7 rzeczy, które warto zrobić dla siebie

7 rzeczy, które warto zrobić dla siebie

Dzisiaj chciałam Was zmotywować do zainwestowania w siebie. Tak, tak, często o sobie zapominamy, jako kobiety, żony, mamy robimy codzienne rzeczy a warto zrobić coś dla siebie :) Zresztą panów też zachęcam, a co!

Namawiam Was do inwestycji z siebie, nigdy nie jest za późno by się czegoś nauczyć, poszerzyć wiedze, rozbudzić wyobraźnię czy otworzyć oczy na nowe rzeczy. Oto moja lista rzeczy, które warto zrobić:

prawo jazdy – jeśli go nie macie lub po prostu dawno nie jeździłyście to czas to zmienić! Ja nie jeździłam dziesięć lat, ale w końcu wyjeździłam swoje jazdy doszkalające i to była świetna decyzja. Mogę jechać gdzie chcę, kiedy chcę, a z dzieckiem to jest mega wygodnie i znacznie łatwiej. A jak już macie, to z rzeczy bardziej ekstremalnych może jakiś kurs jazdy driftowej? :)

nauka języków – podobno nigdy nie jest na to za późno, zapiszcie się do szkoły językowej czy na zajęcia z lektorem, znajomość języków daje niesamowitą wolność komunikacji. To jest to co mi trochę spędza sen z powiek, bo sama zbyt rzadko mówię w innym języku, ale na pewno to nadrobię i Was też zachęcam.

kurs hobbystyczny – poszerzcie swoje horyzonty, naprawdę warto pójść na weekendowy kurs malowania, makijażu, robienia świeczek, układania kwiatów czy cokolwiek innego. Poznacie nowych ludzi, nauczycie się czegoś, oderwiecie. A takie kursy często są dofinansowane i są w cenie pizzy :) Ja wiele takich kursów zaliczyłam i to jest po prostu świetna sprawa, a na florystyczne warsztaty chętnie znowu bym się wybrała!

studia podyplomowe, kursy – pierwsze studia często wybiera się z rozsądku, a z wiekiem zmieniają się nasze gusta, pewność siebie, potrzeby, może warto pójść się pouczyć tego co naprawdę Was ciekawi? To może być też jakiś dłuższy kurs, ale warto się doszkalać, uczyć, bo to rozwija i daje ogrom satysfakcji! Ja skończyłam studia na kierunku informatyka, a potem studium wizażu, kursy kulinarne. Kiedyś nie poszłabym na kurs tego typu, a teraz robię to dla siebie i sprawia mi frajdę :)

podróż – często planujemy zakup jakiegoś sprzętu np. nowego telewizora, robota kuchennego czy laptopa, jeśli nie jest Wam to potrzebne do pracy lub absolutnie niezbędne w domu (naprawdę w kuchni wystarczy sam mikser, serio) to może lepiej te pieniądze przeznaczyć na fajny wyjazd? Sprzęt z czasem się zestarzeje a wspomnień z podróży nikt Wam nie odbierze :)

sport, taniec – zapiszcie się na fitness lub naukę tańca, nic tak nie poprawia humoru, jak trochę ruchu. Tak, tak, wiem, że można ćwiczyć w domu, ale różnie bywa z motywacją, a tak wyjdziecie, Wasze endorfiny ruszą a dodatkowo z czasem zyskacie fajniejszą figurę :) To serio o wiele lepsze niż wyjście na zakupy!

fryzjer i małe rzeczy – powyższe rzeczy Was przerażają na początek? To może mała inwestycja na start? Skoczcie do fryzjera, podobno nic tak nie poprawia humoru, jak mała zmiana wyglądu :) U mnie działa zawsze a włosy potem są takie śliczne, zadbane a ja czuję się fajniej.

Co byście dopisali do tej listy? Naprawdę warto zainwestować w siebie, zrobić coś tylko dla siebie, siebie, siebie! :) Co Wy na to? ♥

Komentarze:

Ja ostatnio bardzo dużo ćwiczę i zapisałam się na zajęcia fitness. Uważam że prawo jazdy to podstawowa rzecz.
Jeśli chodzi o języki to w ostatnim okresie opanowałam angielski i niemiecki.
Lubię podróżować i moim marzeniem jest (podobnie jak u Ciebie) zwiedzić świat a szczególnie te miejsca, którymi jestem najbardziej zafascynowana.
życzę Tobie, Paulinko wszystkiego dobrego i pozdrawiam :P

twoje włosy nie są śliczne …

  • Anonim

No i po co to piszesz…?

Paulina Stępień
  • Paulina

Kwestia gustu, kolor, cięcie może sie nie podobać, ale po fryzjerze są zdrowsze, uporządkowane i ładniejsze na pewno

  • obiektywna

a twoja wypowiedź żałosna.

  • Magdalena

Trollu jesteś żałosny.

O kurcze. U mnie też zaraz będzie 10 lat jak zrobiłam prawo jazdy i nie jeżdżę…

Dziewczynki ja już 8 razy oblałam kurs prawa jazdy!!! Wychodzi na to że jestem za nerwowa, niezręczna czy jaka? chyba się do tego nie nadaję… a mam już dość tego stresu i przeżyć związanych z egzaminem. A ot tak sobie wyluzować na egzaminie nie umiem! Te 8 razy przeżywam jako moją osobistą porażkę, coś co mi w życiu nie wychodzi, jeszcze nie wyszło. Ale za to mam cudownego męża i dwójkę wspaniałych dzieci – to mój sukces i dar bezcenny. Skończone studia też mam – na wydziale Ekonomii. Więc chyba nie jest tak źle ze mną ;-) Ale chwile zwątpienia w siebie czasem przychodzą mimo wszystko, takie życie. Byle do wiosny, na rower i do różnych innych zajęć na świeżym powietrzu. Buziaki <3

Paulina Stępień
  • Paulina

Gosia może warto zapisać się na jazdy do innego instruktora, czasem daje to inny punkt widzenia. Myślę, że brakuje Ci pewności siebie, tę nabywa się z czasem, ale takie jazdy zawsze pomagają :) trzymam kciuki

Mój partner mając 32 lata ciągle się edukuje w różnych dziedzinach. Nie to, że nie może znaleźć pracy. Po prostu poszerza swoje horyzonty, a w dni robocze zarabia pieniądze. Jeśli edukujesz się w dziedzinie, która należy do Twoich zainteresowań to nie musisz się martwić o brak czasu, bo praca nad uczelnią będzie przyjemnością. A i zniżki studenckie nadal obowiązują w większości :). Pozdrawiam!

Paulina Stępień
  • Paulina

I to jest fajne moim zdaniem, że człowiek cały czas się rozwija :)

Mysle, ze problem z prawo jazdy lub strachem przed jazda ma wiele osob. Ja mam prawo jazdy od 14 lat i nie jezdze, bo strasznie sie boje. Kilka razy sie przezwyciezylam, ale to nie wystarcza. Trzeba regularnie jezdzic i sie przezwyciezac, az strach minie. Mnie na to brakuje odwagi. Kiedy w niedziele nie mam polaczenia do pracy i zawozi mnie moj chlopak, zawsze sie denerwuje i jestem zla sama na siebie. Jesli nie bede jezdzic, takich sytuacji w ktorych bede sie za to na siebie zloscic bedzie przybywac. Chlowiek, ktory nie jezdzi autem, czesto staje sie zalezny. Takie jest moje doswiadczenie. Pozdrawiam!

  • N.

Odwagi :) ja miałam prawo jazdy parę lat, ale z powodu braku auta jeździłam sporadycznie i to po małym mieście. Potem nadarzyła się okazja do kupna auta i przy okazji dostałam pracę oddaloną o 30 km od domu, bez możliwości dojazdów komunikacją miejską. Musiałam wybierać: albo się odważę, albo będę męczyć się w dotychczasowej pracy. Pierwszy raz jechałam prawie 1,5 h i wysiadłam na miękkich nogach. Teraz – nawet nie zauważam, kiedy mija droga do pracy :) Ty też na pewno się przełamiesz, jeśli tylko będziesz mocno chcieć :)

  • Monika

N., dziekuje za slowa dodajace odwagi!

Robię to wszystko :) i czuję się wyśmienicie. Inwestycje w siebie naprawdę dużo dają. A z tych wszystkich, chyba najbardziej doceniam języki obce. Umiem pogadać po angielsku, teraz inwestuję w niemiecki. Mam niesamowitą satysfakcję, jak mogę w jakiś sytuacjach (czy to wyjazd, czy to ktoś w Polsce pyta o coś w innym języku, mając nadzieję, że ktoś odpowie), się po prostu sprawdzić :) chciałabym zaznaczyć, że wcale nie potrzeba na to dużych pieniędzy, wystarczy silna wola i motywacja. Bo sama uczę się w domu. Jedyną inwestycją są książki i poświęcony czas. Pozdrawiam wszystkich :)

  • Magdalena

Lajluka,
Z czego uczysz się sama w domu języków?

Dopisałabym przeczytanie fajnej, mądrej książki np. o organizacji czasu, psychologii związku itp. – czegokolwiek, co poszerzy nasze horyzonty i pokaże nowe punkty widzenia, a także spróbowanie sprawdzenia się w nowym zadaniu, sytuacji wymagającej od nas pokazania swoich umiejętności, których nie używamy na co dzień np. w wolontariat w schronisku. :)

A mnie marzy się:
– kurs fotografii
– kurs lub policealne studium fryzjerskie
– szczupła sylwetka
– zmiana pracy
– więcej czasu i ODWAGI aby zrealizować owe cele :)

Witam, ja mam pytanie w sprawie kursów hobbystycznych, bo napisałaś że często są dofinansowane a kto je finansuje? Bo u nas w mieście na śląsku takie kursy są bardzo drogie, jakby były w cenie pizzy to sama bym poszła na taki kurs bo chciałabym się ciągle w czymś kształcic. Pozdrawiam

Paulina Stępień
  • Paulina

Ania przez ministerstwo, z różnych programów, samorządów, nie powiem dokładnie, bo nie wnikałam, wiem, że byłam kilka razy na takich organizowanych w weekend w szkole i płaciłam za cały dzień 30-40 zł :)

Ja pracuję w urzędzie pracy – jeśli jesteś zarejestrowana zapytaj czy masz możliwość skorzystać z grupowego szkolenia i jakie są tematy, lub czy jest możliwość aby PUP zrefundował Ci koszty szkolenia. Czytaj projekty unijne dla swojego regionu, zaglądaj do prywatnych szkół typu Cosinus i inne w regionie. Szukaj na stronie różnych fundacji zajmujących się szkoleniami, Centra Kształcenia Ustawicznego :) szukaj szukaj w necie :)

Jak żyje sie bez Prawa jazdy i samochodu ?? dla mnie to istna abstrakcja i totalne uzaleznienie!!!! (wiem wiem powinnam isc na odwyk PIECHOTA!!! … oszczednosc pieniedzy (paliwo), czasu (bo nie bede musiala isc an fitness) i nerwów (kierowcy czasem bywaja irytujacy) …) To mówię ja … i jutro znowu pierwsza rzeczą po ktora siegne z rana beda kluczyki bo po wyniki do Labo trzeba jechac … ech życie …

Ps moj maz nakazal mi chodzic po bulki do lidla z buta bo wtedy kupie tylko bułki :) 2,5km z maluchem na plecach … kto by nosil wiecej niz to naprawde konieczne :)

Dodaj komentarz: