Co zmienia dziecko

Co zmienia dziecko

Ostatnio często spotykam się z opinią, że po dziecku świat się kończy, że jest przerąbane, przechlapane i w zasadzie to już nie ma życia. Serio? Jak to jest u Was? Jak sądzicie lub jak macie? Co zmienia dziecko?

Nie będę koloryzować, słodzić i lukrować, że jest cudownie, że nic się nie zmienia. Ale nie mam zamiaru też demonizować. Co zmienia dziecko? Zmienia wszystko!

Tak, totalnie wywraca uporządkowany świat do góry nogami, o 180°, ale wierzcie mi, wcale go nie kończy. Może zaczyna? :)

Jak to jest/było u Was?

Będę powtarzać do upadłego, że nadal można wieść życie towarzyskie (powiem nawet, że bardziej udane :)), można chodzić do restauracji, ćwiczyć, pracować i podróżować (to mam nadzieję, że udaje mi się udowadniać i przekonywać do tego :)).

Jest inaczej. Czasem jest cudownie, słodko i pięknie, a czasem chce się uciekać gdzie pieprz rośnie. Ale się nie da, trzeba się zmierzyć z tym nowym wyzwaniem, a jest to wyzwanie największe na świecie. Żadna praca, egzamin, podróż nie są temu równe. Czy się zgodzicie?

Co miałabym powiedzieć komuś, kto się boi, kto zaliczył wpadkę lub po prostu panikuje, że to koniec? Że wszystko co fajne przed nim, że to nowe wyzwania i nadal to samo, choć trochę poprzestawiane życie, ale życie pełnią życia :) A Wy co byście powiedzieli?

Jestem ciekawa Waszego zdania, bo nigdy nie chciałabym kogoś zrazić ani za bardzo zareklamować etapu dziecięcego :) a jednocześnie chcę przekazać, że jest spoko, że się da i że świat na pewno się nie kończy ♥

 

Komentarze:

Zmienia się, zmienia. Ale może nie wszystko – światopoglądy, styl bycia rodziców pozostają z grubsza takie same, tak było w przypadku mnie i mojego męża:) Chociaż obserwuję, że wielu ludzi faktycznie nagle zmienia się o 180 stopni, kiedy pojawia się dziecko. Nawet sposób ubierania niektórym się zmienia…ale to już inna dłuższa historia:)

Zgadzam się z Tobą w 100% :)) Dziecko to najpiękniejsze co może się człowiekowi przydarzyć, ale wiadomo – różowo zawsze nie jest. Sama nie raz mam ochotę przez okno wyskoczyć ;P Ale jeden gorący całus dany tak prosto z serca od córeczki powoduje, że znowu cała jestem w skowronkach :))

Pozwoli Pani, że przyłączę się do klubu „nieraz mam ochotę przez okno wyskoczyć”:D Na szczęście przeważają te piękne chwile:) Pozdrawiam:)

Przepaszam za pytanie ale ile miałas lat jak urodzilas? :)

Ale mnie np denerwuje znajoma która ciągle mówi ze nic zrobić nie można jak ma dziecko. A ma w domu całą rodzine! A np Znam dużo osób gdzie rodzice nie maja bliskich obok i radza sobie. Bez sensu przez dziecko zrezygnowac z siebie. Ją sobie czegoś takiego nie wyobrazam.

Nagrywałaś ostatnie filmiki jednego dnia,czy chodzisz cały czas w tej koszuli??

  • obiektywna

a Tobie się tak nudzi czy jesteś taka głupia?

zabrakło mi informacji co jest konkretnie takie trudne i jak sobie z tym poradzić. Możę jakiś kolejny filmik na ten temat?

-Tak, pewnie się Paulina nie myje i nie czesze… Tylko dlaczego ta koszula jest taka wyprasowana i czysta? Ach, już wiem, pewnie ma 10 takich samych. Pomyśl zanim spytasz.

  • Joanna Kruszewska
  • Odpowiedz

przede wszystkim dziecko zmienia priorytety :) jest dla rodziców najwazniejsze reszta to pikuś:)

W moim przypadku,dziecko wywrocilo zycie do gory nogami :) ale pozytywnie. Do tego stopnia ze teraz mam trojeczke :)

u mnie ciężko jest z jakimś dalszym wypadem, bo Mati, mimo 2,5roku, dalej śpi w ciagu dnia 3 godz

Ja nie mam dzieci, ale mój facet ma już jedno. I ja jestem chyba bliżej tego, żeby nie mieć, niż żeby mieć. Dla mnie to za dużo roboty :)

  • obiektywna

zmienisz zdanie… po prostu nie odezwal ci sie instynkt macierzynski.

A ja się spotykam z rodzicami i sama tak sądzę, że życie się dopiero zaczyna. Człowiek docenia czas, uczy się wielu rzeczy i oddziela sprawy ważne i ważniejsze. Że pieniądze to rzecz nabyta, a zdrowie i rodzina są najważniejsze. I mogłabym tak pisać elaborat…nie wiem kto mówi, ze jego życie się skończyło? łatwo nie jest, ale co jest łatwe? ten chyba, kto nie chciał dzieci, a ma? nie wiem…ja się zastanawiam co ja robiłam jak nie miałam moich córek? na pewno marnowałam czas ;) i życie było takie hmm puste.

  • Paulina Abd El Z
  • Odpowiedz

niestety dziecko zbyt często zmienia kobiety na tyle, że już nie idzie z nimi normalnie pogadać ;) nie mam dzieci i jakoś się nie spieszę.

mimo, że jestem młodą osobą i nie mam jeszcze dziecka i nie planuję – to widzę jak zmienił się świat mojego brata. Teraz jest o wiele szczęśliwszy, wcale nie skończył się jego świat. Wręcz przeciwnie, wyjeżdża, wychodzi ze znajomymi. To samo Jego żona, też chodzi na fitness np. Moim zdaniem dziecko bardzo dobrze wpłynęło na ich życie :)

Razem z Mężem jesteśmy zdania że nasz syn to najlepsze co nam się przydarzyło:) dziecko bardzo wiele zmienia, człowiek o sobie myśli na szarym końcu, czasem trzeba kombinować żeby móc wyjść z domu ale uczestniczenie we wzroście nowego człowieka jest cudownym doświadczeniem. :)

A no wyobraź sobie że się nie czesze,wspominała kiedyś o tym w filmiku:-) I wyobraź sobie ze koszula możebyc taka czysta i wyprasowana bo mozna codziennie prac swoje ubrania-ja przynajmniej nie nakładam dwa razy tego samego tylko piorę.A koszule ma jedna,pokazywała ja w ostatnim filmiku z zakupami i moje pytanie dlatego sie pojawiło gdyż moze ta koszula jest bardzo wygodna i tak się spodobała Paulinie ze nosi ja codziennie a moze po prostu nagrywała filmiki jednego dnia!!!Pomyśl zanim spytasz:-)

Chyba po urodzeniu dziecka, zaczęłam dopiero żyć na 100%. Jestem pernamentnie wykończona, ale też działam teraz pełną parą. Dziecko zmobilizowało mnie do podjęcia życiowej decyzji – lada chwila zaczniemy budować dom. Jednym słowem dziecko stało się dla mnie największą inspiracją do życia. Przeczytałam gdzieś ostatnio: „Mam wrażenie, że zanim zostałam matką przyglądałam się życiu, po narodzinach syna postanowiłam żyć pełną parą, aby moje dzieci miały szczęśliwą i spełnioną mamę” – i zgadzam się z tym w 100%.

Uwaga – rozpiszę się bardzo ;)

Jeśli powiedziałabym, że dziecko nic nie zmienia to bym skłamała, bo zmienia wszystko. Jeśli jest się wystarczająco dojrzałym do rodzicielstwa to te zmiany się rozumie i akceptuje. Każde dziecko jest też inne, inna jest też sytuacja rodzinna, domowa, majątkowa więc tak nie da się powiedzieć jasno jak konkretnie dziecko zmienia świat.

Powiem jak było u mnie, słyszałam, że:
– nie pójdę do kina już
– nie pójdę na imprezę
– skończą się podróże
– nie poczytam już książek
– życie zamieni się w piekło gdy dziecko zacznie: siadać / pełzać / chodzić /wdrapywać się na kanapę

Rzeczywistość po 14 miesiącach jest taka:
– byłam kilka razy w kinie – chyba 4 (nigdy nie chodziłam zbyt często), raz w teatrze,
– byłam na 1 imprezie, na 1 weselu do białego rana (mało imprezowa jestem)
– podróże? byłam na mazurach (z dzieckiem), w Lizbonie (z dzieckiem), w NY (bez dziecka), w Chorwacji (z dzieckiem), mam zaplanowany krótki wypad do Londynu (bez dziecka)
– ciężko zliczyć ile książek przeczytałam odkąd mam dziecko, doliczyłam się 15-tu
– nie zamieniło się, po prostu dziecko trzeba mieć na oku, ani razu nie marzyłam aby moje dziecko ponownie znieruchomiało i ruszało tylko rączką i nóżką, albo nie daj Boże wróciło ponownie do brzucha, o czym zapewniano mnie, że będę tego pragnęła… o_O

Teraz minusy/utrudnienia:
– nie pośpię długo, obecnie moje dziecko wstaje między 05:00 a 06:00 kiedyś wstawało między 06:00 a 07:00
– wielu rzeczy nie zrobię spontanicznie, muszę je planować z wyprzedzeniem
– nie mogę niektórych rzeczy olać i sobie „darować”, bo mi się nie chcę – muszę np. iść do sklepu, bo kończą się pieluchy / kaszka / mleko i to nie zaczeka, muszę umyć butelkę po mleku, albo ugotować zupkę, bo sama mogę nie zjeść ale dziecko musi

Oprócz tego prowadzę życie zwykłe jak miliony innych, mogę z mężem obejrzeć film wieczorem i wypić lampkę wina gdy dziecko śpi, mogę zostawić dziecko z mężem wieczorem i wyskoczyć na siłownię czy umówić się z koleżanką. Maluję się, czeszę, depiluję, noszę spódnice i sukienki, choć w domu wygłupiając się z synkiem lubię wskoczyć w wygodne leginsy.

Moje dziecko potrafi wprawić mnie w poczucie bezsilności, w zmęczenie, ale nie potrafię się na niego gniewać, nie mam takich momentów, że chciałabym uciec, wyjść i nie wrócić, trzasnąć drzwiami, zostawić dziecko samo w łóżeczku, żeby się wypłakało – to moje dziecko, zawsze staram się zrozumieć, że dla 14-to miesięcznego malucha świat jest dużo trudniejszy do pojęcia niż dla nas, wiele rzeczy dla nas najprostszych dla niego może być niejasne, przykre, stresujące, staram się go rozumieć.
Poza tym jego uśmiech naprawdę wiele wynagradza, a gdy uda mi się go rozśmieszyć gdy jest smutny to czuję się jakbym zdobyła jakieś Mistrzostwo Świata :)

Myślę, że ważne jest aby mieć wsparcie męża i fajnie mieć wsparcie rodziców, którzy od czasu do czasu zajmą się maluchem by rodzice mogli na chwileczkę przypomnieć sobie jak wygląda życie tylko we dwoje.

A i nie zgadzam się osobiście też z podejściem, że moje życie nic nie było warte gdy nie było dziecka, że moje życie zaczęło się dopiero wraz z jego pojawieniem się na świecie. Zdecydowanie nie. Życie we dwoje było super i przeżyłam mnóstwo wspaniałych chwil, czasem tęsknię do tej beztroski i spontaniczności, ale niczego bym nie zmieniła.

Paulina Stępień
  • Paulina

Karolina faktycznie sie rozpisałaś, ale bardzo ładnie to podsumowałaś. Istotne w tym wszystkim jest chyba właśnie to wsparcie partnera czy męża, myślę, że to może być kluczowe :)

No cóż, głupio zapytałaś, głupio Ci odpowiedziano ;)

MsMainaya wszystko :) ale chętnie nagram o tym film, trudne jest wychowywanie, trudne jest zrozumienie o co chodzi malutkiemu dziecku tak na samym początku. Postaram się rozwinąć :)

Ale któregoś razu miałam w kratę różową a ta jest czerwona, są podobne :) zwróć uwagę

Ja miałam 27 jeszcze, ale rocznikowo to 28 :)

  • Marcin Perfuński
  • Odpowiedz

Jestę facetę, więc teraz męski punkt widzenia. :)
Zmian jest dużo, większość pozytywnych. Najważniejsze – szanuję czas. Minuta spokoju to dużo, godzina to wieczność! Co ja z tym czasem robiłem przed urodzeniem dzieci? Przepotwornie dużo marnowałem! Jak słyszę od niedzieciatego, że nie ma czasu, to kusi mnie, żeby mu nagadać. Ale wtedy zniechęcę go do rodzicielstwa. ;)
Poza tym na plus:
– żony w ciąży pięknieją (serio!);
– po ciąży żony potrzebują od faceta wodospadu wyrozumiałości, czułości i wsparcia, czyli my zmieniamy się na lepsze. Bo musimy ;)
– dziecko oczekuje od nas (rodziców), że będziemy dla nich autorytetami – czyli jak wyżej: staramy się być najlepsi na świeci. We wszystkim!
– rodzicielstwo zbliża do siebie rodziców;
– gdy dziecko na koniec dnia mówi „kocham cię, tato”, to już wiem, jak się czuje Superman. Bo wtedy naprawdę mogę wszystko!
To tak na szybko in plus. A in minus?
– wspomniany brak czasu na wiele rzeczy ze „starego” świata, ale nie tęsknię za nimi specjalnie;
– nieco trudniej o bliższe relacje z dalszymi znajomymi;
– czasami monotematyczność rozmów (dzieci, dzieci, dzieci…), ale to mija.
Generalnie warto być rodzicem. Płodzić, rodzić, wychowywać!
:D

Paulina Stępień
  • Paulina

Marcin ależ pozytywnie napisałeś! :) i z tym pięknieniem haha, pewnie nie każdy się zgodzi, ale to pewnie też kwestia podejścia :) cudo!

  • Marcin Perfuński

Nie no, jasne. Napisałem z mojego, czyli męskiego punktu widzenia. A przecież:
– to nie ja noszę ciążę,
– nie ja rodzę (choć byłem przy narodzinach wszystkich naszych dzieci),
– nie mnie puchną nogi,
– nie ja mam rozstępy, migreny, globusy,
– nie ja mam apetyt na ogórki kiszone i lody waniliowe o 3 nad ranem (natychmiast!),
– nie ja mam nawał pokarmu,
– nie mnie najpierw rosną, a później maleją piersi.
Dla mnie jesteście, drogie Panie, superheroskami i należy Wam się megaszacunek. Mężowie powinni nosić Was na rękach na każde skinienie i do końca życia obsypywać kwiatami. Chapeau bas!

I jeszcze zgodzę się z Karoliną. Wsparcie męża jest ważne, ale nie tylko dla Was. Również dla nas. Wiem, że niektóre panie są związane z dzieckiem wirtualną pępowiną jeszcze kilka lat po urodzeniu. Ale warto czasem pozwolić facetowi:
– zmienić pieluchę,
– nakarmić dziecko,
– żeby poszedł sam z dzieckiem na plac zabaw celem ekstremalnych wygibasów na śmierć i życie (dzieci to uwielbiają!).
A potem powiedzieć mu: „Dzięki, kochanie. Jesteś wspaniałym mężem i tatusiem”. Damn, to działa na libido lepiej niż premia, finał Ligi Mistrzów czy obejrzenie „Szybkich i wściekłych” w 3D!

Paulina Stępień
  • Paulina

Marcin podsumowanie Twoje jest czaderskie, no po prostu bycie tatą jest mega męskie :) super. Bardzo Ci dziękuję za to męskie spojrzenie :)

Czy dziecko zmienia wszystko ? Hm… no tak, ale czy na gorsze ?
Moje nie było planowane, byłam studentką, dziewczyną mojego chłopaka, it zwykłą młodą kobietą. Dowiedziałam się,że jestem w ciąży i złapałam się za głowę… Jak to będzie… co z Naszymi planami no i czy damy sobie radę…
I wiecie co ? Jest dobrze, dziecko trafiło Nam się idealne, w nocy budziło się dwa razy, całą noc przesypiało po 3 msc, jak najbardziej dajemy sobie a do planów mamy większą motywację no bo przecież jest dziecko !
Nie chowamy Małego pod kloszem, jeździ z Nami do znajomych, bardzo lubi jak ktoś przychodzi do Nas. A ja jestem dumna gdy słyszę : jaki On fajny, jaki mądry, jak dużo mówi… Owszem mamy mniej czasu dla siebie samych i dla siebie nawzajem, ale mamy to wynagrodzone w 100%.
Jest zmęczenie, czasem chęć zamknięcia się w pokoju sama ze sobą,ale gdy słyszę : Mamusiu ! Szybko mi przechodzi !

Paulina Stępień
  • Paulina

Anita takie historie myślę, że napawają optymizmem wszystkie te dziewczyny, które łapie to z zaskoczenia! Wszystkiego dobrego dla Was :)

Bardzo chciałabym mieć takiego męża jak wyżej. Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 28 lat, drugie trzy lata później. Dzieci chciał mieć mój mąż (5 lat starszy), ja chciałam jeszcze poczekać. Kiedy urodziłam drugie dziecko to mój świat się zmienił na gorsze niestety. Mąż mimo moich starań aby wszystko było na czas (np. obiad) i na błysk (posprzątane) ciągle narzeka. Mówi mi, że jestem gruba. Powiem tak jestem i byłam średniej budowy ciała. Teraz po drugiej ciąży został mi mały brzuszek, ale specjalnie mi to nie przeszkadza, bo nie wygląda to źle. Jednak powoduje to u mnie prawdziwą depresję, zwłaszcza kiedy mąż poinformował mnie, że dlatego mnie zdradza. Cel swój osiągnął, bo ma upragnione dzieci (choć specjalnie się nimi też nie interesuje), a ja poszłam w odstawkę. Dzieci zmieniają wiele, zwłaszcza w związku, czasami ludzie się do siebie zbliżają czasami jednak jest odwrotnie i wszystko się sypie. Pozdrawiam i przestrzegam uważajcie dziewczyny z kim macie miec dziecko.

Wielkie dzięki za pomysł na ten temat, dla mnie na czasie! Za półtora miesiąca zostanę mamą i powiem szczerze, że bardzo się boję jak to będzie. Podoba mi się życie, która mam teraz i jakoś nie wiem czy chcę zmian, no ale zmiany idą i tyle.
Bardzo fajnie poczytać tyle komentarzy i żałuję, że ich nie przybywa. Jak dla mnie, to im więcej tym lepiej, hehe.

Dodaj komentarz: