6 tygodni na diecie warzywno-owocowej – wrażenia i podsumowanie

, komentarze: 24

6 tygodni na diecie warzywno-owocowej – wrażenia i podsumowanie

Do diety, czy też postu dr Ewy Dąbrowskiej przygotowywałam się od jakiegoś czasu, wakacje i czas przed wakacjami okazały się trudne do realizacji albo brakowało mi motywacji. Kluczowe było to, że namówiłam Michała, wiedziałam, że razem będzie nam łatwiej i że będę musiała gotować tylko dwa typy dań: dla nas i dla dzieci. Co zmieniła dieta warzywno-owocowa, czy mam więcej siły? Dzisiaj podsumowanie.

Zanim przejdziesz dalej polecam wpis: co to jest dieta warzywo-owocowa oraz mój jeden z pierwszych wpisów o obawach. Jedną z obaw było to, że mamy dzieci :) Obawiałam się czy na tak postnym menu będę mieć siłę no i dochodziła konieczność gotowania różnych dań. Jedną z obaw, którą mam nadal, jest uzdrawianie na tej diecie. Warto poczytać o tym, w każdym razie w internecie znajdziecie wiele historii o tym, jak dieta pomogła w różnych schorzeniach. Z jednej strony bardzo wierzę, że jesteśmy tym czym jemy i sama po sobie widzę wiele korzystnych zmian (o tym dalej), a z drugiej byłabym ostrożna z odstawianiem leków (do czego nawołują niektórzy zapaleńcy diety).

No dobrze. Ogólnie w skrócie post warzywno-owocowy to dieta, która trwa max 6 tygodni (42 dni), a potem jest okres wychodzenia (moim zdaniem ważniejszy) i utrzymanie zdrowych nawyków (najważniejsze). Je się warzywa (poza ziemniakami i strączkami oraz z owoców jabłka, cytryny i grapefruity. Zobacz pełną listę rzeczy dozwolonych na diecie i moje menu na całe 6 tygodni.

Co zmieniła dieta warzywno-owocowa

1. Więcej siły. Tak! Początkowo w to nie wierzyłam, pierwsze 3 dni to był ból głowy i totalne zmęczenie, potem był stan stały, bez zjazdów, ale bez szału. Po miesiącu weszłam w stan super :) Mam więcej siły, chęci i energii. Bardzo dobrze znoszę tę dietę i niesamowicie odpowiada mi sposób takiego żywienie. Obecnie gdy to piszę jestem w kolejnych tygodniach wychodzenia z diety, gdy włącza się kolejne produkty i nadal czuję się świetnie. Niestety pod „więcej siły” na pewno nie podpisze się Michał :)

2. Brak kawy. Uwielbiam kawę, jej smak, zapach, a jednak na czas diety należy ją odstawić. Był moment, że piłam dwa razy dziennie kawę i to nie dla przyjemności co z konieczności, bo zamykały mi się oczy, nie miałam na nic siły. Obecnie nie czuję potrzeby doenergetyzowania się, chyba, że sokiem z buraka :) Z kawy pewnie nie zrezygnuję całkowicie, ale raczej potraktuję jako przyjemność np. podczas wyjazdu do Włoch niż konieczność.

3. Ładniejsza skóra. To bardzo mi się podoba, skóra jest gładka, nie muszę używać balsamu, choć to robię, zniknęły zaczątki cellulitu, ogólnie jest bardzo „młoda” :)

4. Lepsza cera. Pierwsze kilka dni na diecie to było „powtórne dojrzewanie” :) na szczęście obecnie moja cera na buzi jest ładna, bez krostek itd.

5. Waga. Choć post nie jest stricte dietą odchudzającą to ten efekt uboczny w postaci utraty wagi bardzo mi się podoba. Ja schudłam 6,5 kg, a Michał 12,7 kg. Mi podoba się obecny stan rzeczy, jestem w mojej prawidłowej wadze (wcześniej niby też byłam), ale podoba mi się to co widzę w lustrze i od kilku tygodni udaje mi się tą wagę trzymać lub lekko schodzi w dół (ale raczej jest na stałym poziomie). Głównie w centymetrach, zeszło mi z pupy (w biodrach – 7 cm!) i nóg, mniej z brzucha. U Michała dość podobnie, jako, że on miał nadwagę to ma jeszcze co zrzucać, ale efekty już widać.

Michał i efekt przed po, widać po twarzy, ciut brzuch. Ubralismy się w to samo, więc bardziej wisi, lepiej wygląda w nowych ciuchach :)
Michał i efekt przed po, widać po twarzy, ciut brzuch. Ubralismy się w to samo, więc bardziej wisi, lepiej wygląda w nowych ciuchach :)
U mnie przed i po, głównie nogi i cera :)
U mnie przed i po, głównie nogi i cera :)

6. Rodzaje głodu i odczuwanie. Nie czuję głodu albo wiem jak go rozpoznać. Kiedyś jak byłam głodna to albo złapałam szybko coś do jedzenia albo padałam z głodu bez sił i miałam klasyczny zjazd :) Teraz jadamy co 3 godziny, ale wiem, że gdy coś czuję to warto zjeść jabłko lub marchewkę czy grapefruita by doczekać do obiadu. Podoba mi się to, bo tak, jak wspomniałam nie mam zjazdów energetycznych i uderzeń cukru :)

7. Ogromna radość z jedzenia i gotowania. To jest coś co mnie cieszy podwójnie, bo znowu odnajduję ogromną frajdę z jedzenia i gotowania. Po napisaniu książki kulinarnej (zerknij na moją książkę Mała Wielka uczta, jest czaderska :)) był moment, że byłam zmęczona kuchnią. Potem szukałam wymówki z dziećmi, nie chciałam gotować nam i dzieciom różnych dań, ale okazało się, że się da! Czuję, że znowu się rozwijam, wyszłam ze swojej strefy komfortu i znowu mam głowę pełną pomysłów i chęci. Zresztą na tej diecie opracowałam kilka fajnych przepisów, które wiem, że teraz cieszą kolejne osoby np. chleb z samych warzyw czy pyszną zupę dyniową. Odkryłam też frytki z dyni, które bija na głowę każde inne :)

8. Nastrój. W ogóle się nie denerwuję (no dobra prawie), zapomniałam co to pms :)

9. Dzieci jedzą więcej warzyw. Dzięki temu, że dzieci widzą kolorowo u nas na talerzu to chętniej same chcą coś spróbować, zjeść. Jedzą więcej warzyw, choć na pewno jeszcze jest wiele do zrobienia w tym temacie :) Na pewno Młodsze 2,5 l jest bardziej chętne do próbowania niż Starszak 4l. Tak czy tak jedzą więcej warzyw, makaron z cukinii z malinami wszedł w sumie na stałe do ich menu, marchewka z hummusem jako nasza rodzinna przekąska. Brakuje mi tylko zwiększenia ich chęci do zup, ale mam nadzieję, że to przyjdzie z czasem :)

Koktajl z buraczka, czyli jedna z rzeczy, które dzieci chętnie piją
Koktajl z buraczka, czyli jedna z rzeczy, które dzieci chętnie piją

Czego nie zmieniła dieta

1. Przeziębienie. Siedzę właśnie z gilem do pasa :) Przyznam, że miałam nadzieję, że może zwiększę swoją odporność. Raz już udało mi się wyjść z przeziębienia po 1 dniu, ale teraz niestety padłam ofiarą jakiegoś przedszkolnego wirusa i z naszej czwórki tylko Michał się trzyma żartując, że może jemy za mało warzyw :)

2. Kobiece dolegliwości. Dieta nie wpłynęła na zespół LUF i bolesne cykle kobiece.

3. Zatoki? Nie wiem czy będzie miało wpływ na zatoki, zobaczymy :)

Ogólne wrażenia moje i Michała

Ja jestem bardzo zadowolona, dawno nie czułam się tak dobrze (no może nie akurat w tej sekundzie w paczką chusteczek), za to gdyby Michał pisał dla Ciebie ten post to brzmiałby zupełnie inaczej :) On źle znosił tę dietę i jego zaczęłam wyprowadzać po 5 tygodniach, bo brakowało mu siły. Wtedy włączyłam do jego diety warzywa strączkowe i było lepiej. Nadal jednak nie jest to wulkan energii, jak ja :)

Mi bardzo dobrze z obecnym stylem żywienia, ale Michałowi na pewno muszę wprowadzić inne produkty na stałe.

Czy wrócę do dawnego sposobu żywienia?

Myślę, że nie. Pasuje mi bycie obecnie na diecie wegańskiej, bezglutenowej i bez cukru. Co nie znaczy, że chcę zrezygnować z innych produktów, po prostu zjadać je okazjonalnie. Z przyjemnością raz na jakiś czas zjem dobre sushi czy jakieś mięso (marzy mi się coś marokańskiego przygotowanego w tażinie :)), ale zupełnie nie tęsknię za mięsem każdego dnia Nie wrócę raczej (poza jakimiś słabościami typu gofry nad morzem, choć i to nie wiem czy faktycznie, bo nie tęsknię) do białej mąki, czy cukru.

Jeśli chcesz już zacząć protestować  – co dalej z przepisami to nie obawiaj się. Dla dzieci i rodziny gotuję tradycyjnie, a gotowanie dawno nie sprawiało mi aż takiej frajdy. Mam nadzieję, że też to odczujesz. Zatem obok gołąbków z kaszą znajdziesz klasyczne gołąbki mięsne (polecam szczególnie te bez zawijania), a prócz ciastek z fasoli pyszne, słodkie Kinder Country :) Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, a kotlet.tv niech będzie łącznikiem, w końcu jedzenie ma łączyć, a nie dzielić :)

Największy problem jest na wyjściu, znalezienie czegoś wege, ale też bez mąki (z nastawieniem na bez mąki w szczególności) to nie lada wyzwanie :)

Czy kusi mnie podjadać słodkie? Szczerze? W ogóle nie ciągnie mnie do słodkiego, próbuję kęs, jednak nie czuję potrzeby zjadania całego kawałka ciasta z dokładką :) Dla mnie to było zawsze abstrakcją.

Czy warto przejść na post warzywno-owocowy

Moim zdaniem warto, ale trzeba mieć wiele konsekwencji w sobie, a poza tym potraktować czas postu na poznanie i gotowanie. Wiem, że czasem niektórzy mówią, że wystarczy wziąć marchewkę, zagryźć jabłkiem i te wszystkie pizze warzywne, frytki z warzyw są bez sensu. Ja jednak uważam inaczej. Dlaczego? Bo ten czas to powinien być czas na zmianę nawyków na stałe. Jeśli wyczarujesz pyszne jedzenie z tak ograniczonych składników to poza radością poczujesz, że się da. Teraz trudno mi sobie wyobrazić co mam innego jeść, stało się to dla mnie naturalne, ale nie wiem czy bym się nie zraziła gdyby moje menu było monotonne.

Tak czy tak post daje wiele korzyści, choć jest dużym wyzwaniem. Stąd sama nikogo nie będę namawiać, ale jeśli czujesz się na siłach to warto :)

Daj znać jakie są Twoje odczucia :)

Rok temu po lewej, a teraz po prawej, czyli 2015 vs 2016
Rok temu po lewej, a teraz po prawej, czyli 2015 vs 2016

Komentarze:

Po diecie promieniejesz :) widać duża różnicę u Was obojga. Za jakiś czas i ja spróbuję ;)

Domowa.tv

07.10.2016 11:11

To bardzo ładne i w sumie trafne podsumowanie :) dzięki i trzymam kciuki!

Super zmiana, uważam, że promieniejesz po twarzy, a ostatnie zdjęcia Twoje ze smakołykami, które przygotowujesz to strzał w dziesiątkę. Trochę Ciebie na zdjęciu z przepisem to jakby cząstka tajemnicy, bo pewnie nie każdy czyta bloga regularnie i zdjęcie potrawy to po prostu zdjęcie potrawy, a tak widać twórcę Super!
Tak przy okazji, może masz pomysły na śniadania bez węglowodanów, bo szczerze powiem, że trudno znaleźć cos sensownego dla ciezarnego cukrzyka bezglutenowca, a niestety jedzenie samych warzyw w moim stanie odpada. Duzo jest pomysłów z jajkami, ale chyba jedzenie 3-4 sztuk dziennie to troche za wiele. Pozdrawiam!

Mnie został jeszcze tydzień♡

Małgosia Margaretka

07.10.2016 12:16 Odpowiedz

Ja po tym poście zaszlam w ciążę -po 5 latach niepowodzeń. Na diecie bylismy razem z mężem 6 tyg-caly Wielki Post :)

Domowa.tv

07.10.2016 16:27

Wow super!

Małgosia Margaretka

07.10.2016 16:42

A wiesz może jak sie ma kp do tego postu? Czy można?

Domowa.tv

07.10.2016 17:05

Małgosia KP jest jednym z przeciwwskazań :) ale można ogólnie więcej warzyw jeść, mniej mąki itd. :)

Małgosia Margaretka

07.10.2016 17:10

Ok dziękuje bardzo :)

Anna Śmigielska

07.10.2016 12:17 Odpowiedz

No to będziesz musiała na nowo do maszyny do szycia zasiąść :-D ;-)

Ja właśnie kończę 4 tydzień i jest tragedia, od 2 dni jestem w dodatku przeziębiona. Miałam zamiar próbować wszystkich waszych przepisów, ale nie mam ani siły ani ochoty na gotowanie, więc moja dieta wygląda bardziej jak ,,wziąć marchewkę, zagryźć jabłkiem” niż tak jak planowałam (z potraw z pierwszych tygodni uwielbiam i robię ciągle kotlety z kalafiora i leczo ;) ). Nie wysypiam się, ciężko mi się rano wstaje, ale na wadze jest już minus 9kg ;). Ciągle myślę o tym, że zostało tylko 2 tygodnie i powoli znowu będzie można jeść. Najdziwniejsze w tej diecie jest to, że będąc na innych zawsze miałam ochotę na słodycze, a teraz marzę tylko o bułce z masłem :D. I zrozumiałam, że nie jestem w stanie z glutenu zrezygnować ;)

Paulina

07.10.2016 20:36

Mi przeszła ochota na słodkie, a chleb? Jakoś szkoda mi wcześniejszego czasu haha :) poza tym jakby co jest wiele cudownych bezglutenowych chlebów :)

WOW wyglądasz lepiej :) Nie, żeby wcześniej było coś nie teges.. Po prostu teraz tak świeżo, zdrowo, bardziej fit. Gratuluję samozaparcia, u mnie to raczej nie przejdzie :) Pozdrawiam serdecznie!

Pani od gotowania sama je warzywa a nam wciska ciasta

Co do pkt 7 – to widać! Większa aktywność na kotlecie, a mniejsza na domowej. A już myślałam, że kotlet tak podupadł.

Paulina

07.10.2016 20:35

No na kotlecie będzie dużo się działo :) ale nie martw się domowa zaraz też wpadnie w nowe tory :) mam głowę pełną pomysłów tylko czasu jakoś nie przybywa haha

Urszula Jastrzębska

08.10.2016 08:10 Odpowiedz

Gratulacje za wytrwałość:) no i efekty widać:) Na bóle miesiączkowe spróbuj ziele angielskie 3 kuleczki rozgryźć i popic. U mnie działa i już nie wiem co to nospa czy ibuprom:)

A bedzie może menu na wychodzenie z diety?? Bardzo by mi to pomogło!

Paulina

08.10.2016 21:07

Będzie, mam już prawie spisane dwa tygodnie :)

Pięknie wyglądasz, promienie i szczupłej. Energia o której piszesz emanuje z Twojej twarzy. Gratuluję wytrwałości! Podziwiam też męża, chyba też należy do osób (podobnie jak ja ) które rezygnujac z mięsa w posiłkach pozbawiaja się energii na caly dzień :(
Ja też jestem na diecie, tylko że IF, to dopiero początek. Trzymaj kciuki za mnie. Ja życzę Tobie dalszej wytrwałości :) Pozdrawiam

Paulina

13.10.2016 17:08

Trzymam kciuki!

Ja chciałam zaliczyć ten post + wychodzenie z niego do konca roku, ale chyba mi się nie uda. Karmienie piersią które miało trwać rok jak u poprzedniej dwójki dzieci już się przeciągnęło do rok i 2 miesiące a perspektywy innej ni huhu nie widać :D

Dodam że byłam na nim czyli 6tyg 2 lata temu razem z mężem i wspominam super. Tylko za szybko rzuciłam się na przysłowiowe ,,skwareczki,, ;)

Dodaj komentarz: