aranżowany :) pozdrawiam

Paulina – poruszylas ciekawy temat :-) Ja pare dni temu mialam troche stracha o „moja szara codziennosc”, bo maz sie skarzyl na bol w okolicach serca. W jeden chwili zdalam sobie sprawe, ze nie licza sie ani pieniadze, ani nic innego – tylko to, ze jestesmy razem. Na cale szczescie, gdy lekarz zbadal mojego meza, to wszystko okazalo sie w porzadku a bol przeszedl nastepnego dnia. Jednak strach pozostal „gdzies tam w tyle glowy”. Nie wiadomo – powtorzy sie to kiedys i czy „to” ukrylo sie przed lekarskim EKG. Teraz, gdy rodzina dopytuje sie o nasze nowe mieszanie (jeszcze nie mamy), nowy samochod (nie stac nas), wakacje w tropikach czy gdzies tam (niespelnione marzenie), lepsza prace (mamy jaka mamy, ale regularna pensja jest) itp. to po prostu kwituje to usmiechem – ale to naprawde nie jest takie wazne, najwazniejsze, ze jestesmy razem! Cali i zdrowi :-)

A propos – od jakiegos czasu brat meza ma klopoty w rodzinie. Jak tylko poslubil swoja narzeczona, to zakupil duzy dom z ogrodkiem, 2 samochody i 3 psy. Wszystko na kredyt. Na poczatku zyli jak krolowie, potem kredyt coraz bardziej rosl, oboje malzonkowie musieli coraz wiecej pracowac, brac dodatkowe nadgodziny, zapomniec o swietach – jednym slowem – harowa. Nawet o swojej coreczce zapomnieli oddajac ja na wychowanie babci. I stalo sie – brak pieniedzy, codziennie klotnie, zdrada. Teraz w ogromnym domu zyja oddzielnie (jedno na dole, drugie na gorze), kazdy swoim wlasnym zyciem. Nie moga sie wyprowadzic, bo musza splacac 30-letni kredyt. Coz… takie zycie. Moj maz zawsze powtarzal bratu – nie stawiaj na to, aby „pokazac sie innym”. Zadbaj o siebie i swoja rodzine, bo najwazniejsze jest to, ze jestescie razem, a nie to aby wywrzec wrazenie na rodzinie i znajomych. Pamietam, ze w ostatnie Boze Narodzenie tesciowa wydzwaniala do brata meza, aby przypomniec, aby ten czas spedzali razem, a nie w pracy, by posplacac kredyty. Lepsze male mieszkanko (jak nasze) anizeli dom z ogrodkiem, ale pusty z malym dzieckiem teskniacym za rodzicami w ten szczegolny czas. W zyciu najwazniejsi sa najblizsi i dobre relacje z nimi. Taka – dobra „szara codziennosc”.

  • Klaudia Bancarzewska

Dokładnie tak! ;)

fajny filmik, masz rację docenia sie coś dopiero kiedy coś sie zmieni niespodziewanie i niekoniecznie po naszej myśli. Skupiamy sie na negatywach zamiast cieszyć się z tego co mamy;)

Giovanna pięknie to napisałaś popieram cię ja też mieszkam z dziećmi i mężem u mamy, nie mamy własnego mieszkania, bo tak wyszło, nie mamy pięknego domu z ogródkiem, bo nas na niego nie stać, samochód mamy ale ciągle się psuje, mąż ogląda wymarzone auto i szuka gdzie taniej ale tylko szuka, bo oszczędności pójdą na czynsz i opłaty, pracy nie mam na razie i nie wiem kiedy znajdę, mąż dopiero zaczął. Ale to nic byliśmy, jesteśmy i będziemy szczęśliwi, nasz syn miał u boku dwoje rodziców codziennie, jego koledzy nie zawsze, jeden prawie wcale. Co po wspaniałym pięknym domku z ogrodem i super furą kiedy ich nie ma na codzień. Pustka w sercu takich dzieci nie ma granic. Drugi synek urodził się kiedy mąż wyjeżdżał po lepsze pieniądze, nie ukrywam były lepsze, komfort życia był lepszy, ale co z całą resztą, domu wybudować nie dało się z uczciwej pracy, sprzęt zakupiony się zużył, samochód wyeksplatował, meble się zużyją, a rozłąka z dziećmi i mną pozostanie na zawsze bolesna w jego sercu, Morał z tego taki, że pieniądze szczęscia nie dają, lepiej jeść chleb ze smalcem ale zawsze razem.

  • Giovanna

Dzieki :-) Ciesze sie, ze moja wypowiedz zainteresowala Ciebie i inne osoby. Serdecznie pozdrawiam i zycze wszelkiej pomyslnosci :-)

Ja czasami lubie zmagac sie z trudnymi sytuacjami, choc moze „lubie” to nie najlepsze slowo. Wielu rzeczy potrafia nauczyc. Ale codziennosc (zwyczajnosc moze raczej, bo codziennosc moze byc dla niektorych jedna wielka walka o kazda minute, dlugi czas tak u mnie bylo i jeszcze nieco jest) jest piekna i wazna. Dla mnie wazna jest zwlaszcza tzw. radosc z malych rzeczy:)

Dodaj komentarz: