Adaptacja w przedszkolu

, komentarze: 20

Adaptacja w przedszkolu

I poszły przedszkolaki do nowego przedszkola. Zobaczcie, jak możecie ułatwić adaptację dziecka w nowym otoczeniu, czego nie robić, a co się sprawdzi. Oczywiście nie ma jednego magicznego sposobu, ale są takie, które naprawdę pomagają.

Czym jest adaptacja

Zacznijmy od początku, bo to w sumie kluczowe. Adaptacja w przedszkolu to nie tyle oswojenie się z miejscem co z ludźmi. I to jest moim zdaniem kluczowe. Pewne rytuały, własne miejsce, naklejki, wieszaczek, plan dnia – to wszystko pomaga i ułatwia. Ale najważniejsze jest poznanie nowych cioć/pań i dzieci. Maluch przechodzi pod opiekę innych osób niż nas samych.

I musi im zaufać. Poznać. Polubić.

To też ważne dla was, jeśli lepiej poznacie nowe „ciocie” to wam też będzie lżej oddać dziecko pod opiekę.

Jak ułatwić adaptację

Nie ma jednej reguły, to co na pewno mogę wam polecić to słuchanie dziecka, ale o tym za chwilę. Spisałam kilka pomysłów, które moim zdaniem znacznie ułatwiają ten proces „poznania”.

1. Poznanie cioci/pani.

Gdy przychodzicie do przedszkola spytajcie się (o ile sama się nie przedstawi), jak ma na imię. Możecie śmiało dziecku powiedzieć: „To jest ciocia Asia, możesz mówić do niej ciocia, będzie w twojej grupie i jak tylko czegoś będziesz potrzebować to możesz ją poprosić. Jak będziesz chciał siusiu, pić to powiedz to cioci. Jak będziesz ci smutno to ciocia jest obok”.

To niby niewiele, ale dla dziecka jest ważne. Zostawiacie go z nową osobą, nie wie czego się spodziewać, ale zakreślacie mu kilka rzeczy, na które może liczyć/oczekiwać.

2. Dotrzymywanie słowa

Rozstając się z dzieckiem powiedzcie kiedy je odbierzecie. Już wspominałam o tym we wpisie o magicznym sposobie (swoją drogą polecam). Nie mówcie „będę po pracy” czy „będę za dwie godziny”. Określcie jaką ramę np.: „Będę zaraz po obiedzie” czy „Będzie obiad, pobawisz się chwilę i wtedy przyjdę”. I co najważniejsze: dotrzymujcie słowa. To serio jest ważne i naprawdę dzieci pamiętają. Dlatego nie mówcie „zaraz będę”, tylko określcie ten moment jak najdokładniej.

3. Słuchanie

Tak naprawdę od tego powinnam zacząć. Najważniejsze jest słuchanie dziecka, tego co mówi i nie bagatelizowanie tego. Jak nie wiecie co powiedzieć lub chcecie palnąć coś głupiego to lepiej powiedzcie: „rozumiem”, „yhmmm”. Jeśli maluch mówi: „chce do mamy” to jest to zrozumiałe i nie mówcie mu: „będzie super”, „każdy chodzi do przedszkola”, „inne dzieci są grzeczne”. Tylko zrozumcie. Wyraźcie to, przytulcie, powiedzcie, że wiecie. Nie musicie nic dodawać.

4. Rozstanie

Tutaj sama jako mama mam najwięcej problemów. Fajnie jest wytłumaczyć dziecku co nastąpi: „idziemy do przedszkola, zmienimy kapciochy, a potem będzie buziak, wejdziesz do sali gdzie jest ciocia”. Jedni mówią by nie przedłużać rozstania, ja jestem po środku. Czuję wewnętrzny sprzeciw by wyrywać dziecko, oddawać je płaczące ponad miarę. Dziecko oddajecie, a nie wyrywacie i uciekacie. Wiele zależy od dziecka, ale jeśli moje mówi mi: „chcę się jeszcze przytulić” to się tulimy. Jeśli widzę, że się rozkleja to siadamy i chwilę to oswajamy. Oczywiście nie można siedzieć w nieskończoność, ale nie widzę powodu by nie posiedzieć 5-10 minut.

Z czasem warto wprowadzić jakiś rytuał np. buziaki, tulasek i do sali. Ale trzeba w tym wszystkim patrzeć na dziecko, każdy z nas ma czasem gorszy dzień. Tutaj w pamięci mam sytuację, gdy moje dziecko raz jeden nie chciało wejść, rozkleiło się totalnie. Usiedliśmy, tuliliśmy się, a po chwili poczułam, że po prostu robi się cieplejsze. Rano nic tego nie zapowiadało. Mogłam uznać na początku, że przesadza, że da radę, ale słuchała i zawróciliśmy.

Czasem też maluch może przeżywać coś z dnia poprzedniego, stąd naprawdę warto obserwować, słuchać. Niekiedy wystarczy przytulenie. Serio.

Najtrudniej przy rozstaniach mają rodzice młodszych dzieci, dzieci są różne, czasem z 3 latkiem pogadasz, a czasem jest tylko „mama, mama”. Widzę to wyraźnie między moimi dziećmi, jak inaczej przebiegała adaptacja rok temu u Starszaka, a jak teraz u młodszego dziecka. Jeśli to możliwe warto ze dwa dni pobyć z dzieckiem te 2-3 godziny adaptacji, by poczuło się bardziej u siebie. Ale uprzedzę, że takie rozwiązanie ma tę słabą stronę, że tego trzeciego dnia będzie raczej źle. Niemniej wydaje mi się bardzo ciekawe jeśli patrzymy na to jako na poznanie nowej cioci, dzieci, otoczenia.

5. Oswajanie

Jeśli możecie to przybliżcie temat, jest kilka książek, które może wam ułatwić przedstawienie przedszkola bez leków. Fajna jest do opowiadania, obrazkowa tutaj, albo z serii o Kici Koci tutaj (prosta, ale bez lęków, pokazuje dzieć w przedszkolu).

Warto rozmawiać i nie bagatelizować. Dziecko może wciąż ukochanego pluszaka do sali, jeśli po okresie adaptacji pluszaki są mile widziane tylko w piątki to można w szatni zawiesić worek/tekturowy domek dla pluszowego przyjaciela. Choć przez te pierwsze dni warto by pluszak (jakaś część domowa) był z dzieckiem.

6. Zaciekawienie

Opowiedz co może być w przedszkolu, jeśli wiesz co tam jest np. fajna zjeżdżalnia na placu zabaw, samochód itd. możesz o tym wspomnieć. Ale też uważaj z nadmiernym idealizowaniem, bo nie ma nic gorszego niż rozczarowanie.

7. Nagrody

Nie jestem zwolennikiem nagród. Obserwuje ze zdziwieniem, jak szczególnie babcie, które odbierają dzieci dają im lizaki „bo byłeś grzeczny”. Chciałabym uczulić na to (nawet nie na samego lizaka co na nagrodę). Nie musicie nagradzać dziecka za to, że było dzielne. Wy go wysłuchajcie, porozmawiajcie. Ono ma prawo do emocji, ma prawo płakać, ma prawo nie mieć apetytu na początku. Niech polubi to miejsce bo poczuje się tam dobrze, a nie dlatego, że dostanie nagrodę. Przy okazji polecam wpis o tym czemu nagrody i kary to nie jest najlepsza droga.

Ilustracje dnia w przedszkolu
Ilustracje dnia w przedszkolu

Co jeszcze?

Spisałam w punktach najważniejsze rzeczy.

  • nie mów będzie super, jeśli tego nie wiesz
  • nie zawstydzaj dziecka
  • nie lekceważ jego uczuć
  • jeśli będzie łatwiej to odprowadzać może np. tata
  • dotrzymuj słowa, nie mów „niedługo” powiedz: „będę zaraz po obiedzie”
  • nie uciekaj ukradkiem, zawsze powiedz papa (czy cokolwiek innego)
  • nie obgaduj przedszkola w pierwszych dniach

Ktoś mi kiedyś powiedział, że dziecko jest gotowe pójść do przedszkola, jeśli rodzic jest na to gotowy :) I niech da wam to do myślenia, wasze emocje dzieci czują.

Macie swoje sposoby, rady dla nowych przedszkolaków? :)

PS: polecam też wpis o wyprawce przedszkolaka i jednym sposobie, który adaptację ułatwia.

Komentarze:

My właśnie mamy drugi tydzień adaptacji za sobą. Mieszkamy w DE i moim zdaniem wygląda to tu świetnie . Pierwsze 2 dni siedziałam z córcią (21 m.)w sali non stop . 3 dnia pani poprosiła bym wyszła na chwilkę , był płacz . Po 3 min zawołała mnie . Kolejnego dnia znow poprosiła abym wyszła . Tym razem obyło się bez płaczu . -20min. Kolejnego dnia znów wyszłam z sali a po moim powrocie córcia nie chciala wracać do domu na pożegnanie sama podeszła do Pani i ja przytuliła. Dziś spędziła w przedszkolu 3 h . Jest przeszczęśliwa i uwoelbia tam chodzić. Na rozstanie mówi :papa mama pa -zanim jeszcze wejdzie do sali . ( przedszkolankatlumaczyla mi ze to wychodzenie na początku adaptacji to po to by dziecko wiedziało ze mama zawsze wraca , że wszystkim jest łatwiej z taką adaptacją . I rodzicom i dzecku no i im .

Paulina

01.09.2016 12:38

Świetnie! Niestety w PL bywa, że dziecko nie może zostać nawet na początku. Naprawdę świetne rozwiązania opisałaś!

Ania

04.09.2016 20:03

Ja tak samo robiłam w zeszłym roku z synkiem(28m-cy).Chodzilam z nim do przedszkola kilka dni.Zostawalismy na ok.1,5h,na 2 śniadanie wracaliśmy do domu.Pozniej śniadanie jadł z dziećmi. W międzyczasie wychodziłam na trochę z sali i z każdym dniem reakcja była coraz mniej gwałtowna. Z czasem synek zaczął zostawać sam i nie chciał wracać jak po niego przychodzilam :)Teraz mając ponad 3 lata bez problemu został sam po przerwie wakacyjnej.Mialam tę możliwość bo byłam na macierzyńskim.Dodatkowo jest to małe,wiejskie przedszkole do którego mam bardzo blisko.

Ja będę płakać dopiero w poniedziałekDziś jeszcze mogę się nacieszyć córką bo leczy ucho.Chętnie przeczytam

Ja plakalam przy pierwszym dzuecku. Cały dzień nie mogłam dac sobie rady a córka poszła tylko wtedy chyba na 4h. Przy synu poszło gładko nie miałam czasu płakać bo musiałam iść do pracy.

Moja 2,5-latka poszła dziś rano po raz pierwszy do przedszkola. Odprowadzał mąż i z tego co mòwił, sporo dzieci płakało. Moja córcia podeszła do jakiegoś chłopca i powiedziała „Nie płacz chłopczyku, zaraz pójdziemy się bawić”. Była pełna entuzjazmu. Mam nadzieję, że taki nastrój ma cały dzień… Jeszcze tylko 2 godziny i odbieramy…

Paulina

01.09.2016 13:47

Super! Brawa dla małej. A przygotowywaliście ją jakoś?

Moja 2,5 letnia córcia też dzisiaj pierwszy dzień w przedszkolu, dużo płaczu na początku ale później nie chciała wychodzić, mówi że jutro też idzie do przedszkola :-)

Pani Zuzanna Celmer napisała dzi na fb, że statki są najbezpieczniejsze w porcie, ale przeciez nie po to się je buduje. Uczepiłam się tej myśli i trzymałam kurczowo, kiedy mój trzylatek spędzał dzień w przedszkolu. Okazało się, że wszystko dobrze się ułożyło

U nas najpierw były dwa dni po dwie godziny z rodzicami, potem 2 godziny sam. Cały kolejny tydzień wychodziliśmy razem, pokazywałam jakaś zabawkę i jak się zainteresował to wychodziłam (nie uciekałam bo widział to, robił papa). Wszystko bez sprzeciwu. Ale drugi tydzień w przedszkolu codziennie płakał przy rozstaniu (na szczęście uspokajał się od razu po wejściu na salę). Ja już bardzo chciałam wrócić do pracy na pół etatu i dać synowi możliwość kontaktu z dziećmi. Trzymam kciuki za wszystkich :)

Moje doświadczenie jest takie, żeby nadmiernie się nie piescic, zwłaszcza już jak kilka pierwszych dni minie. Mój mąż tak właśnie przytulal, zegnal, nie chciał robić przykrości. Córka szybko doszła do wniosku że fajnie byłoby gdyby poczekal pod salą do odbioru :-) i była dopiero afera. Godzinę biedny siedział bo nie wiedział co zrobić :)

Dzieci niestety muszą przechodzić różne sytuacje to kształtuje im charakter. Pójście do przedszkola i rozstanie na cały dzień to ciężki moment dla rodzica i jeszcze trzeba udawac przed dzieckiem że wszystko jest ok. a serce się kraje.

Dla mnie to jakieś chjore. Robienie czegoś wbrew sobie i dziecku. Dziecko płacze, serce się matce ,,kraje,, jak to napisała moja poprzedniczka a jednak zostawiacie dzieci w przedszkolach na wychowanie obcym babom. Nieźle… Tak sobie urodzić dziecko a potem się go pozbywać. brrrr

Paulina

03.09.2016 22:29

Byłabym daleka od oceniania. Zaproponuj, podpowiedz co u was się sprawdza, to bardziej pomoże :)

Paula

13.10.2016 16:34

Ależ ostro. Ja, mimo iż jestem z wykształcenia pedagogiem przedszkolnymz odrazu zapowiedziałam swojemu mężowi(który był bardzo za przedszkolem) że jeśli córka będzie płakać napewno jej w placówce nie zostawię. U mnie wszystko skończyło się tak, że córka od pierwszego dnia była szczęśliwa a na salę poszła z uśmiechem na ustach, żadnego kryzysu nie miała (nie licząc jesiennej szarugi gdy niechciało jej się rano wstać, ale gdy tylko usłyszała, że jest późno w kilka chwil była w łazience). Muszę jednak przyznać, że długo pociechę przygotowywałam do tego dnia i nie bez znaczenia jest tu też jej charakter, jest dzieckiem bardzo społeczenym, kontaktowym i uwielbia dzieci.

U nas była przede wszystkim rozmowa, że tak to w życiu jest. Przychodzi taki moment, że dzieci idą do przedszkola i zaczynają swoją pierwszą fantastyczną przygodę z innymi dziećmi. Dlaczego mamy nie mówić dzieciom, że będzie super??? To po co mówimy, że tak jest ciocia skoro nią nie jest???? Dla mojej Córki były ważne moje emocje, moje podejście i kiedy ona nie czuła, że ja się boję to ona też się nie bała. Rodziców strach jest gorszy dla dziecka, bo zostaje mu poczucie, że mama jest smutna w domu a ja siedzę w obcym miejscu zamiast ją pocieszać i być z nią. Jestem za metodą nie przedłużania pożegnań tulenia, całusków itd. Stały rytuał tak jak przed spaniem nocnym jest i już. Nawet jak jest płacz, to w przedszkolu jeżeli jest wykwalifikowana kadra pedagogiczna szybko potrafią zająć dzieci. Uważam też, że dziecko od początku powinno mieć wyznaczone granice jeżeli chodzi o wychowawców w grupie. Dziecko musi wiedzieć, że Pani to jest Pani a nie jakaś ciocia. Pani też zawsze pomoże. Nie wyobrażam sobie, żeby wszystkie dzieci w przedszkolu mówiły do wychowawców ciociu- wujku, a do dyrektorów babciu-dziadku. Co będzie później w pierwszej klasie, przecież kolejna zmiana, kolejne przeżycie… Dziecko powinno uczyć się granicy i szacunku do drugiego człowieka od początku :)

I z mojej obserwacji, dzieci z którymi rodzice rozstają się bez zbędnego przeciągania, szybciej przechodzą adaptacje w nowym miejscu.

Synek (prawie trzylatek) ma za sobą pierwsze dwa dni w przedszkolu. Miał okazję być na kilku spotkaniach integracyjnych w maju i czerwcu, na których mógł być też obecny jeden rodzic. Trwały one 1,5-2 godziny. Uważam to za idealne rozwiązanie zaproponowane przez przedszkole. Dzieci oswoiły sobie miejsce i „zapoznały się”. Przez wakacje wspominał przedszkole i pytał kiedy pójdziemy :) Rodzice dostali od pani psycholog listę rad ułatwiających adaptację, co bardzo sobie cenię, bo stosując się do nich synek nie miał kłopotów z rozstaniem na te 5 godzin (a czas spędzał głównie ze mną).

A my właśnie mamy adaptację do żłobka, synek ma 10 m-cy i na razie tęskni. Staram się odbierać go wcześniej, ale nie możemy tam z dzieciakami pobyć, Pa pa pa i do widzenia. Średnio to znosi.

Witam, mam pytanie trochę nie na temat, ale w związku z aktualną „modą” na nauczanie języka obcego już od niemwlęctwa, chciałabym poznać twoją opinie w tym zakresie i zapytać czy uczysz/uczyłaś swoje dzieci jakiegoś języka prócz ojczystego.

Dodaj komentarz: