Brzydkie wykończenia ubrań ze sklepu

Brzydkie wykończenia ubrań ze sklepu

Kiedy szyję zdarza się, że pruję coś nie raz i nie dwa, bo nie podoba mi się, jak coś wykończyłam. Przyjrzałam się ubraniom ze sklepu i okazuje się, że wiele z nich bym poprawiła :) Wpis ten dedykuję tym z Was, które piszą, że na pewno nie zrobią czegoś tak, jak w sklepowych ciuchach. I macie rację – zrobicie to na pewno ładniej, a nawet, jak czasem nie wyjdzie to nie będzie to koniec świata. Przy ubraniach, które kupujecie pewnie nawet nie zwróciłybyście na to uwagi.

Nie chcę powiedzieć, że nie warto się starać. Warto! Warto ładnie wykańczać ubrania, bo to moim zdaniem wpływa na efekt końcowy. Jednak sama po sobie wiem, że czasem gdzieś coś mi nie wyjdzie idealnie. Potrafię to spruć i szyć na nowo. Czasem myślę sobie – „Paulina, odpuść, tego nie widać”, ale po chwili jednak poprawiam, bo spokoju mi to nie daje :)

Przejrzałam jednak ubrania kupione w sklepach, moje, dziecięce i męskie i znalazłam drobnostki, które pewnie sama bym poprawiała do skutku. Kupując często nie zwracamy na to aż takiej uwagi :)

Brzydko przyszyte łatki na dziecięcych spodniach
Brzydko przyszyte łatki na dziecięcych spodniach
Złapany kawałek materiału przy wszywaniu rękawa
Złapany kawałek materiału przy wszywaniu rękawa
Brak obrębienia dołu bluzki i siepanie materiału
Brak obrębienia dołu bluzki i siepanie materiału
Kosmetyczna drobnostka - zszedł szew kołnierzyka
Kosmetyczna drobnostka - zszedł szew kołnierzyka
Wyłazi materiał spod lamówki wokół dekoltu
Wyłazi materiał spod lamówki wokół dekoltu
Nierówne wszycie ściagacza w t-shircie
Nierówne wszycie ściagacza w t-shircie

Przejrzałam na szybko kilka ciuchów z szafy, ubrania są z różnych sklepów, coś z Pepco, coś z Reserved, coś z Zary. Przyznam, że te „droższe” są zazwyczaj ładniej wykończone, im tańsze tym błędów znajdywałam więcej, co wydaje się logiczne, ale powyżej są zdjęcia różnych drobnostek, które nie wpływają na noszenie, ale są.

To tak motywacyjnie, że nie musicie sobie wmawiać, że zrobicie coś gorzej. Wręcz przeciwnie, pewnie zrobicie lepiej :) Miłego szycia!

PS: zwracacie uwagę w sklepie, jak coś jest wykończone?

Komentarze:

Ja też czasami zauważam pewne niedociągniecia w ubraniach sklepowych. Nie wspomnę tu już o chińczyźnie, bo to zawsze omijam szerokim łukiem. Wolę sobie kupić mniej, choć drożej, aniżeli nakupować pełne „siaty” byle czego za bezcen.

Najbardziej denerwuje mnie licha jakość użytych nici (pewne z dużą ilością czegoś sztucznego, bo te z bawełny tak łatwo się nie rozrywają). Na marginesie dodam, że ja od zawsze kładę dużą wagę do jakości nici, nawet jeśli te nici kupuję dla siebie, np. do cerowania itp.
Zaraz po kilku praniach takie „sztuczne” nici pękają i trzeba samemu zszywać to ubranie – tam, gdzie się „rozpruło” .

Bywa i tak, że danie ubranie „źle leży”, bo jest nieprawidłowo skrojone.
Z moich obserwacji wynika, że tego typu problemy występują często w ubraniach kupionych na targu po niskiej cenie.

Pamiętam, jak przed laty, moja matka kupiła mi ciemny żakiet na zdawanie egzaminów na studia. Ja się prawie rozpłakałam, jak go ujrzałam, bo wyglądał tak, jakby uszyła go jakaś młoda osoba, dopiero co wprawiająca się w szycie.
Zakiet był niemiłosiernie wymiętolony, jego wykończenie – istna tragedia i wstyd dla krawcowej, a guziki to „pożal się boże”. Z kolei spódnica wyglądała tak potwornie, że nie dało się jej nosić, ba – nawet spojrzeć. Tam krzywo skrojone, tu się siepie, tam coś ledwie wisi na jednej niteczce… itp. I kto takie okropieństwo zdecydował się sprzedawać? Ja bym czegoś takiego nie wzięła nawet za darmo! Pamiętam, że matka przyznała mi rację i na następny dzień kupiła mi nowy żakiet (ten, który zamierzałam sobie kupić i nie mam pojęcia co moją matkę podkusiło, aby jednak kupić ten czarny kostium – „potworek” na pobliskim bazarku), a ja zajęłam się póżniej „upiększaniem” tego wcześniejszego. Dużo pozmieniałam, nawet guziki wymieniłam i nosiłam go potem „na codzień, do ciuchania”. Dodam, że nie najgorzej w nim póżniej, po tych przeróbkach, wyglądałam, jednak na „lepsze okazje” nigdy go nie włożyłam, bo jakość materiału dawała sporo do życzenia.

  • Agnes - http://ogrodektalentow.blogspot.com/
  • Odpowiedz

Ja na razie uszyłam niewiele, ale już zauważyłam, że inaczej patrzę na wszystkie ubrania :) Zaczęłam zwracać uwagę na to, w jaki sposób są uszyte.

Gdy nauczyłam się szyć to zmieniło mi się spojrzenie na ubrania sklepowe.Przepiękny materiał kupić można już za 40 zł i ciach ciuszek uszyty. Oryginały i swój własny. Z ta jakością to bardzo ciężko nawet w drogich ciuchach kupuje czasami Desiguala i wstyd mi za niego jak swoje sukienki wykańcza.

No niestety, ubranie od Chińczyka uszyte za 2 dolary w 20 minut nigdy nie będzie dobrze uszyte.

Dodaj komentarz: